Zmien skórke
Logo Polygamii

Zwiastun Bulletstorm: Full Clip Edition robi z gry kastrata

Sam Cliff Bleszinski przyznawał, że Epic przegiął z niestroniącym od bluzgów marketingiem gry Polaków, ale to jeszcze nie powód, by nowy wydawca ją tak ją traktował.

Bulletstorm miał lepsze i gorsze momenty, i absolutnie nie zamierzam twierdzić, że dzieło People Can Fly było wybitne. Ale roześmieję się w twarz każdemu, kto odmówi mu charakteru. Wciąż je przecież pamiętamy, a pod notkami o remasterze można przeczytać żale, że to jednak nie sequel. Mówisz Bulletstorm – myślisz skillshot. Nisko latające fucki czy dicktitsy nie musiały podobać się wszystkim, ale kiedy ostatni raz ktoś narzekał na braki tworzonych od sztancy tak, by niczym nie zaskoczyć strzelanin? Alternatyw nie brakowało i nie brakuje.

Tymczasem sami zobaczcie, jakim zwiastunem próbuje sprzedać Bulletstorm: Full Clip Edition wydawca remastera – Gearbox.

Co to do cholery ma być? Ktoś naprawdę uznał, że najlepiej zamieść pod dywan wszystko, co wyróżniało Bulletstorm i zostawić tylko montaż scenek sugerujący, że chyba mamy do czynienia z niemrawym klonem Gearsów? Niby czemu miałbym to kupić? Bo Bulletstorma kupowało się dla skillshotów, bicza i kombinowania jak jeszcze efektowniej niszczyć wrogów, by fontanny ich krwi przekładały się na coraz lepszy wynik punktowy.

Wiem, jak to brzmi ale hej – taka jest po prostu prawda. Prawda o grze, którą powyższy filmik ignoruje.

I wyjdzie ten odgrzany kotlecik, ktoś ściągnie go z półki, bo pewnie będzie w niezłej cenie, a potem… no, dostanie coś dużo, dużo lepszego niż na zwiastunie. Ale przy okazji również grę, o której sam Adrian Chmielarz mówił:

Dopiero pod koniec produkcji, gdy czytałem jak teksty brzmią po polsku, zrozumiałem jak bardzo bluzgaliśmy w grze. Sam przeklinam sporo. SPORO. A i tak… trochę się zaczerwieniłem.

Bluzgi w grze to jedno, ale Epic dopasował do charakteru Bulletstorma cały marketing, więc oficjalne materiały też jechały po bandzie, co później – w obliczu nieszczególnej sprzedaży gry – Cliff Bleszinski uznał za błąd.

Gearbox najwidoczniej postanowił wyciągnąć z tego naukę, ale straszliwie przegiął w drugą stronę, redukując całą brutalną odlotowość, która stanowiła o charakterze Bulletstorma do nic nie znaczącego okrucha. A skoro sam wziął się za odgrzewanie tego kotleta, to przecież dobrze wie, co go do tego skłoniło. Na pewno nie to, co widzimy na nowym zwiastunie. Więc pozwólcie że przypomnę jeden ze starszych.

Maciej Kowalik

Więcej na temat:

3
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
1 Komentarze
2 Odpowiedzi
0 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Freszu
Użytkownik

To slow-motion. Moje oczy! :s

brodzik
Użytkownik

A co masz do slow motion?

Freszu
Użytkownik

W tak dynamicznej grze jaką jest Bullestorm postanowiono wyeksponować powolne dobijanie jedynego przeciwnika na ekranie.