Zmien skórke
Logo Polygamii

No to po Duke Nukem na PSP i DSa

29.10.2010 Piotr Gnyp

Duke Nukem Forever ożył i ma się dobrze, Duke Nukem Critical Mass wręcz przeciwnie.

Co to była za gra? Polskie studio Frontlines przygotowywało dla Apogee Software grę z Duke Nukem na DSa i PSP. Pojawiły się nawet pierwsze obrazki i szkice koncepcyjne. Premiera miała się odbyć 24 września. O grze pisaliśmy następująco:

Critical Mass ma stanowić pierwszą część Duke Nukem Trilogy. Wersja na PSP zawierać będzie rozbudowane poziomy, zmienne lokacje i kilka trybów zabawy wieloosobowej. Z kolei Książę w odsłonie na dwuekranową konsolę Nintendo to scrollowana strzelanka w środowisku 3D, co nie brzmi już tak zachęcająco.
[…]
Tę na PSP porównuje się do SOCOM-a, jeśli chodzi o sposób rozgrywki oraz prezentowania akcji. Ponoć duże wrażenie robi grafika, mówi się o szczególnie dużej odległości widzianych obiektów. W wersji na PSP pojawi się także masa trybów dla wielu graczy. Z kolei DS-owy Duke nie prezentuje się najlepiej. Z gry zrobiono scrollowaną strzelankę w środowisku 3D, a – jak wiadomo – trzeci wymiar nie jest najmocniejszą stroną konsoli Nintendo. […] w przypadku wersji na Nintendo DS twórcy udostępnią tryb kooperacji dla dwóch graczy.

24 września już dawno za nami, zaś gry nie ma. I wygląda na to, że nie będzie. W najnowszym newsletterze Frontline Studios czytamy:

 

Jasno z tego wynika, że na Duke’a na PSP i DSa nie mamy już co liczyć. Znaczy, gra pojawi się, ale pod inną nazwą i prawdopodobnie też z innym bohaterem, bo w końcu prawa do Duka i jego świata zapewne ma kto inny. Skąd ta decyzja?

Wszystkiego możemy dowiedzieć się z profilu gry na Facebooku. Okazuje się, że wydawcy nie płacili twórcom i zamiast zająć się wydawaniem gry woleli się ze sobą kłócić. Szkoda.

Na zalinkowanym profilu pojawiła się już cała masa obrazków z gry, muzyka i filmik z rozgrywki. Wraz z czasem mają pokazywać się tam też kolejne historie.

Życzymy powodzenia Frontline Studios. Mamy nadzieję, że ich nowa produkcja – Gene Labs okaże się sukcesem.

[via Facebook]

Piotr Gnyp

Komentuj
(0)
Udostępnij