Zmien skórke
Logo Polygamii

Harkyn może odetchnąć z ulgą. Prace nad Lords of the Fallen 2 mają ruszyć w ciągu kilku miesięcy

W dużej mierze jest to zasługa sprzedaży Sniper: Ghost Warrior 3, która w ostatnich miesiącach wystrzeliła niczym pocisk ze snajperki.

Sniper: Ghost Warrior 3 nie był grą tragicznie złą, ale do dobrej też mu trochę zabrakło. Ot, taki klasyczny średniak, z którym można spędzić parę względnie miłych chwil, a następnie zapomnieć i przejść do ciekawszych rzeczy. Zresztą najlepiej podsumują to słowa Maćka z jego recenzji:

Litania błędów stoi mi na drodze większego zachwytu Sniper: Ghost Warrior 3, ale znalazłem tu świeżość i frajdę, której nie dała mi konkurencja. Strzał w dziesiątkę? Na pewno nie. Ale bliżej środka tarczy CI Games jeszcze nie było (…).

Ta „litania błędów” przełożyła się na kurs akcji, który zanotował potężne spadki po premierze gry. Do tego doszły podejrzenia o fałszywe recenzje na Metacriticu i fakt, że nawet zarząd spółki nie był zadowolony z wyników sprzedaży.

W maju Marek Tymiński faktycznie nie był zadowolony, ale dziś sprawa wygląda zgoła inaczej. CI Games opublikowało wstępne wyniki finansowe za trzeci kwartał i pierwszych 9 miesięcy 2017 roku. Już pierwsze półrocze udało się zamknąć zyskiem netto, czyli po opodatkowaniu i innych kosztach, na poziomie prawie 1,5 miliona złotych, jednak ten wystrzelił dopiero w trzecim kwartale. Łączny zysk netto za 9 miesięcy tego roku to 5,1 miliona złotych przy przychodach ze sprzedaży wynoszących niemal 91 milionów zł.

90 procent tej kwoty to sprzedaż trzeciego Snipera. Nie wiemy jednak, jak przekłada się to na liczbę kopii gry. Ostatnie dane pochodzą z 30 czerwca, kiedy to była mowa o prawie 750 tysiącach egzemplarzy w cyfrze i na fizycznych nośnikach, „z czego znacząca część trafiła do rąk graczy”. Wiemy natomiast, że gra wciąż świetnie się sprzedaje, jak mówi Tymiński na łamach Pulsu Biznesu:

Jesteśmy zadowoleni z poziomu sprzedaży — jest nieco lepsza niż oczekiwania po premierze. Z kilku istotnych rynków napłynęły dodatkowe zamówienia — najwięcej z USA. W magazynach zabrakło wersji na konsolę PS4, a na Xbox One zostało nam niewiele w USA. Obecnie trwa produkcja kilkudziesięciu tysięcy sztuk gry na obie platformy. Maksymalizujemy też sprzedaż wersji na PC w kanałach cyfrowych.

A skoro jest tak dobrze, to prace nad Lords of the Fallen 2 mogą w końcu ruszyć pełną parą, co prezes CI Games potwierdza. Na razie firma szuka partnerów, którym zleci produkcję (pierwszy LotF też powstawał w ten sposób) i jeśli wszystko dobrze pójdzie, cały proces wystartuje w ciągu najbliższych kilku miesięcy. Bez Tomasza Gopa, producenta pierwszej części, który został zwolniony z CI Games i od lipca tego pracuje nad Ancestors od Destructive Creations.

Jednocześnie studio cały czas pracuje nad taktyczną strzelanką, która zgodnie z nową strategią spółki ma być mniejsza i nie aspirować do miana produkcji AAA. To oznacza też mniejszy budżet, który będzie „kilkukrotnie niższy niż SGW 3”. Puls Biznesu podaje, że środki przeznaczone na produkcję obu gier mają być zbliżone do pieniędzy wydanych na pierwsze Lords of the Fallen, czyli wynosić około 30 – 40 milionów złotych.

Mniejszy budżet to równocześnie obawa o jakość gry, ale przynajmniej w przypadku strzelanki część oszczędności płynie z wykorzystania rozwiązań zastosowanych w trzecim Sniperze. Nie liczcie jednak na kolejną część serii, bo Tymiński mówi, że „artystycznie i pod względem treści będzie to zupełnie nowa gra” wydana na konsole i PC. Na tym wszelkie informacje na jej temat się ucinają i zapewne przyjdzie nam poczekać do końcówki tego, ewentualnie początku przyszłego roku na konkrety. Wszak od 2018 CI Games obiecuje wydawać przynajmniej jedną grę rocznie, a skoro prace nad Lords of the Fallen 2 jeszcze nie ruszyły, strzelanka wydaje się naturalnym kandydatem na premierę.

Co ciekawe, mimo całkiem niezłego przyjęcia mobilnego Sniper: Ghost Warrior, którego na samym Androidzie pobrano ponad pół miliona razy w ciągu pierwszych dni od premiery, deweloper na razie odpuszcza temat gier na tablety i smartfony.

To trudny, bardzo konkurencyjny rynek, gdzie znaczącą przewagę mają duże firmy mające wielu aktywnych użytkowników i, co za tym idzie, znacznie niższy koszt pozyskania ich do kolejnego tytułu.

Dodaje Tymiński i jeśli mam być szczery, to dobrze, że firma od jakiegoś czasu zaczyna zdawać sobie sprawę z własnych możliwości. Nie ma nic złego w przeciętnej grze, a wolę solidnego średniaka od niedopracowanego AAA.

Bartosz Stodolny

Więcej na temat: