Zmien skórke
Logo Polygamii

PublicystykaTo jak w końcu było na tym Pyrkonie? Podsumowanie imprezy moimi oczami

Ileż określeń mógłbym wymyślić na to miejsce, w którym spędzam najlepsze trzy dni w roku, tyleż razy bym się pomylił …

Oskar Śniegowski 26.04.2015
Facebook Twitter Google Wykop

Ileż określeń mógłbym wymyślić na to miejsce, w którym spędzam najlepsze trzy dni w roku, tyleż razy bym się pomylił i nie oddał wszystkiego, czego można tam doświadczyć. Pyrkon trzeba przeżyć, po prostu. Tej atmosfery nie zastąpi nic.

Kiedyś pewien skryba mówił, że życie to taniec, życie to śpiew, że ceni ludzi, którzy podali mu pomocną dłoń, kiedy tego potrzebował. Mniej więcej tak czuję się na Pyrkonie. Cieszę się z obecności swojej i każdego z osobna, spijam wzrokiem tą kolorową śmietankę nadającą temu wydarzeniu smaku, o którym już po pierwszym skosztowaniu trudno zapomnieć. Swoista ambrozja sprawiająca, że chciałoby się spożywać tylko ją, zapominając o szarym świecie. Odbicie biletu i przejście przez bramki było niczym teleport do krainy marzeń. Tak chciałbym czuć się na co dzień. Widzieć gromady ludzi, którzy są szczęśliwi, są sobą, nie muszą udawać poważnych, bo wymaga tego otoczenie. Nikogo, tym bardziej siebie, nie muszą tutaj oszukiwać. W konwentowym gronie każdy jest tym, kim naprawdę chciałby być. Ten uśmiech pojawiający się na twarzy, kiedy stoisz w jednym miejscu i widzisz jak żołnierz ucieka przed bandą magów, odwracasz głowę w lewo i podziwiasz taniec postapokaliptycznych tancerek, a za twoimi plecami rozgrywa się dzika bitwa między dwoma drużynami żywcem wyjętymi z Mad Maxa. Enklawa wolnej myśli, polis otwartych ludzi, 110 tysięcy metrów kwadratowych wyjętych spod objęcia relatywizmu, królestwo kreatywności.

Ileż określeń mógłbym wymyślić na to miejsce, w którym spędzam najlepsze trzy dni w roku, tyleż razy bym się pomylił i nie oddał wszystkiego, czego można tam doświadczyć. Pyrkon trzeba przeżyć, po prostu. Przyjść, przesiąknąć i go przeżyć. To już moja trzecia wyprawa na tę imprezę i wiem, że pojawię się na wielu kolejnych. Tegoroczne spotkanie zmieniło lekko formułę i (organizatorzy wzięli chyba lekcję z tego, co działo się na PGA) znacznie powiększyło swoją powierzchnię, dzięki czemu nie dało się odczuć tłoku, mimo że mogę założyć się, iż frekwencja z ubiegłego roku zostanie pobita o kilkanaście (jeżeli nie kilkadziesiąt) procent.Jeszcze więcej cosplayerów, jeszcze więcej do roboty, obejrzenia, zagrania. Wspólnie z PGA, Pyrkon tworzy z Poznania obowiązkowe co półroczne miejsce pielgrzymki wszystkich fanów fantasy w Polsce. Znajdźcie mi inne miejsce, gdzie przez przypadek wpadasz na Pilipiuka, który przeciska się w tłumie w przeciwną stronę.

KościOskar Śniegowski

Jak co roku, kupiłem sobie zestaw odlotowych kości do gry (które zasilą liczną kolekcję na mojej półce z trofeami), zrobiłem zdjęcia z fantastycznymi cosplayerami (poziom był w tym roku niezwykle wysoki, co zresztą możecie zobaczyć na zdjęciach, które udostępniałem co kilka godzin na naszym fanpage’u; Garrus wygrał konkurs na najlepszy cosplay), na spotkaniu z Głuchowskim obecność była obowiązkowa, posłuchałem świetnych prelekcji (zdecydowanie najbardziej w pamięć zapadła mi niezwykle interesująca prelekcja o skomplikowanej i wielopoziomowej fabule RPG-ów od From Software, i zrozumiałem dlaczego tak wielu się nimi zachwyca), wygrałem miniturniej w FIFĘ i dostałem koszulkę, posiedziałem z kolegami nad planszówkami, a później po prostu szlajałem się po halach ciesząc się życiem i rozpaczając nad płynącym czasem… Trwaj chwilo, jesteś piękna!

Każdy, dosłownie każdy fan fantastyki znajdzie tutaj coś dla siebie. Nie byłeś? Żałuj i wiedz, że przegapiłeś najlepszą imprezę w Polsce. Ale nie rozpaczaj długo, możesz to naprawić za rok i na pewno mnie tam spotkasz.

Oskar „XsomX” Śniegowski