Zmien skórke
Logo Polygamii

Bonusowy odcinek Life is Strange: Before the Storm pozwoli pożegnać się z Max i Chloe

Co ciekawe - i dla wielu ważne - w rolę tej drugiej ponownie wcieli się Ashly Burch.

Niedawno zakończył się strajk aktorów głosowych zrzeszonych w SAG-AFTRA. Jednym z jego efektów było to, że strajkująca Ashly Burch nie mogła wcielić się w Chloe Price w prequelu Life is Strange od Deck Nine. Przy Before the Storm pełniła tylko rolę konsultantki. Żeby nie było – zastępująca ją Rhianna DeVrie wykonuje świetną robotę i prawdę mówiąc, gdybym nie wiedział, że zmieniono aktorkę, to chyba nawet bym się nie zorientował. DeVrie usłyszymy jeszcze w trzecim i ostatnim odcinku Before the Storm.

Potem dostaniemy jeszcze jeden, bonusowy odcinek, w którym będziemy mieli okazję przyjrzeć się przyjaźni młodziutkiej Max i Chloe – zanim wszystko poszło w diabły i zaczęły się wydarzenia z dotychczasowych gier. Czeka nas więc prequel prequela, w którym, jak obiecują twórcy, przyjrzymy się znacznie radośniejszym, bardziej beztroskim wersjom bohaterek.

Dzięki temu, że strajk dobiegł końca, do roli Chloe wróci utęskniona przez fanów Ashly Burch. W Max jeszcze raz wcieli się z kolei Hannah Telle. To, że dziewczyny ponownie razem zagrają, może mieć sporą wartość sentymentalną dla wszystkich fanów. Zresztą, powyższy materiał promocyjny na tym sentymencie się koncentruje. Widać, że aktorki mają świetny kontakt, cieszą się z powrotu i świetnie się bawią na planie bonusowego odcinka. Podejrzewam, że niejedna łza zostanie uroniona przy „Farewell”.

W związku z bonusowym odcinkiem warto też zwrócić uwagę na inny szczegół. I tutaj wchodzę już na teren spoilerów z Life is Strange, jeśli więc ktoś niezaznajomiony z historią z jakiegoś powodu to czyta – sugeruję odwrót. Teraz. Bo zaczynam spoilerować za trzy, dwa, jeden… Okej, chodzi o to, że w opisie powyższego materiału można przeczytać następujący komunikat: (…) bardzo prawdopodobne, że jest to ostatnia okazja, by zobaczyć Max i Chloe razem. Co to oznacza?

Cóż, w kontekście Life is Strange 2, taka informacja sugeruje, że nie wcielimy się już w Max. Albo że wcielimy się, ale twórcy wybiorą kanoniczne zakończenie jedynki, co zabiłoby trochę sens tego ostatniego, ciężkiego wyboru w grze. Mam nadzieję, że Dontnod nie pójdzie tą drogą. Zresztą, od początku miałem nadzieję, że wcielimy się jednak w jakąś zupełnie nową postać. Tytuł bonusowego odcinka – „Pożegnanie” – też jest dosyć wymowny. Chyba że Deck Nine chce po prostu zmylić trop. Tak czy inaczej „Farewell” ma wyjść gdzieś na początku 2018.

Patryk Fijałkowski

Więcej na temat:

  1. SkazaME
    15:42 01.12.2017
    SkazaME

    Wybór kanonicznego zakończenia byłby dla mnie sporym ciosem, bo dobrze wiem na którą z opcji by się zdecydowano. Należę do tej wcale nie tak wąskiej grupy, która poświęciła ogół dla jednostki. Before the Storm jeszcze mocniej mnie utwierdza w przekonaniu, że dokonany przeze mnie wybór był tym właściwym, mimo, że daleko mu do idealnego. Idealnego nie było i dlatego właśnie dyktowanie własnego zdania przez twórców w postaci kanonu byłoby zarżnięciem tego wszystkiego co czuli gracze na sam koniec LiS.

    Ukryj odpowiedzi()
    • SargosDeres
      16:34 01.12.2017
      SargosDeres

      Również poświęciłem ogół dla jednostki, ale tłumaczę to w ten sposób, że Max by tak zrobiła. Wszystkie chwile jakie spędziła z Chloe moim zdaniem wystarczyłyby do takiej decyzji.Sam jestem raczej pragmatykiem, ale decyzja postaci wykreowanej przez DONTNOD jest moim zdaniem tylko jedna, tak mi podpowiada growa empatia (lol).

      Ukryj odpowiedzi()
      • SkazaME
        16:50 01.12.2017
        SkazaME

        Uważam bardzo podobnie. Gdyby ktoś mnie zapytał czy poświęciłbym 1 dziecko, żeby uratować 1000 to jako ktoś stojący obok tej sytuacji z możliwością wyboru naturalnie wolałbym uratować większą ilość dzieci. Tylko, że gdyby ktoś mi zadał to samo pytanie z tą różnicą, że chodzi o życie MOJEGO dziecka to nawet bym się nie zastanawiał i wolał ratować to co kocham.

        I relacja Max i Chloe własnie dla mnie taka była. Niezależnie czy robiliśmy z tego miłość czy przyjaźń, spędzaliśmy z dziewczyną masę czasu, poznawaliśmy ją, próbowaliśmy ratować za każdym razem i mieliśmy przeświadczenie, że ją zawiedliśmy. Nie było nas wtedy, kiedy potrzebowała nas najmocniej. Żal mi mieszkańców Arcadia Bay (chociaż tak naprawdę nie wiemy kto przeżył, a kto nie, bo twórcy zupełnie olali to zakończenie w porównaniu z drugim), ale wole Chloe. Zwłaszcza po tym jak weszliśmy do jej głowy w Before the Storm i wiemy od początku do końca dlaczego jest taka jaka jest.

        Jak pójdą na łatwiznę i wybiorą kanon to poważnie się zastanowię nad zakupem gry. Zniesmaczenie byłoby zbyt trudne do przełknięcia.

        Ukryj odpowiedzi()
        • fartuess
          13:55 03.12.2017
          fartuess

          Czytanie w internecie komentarzy związanych z zakończeniem Life is Strange (nie mówię tu w tej chwili o was) uświadomiło mi jak wiele jest na świecie egoistycznych psychopatów i do jakiego stopnia jest to normą społeczną.

          Reverse trolley problem. Czy zmienisz tor pociągu tak, żeby rozjechał tysiąc osób (w tym wiele które znasz), żeby uratować jedną którą znasz. To dla jak wielu osób zmiana toru i rozjechanie 1000 osób było no brainerem mnie po prostu przeraziło.

          Tak samo jak przeraziły mnie reakcje ludzi na zakończenie Death Note’a 😛

          Ukryj odpowiedzi()