Zmien skórke
Logo Polygamii

Sega mogła zatrudnić jakąś freikompanię. Może wtedy transport kolekcjonerek Total War: Warhammer II nie zostałby okradziony

Total War: Warhammer II
Ot, Gotrek i Felix by się nadali. Albo 9 Freikompania z Brigandsburga pod Mordheim. Ale spokojnie, jeśli zamówiłeś egzemplarz, to go dostaniesz.

Ciężko, żeby transport gier jechał z uzbrojoną eskortą w pancernym samochodzie.

Takie słowa napisałem dwa tygodnie przed premierą Uncharted 4, kiedy transport pudełek z grą Naughty Dog padł ofiarą kradzieży w Wielkiej Brytanii. Tam była mowa o samej grze, bez dodatków i tak dalej, więc uczciwi gracze musieli po prostu uważać na pojawiające się w Sieci spoilery. W przypadku napadu na ciężarówkę przewożąca Total War: Warhammer 2 gorzej jest o tyle, że skradziono wersję kolekcjonerską Serpent God Edition.

Złodzieje i osoby, które odkupią od nich towar srogo się rozczarują, jeśli liczą na wcześniejszą zabawę, bo w odróżnieniu od fizycznych kopii konsolowych, w przypadku pecetów na płycie znajduje się raczej tylko instalator Steama. O ile w ogóle jest jakaś płyta, bo powyższy unboxing ukazuje po prostu pusty steelbook. I kod do aktywacji Total Wara w platformie Valve.

Dalej jednak zostają świetne gadżety. Warta sto funtów edycja zawiera zaszyfrowaną kulę Slannów, w której znajdziemy cztery figurki. Do tego mamy mapę na płótnie, zapełnionego ebookami z Warhammera pendrive’a w kształcie miecza, artbook, poradnik do gry i DLC z rasą do pierwszej części. Samo pudełko też robi wrażenie, a ponieważ wyprodukowano tylko 7 tysięcy egzemplarzy, z osoby, które złożyły zamówienie przedpremierowe mogą poczuć się trochę niepewnie. Rob Bartholomew z Creative Assembly mówi jednak Eurogamerowi, że nie mają się czego bać.

Pragniemy zapewnić fanów, którzy zamówili Serpent God Edition przed premierą, że ten incydent nie będzie miał wpływu na otrzymanie kupionych przez nich egzemplarzy.

Dodaje też, że kopie uzyskane przed oficjalną premierą i tak nie zadziałają, więc nie ma co liczyć na możliwość wcześniejszego zagrania. Taki już urok cyfrowej dystrybucji na PC – dopóki wydawca nie wciśnie guzika, nic nie da się zrobić. A ponieważ gry na Steamie to po prostu kod aktywacyjny, który wydawca może namierzyć, nie zdziwię się, jeśli 28 września w Sieci zaczną pojawiać się posty o niedziałających kopiach.

Bartosz Stodolny

Więcej na temat: