Zmien skórke
Logo Polygamii

Zakończenie Red Dead Redemption dobrze pokazuje, dlaczego gry Rockstara są opóźniane

O końcach pracy nad RDR-em mówi główny projektant gry. Nie muszę Wam chyba mówić, żeby uważać na spoilery?

Serio, jeśli nie graliście w Red Dead Redemption, to to jest moment, by zamknąć ten wpis. Zaraz zaczniemy walić spoilerami z ostatnich minut gry, więc ratuj się, kto może, bo za trzy, dwa, jeden…

No dobrze, wszyscy niezaznajomieni się ewakuowali? Christian Cantamessa, który przy Red Dead Redemption pełnił rolę głównego projektanta i współscenarzysty, miał ostatnio wykład w Paryżu, na którym opowiadał o zakończeniu przygód Johna Marstona. Uśmiercenie bohatera było podobno ciężką decyzją. Ale nie tyle z powodów emocjonalnych – bo większość zgadzała się, że historia Johna musi prowadzić w to miejsce – co przez aspekty techniczne. To w końcu Rockstar, otwarty świat… Gracz musi mieć możliwość dalszej zabawy po zobaczeniu napisów końcowych. Gdyby Marston ginął, a potem i tak hasalibyśmy nim sobie po świecie, nastąpiłby dysonans, który zmniejszyłby ciężar jego śmierci.

Wtedy pojawił się pomysł na stworzenie syna. Jack Marston miał przejąć pałeczkę po ojcu i być dodatkową motywacją dla Johna w trakcie całej historii – wcześniej wszystko, co robił nasz kowboj, było tylko dla żony. Na dodatek tego typu zwrot dobrze wpisywałby się w poruszany przez całą grę wątek „śmierci Zachodu”.

Pomysł tego, żeby sterować Jackiem, był jednak bardzo problematyczny z technicznego punktu widzenia. Trzeba było na przykład ponownie nagrać wszystkich aktorów, którzy witali się słowami w rodzaju „Hej, John”; bo teraz musieli mówić też „Hej, Jack”. Należało też zorganizować nowy mo-cap do wszystkich przerywników filmowych odpalanych z automatu choćby przy różnych minigierkach. Było to ogółem bardzo czasochłonne przedsięwzięcie, które pod koniec produkcji zwaliło na deweloperów tonę pracy.

Cantamessa bierze na siebie odpowiedzialność za ten czas i jest niezwykle wdzięczny braciom Houser i Lesliemu Benziesowi. Zgodnie ze słowami projektanta, szefowie Rockstara mogli przecież powiedzieć coś w stylu „jasne, dobry pomysł, ale nie, John przeżyje. Zmieńcie historię. Kogo to obchodzi, to tylko gra”. Zamiast tego „mieli jaja”, by wydłużyć produkcję i wydać więcej pieniędzy na ten jeden kluczowy akcent*. Zrobić to tak, jak należy.

Faktycznie, należy się za to szacunek. I jeśli teraz Red Dead Redemption 2 zostało opóźnione z podobnych powodów – bo twórcy nie akceptują półśrodków, tylko chcą zrobić wszystko tak, jak należy – to czeka nas kolejna gra, którą będziemy wspominać przez wiele, wiele lat. Osobiście zakończenie Red Dead Redemption uznaję za jedno z najlepszych w historii wszelkich tekstów kultury, ale z nieco innego powodu. Chodzi o ten fragment, w którym jako John po prostu spędzamy czas z rodziną. Tutaj też trzeba było jaj – żeby z gry o strzelaninach i pościgach, na sam koniec zrobić symulator dobrego kowboja. Dzięki temu szok, który nadchodził w ostatnich minutach, walił w zęby ze zdwojoną siłą. Fantastyczne zagranie narracyjne, które już chyba zawsze będę wspominał rozemocjonowany.

Tak, Rockstar. Nie śpieszcie się. Zróbcie ten sequel po swojemu.

Patryk Fijałkowski

* ciekawe, czy właśnie z tym wiązały się problemy braci Houser z RDR, które wynikły przy okazji sądowych przepychanek z Benziesem? czy Houserowie mogli potrzebować kolegi m.in. przy podjęciu tej decyzji?

Więcej na temat:

  1. TurboGad
    11:03 06.06.2017
    TurboGad

    Faktycznie, ten zabieg w RDR był dość imponujący. Nie zmienia to faktu, że Cantamessa to to nawet nie beztalencie a antytalencie jeśli chodzi o pisanie scenariuszy. Kto nie wierzy niech przejdzie Shadow of Mordor, choć w samym RDR grafomańskich głupot najcięższego kalibru nie brakuje.

  2. 11:12 06.06.2017
    Redemptor

    „Mieli jaja” Szkoda tylko, że nie dali ich Marstonowi. Postać zupełnie bezpłciowa-co w grach R* było do czasów GTAV znakiem firmowym (no może niemy Cash z Manhunt, pomimo, ze był niemową to przynajmniej konstrukcja gry prowokowała gracza do przypisania mu charakteru , gdy ten swoimi”czynami” pokazywał jaja.. Btw; co za problem było nazwać syna tak samo jak ojca John?. Toż to normalne, że dzieci często noszą imiona swoich ojców czy dziadków. Akurat R* może sobie pozwolić na wszytko, a przedłużenie procesu produkcji o jakiś czas -stać ich na take fanaberie.

  3. simpson
    11:15 06.06.2017
    simpson

    spoiler: Pamiętam jak żeby pomścić śmierć johna, zamiast oskryptowanej zemsty, wolałem ciągnąć go do Meksyku żywcem przywiązanego na lasso, by rzucić go w przepaść.

  4. Lord Bart
    16:46 06.06.2017
    Lord Bart

    Ale ja mam nadzieję, że i zakończenie i cała fabuła będą znacznie lepsze niż w jedynce…