Zmien skórke
Logo Polygamii

ZapowiedziPillars of Eternity 2: Deadfire – wrażenia z bety

Nowa przygoda zapowiada się bardzo obiecująco.

Facebook Twitter Google Wykop

Na wyspie Tikawara, gdzie zaczyna się krótka, testowa wersja Pillars of Eternity 2, żyje lokalne plemię Huana. Gracz odwiedza je jako przybysz z wielkiego świata, niosący potencjalne zagrożenie, ale może i nadzieję na przetrwanie? Bo autochtonom nie jest łatwo i chcąc nie chcąc muszą się jakoś otworzyć na cywilizację.

Wśród nich nieświadoma niczego żyje niema dziewczyna, całymi dniami grająca na wielkim bębnie. To wszystko, co jej pozostało, jej łącznik ze światem ludzi i jedyna metoda komunikacji z nimi, jaką ma. Spotykam ją zupełnie przypadkiem, klikając na stojącej nieco z boku postaci. I już po kilku minutach gram z nią na tym bębnie wspólnie, śmiejąc się i wzbudzając entuzjazm całej osady.

Wszystko to toczy się oczywiście od początku do końca w oknie rozmowy. Po jakichś 8 godzinach, które zajęło mi przejście tej bety, po trawieniu jej wyzwań, analizowaniu nowości i zastanawianiu się nad rzeczami, które twórcy powinni usprawnić, ta niema dziewczyna z bębnem wciąż najmocniej tkwi mi w pamięci.

Wszystko to toczy się oczywiście w oknie rozmowy

Inspirująca eksploracja

Pierwsze Pillars of Eternity było objawieniem. Chyba najlepszym z tych współczesnych retro-RPG. Przede wszystkim dlatego, że Obsidian w odróżnieniu od wielu innych developerów, chcących zarobić na nostalgii, dobrze wiedział, które rzeczy należy w klasycznej formule unowocześnić.

Gra wyglądała więc i powierzchownie działała jak Baldur’s Gate, ale jednocześnie nie trąciła naftaliną. Więcej, pod wieloma względami grało się w nią jak we współczesne RPG. I tak walka pozostała taktyczna z pauzą, ale cały system tworzenia i rozwoju postaci, dobierania umiejętności czy nawet ekwipunku dopasowano do współczesnych standardów. Fabułę i rolę w niej gracza dopasowano do tego, jak opowiada się takie historie obecnie. Całość zaprojektowano od początku jako grę komputerową, a nie cyfrową wersję „papierowej” sesji RPG. Na tym wszystkim Pillars of Eternity tylko zyskiwało.

Przygoda w testowej wersji gry tylko potwierdza, że studio nie straciło tego drygu

Krótka przygoda w testowej wersji gry tylko potwierdza, że studio nie straciło tego drygu. Chociaż głównym celem tej bety jest przetestowanie nowego systemu walki i rozwoju postaci na żywej tkance, na tym małym wycinku gry widać też, jaki wpływ ma mieć to wszystko na odbiór Pillars of Eternity 2. Egzotyczny archipelag Deadfire, który przyjdzie nam eksplorować na własnym statku. Mapa świata, po której można samodzielnie podróżować i odkrywać, a nie tylko wybierać cel podróży spośród dostępnych. Ale nade wszystko zupełnie nowi ludzie, nowe konflikty i nowe problemy.

Elfy i krasnoludy na Karaibach

Zaczynając na wspomnianej wyspie szybko odpływamy na inną, gdzie znajdują się – jakżeby inaczej – starożytne ruiny do zbadania. Wcześniej trafili tam jacyś nasi pobratymcy, lokalni mieszkańcy boją się, że mogło im się przydarzyć coś złego. Fabuły nie ma tu za wiele, bo i twórcy nie chcą psuć jej graczom przed premierą. Ale jest to, co w tego rodzaju grze najważniejsze – przygoda. Nawet mimo braku towarzyszy, szczątkowym dialogom i zaledwie kilku dostępnym lokacjom, tej krótkiej testowej wersji udaje się rozbudzić w graczu odkrywcę.

Bo ruiny niby analogiczne do tych, które odwiedzaliśmy w pierwszej części, ale jednak historia archipelagu Deadfire rzuca na ich istnienie jakieś nowe światło. Bo zamiast dość jednak sztampowego fantasy mamy jakąś taką jego karaibską wariację, której mieszkańcy niemal leżą na plaży i mówią: „nie nie, z tymi bogami, duszami i starożytnym imperium to było jednak trochę inaczej, zostańcie i posłuchajcie„. Chce się ich słuchać. Chce się chłonąć ten nowy świat, a właściwie nowy kawałek niby znanego świata.

Ciepła bryza świeżości

Fantasy to dziwny gatunek. Niby już w nazwie odwołuje się do wyobraźni, a jednocześnie jest tak skodyfikowany, ustandaryzowany, że – przynajmniej w grach – pozostaje jednym z najmniej zaskakujących. Główne tropy fabularne, elementy kreacji świata, nawet niby fantastyczne rasy poznajemy już na pierwszy rzut oka. Elf, krasnolud… Każdy wie, jak wygląda elf i krasnolud. Czy to nie trochę dziwne?

Oczywiście trudno oczekiwać, że Pillars of Eternity 2 postawi to wszystko na głowie i z dość jednak standardowego fantasy w pierwszej części zmieni się w jakąś niezwykłą podróż w krainę prawdziwej fantazji. Standardowe tropy są wciąż na miejscu. Ale jest też na tyle dużo nowości w tym niepokazywanym wcześniej kawałku świata, że jest nadzieja na coś naprawdę świeżego.

 Jest nadzieja na coś naprawdę świeżego

Nie tylko w systemie walki i rozwoju postaci, ale i w wizji, w miejscach, do których Obsidian chce tym razem zabrać gracza, dosłownie i w przenośni. W historiach, które chce opowiedzieć. W tej niemej dziewczynie, grającej na bębnie.

Grę do testów dostarczył sklep GOG.com

  1. LordGabriel
    17:25 27.11.2017
    LordGabriel

    Ja gram w klasyczne gry rpg w rzucie izometrycznym i widzę zdecydowanie dominacje nowych trendów w tych grach, opcji dialogowych jest więcej niż w hitowych action rpg jednak to nie te klimaty kiedy do zdania mogliśmy podejść i rozwiązać je na kilka sposób w zależności od naszej moralności, poglądów czy stronniczości a nawet chciwości i oczywiście kiedyś przechodziłem takie gry na kilka sposób. Dziś mimo, że przesiadłem jedynkę bez dodatków to nie poczułem wielkiego wciągającego klimatu może to przez główny problem dusz i reinkarnacji świata a może po prostu brak polskiej wersji językowej. Jednak mimo to kupie 2-kę i to na premierę, bo póki co nie zapowiada się dużo dobrych rpgów na pc w 2018 ( i tak pamiętam jeszcze o takiej pozycji jak ni no kuni 2)

    Ukryj odpowiedzi()
    • igimat
      21:23 27.11.2017
      igimat

      Serio wierzysz w Ni No Kuni 2 jako RPG? Przecież to wygląda jak jakaś gra akcji z przenośnych konsol.

    • 21:40 27.11.2017
      pear

      Poza PoE2 w 2018r. warto zainteresować się też grą Pathfinder Kingmaker, która jeszcze bardziej może przypominać Baldura (również system RTWP, Pathfinder to praktycznie zmodyfikowany DnD 3.5, nazywany często „DnD 3.7”).

      Ponadto na horyzoncie są jeszcze warte obserwowania tytuły: Underworld Ascendant (następca Ultimy Underworld), The Bard’s Tale IV, BattleTech (od twórców udanych Shadowrunów), Copper Dreams, The Banner Saga 3, Stygian: Reign of the Old Ones (klimaty Lovecrafta), No Truce With The Furies (naprawdę ciekawy i dość dziwny projekt)

    • LordGabriel
      00:06 28.11.2017
      LordGabriel

      Sprostowanie: w PoE była jest polska wersja i bardzo mnie ten cieszy w porównaniu do divinity orginal sin 2 (gdzie trzeba czekać na spolszczenie do fanów) jednak te gry się proszą o taki dobry dubbing jak w Torment: Tides of Numenera czy wspominany tu licznie baldur’s gate

      @igimat nie grał w zbyt dużo w jRPG-i jednak jestem gotów miło się zaskoczyć nowym iście baśniowym(nie mylić bezpośrednio z Fantazy) klimatem i dobrą a nawet bardzo dobrą fabułą scenarzystów z level-5 i dla tego jestem gotów przystosować się do jRPG-owych bitw, a grafika dla mnie jest największym plusem. Jednak rozumie, że nie koniecznie jesteś fanem anime ja znam tylko ich tylko parę bardzo dobrych, ale jak już wcześniej wspominałem jestem chce się pozytywnie zaskoczyć fabułą, która mimo, że zapowiada się pedagogicznie to nie będzie tak spłycana jak w zachodnich rpg-ach ostatnimi czasy.

      @pear dzięki za podesłanie nowych tytułów obym miał czas w nie zagrać w 2018

  2. 21:19 27.11.2017
    pear

    Z rozmaitych relacji z ogrywania bety wynika, że poprawie uległo multum aspektów gry, choć pewnie zmiany wzbudziły wiele kontrowersji, jak np. wyrzucenie talentów, czy spłycenie klasy maga. Na szczęście twórcy te opinie czytają i podobno wezmą je pod rozwagę. Oby.

    W ogóle trochę dziwne z ich strony, że system gry projektują praktycznie od nowa, skoro tyle czasu zajęło im wypracowanie świetnego systemu z Pillars of Eternity v3.0 (każdy z dużych patchy wprowadzał wiele zmian w mechanice i systemie walki, oraz lepiej balansował rozgrywkę- tak naprawdę gra na premierę pod tym względem leżała, ale z każdym dużym patchem było coraz lepiej).

    Mam nadzieję, że jednak Obsidiani nie zawiodą. Nie mogę się doczekać premiery, byle ta odbywała się w mniejszych bólach niż w przypadku pierwszej części, a sama gra była od początku bardziej dopracowana.