Zmien skórke
Logo Polygamii

Cuphead to nie tylko obiecująca gra, ale i "być albo nie być" jej twórców

Deweloperzy postanowili zaryzykować po niezwykle ciepłym przyjęciu na E3 w 2015.

Cuphead powstaje długo. Sam miałem okazję pograć w niego podczas dwóch Gamescomów, a i na najbliższym gra będzie jeszcze miesiąc przed premierą. Wszystko przez to, że zmieniła się koncepcja i zamiast gry złożonej z samych starć z bossami, otrzymamy pełną platformówkę. To bardzo duża transformacja, szczególnie kiedy weźmiemy pod uwagę, że gra nie tylko wygląda jak kreskówka z lat 30., ale i podobnie powstaje – każda klatka każdej animacji jest bowiem rysowana ręcznie. Wiecie, trochę jak w również opóźnionym South Park: The Fractured but Whole.

Między innymi o tym opowiedział Chad Moldenhauer, jeden z założycieli studia, w wywiadzie dla GamesRadar. Nieważne czy mamy do czynienia ze spektakularnym bossem zajmującym cały ekran, czy malutkim, standardowym przeciwnikiem w rodzaju kwiatka – oba modele potrzebują ponad stu narysowanych klatek animacji, żeby ożyć w świecie gry.

Aby naprawdę oddać styl animacji z lat 30., musieliśmy skupić się na autentyzmie, pracując w taki sam sposób – ołówki, atramenty, akwarele, każda klatka przygotowana ręcznie. Nie używamy żadnych współczesnych technik albo programistycznych trików, by pomóc sobie przy naszej animacji

Szacunek. W takim układzie nie dziwota, że gra wygląda tak niesamowicie. I że tyle zajmuje jej przygotowanie. Moldenhauer wraz z bratem i jeszcze jedną osobą tworzył Cupheada po godzinach, w ramach hobby. Dopiero gdy gra została przyjęta z takim entuzjazmem po E3 w 2015, deweloperzy postanowili porzucić dawne prace i wziąć hipotekę na dom. To pozwoliło im pracować nad Cupheadem w pełnym wymiarze godzinowym. StudioMDHR rozrosło się z trzech osób do dwudziestu.

Deweloperzy postawili zatem wszystko na jedną kartę. Osobiście im się nie dziwię. Łatwo dostrzec, że w Cupheada włożyli całe swoje serce, mają więc prawo iść za jego głosem. Po zagraniu w jeden z platformowych poziomów Cupheada zacząłem nabierać nieco obaw… Ale to było już kawał czasu temu.

Twórcy nie bez powodu tyle czasu siedzieli cicho. Moldenhauer wyjawił zresztą, że odejście od koncepcji boss rusha było w rzeczywistości powrotem do początkowych założeń Cupheada. Ojcowie gry od początku chcieli zrobić pełnoprawną platformówkę; nie mieli zwyczajnie środków, by się za to zabrać.

No to teraz mają swój czas by pokazać, że potrafią. Trzymam za nich kciuki, aż bieleją knykcie*. W Cupheada zagramy nareszcie 29 września na Xboksie One i PC.

Patryk Fijałkowski

* święty jak papież to nie znajdziesz dzisiaj nigdzie!

Więcej na temat:

  1. Sasilton
    19:41 03.07.2017
    Sasilton

    Fajnie że zmienili koncept gry, bo pierw to była sama walka z bossami, teraz to klasyczna platformówka.

    Ukryj odpowiedzi()
    • 10:16 04.07.2017
      Blue__

      Problem w tym, że gameplay z sekcji platformowej który pokazywali swego czasu wyglądał jakby plansza była wręcz zapętlona, nic się nie mieniało w otoczeniu. Chciałbym żeby się im udało, ale jakoś nie mam wiary w to, że gra się obroni. Styl graficzny mają cudny, to fakt.

  2. 21:36 03.07.2017
    Lufsig

    „święty jak papież to nie ZAJDZIESZ dzisiaj nigdzie”
    😉