Zmien skórke
Logo Polygamii

RecenzjeSea of Thieves – recenzja. Pocałujcie mnie w marynarską rzyć

Bla, bla, bla… No Man’s Sky na wodzie… Bla, bla, bla… zawartości na 3 godziny…

Facebook Twitter Google Wykop

Sea of Thieves miało być wielkim powrotem nie tylko dla Rare, ale też Microsoftu, który tym tytułem chciał udowodnić, że potrafi robić świetne gry. To również test nowej filozofii giganta, wedle której każda gra „first party” ma w dniu premiery trafić nie tylko na sklepowe półki, ale też do abonamentowej usługi Xbox Game Pass. I wszystko super, oczekiwania były olbrzymie, podobnie jak wątpliwości. Niestety, gdzieś po drodze przytrafiła się straszna rzecz – marketing.

Platformy: PC, Xbox One
Producent: Rare
Wydawca: Microsoft
Wersja PL: Nie
Data premiery: 23.03.2018
Wymagania: Windows 10,  Intel i5-4690/AMD FX-8150 8 GB RAM, Nvidia GTX 770, AMD R9 380X
Grę do recenzji udostępnił wydawca. Graliśmy na PC. Obrazki pochodzą od redakcji.
Znów bijatyka

Owszem, Sea of Thieves cierpi na brak zawartości. Przez większość gry albo szukamy skrzyń ze skarbami (nagrody za które swoją drogą są momentami śmiesznie niskie), albo uganiamy się za świniami, albo polujemy na szkieletowych kapitanów – jedynych NPC-ów istniejących w innym celu, niż sprzedawanie nam ubrań albo zlecanie misji. Czasem dochodzi do tego atakowanie fortów bądź walki z innymi graczami, ale w dużej mierze to wszystko. No, jak ma się wyjątkowego pecha, to można jeszcze trafić na krakena.

Cip, cip, cip, cip, cip... Trochę się za draniem nabiegałem

To mało jak na grę w pełnej cenie produkcji AAA i nie ratuje tego przepiękna grafika (ta woda!) czy świetny model pływania statkiem. Co z tego, że cała załoga musi współpracować, żeby zapanować nad dużym i ociężałym galeonem. Ktoś musi sterować, ktoś inny ogarniać żagle, jeszcze kolejny dbać o naprawy i gotowość do walki, a przydaliby się jeszcze nawigator oraz majtek na bocianim gnieździe.

Tymczasem załoga to cztery osoby i trzeba się nieźle nabiegać, żeby to wszystko ogarnąć. I to podczas spokojnego rejsu, bo jak dochodzi do tego walka, robi się dużo zamieszania. Zresztą nie lepiej jest, kiedy płyniemy mniejszym slupem. Na tej łajbie jesteśmy zdani tylko na siebie, ewentualnie na jeszcze jednego członka załogi, a roboty jest praktycznie tyle samo i kilka razy zdarzyło mi się podczas samotnych wojaży zaryć o dno, bo zajmowałem się czymś innym, niż sterowanie.

Tylko szkoda, że to jedyne dostępne jednostki, a możliwość ich modyfikacji kończy się na dość prostej kosmetyce. Ta gra aż prosi się o możliwość uzbrojenia łajby w lepsze działa, różne rodzaje amunicji czy mocniejszy kadłub. Tak samo zresztą jak postać – możemy delikwenta ubrać w różne, często śmieszne, ciuchy, ale nie poprawimy jego statystyk.

Ciekawe, co ma w ładowni...

Potrafię spędzić pół weekendu z grą, w której „nie ma nic do roboty”

Powoduje to, że morze złodziei zmienia się w jezioro wymoczków. I to takie bardzo płytkie jezioro, z nudną, powtarzalną rozgrywką polegającą na bezsensownym szwendaniu się po mapie. Już naprawdę lepiej spędzicie czas w jakimś „darmowym” MMORPG z Azji, ale…

Co, gdybym wam powiedział…

… że to wszystko nie ma znaczenia? Że Sea of Thieves to najlepsze kooperacyjne doświadczenie, jakiego doznałem w ostatnich latach? Że pływanie po – pozornie tylko – pustym oceanie sprawia masę frajdy? Że nie ma problemu ze znalezieniem towarzystwa do wspólnej zabawy? Że samemu też jest przyjemnie? Że potrafię spędzić pół weekendu z grą, w której „nie ma nic do roboty”? Zacznijmy jednak od najpopularniejszych zarzutów.

Zawartości jest na maksymalnie 3 godziny gry.

Bajka, normalnie raj recenzenta. Trzy godzinki i myk – tekst gotowy. I jeszcze można się powyżywać, że olaboga gra za 260 zyla co nic nie oferuje! Tylko dlaczego gram już ponad 30 godzin? I dlaczego ciągle trafiam na ludzi z wysokimi poziomami reputacji u poszczególnych zleceniodawców? Żeby zdobyć te poziomy, trzeba wykonywać zadania, a człowiek, który wbił 20 u każdego, spędził z grą więcej, niż „trzy godziny”. Widać to też w xboksowej wyszukiwarce grup, gdzie coraz więcej ogłoszeń, w których warunkiem jest odpowiednio wysoki poziom reputacji.

Nikt w to nie gra! Serwery są puste.

Dlatego xboksowa aplikacja na Windowsie 10 ciągle wypluwa mi nowe ogłoszenia od ludzi szukających załogi do wspólnej zabawy. Dlatego praktycznie zawsze na horyzoncie majaczą jakieś maszty, a przy wielu fortach widać zacumowane statki. Faktycznie, nikt w to nie gra.

Krótka historia człowieka, który myślał, że może
Koniec

Nie ma progresji.

A musi być? Odnoszę wrażenie, że tak bardzo się zafiksowaliśmy na poziomie postaci, że gramy nie dla frajdy, tylko dla kolejnego napisu „Level up!”. Pływając po oceanie w Sea of Thieves ani razu nie brakowało mi umiejętności specjalnych czy paska z doświadczeniem. To nie jest gra tego typu i jak tylko człowiek sobie to uświadomi, zaczyna po prostu dobrze się bawić. Wiecie w ogóle, co jest w tym braku progresji najlepsze? Teraz zrobię sobie przerwę od gry, żeby spędzić trochę czasu w najnowszym Far Cry’u, ale kiedy do niej wrócę, za dwa tygodnie, za miesiąc, nie będę czuł się w tyle za tymi, którzy grali bez przerwy. Po prostu wejdę w nią tak, jakbym wylogował się dzień wcześniej.

To my ustalamy zasady i piszemy kolejne opowieści

PvP jest słabe, a zadania powtarzalne.

Znajomy opisywał na Facebooku, jak przez dwie godziny ganiał się galeonem z dużo zwinniejszym slupem i prawie przegrał. Ja z kolei miałem sytuację abordażu na odległość, w której to wraża załoga wystrzeliła się z dział na mój statek. Kiedy indziej byliśmy tak skupieni na walce z wrogim galeonem, że nie zauważyliśmy, jak jeden z członków jego załogi podpłynął do nas i zdetonował beczkę prochu pod pokładem. Czego wy jeszcze chcecie?

A powtarzalne zadania? One są dokładnie takie, jakie sami sobie je stworzymy. Jasne, zawsze chodzi o to samo, ale cała otoczka zależy tylko od nas i naszej załogi. To jak z sesją RPG, taką papierową, a nie komputerową – możesz chodzić od pomieszczenia do pomieszczenia i lać kolejne hobgobliny dosiadające żuków, ale możesz też dorobić do tego całą historię.

Tym dla mnie jest Sea of Thieves. Szkieletem, piaskownicą (choć bez budowania), w której to my ustalamy zasady i piszemy kolejne opowieści.

Hej, bracia do lin!

Rozumiem też krytykę wielu osób, bo największy problem Sea of Thieves nie leży w zawartości, rozgrywce i tym wszystkim, na co narzekają. Ta gra padła ofiarą speców od marketingu, którzy dorobili do niej całą otoczkę, obiecując złote góry i nie wiadomo jakie doznania. To też jedyne, poprawne użycie porównania z No Man’s Sky, bo obie gry łączy sztuczne budowanie hype’u.

Warto dać Sea of Thieves szansę

Mimo tego uważam, że warto dać Sea of Thieves szansę. Odpalcie sobie 14-dniowy trial Game Passa, czy to na konsoli, czy na pececie z Windowsem 10, pograjcie chwilę, nawet z „randomami”. A przede wszystkim, zapomnijcie o tym, o czym pisali i mówili marketingowcy, otwórzcie się na te morskie przygody, wyjdźcie – jak powiedziałby jakiś coach z Facebooka – ze swojej strefy komfortu. Wtedy okaże się, że to naprawdę dobra gra.

ZAGRAĆ?
WARTO
4.0

  1. Sasilton
    16:13 28.03.2018
    Sasilton

    Spoko gra na 10 godzin. Jest w abonamencie, więc warto sprawdzić.

  2. 16:20 28.03.2018
    kaen

    To tylko pokazuje, jak krótką pamięć mają gracze. Gra nie dowozi tego co obiecała, kosztuje pełną cenę (oglądając trailer byłem przekonany, że to jest za darmo, biorąc pod uwagę poziom techniczny), na dodatek wprost mówi, że wprowadzi mikrotransakcje za parę tygodni, a gracze i recenzenci klaszczą z zachwytu. Battlefront, NMS czy Andromeda były be, ale to, posiadając te same wady + brak zawartości już jest cacy.

    Ukryj odpowiedzi()
    • Strangieu
      18:25 28.03.2018
      Strangieu

      Welp jak się już wzięło pieniążki za recenzję to nie wypada źle wspominać.

      „Gra padła ofiarą speców od marketingu, którzy dorobili do niej całą otoczkę, obiecując złote góry i nie wiadomo jakie doznania.”

      Faktycznie brzmi znajomo, nie? Jednak „Warto” zagrać. Taa, ja se chyba odpuszczę.

      Ukryj odpowiedzi()
      • 21:21 28.03.2018
        crest0k

        Czyli za każdym razem jak czytelnik się nie zgadza z recenzją to recenzant wziął w łape?
        Chciałbym przypomnieć, że recenzja jest SUBIEKTYWNA, Czyli pomijając ewidentne błędy w grze itp. to recenzant może wystawić ocenę jakąkolwiek chce. Bo po prostu bawił się dobrze.

        Żeby nie było, grałem w bete, a potem w pęłną wersje. Gra ma braki zdecydowanie, chociażby tutorial. I jednak brakuje zawartości na dłuższą mętę. Ale jednak coop z odpowiednimi osobami robi swoje przy tym tytule.

        Ukryj odpowiedzi()
        • 21:34 28.03.2018
          Avalanc

          Chyba tylko wzięcie w łapę albo chęć zabłyśnięcia swoim hipsterstwem usprawiedliwia taką ocenę gry. To nawet nie jest gra. To jest schemat gry pozbawiony zawartości.
          Nawet jak komuś się spodobała wizja otwartych, pustych oceanów, cukierkowej grafiki itp. to oprócz braku zawartości i gra ma dużo błędnych założeń. Można by dać jej max 3/5 za potencjał i zaproponować wrócić do tematu za pół roku, rok. Na dzień dzisiejszy tak wysoka ocena takiego pustaka to jest dowcip.

        • 12:39 29.03.2018
          kaen

          Daleki jestem od spiskowych teorii, ale zobacz w jak wielu newsach pojawia się informacja, jak to „Bartek intensywnie gra w SoT” albo jak to „Bartek nie zgadza się z recenzjami”. Stawiałbym raczej na fanbojstwo, ale ono jest równie godne potępiania i nieprofesjonalne, jak pisanie recenzji na zamówienie. Zwłaszcza, że w recenzji nie ma pozytywów tylko negatywy, jak „tu tworzysz własną historię”: no tak, gdyby w pudełku za 60$ była słomka, sznurek i balonik, to też można sobie zrobić własną historię, zwłaszcza, jak 4 kolegów też kupiło sobie te baloniki, więc super gra 8/10.

          Recenzje są subiektywne, ale są recenzjami, tylko jeżeli mają w sobie argumenty. Ta nie ma.

  3. marloon87
    16:21 28.03.2018
    marloon87

    Wszystko pięknie, ale są też (podobno, słyszałem z opowieści) elementy i funkcjonalności, które są zaprojektowane po prostu źle. I to w ich podstawach. Znalazłem taką informację o PvP – nie ma bezpiecznych stref, inni gracze mogą zaatakować Cię wszędzie. No to wyobraźmy sobie, że tak jest. Płyniesz na godzinną misję, robisz swoje, wracasz z łupem i tuż przed przystanią napadają na Ciebie gracze czyhający w mocniejszym statku. Mission failed. Ty straciłeś możliwość wykonania misji i odebrania nagrody. Czas który poświęciłeś właśnie przepadła Oni nic z tego nie mają, bo nie zabierają łupu ani nie dostają doświadczenia, Zwykły trolling.
    Nikt na to nie wpadł przed wydaniem gry?

    Ukryj odpowiedzi()
    • 16:27 28.03.2018
      Cruzer969

      Pewnie te rzeczy będą poprawiane w następnych aktualizacjach 😉

    • 17:15 28.03.2018
      piasecznik

      Z tym że właśnie gracze zgarniają twój łup i oddają go za kasę i doświadczenie dokładnie takie samo jakby sami wykonali zadanie. To w końcu Sea of Thieves a nie Sea of Cuddly Bears. Poza tym sama walka o łup daje więcej satysfakcji niż zdobycie go czy to wykonując misję czy wyrywając łup z rąk nieszczęśliwców na naszej drodze.

    • 09:45 29.03.2018
      Wielki-Szu

      @marloon87 – to co napisałeś brzmi bardziej jak zaleta gry o PIRATACH, a nie wada. Właśnie o to chodzi, żeby można było wykorzystać spryt i przebiegłość, może nawet arogancję, żeby się „wzbogacić”. Tworzenie takich małych historii to chyba całe clue tej gry 🙂

      Moim zdaniem gracze zapominają, że w grach – szczególnie takiego typu – nie chodzi o zdobywanie kolejnych poziomów, zaliczanie kolejnych misji, czy nawet zdobywanie przedmiotów. Chodzi o najprostszą zabawę ze znajomymi lub nawet nieznajomymi, o tworzenie z nimi chwil wartych zapamiętania 🙂 jakkolwiek górnolotnie to brzmi.

      I żeby nie było – samej gry nie bronie bo nie grałem, odnoszę się do komentarzy i samej recenzji.

  4. 16:25 28.03.2018
    Cruzer969

    Fajnie napisałeś o sztucznym budowaniu hypu. Ostatnio ze znajomą napisaliśmy o tym wspólny artykuł. Ona lubi kampanie marketingowe, a ja ich nie znoszę. Nie jedna gra padła ofiarą marketingowców ;).

    Ukryj odpowiedzi()
  5. angh
    18:16 28.03.2018
    angh

    wiec… gra, w ktorej po paru godzinach, i zabijaniu w kolko tych samych kosciotrupow, 3ma takimi samymi misjami jest lepsza niz np. gts, czy uncharted ‚za duzo strzelania’ 3 ?:D

    Czy wy macie jakiekolwiek wymagania od dzisiejszych gier?

    Ukryj odpowiedzi()
  6. 21:18 28.03.2018
    Avalanc

    „Gra padła ofiarą speców od marketingu, którzy dorobili do niej całą otoczkę, obiecując złote góry i nie wiadomo jakie doznania”

    Nie padła ofiarą tylko była ściśle zaplanowaną marketingową manipulacją bez cienia skrupułów obiecującą gruszki na wierzbie, kiedy 10% gry było gotowe. W grze brakuje masy mechanizmów i zawartości. Nawet ta niewielka ilość tego co jest jest kiepsko zaprojektowana, o czym świadczy chociaż to, ze próbowano przeprojektować od razu system odradzania się po śmierci.
    Bronienie tej gry to celowe działanie na niekorzyść graczy. Serio nie wiem jak można mieć niskie wymagania by grać w taki syf. Argumentacja że ze znajomymi, że coś tam. Ktoś towarzyski może spędzić dziesiątki godzin na zwykłych rozmowach ze znajomymi i wygłupach, a z bogatą wyobraźnią może się bawić na polu kawałkiem kija, ale to nie znaczy, że jest to usprawiedliwienie dla takiego gówna za 60€ i dawaniu wysokiej oceny. Żenującą pusta i uboga gra z uroczą grafiką.

    Autor na siłę wystawił wysoką ocenę by wywołać kontrowersję. Rozumiałbym jeszcze argumentację, że jest to fajne doświadczenie na max 10h i jeśli komuś odpowiadałaby tak wygórowana cena, to jego sprawa. Ale po 30 godzinach gry to się tutaj robi 6 raz praktycznie tylko to samo.

    Gra ma:
    1 rodzaj przeciwników,
    1 30% skończony boss, bo widać tylko macki i praktycznie nic się nie dzieje podczas walki z nim
    2 typy zadań?,
    4 rodzaje broni,

    Jak zwykle polecam recenzję Angry Joe https://www.youtube.com/watch?v=9kl3hf1aJ9s

    Ukryj odpowiedzi()
    • 09:58 29.03.2018
      reggieminator

      To się niestety wpisuje w smutny trend „gier jako usług”, gdzie otrzymujesz obietnicę nie wiadomo czego, ale tylko obietnicę… W ogóle mam wrażenie, że na Poly ostatnio na gry spogląda się jakby mniej krytycznym okiem, a jednak szykując się do zakupu gry za spory hajs chcielibyśmy dokładnie wiedzieć, w co się pakujemy.

  7. 10:12 29.03.2018
    princefluff

    Cała branża wiesza psy na kolejnym BEZCZELNYM OSZUSTWIE, którym jest ta wydmuszka AAA. Należy to piętnować dla dobra graczy i gier w ogóle. Ale autor dobrze się bawił w sandboxie bez contentu, więc 4. Ile gier dostało u Was 4? Serio to ten sam poziom?

    Ta recenzja to kpina, zawiedliście na całej linii. Pora odpocząć od Poly. Wstyd!

  8. 11:57 29.03.2018
    JohnStar

    Ok mogę się zgodzić ze pływa się fajnie i relaksująco się z kumplami gra, jest śmiech i zabawa…ale właśnie mówisz „ze ta gra to piaskownica, sami ustalamy jak sie bawimy” ale ten argument to bzdura nie dano nam dostatecznie dużo narzędzi byśmy mogli się sami bawić…już pisałem w innym komentarzu na temat tej gry co powinni dodać….a prawda jest jak zwykle po środku – studio przygotowało podstawy gry, włączył się microsoft i wydał ta grę za szybko i za cenę z kosmosu. Wielki M doskonale wiedzial ze dając ta grę w cenie 2xgry AAA zrobi zamieszanie i zdobędzie bazę miliona graczy którzy (tak jak ja Np. Chcieli wypróbować i zobaczyć o co tyle krzyku wiec skorzystali z xboxpassa ) Wysokie oceny tej gry to taki Nobel dla Obamy „ma potencjał,wiec na zachętę”

  9. 11:58 29.03.2018
    JohnStar

    Ok ‚mogę się zgodzić ze pływa się fajnie i relaksująco się z kumplami gra, jest śmiech i zabawa…ale właśnie mówisz „ze ta gra to piaskownica, sami ustalamy jak sie bawimy” ale ten argument to bzdura nie dano nam dostatecznie dużo narzędzi byśmy mogli się sami bawić…już pisałem w innym komentarzu na temat tej gry co powinni dodać….a prawda jest jak zwykle po środku – studio przygotowało podstawy gry, włączył się microsoft i wydał ta grę za szybko i za cenę z kosmosu. Wielki M doskonale wiedzial ze dając ta grę w cenie 2xgry AAA zrobi zamieszanie i zdobędzie bazę miliona graczy którzy (tak jak ja Np. Chcieli wypróbować i zobaczyć o co tyle krzyku wiec skorzystali z xboxpassa ) Wysokie oceny tej gry to taki Nobel dla Obamy „ma potencjał,wiec na zachętę”

  10. Aimagylop
    12:06 29.03.2018
    Aimagylop

    Od recenzenta oczekuję że rzetelnie opisze grę a nie że będzie pisał że się dobrze bawił. To nie jest informacja pomagająca w podjęciu decyzji o zakupie a subiektywne wrażenia jednej osoby nie są adekwatne do tego gracz może doświadczyć po zakupie.

    Ukryj odpowiedzi()
    • 10:02 30.03.2018
      Kaprawiec

      Ale recenzja nie musi być obiektywna, wystarczy subiektywna ale szczera. Jeżeli nawet gra byłaby wypchana po brzegi contentem ale najzwyczajniej w świecie by nie bawiła to chyba warto o tym wspomnieć?
      Obiektywna informacja pomagająca w podjęciu decyzji (często znajdująca się na pudełku z grą) przekazana np. przez sprzedawcę mogłaby wyglądać tak:
      – piękna grafika (woda!)
      – kooperacyjne bitwy pirackie na pełnym oceanie wymagające współpracy całej załogi statków
      – ogromny ocean z licznymi wyspami zawierający niezliczone pirackie zadania pokroju szukania skarbów lub wspomniane łupienie innych statków okraszone unikalnymi nagrodami.
      W grę nawet nie brałem ale wydaje się zachęcające nie? Z tym że tutaj już cytowane z recenzji:
      „Gra padła ofiarą speców od marketingu, którzy dorobili do niej całą otoczkę, obiecując złote góry i nie wiadomo jakie doznania.”
      Po którym widać, że zarówno z recenzją jak i grą musi być coś nie tak. Skoro nie ma nie wiadomo jakich doznań to co, chyba jednak nie warto, w końcu właśnie głównie o doznania chodzi w rozrywce.
      I jeszcze dla przykładu subiektywnie ale rzeczowo od np. Watch Dogs wyżej stawiam chociażby geometry wars, spelunky, downwell, nuclear throne – bez wypaśnej grafiki, fabuły i wszystkiego tego czym stoi WD – ale za to po prostu bardziej „grywalne”.

      Ukryj odpowiedzi()
  11. 18:50 29.03.2018
    squirrelscanfly

    Nic tylko czekac na platne DLC „rozszerzajace” ta mizerna przygode na morzu. Totalnie niemerytoryczna recenzja w stylu „mi sie podobalo mimo zawartosci na tylko 3 godziny”. Microsoft wam zaplacil za szerzenie takich bzdur?

  12. 12:28 30.03.2018
    liberteone

    gra wydmuszka, totalnie NIE WARTO. Po 3 latach budowania hypu to co zaserwowali wygląda jak pół roku roboty 6 osobowego studia. Grałem z kumplem 6h, 2 pierwsze były ok, każda następna wywoływała coraz większe zażenowanie.

    Nie rozumiem oceny Bartosza. No, chyba że chodziło o odsłony… :>

  13. 13:24 23.04.2018
    Cavi

    Jezu! Jak ten serwis zszedł na psy. Taką grę oceniacie na 4 gwiazdki? Przecież to obłęd ;/ A Frostpunk czy inne gry na 3 gwiazdki. Wtf? Blokuje was serwis i nigdy już tu nie wejdę. Zajmijcie się inną pracą niż prowadzeniem takiego serwisu. To już nie jest ta Polygarnia co parę lat temu. Coś okropnego.