Zmien skórke
Logo Polygamii

Gdzie się podziała muzyka w grach? Kompozytor ścieżki dźwiękowej Dooma chciałby jej więcej

Artwork
DOOM
Szczerze mówiąc - myślę podobnie.

Micka Gordona znałem wcześniej tylko z jego soundtracku do zeszłorocznego Dooma. Biorąc pod uwagę cały 2016 rok, chyba (pamięć mam kiepską) była to jedyna gra, której ścieżka dźwiękowa wryła mi się w głowę. Bynajmniej nie z powodu ukrytych w niej pentagramów. Przesłuchałem poniższy wywiad Danny’ego O’Dwyera i zrozumiałem dlaczego. A potem posmutniałem.

Bo faktycznie od jakiegoś czasu chodziła mi po głowie myśl, że autorzy gier straszliwie nie doceniają  wartości muzyki. Niezależnie od gatunku, w większości gier nawet z najwyższej półki coś tam plumka w tle i w gruncie rzeczy większości wystarcza. Mi nie. Nie sądzę bym był odosobniony w stwierdzeniu, że dobra muza, ba – dobrze dobrane piosenki w radio w grze dorzucają tony do klimatu. A gram sporo i mam wrażenie, że ten element został w ostatnich latach mocno zaniedbany. Mam też świadomość, że takie „Mr. Crowley” w Brutal Legend było oczywistym skrótem dla developera. Ale mi naprawdę „zrobiło” tę grę.

Człowiek to zwierz podatny na rzeczy łechcące zmysły. Mafia 3 była nudna jak flaki z olejem, ale „Little Less Conversation” Pressleya w trakcie pościgu wystarczało, by na moment o tej mizerii zapomnieć. Jeśli dzisiaj wspominam Ace Combat 6, to właśnie przez muzykę. Soundtrack był świetny, ale pojawienie się ostatniego bossa zgrane z poniższym utworem naprawdę mną zamiotło.

Muzyka Dooma była lepsza. Bo tu nie chodzi o jeden utwór. Cała ścieżka dźwiękowa była znakomita i faktycznie nakręcała do działania, mocno współgrając z równie głośną rozgrywką. Wryła mi się w pamięć. Gdybym odświeżył sobie listę gier wydanych w zeszłym roku, pewnie przypomniałbym sobie coś jeszcze. Ale samo do głowy nie wskakuje.

A to błąd. Również zdaniem Micka:

Muzyka powinna naprawdę być w samym centrum. Gracz powinien nie mieć możliwości ignorowania jej. Ona musi współgrać z emocjami. W tym widzę swoją rolę – by muzyka była ważna. By gracze znowu ją zapamiętywali.

Drodzy developerzy. Fajny kawałek muzyki naprawdę nam – graczom – „robi”.

A skoro już o dźwiękach, to może powiecie mi jaką ścieżkę dźwiękową z zeszłego roku zapamiętaliście. Coś sprawiło, że mieliście ciarki?

Maciej Kowalik

Więcej na temat:

  1. 12:32 05.01.2017
    ammarmar

    „A skoro już o dźwiękach, to może powiecie mi jaką ścieżkę dźwiękową z zeszłego roku zapamiętaliście. Coś sprawiło, że mieliście ciarki?”

    Łatwe – Wiedźmin.

  2. Aimagylop
    12:35 05.01.2017
    Aimagylop

    O ile Doom miał mocny soundrack i z przytupem to jednak zbyt ociężały i monotonny jak na mój gust. Jedynie remix głównego motywu dłużej przykuł moją uwagę.
    A tak to w 2016 roku było całkiem nieźle. Enter the Gungeon ma świetny motyw przewodni.
    Jak ktoś lubi Disasterpiece to się ucieszył z muzyki do Hyper Light drifter. Cokolwiek złego nie powiedzieć o No Man’s Sky to postrockowe plumkanie 65daysofstatic do tej gry zostało raczej pozytywnie przyjęte. I tak dalej i tak dalej.
    U mnie na dysku zagościł kupiony razem z soundtrackiem Brigador a Olivier Deriviere stworzył coś czego się nie spodziewałem, majstersztyk ilustrujący świat Technomancera.

    Ukryj odpowiedzi()
  3. 12:40 05.01.2017
    kubekherbatyzm

    Furi. Nic nawet nie mówię, idźcie grać, idźcie słuchać, po prostu.

    Ukryj odpowiedzi()
  4. 13:14 05.01.2017
    rorkdcr

    przy całej mojej słabości do soundtracku z nowego Dooma, ale autor się kompromituje trochę nie znając tego nazwiska, choćby z (moim zdaniem o wiele lepszego) soundtracku do Wolfenstein – The New Order.
    Soundtracki godne uwagi i zapamiętania to oczywiście Wiedzmin, nawet najsłabsza jako gra druga część, ma bardzo dobrą muzykę.
    Z zeszłego roku, niech no spojrzę:

    Shadow Warrior 2, bardzo dobrze funkcjonująca też po prostu jako album muzyczny
    Dishonored 2
    Deus Ex: Mankind Divided – mimo że już nie tak powalająca jak w Human Revolution, to mimo wszystko jest tam przynajmniej parę wybitnych utworów. Polecam latający po sieci fullrip
    Mirrors Edge Catalyst – dobry soundtrack do przeciętnej gry
    The Division
    Hyper Light Drifters

  5. gsg
    13:17 05.01.2017
    gsg

    Poza wymienionymi (Hyper Light Drifter, Furi, No Man’s Sky) pragnę przypomnieć, że na 2016 łapie się też chyba Definitive Edition Ori and the Blind Forest z jedną z najpiękniejszych ścieżek dźwiękowych w historii gier. Trochę czit, bo to reedycja, ale wciąż.

    Inne miłe muzyczne momenty:
    – Walka z Abyss Watchers w Dark Souls III
    – TEN moment w walce finałowej w Dark Souls III

    A w 2017 muzą (i designem) pozamiata NieR: Automata. Dawno nie miałem takiego funu ze słuchania elektroniczno-orkiestrowo-chóralnej japońszczyzny.

  6. 13:31 05.01.2017
    yogurtlol

    Furi (Make this right)
    Hyper Light Drifter
    Dark Souls III (Abyss Watchers/Lorian|Lothric/Father Ariandel and Sister Friede *damn*/Main theme/Deacons)
    No i Skyrim SE to też 2016, sooooo… 😛 (Ancient stones is love. Ancient stones is life.)
    Mam wrażenie, że 2016 nie był taki zły jeśli chodzi o tę muzykę w grach 🙂

  7. 13:38 05.01.2017
    adwark

    Osobiście mówiąc jakoś zauważyłem że większość ścieżek dźwiękowych takich świeższych to przede wszystkim kojarzę z japońskich gier, utwory Daisuke Ishiwatariego z BlazBlue (Z najnowszego Central Fiction to szczególnie MUST DIE zdobyło moją uwagę, lecz i reszta nowych motywów nie jest zła) z Guilty Gear (w Xrdzie Diva of Despair szczególnie około 3:30 gdy następuje nagła zmiana klimatu), czy też Shojiego Meguro z soundtracków Person (kto by się spodziewał że rap to dobry gatunek muzyki do standardowych walk z potworami w turowej walce JRPGa?).

    Jednak jak pomyślę – dobra muzyka znaczy WIELE. Choćby to jak mi się przypomina finałowa misja z Saints Row 3 z „I Need a Hero” które tworzyło świetny klimat który pasował do SR3. Czy w bardziej pospolitym użyciu w grze – motyw alarmu z MGSów. Czy też hipnotyzujący motyw Psycho Mantisa który naprawdę dyktował klimat. A także finałowa walka z Ocelotem z MGS 4 gdzie w trakcie walki motyw muzyczny się zmieniał w trakcie walki na charakterystyczne utwory z poprzednich części. A nawet motyw końcowy pierwszego MGSa – The Best Is Yet to Come.
    Czy także Hotline Miami. Tam także muzyka była jedną z integralnych części gry, budująca klimat i punktująca co się dzieje.

  8. szpaqlec
    15:16 05.01.2017
    Ukryj odpowiedzi()
  9. yesman
    15:19 05.01.2017
    yesman

    Oprócz rzeczy już wymienionych ja polecam Metal Gear Rising: Revengeance

  10. Patryk Fijałkowski
    15:23 05.01.2017
    Patryk Fijałkowski

    Ja dorzucę się jeszcze z Oxenfree. jeśli nie graliście i nie chcecie zagrać, to koniecznie posłuchajcie chociaż soundtracku z Oxenfree. Mistrzostwo. Dla mnie ex aequo z Doomem.

  11. Sevven
    16:47 05.01.2017
    Sevven

    W sumie jedyne co pamiętam z zeszłego roku to kilka momentów z Watch Dogs 2, ale kilka do zdecydowanie za mało.
    A i jeszcze wspominana we wpisie Mafia.

  12. 17:24 05.01.2017
    pear

    Mnie brakuje muzyki z zaznaczoną linią melodyczną. Coś co zapadnie w pamięci i gdy tylko przypomnę sobie jakieś momenty z gry, to automatycznie muzykę z niej- i vice versa.

    Niestety w większości dzisiejszych gier mamy ambientowe plumkanie losowych dźwięków, które wg autorów „jakoś brzmią”. Najbardziej dotknęło to moim zdaniem cRPGi.

  13. graqzu
    20:18 05.01.2017
    graqzu

    Metal Gear Solid (w zasadzie wszystkie części) + Wiedźmin 3

  14. Nitek
    23:29 05.01.2017
    Nitek

    Jeszcze FTL oraz Crypt of the Necrodancer

  15. 13:05 06.01.2017
    JaroWars

    Tak przy okazji pozwolę sobie tylko przypomnieć hongkońską synapsę z pierwszego Deus Eksa. Da-da-dam-dam da da-da-dam-dam da-da-da-da-da-dam-dam (da-da-dam-dam)… w uszach do usranej śmierci.

  16. 15:34 06.01.2017
    H1Vltg3

    Może nie z zeszłego roku, ale warto przypomnieć:
    Beyond Good & Evil – przecudna ścieżka dźwiękowa, mój faworyt
    Superbrothers Sword & Sworcery – takie niepozorne cudeńko

  17. ZeusEx
    08:37 07.01.2017
    ZeusEx

    Pierwsza muzyka z gry w której się zakochałem to były genialne ciężkie gitarowe riffy z Quake’a II autorstwa Sonic Mayhem. Wtedy jeszcze 12-latkowi, muzyka ta otworzyła mi oczy na cały gatunek ciężkiego rocka i metalu.