Zmien skórke
Logo Polygamii

Nadgracze i podgracze, czyli jak darmowe Team Fortress 2 wywołało burzę

Parę dni temu informowaliśmy, że sieciowa strzelanka od Valve – Team Fortress 2 – stała się zupełnie darmowa. To świetna wiadomość, prawda? Otóż, choć to zaskakujące, to okazuje się, że nie. A przynajmniej nie dla wszystkich.

Nie ma wątpliwości co do jednego: udostępnienie wszystkim za darmo Team Fortress 2 okazało się sukcesem. Gra po kilku dniach stała się produkcją, w którą bawi się najwięcej osób na platformie cyfrowej Steam, spychając z pierwszego miejsca Counter Strike, który okupował je od bardzo, bardzo dawna. W dodatku różnica jest naprawdę znaczna.

Sukces TF2

Fani gry powinni się więc cieszyć, czyż nie? W końcu im więcej graczy, tym większy sukces gry, a im większy sukces gry, tym większe wsparcie dla niej od producenta, więcej dodatków, większe szanse na kolejną część i tak dalej, i tym podobne. To zrozumiałe, prawda? Otóż nie do końca. Fani bowiem są ogromnie… Niezadowoleni. Wręcz rozjuszeni.

Od kilku dni na forach internetowych związanych z Team Fortress 2 toczy się mała wojenka między „starymi” a „nowymi” (czyli tymi, którzy zdecydowali się na zabawę dopiero po udostępnieniu TF2 za darmo) graczami. Ci drudzy chcieliby po prostu móc w spokoju grać, ci pierwsi zaś wcale nie chcą im na to pozwolić. Powody?

Nowi gracze zapychają serwery (co jest o tyle dziwne, że w TF2 ich liczba nie jest limitowana, każdy może więc postawić własny).

Nowi gracze słabo grają i psują rozgrywkę.

Nowi gracze nie zapłacili za TF2 ani grosza, dlaczego więc mają w niego grać, skoro my zapłaciliśmy.

Te trzy argumenty – w większości, jak widać, kuriozalne – pojawiają się najczęściej. W odpowiedzi „starej gwardii” zarzucane są, chyba najzupełniej słusznie, takie rzeczy jak ksenofobia, nadmierny elitaryzm czy po prostu przekonanie o własnej wyższości. Moglibyśmy prawdopodobnie spokojnie założyć, że cała awantura za kilka dni/tygodni się rozmyje, gdyby nie fakt, że protestujący graczy postanowili nie tylko mówić, ale także działać.

Powstała więc wtyczka do gry, która po założeniu na serwer automatycznie wyrzuca z niego wszystkich tych, którzy jej nie kupili i chcieliby pograć za darmo, tak jak pozwolił na to producent.

TF2

Zgoda, serwery Team Fortress 2 każdy stawia sam, jak już zresztą zaznaczałem, powinien więc móc z nimi robić, co dusza zapragnie. Czy jednak tego typu „selekcja” jest naprawdę czymś, co chcemy oglądać w społeczności graczy? „Przepraszamy, w obuwiu sportowym pan nie wejdzie” oraz „won z naszej piaskownicy”: to są niestety argumenty tego samego kalibru.

Nie chcę teraz uprawiać moralizatorstwa, ale robi mi się zwyczajnie przykro, kiedy widzę coś takiego. Przecież to gry, na litość, rozrywka w końcu, cieszmy się nią więc i dajmy się cieszyć innym. Czy nie moglibyśmy – my, gracze – choć raz obyć się bez kłótni i niesnasek?

No więc chyba nie moglibyśmy. Pocieszam się tym, że może to przypadłość nie tylko naszej społeczności.

[via Steam Forums, Allied Modders]

Tomasz Kutera

Więcej na temat:

Najczęściej czytane

01

7 grzechów głównych HearthStone’a

02

Blade Runner 2049 – recenzja filmu. Piękno niedoskonałości

03

[Aktualizacja] W tył ku akcji – South Park mógł mieć w Polsce fajny tytuł, ale ślady po nim znikają

04

Xbox One X – najpotężniejsza konsola na rynku. Ale czy najsensowniejsza?

05

Co było dawno temu w odległej galaktyce, lepiej niech tam pozostanie. Battlefront II to dziś smutny żart

06

Hype czy ziew – jarają was jeszcze kolejne zapowiedzi Gwiezdnych wojen? [Klub Dyskusyjny]

07

South Park: The Fractured But Whole – recenzja. Od bytu czar

08

Rozchodniaczek: Powrót Raymana, sukces Gran Turismo i łatanie Wiedźmina 3

09

Sprzeciw wobec skrzynek z lootem nareszcie zaczyna wybrzmiewać głośno

10

Divinity: Original Sin 2 – recenzja. Wyszarp sobie przygodę życia

Popularne Gry