Zmien skórke
Logo Polygamii

Ready At Dawn już nie trzyma takiej sztamy z Sony

14.12.2016 Adam Piechota
Interesuje ich większa niezależność, więc w przypadku swojego projektu VR woleli współpracę z Oculusem. No to co będzie z kontynuacjami The Order: 1886?

Pamiętacie The Order: 1886? Tak, tego „wielkiego” exclusive’a na PlayStation 4 od Ready At Dawn (Daxter oraz dwa God of Wary na PSP)? Kilka miesięcy temu czytaliśmy, że marka będzie kontynuowana, pomimo średniego (optymistycznie patrząc) przyjęcia ze strony publiczności. Pracowałem akurat wtedy w sklepie z grami, więc miałem możliwość obserwować szalenie drastyczny spadek ceny tej strzelanki, szczególnie w przypadku wersji używanych, za które płaciło się już jak za przysłowiową paczkę fajek. A ze strony oryginalnego developera dostajemy mocno sprzeczne informacje. Bo okazuje się, że panowie nie tylko odchodzą od steampunkowego uniwersum, ale i od ścisłej współpracy z Sony.

Lone Echo to gra korzystająca z dobrodziejstw wirtualnej rzeczywistości, wspominał Wam o niej zresztą całkiem obszernie dwa miesiące temu Patryk. To ten tytuł, w którym z chorobą lokomocyjną gogli poradzono sobie w ciekawy sposób – bo wisimy w nim w stanie nieważkości, poruszamy się tak naprawdę za pomocą rąk. Dlatego opracowywany jest dla Oculus Touch. I okej, to przecież nic dziwnego, że jakieś uznane studio grzebie w VR. Mamy chociażby przykład w Insomniac Games. Z tym że Lone Echo to żaden „maleńki projekcik”, tylko rzecz, która już niebawem posłuży jako jedna z kart przetargowych Rifta.

Według artykułu Glixela, nad kosmicznym thrillerem pracuje już ponad połowa Ready At Dawn – około sześćdziesięciu developerów. Powód, dla którego właśnie Oculus, a nie PlayStation VR, jest dość oczywisty – wirtualna rzeczywistość na konsoli Sony wymaga wielu poświęceń technicznych, to o wiele słabszy sprzęt. Ale nie jest powodem jedynym. Ru Weerasuriya, szef firmy, wspomina to tak:

Dla nas w przypadku tego projektu istotnym było, że bardzo chcieliśmy zachować prawa do naszego IP. W ogóle chcielibyśmy mieć prawa do wszystkich rzeczy, jakie zrobimy. A w Sony jest taka doktryna, że nie robią gier, które nie stają się ich własnością, dlatego byłoby ciężko uzyskać od nich wsparcie finansowe. Moja pierwsza rozmowa z Jasonem [Rubinem, który dołączył do Oculusa w 2014 – dop. red.] przebiegła mniej więcej tak: „Słuchaj, my to robimy i chcemy zachować prawa do tego”, na co on odpowiedział: „Żaden problem”. Nie miał nawet potrzeby o tym dyskutować.

Klejenie tak dużego tytułu dla równie niszowego sprzętu („przyszłość” czy nie, zakłada się, że liczba posiadaczy Rifta wynosi na razie kilka setek tysięcy. Ilu z nich ma też świeżutkiego Toucha?) jest nieco ryzykowne. „Jesteśmy świadomi” – dodaje Weerasuriya – „W razie czego tworzymy też dużo bardziej tradycyjny tytuł multiplatformowy, Deformers [zwiastun powyżej], a oprócz pieniężnego wsparcia od Oculusa otrzymaliśmy również trochę środków od GameTrust. Na razie nie boimy się. Choć kto wie – może powinniśmy”.

Za projekt warto trzymać kciuki (oczywiście najlepiej w Touchu), bo zapowiada się intrygująco. Przynajmniej w moich oczach, ale ja też lubię „Grawitację”, więc taki ze mnie kosmiczny chłopak. Niemniej przyszłość The Order stanowi, jak widać, dopiero maleńki, niepewny nawet punkcik na horyzoncie. Zwłaszcza jeśli prawa do marki dzierży Sony. Lone Echo to dla Ready At Dawn wyraźna próba wyjścia na swoje. Niemal wszystkie ich wcześniejsze produkcje oznaczały wszak jakiś kompromis z IP. A kto nie idzie do przodu – i tak dalej, i tak dalej. Dobrze, niech chłopaki dojrzewają.

Adam Piechota

  1. Simplex
    14:34 14.12.2016
    Simplex

    Wcale bym sie nie zdziwił, jakby sequel do Ordera 1886 robiło zupełnie inne studio.