Zmien skórke
Logo Polygamii

Japońszczyzna z Los Angeles na wynos, czyli azjatyckie erpegi z E3 w jednym miejscu

Bo przecież wiadomo, że nie samym Final Fantasy żyje fan gatunku.

Jeżeli to na tym etapie jeszcze nie jest oczywiste, zdradzę Wam, że reszta ciała redakcyjnego nie ma zbyt wiele miłości do japońskich erpegów. Wyczerpała się przez lata być może. Tej (niewielkiej, niestety) części z Was, której nadal zależy na tym gatunku, przybywam na pomoc. Dzięki temu, że temat opisujemy po odespaniu całego szaleństwa, upchnąłem poniżej większość nowinek, jakie zobaczyliśmy podczas oficjalnej części E3. Trailery, gameplaye – zarówno takie ładne jak i „z rączki”, ploteczki, informacje, daty premiery i ich braki. Douzo meshiagare!

Persona 5

Od Atlusa wybieramy tę dalszą premierę, ponieważ na Tokyo Mirage Sessions #FE aż szkoda miejsca, jeśli za niecały tydzień trafi do działu z recenzjami. Persona 5 zaliczała te obsuwy i zaliczała, ale wszystko wskazuje na to, że tym razem rzeczywiście trafi na konsole (PS4 i PS3) według planu. Stylistyka tego tytułu jest dla mnie bezbłędna, nawet jeśli, jak sporo produkcji tej firmy, jedną nogę nadal wyciąga z szóstej generacji. Feeria barw, komiksowe wstawki, interesująca oprawa muzyczna – niech dodadzą do tego grupę intrygujących bohaterów i scenariusz na poziomie dwóch poprzednich części, a będzie perła.

Rozwiązał się też wór różnorakich informacji na temat rozgrywki. W grze ujrzymy cykl dnia i nocy na wzór tego ze „czwórki”. Nauczyciel znowu może nas przepytać z matmy, a dobrze rozwiązane równania podbiją nasze statystyki, więc warto odświeżyć sobie pewne podstawy. Gdy przy bohaterze nie ma jego znajomych, będzie z nimi komunikował się przez wiadomości tekstowe na telefonie, podobny motyw zobaczycie już niebawem w Tokyo Mirage. Lokacje w grze będą wzorowane na prawdziwych widokówkach z dzielnicy Shibuya. W przerwach od nauki lub zwiedzania lochów można znaleźć sobie zarobkową pracę (mogliby tutaj zrobić opcję z McDonald’s). A walka, jak widzicie w gameplayu, znacząco przyspiesza dzięki jakimś wygodnym zmianom w sterowaniu.

Poznaliśmy także zawartość kolekcjonerki. Steelbook czy album z grafikami to bida i standard. Ścieżka dźwiękowa w fizycznym wydaniu brzmi (hihi) dużo lepiej. A urocza maskotka i torba to motywy dla większych zajawkowiczów niż ja. No i data premiery, bo jest już oficjalna – 14 lutego 2017 roku. O potędze Persony wie już wiele osób, więc nie powinno zdziwić, że stawiam na obecność „piątki” w podsumowaniu przyszłego roku.

personakol

World of Final Fantasy

Huhu. Zróbmy małą symulację. Final Fantasy XV wyjdzie i podzieli publiczność. Jedni jakoś się wkręcą i krzykną, że japońska odpowiedź na Wiedźmina. Drudzy poczują się oszukani i krzykną, że wolą poczekać na remaster „dwunastki”. Bo stare części były lepsze. I Final skończył się na „Kill’em… znaczy na PSX-ie. Ponoć dla tej drugiej grupy powstaje World of Final Fantasy, turowy RPG z systemem ATB mającym przypominać odsłony do „dziewiątki”. I to brzmi spoko.

Martwi drugi, dość oczywisty target gry. W grze spotkamy postaci ze wszystkich odsłon serii, ale w ich wersji… kolekcjonerskiej. Takie figurki POP!, jeśli wolicie. Choć dość zabawnie jest zobaczyć Tidusa, Squalla i resztę w tej formie, nie wiem, czy żart nadal będzie działać, jeśli rozciągną go na trzydzieści godzin gry. No i scenariusz zapowiada się niepokojąco, tona pseudofilozoficznego bełkotu na wzór „trzynastki” lub Dissidii. Tradycyjnie wolałbym się pomylić. Wolałbym mieć dwa dobre Finale w trakcie jednego roku. Bo dobrego Finala miewam już tak rzadko.

Europejska premiera 28 października. Szykujemy PS4 i odkurzamy Vitę.

Kingdom Hearts 3

JEST DATA PREMIERY! Nie, żartuję, oczywiście że nie ma. Ludzie nabijają się z piętnastego Final Fantasy, że jest „Duke Nukem Forever gier RPG”, a nikt nie zauważa, że od drugiej części przygód Sory minęło już jedenaście lat. Nawet jeśli w międzyczasie Kingdom Hearts doczekało się masy spin-offów, podstawowej historii nadal brakuje domknięcia. Tak naprawdę „trójka” ominęła E3 szerokim łukiem. Dostaliśmy tylko znany już zwiastun Kingdom Hearts 2.8. Jeśli zapytalibyście mnie o zdanie, będzie dobrze, jeśli ta gra w ogóle wyjdzie na obecną generację konsol.

I Am Setsuna

O tym dość interesującym projekcie w zeszłym roku wspominał Wam już Maciek. Debiutancka produkcja Tokyo RPG Factory inspiruje się szesnastobitowymi role-playami, szczególnie Chrono Triggerem, więc nie powinno dziwić, że projekt dostał się pod skrzydła Square Enix. Podobieństwa zobaczymy głównie podczas pojedynków, ze znajomymi atakami specjalnymi, ustawieniem kamery i nietkniętym systemem ATB, ale I Am Setsuna celuje w dużo smutniejszą atmosferę.

Archaiczne rozwiązania oraz zasypany śniegiem, senny i depresyjny świat? Poproszę. Według godzinnego testu IGN-u scenariusz wypełnia gorycz, brak zaufania wobec głównego bohatera (nieprzypadkowo) oraz generalne poczucie pustki. Przygoda u boku Setsuny nie będzie miała w sobie typowego dla 16-bitowców optymizmu. Słychać to również w ścieżce dźwiękowej, niemal zdominowanej przez samotne partie pianina. Gra zapowiada się wprost przepysznie. Zwiastuje także silny trend „staro-nowych” erpegów, który rozpoczął Bravely Default.

i-am-setsuna

Premiera już 19 lipca, zagramy na PS4 i PC. Wciąż mówi się także o Vicie, choć loga na powyższym zwiastunie brakuje.

 Tales of Berseria

Tasiemiec od Namco Bandai wypuszcza swoją szesnastą (!) inkarnację. W tym przypadku pozostaję bezsilny. Choć pamiętam dawne odsłony serii i wspominam je z umiarkowanym entuzjazmem, tak Berseria wydaje mi się zwyczajnie średnia. Action RPG w sosie rodem z typowego anime (naczelny dostałby zawału, gdyby to trafiło na główne zdjęcie portalu). No i jeszcze j-pop w zwiastunie. Przerabialiśmy takie gry już dziesiątki razy, czyż nie? Właśnie przez to, że Japończycy pozostali na tym etapie przez kilka lat, nie zauważając wszelkich nowinek z zachodu, dzisiaj straciliśmy zainteresowanie ich dziełkami.

Anglojęzyczna premiera dopiero w przyszłym roku, więc niech tam sobie nad nią pracują. Ja wziąłbym w ciemno każdy tytuł powyżej zamiast nowych Talesów. Ale jeśli z serią jesteście na bieżąco, a teraz w ogóle macie ochotę spalić mnie na stosie, szykujcie swoje PS4 i pecety.

Final Fantasy XV

Nie, spokojnie, nie zapomniałem, po co tutaj tak w ogóle kliknęliście. Final Fantasy mocno zaznaczyło swoją obecność na tegorocznym E3. Wszak nieczęsto tytuł, który powstaje ponad dekadę, ma już ostateczną datę premiery. W ogóle Square robi wszystko, by tego Fajnala pokochały miliony. Występ na konferencji Microsoftu to chyba najlepszy przykład, ale wszystkie „media towarzyszące”, animacje i filmy, również prezentują pompę, z jaką powraca pełnoprawne Final Fantasy.

Oto wspomniany fragment u Microsoftu. Walki z gigantycznymi przeciwnikami to żadna nowość w serii. Ale gdy w „siódemce” horyzont przysłaniał olbrzymi Weapon, nasza drużyna stała sobie w rządku czekając na swoją kolej. Dziś, gdy Final Fantasy systemem walki zbliżyło się już do Kingdom Hearts, taki adwersarz robi większe wrażenie. I choć Tytan wygląda fantastycznie, a te kilka sekwencji QTE fajnie wzmacnia całe show, nie sposób przymknąć oko na schematyczność całej walki. Coś za coś, niestety.

A jeśli mam być szczery, oficjalny zwiastun z tegorocznego E3 raczej nie zaskoczył. Widzimy nadal to samo, podobne lokacje, krajobrazy, przeciwników i zagrywki. Jasne, wcześniej chwalono się wyłącznie starcie z Leviathanem, dzisiaj do tego dokładamy Tytana. Ale gdzie ten gigantyczny rozmach świata? Czy jednak nie skończy się na tym, że w finalnym produkcie dostaniemy z dziesięć mapek na wzór tej z Episode Duscae, wszystkie z podobnymi drzewkami i jeziorkami?

Pastwię się nad FF XV przy każdej okazji, ale tylko dlatego, że to wszystko trwało tak cholernie długo. A przegrana tego tytułu na naszym rynku może być po prostu katastrofą dla całego gatunku. Ba, nawet gdyby okazało się, że mamy grę na wyższe „można” lub „warto” według naszej skali ocen, to byłoby największe rozczarowanie tej generacji konsol.

Jest zatem ogromny strach, ale nie można też tracić nadziei. Od mojego ostatniego kontaktu z „piętnastką” minął ponad rok, Square miało mnóstwo czasu. Teraz już wystarczy przeczekać wakacje. Premiera Final Fantasy XV – niezmiennie – już 30 września. Aż trudno uwierzyć.

Adam Piechota

Więcej na temat:

Najczęściej czytane

01

Najciekawsze promocje na weekend: Końcówka PlayStation Summer Sale, wyprzedaż powystawowych gier na PS4 i Xbox One S za 899 zł

02

Uncharted: Zaginione Dziedzictwo – recenzja. Faktycznie zaginęło

03

Naukowcy dowiedli, że granie w FPS-y może prowadzić do zmian w mózgu

04

Hellblade: Senua’s Sacrifice – recenzja. W tym szaleństwie jest metoda

05

Outcast, czyli najlepsza gra na świecie

06

Mroczna Wieża – recenzja filmu. Ani chwili dumy w Świecie Pośrednim

07

Iron Harvest na pierwszym gameplayu wygląda jak Company of Heroes: Dieselpunk

08

Sudden Strike 4 – recenzja. Wreszcie konsolowy RTS, od którego nie bolą zęby

09

Observer – recenzja. V Rzeczpospolita Cyberpunkowa

10

Powstał serial komediowy o e-sporcie. W rolach głównych: dwóch youtuberów

Popularne Gry