Zmien skórke
Logo Polygamii

PublicystykaZdarzyło się w grach – czerwiec

Zapraszamy do kolejnej wycieczki w przeszłość polskiego grania. Zobaczmy, jak młodzi adepci trudnej sztuki programowania z “Bajtkiem” w dłoni kodowali …

Zapraszamy do kolejnej wycieczki w przeszłość polskiego grania. Zobaczmy, jak młodzi adepci trudnej sztuki programowania z "Bajtkiem" w dłoni kodowali swoje pierwsze gry komputerowe. Poznajmy ostatnią grę Janusza Pelca na małe Atari i spróbujmy linijka po linijce wpisać ją do pamięci urządzenia. Przekonajmy się, czy najważniejsze dzieło Sida Meiera przetrwało swoją Próbę czasu. Spróbujmy ustalić, czym żyli polscy gracze - 25, 20 i 10 lat temu.

25 lat temu. Dziś napiszemy prawdziwą grę

Gdy młody człowiek zagrał już we wszystkie gry opisane w "Bajtku" i w "Komputerze", w jego głowie pojawiała się oczywista myśl: a gdyby tak stworzyć własną grę? Jak się do tego zabrać? Jak poznać magiczną sztukę programowania? Z pomocą przychodziły oczywiście rozmaite podręczniki BASIC-a czy LOGO, ale była to droga długa i żmudna. Tymczasem "Bajtek" w rubryce "TYLKO DLA PRZEDSZKOLAKÓW" proponował coś innego - krótkie listingi do samodzielnego wprowadzenia do pamięci komputera wraz z dokładnym wyjaśnieniem każdej linijki kodu. Kto przepisał program z "Bajtka", otrzymywał w nagrodę np. animowaną choinkę w trybie tekstowym, szablon własnej "telegazetki" do wypełnienia treścią czy tańczącego na ekranie Kubusia Literkę (czyli głównego bohatera działu).

W czerwcu 1986 komputerowe przedszkolaki po raz pierwszy dostają coś więcej. Jak pisał redaktor Romek (czyli Roman Poznański):

Tym razem koniec żartów - zaczynają się schody. Wystarczy już zabawy z Kubusiem Literką (...). Dzisiaj napiszemy PRAWDZIWĄ GRĘ KOMPUTEROWĄ. Z prawdziwą grafiką, liczeniem punktów itd.

Wow! "Prawdziwą grą", którą przedszkolaki mogą napisać wraz z "Bajtkiem", są Spadochroniarze.

Spadochroniarze

Tytułowe postaci wyskakują z samolotu (którego nie widać) nad otwartym morzem. Pod nimi przepływa statek (kapitanem jest gracz), który musi tak sterować łodzią (za pomocą klawiszy lewo / prawo), by złapać jak największą liczbę skoczków. Żeby nie było zbyt łatwo, spadochroniarzami miotają zmienne wiatry (udawane przez generator liczb pseudolosowych).

Niby nic nadzwyczajnego, a w prostym BASIC-owym programie udało się zmieścić pętle, zmienne, rysowanie na ekranie, odczytywanie klawiatury, instrukcje warunkowe i inne cenne dla przyszłych programistów umiejętności. Ponieważ szybko okaże się, że nic nie przyciąga do nauki tak mocno jak gry, kolejne rozrywkowe propozycje redaktora Romka będą pojawiać się w dziale "Tylko dla przedszkolaków" regularnie.

W 1991 roku Roman Poznański wyda książkę "Przygody z komputerem i bez komputera" (wiele lat później wciąż dostępną w popularnym serwisie aukcyjnym), w której postara się przekonać najmłodszych sympatyków programowania do języka BASIC. We wstępie do tej publikacji przeczytamy:

Kochany Czytelniku! Oddając w twoje ręce książeczkę o programowaniu komputerów, nie życzę Ci owocnej nauki, ale dobrej zabawy.

Przygody z komputerem i bez komputera

Wewnątrz, obok wielu bogato ilustrowanych programów, znajdzie się również... komputer "na niby", czyli tekturowy model do wycięcia, dla tych którzy wciąż nie mają komputera prawdziwego.

20 lat temu. Wzbogacanie biblioteczki oprogramowania

W debiutującym na rynku magazynie "Tajemnice Atari" pojawia się nowa gra Janusza Pelca. Ten niezwykle utalentowany autor hitów takich jak Robbo czy Misja oraz założyciel Laboratorium Komputerowego Avalon tym razem proponuje ciekawą wariację na temat Boulder Dasha pt. Heartlight. W grze sterujemy postacią krasnala, który zbiera porozstawiane po ekranie serduszka i przesuwa kamienie tak, by ani nie przygniotły bohatera ani nie zablokowały dalszej drogi.

Heartlight

Niestety, by zagrać w Heartlight, trzeba... przepisać ją z gazety do pamięci komputera. Tym razem rzecz jest bardziej skomplikowana niż w przypadku Spadochroniarzy, bo program liczy ponad 300 wierszy, w większości wyglądających tak:

Heartlight - kod

Oczywiście każda drobna pomyłka we wprowadzanych cyfrach to błąd, który spowoduje nieprawidłowe działanie gry, niemniej redakcja "Tajemnic Atari" zachęca:

"Na pewno opłaci się trud wpisania programu do komputera, bowiem niewątpliwie wzbogaci on każdą biblioteczkę oprogramowania i będzie często używany.

Istotnie, wielu posiadaczy małego Atari przepisze Heartlight do pamięci swoich atarynek, a ci bardziej ambitni sprawią, że będzie to jedna z najczęściej modyfikowanych i przerabianych gier dla tego komputera.

Co ciekawe, to ostatnia gra, jaką Janusz Pelc napisze z myślą o ośmiobitowym Atari XL/XE. Wkrótce odejdzie z LK Avalon i zacznie tworzyć pecetowe produkcje pod szyldem XLand. Jedną z nich będzie... Heartlight. Grę w tej wersji na Zachodzie wyda zasłużona firma Epic MegaGames.

10 lat temu. Gra wszech czasów ciągle żywa

Grą miesiąca według "Świata Gier Komputerowych" zostaje Tropico, czyli jak opisuje ją recenzent magazynu:

Sim City połączone z The Sims, wzbogacone o dużą dawkę polityki, sporą domieszkę ekonomii, szczyptę humoru i słońca, przyjemną dla oka grafikę (ale wcale nie taką, by miało Ci odebrać mowę) i nastrojowe melodie, jakich powinno słuchać się w czasie popołudniowej sjesty). Nie ma tu nic nadzwyczajnego, no może poza miejscem akcji - małą karaibską wysepką, której jesteś dyktatorem.

Tropico

Na zakończonych niedawno targach E3 w Los Angeles firma 3D Realms pokazuje kilkuminutowy film z zapisem gry... Duke Nukem Forever. Piszą o nim wszyscy - nawet "Gazeta Wyborcza", której redaktor zachwyca się: "Mapy są ogromne, świetnie wykonane, niesłychanie realistyczne, z przepiękną grą świateł. Widać, że pracowali nad nimi doskonali fachowcy. Wystarczy lekkie przymrużenie oczu i mamy wrażenie, że oglądamy całkiem przyzwoitej jakości film telewizyjny". Będzie realistycznie, krwawo ("konwencja horroru zmieszanego z groteską"), z pewnością nie dla nastolatków, bardzo ostro! Cóż... Pozostaje przygotować komputery ("zalecane procesory 700 MHz i karty graficzne GeForce2") i poczekać jeszcze trochę. Duke Nukem Forever ma pojawić się w sklepach już na Gwiazdkę 2001!

Tropico to sympatyczna strategia, lecz z perspektywy czasu być może największą jej zaletą okaże się... shaker dołączany do gry. Skoro w czerwcu 2001 roku produkcja PopTop zostaje grą miesiąca, oznacza to, że nadchodzi sezon ogórkowy, czyli szansa, by wreszcie nadrobić zaległości w ogrywaniu przebojów, którymi obrodziły poprzednie miesiące. Większości graczy na pewno zdążyło już znudzić się Black&White Petera Molyneux, ale taki np. Fallout Tactics (w polskiej wersji językowej: Mirosław Baka, Andrzej Chyra i Olaf Lubaszenko!) to już tytuł o wiele bardziej długowieczny.

Wielu graczy postanawia jednak wrócić do prawdziwej klasyki. Do majowego numeru "Świata Gier Komputerowych" dołączono przecież "nie lada rarytas - drugą część kultowej gry Civilization, przez fachowców uważanej za największe dokonanie w historii elektronicznej rozrywki."

W 2001 roku pełna wersja Civilization II (rok produkcji: 1996) wciąż może stanowić sporą atrakcję dla fanów, bo to jedna z najbardziej długowiecznych produkcji w historii (jeszcze cztery lata później środowisko polskich miłośników tej gry będzie bardzo zaangażowane w akcję zbierania podpisów pod petycją w sprawie uwolnienia kodu źródłowego).

Z kolei CD Projekt bez obaw może wydawać bardzo pracochłonne spolszczenie Civilization: Test of Time (rok produkcji: 1999) i wiedzieć, że trud włożony w lokalizację (w tym ponad 200 stron instrukcji obsługi) zwróci się. Próba czasu to nic innego jak nieco rozbudowana wersja Civilization II z niewielkimi poprawkami i dodanymi kampaniami w klimatach fantasy i science-fiction. Mimo że grafika zdecydowanie odstaje od współczesnych produkcji (i może odrzucić najmłodszych graczy), mechanizmy rozgrywki nadal pozostają świeże. Mimo że strategie turowe zostały niemal całkowicie zepchnięte do kategorii "dla koneserów", a gracz masowy preferuje dynamiczne RTS-y, okazuje się, że pomysł Sida Meiera sprzed dziesięciu lat wciąż pozostaje aktualny.

Civilization: Test of Time

Za pół roku w sklepach pojawi się Civilization III.

Bartłomiej Kluska

Zdarzyło się w grach to cykl artykułów, w których Bartłomiej Kluska opisuje, co działo się w polskim światku gier przed laty. Poprzednie teksty znajdziecie tutaj.

Facebook Twitter Google Wykop

Zapraszamy do kolejnej wycieczki w przeszłość polskiego grania. Zobaczmy, jak młodzi adepci trudnej sztuki programowania z “Bajtkiem” w dłoni kodowali swoje pierwsze gry komputerowe. Poznajmy ostatnią grę Janusza Pelca na małe Atari i spróbujmy linijka po linijce wpisać ją do pamięci urządzenia. Przekonajmy się, czy najważniejsze dzieło Sida Meiera przetrwało swoją Próbę czasu. Spróbujmy ustalić, czym żyli polscy gracze – 25, 20 i 10 lat temu.

25 lat temu. Dziś napiszemy prawdziwą grę

Gdy młody człowiek zagrał już we wszystkie gry opisane w “Bajtku” i w “Komputerze”, w jego głowie pojawiała się oczywista myśl: a gdyby tak stworzyć własną grę? Jak się do tego zabrać? Jak poznać magiczną sztukę programowania? Z pomocą przychodziły oczywiście rozmaite podręczniki BASIC-a czy LOGO, ale była to droga długa i żmudna. Tymczasem “Bajtek” w rubryce “TYLKO DLA PRZEDSZKOLAKÓW” proponował coś innego – krótkie listingi do samodzielnego wprowadzenia do pamięci komputera wraz z dokładnym wyjaśnieniem każdej linijki kodu. Kto przepisał program z “Bajtka”, otrzymywał w nagrodę np. animowaną choinkę w trybie tekstowym, szablon własnej “telegazetki” do wypełnienia treścią czy tańczącego na ekranie Kubusia Literkę (czyli głównego bohatera działu).

W czerwcu 1986 komputerowe przedszkolaki po raz pierwszy dostają coś więcej. Jak pisał redaktor Romek (czyli Roman Poznański):

Tym razem koniec żartów – zaczynają się schody. Wystarczy już zabawy z Kubusiem Literką (…). Dzisiaj napiszemy PRAWDZIWĄ GRĘ KOMPUTEROWĄ. Z prawdziwą grafiką, liczeniem punktów itd.

Wow! “Prawdziwą grą”, którą przedszkolaki mogą napisać wraz z “Bajtkiem”, są Spadochroniarze.

Spadochroniarze

Tytułowe postaci wyskakują z samolotu (którego nie widać) nad otwartym morzem. Pod nimi przepływa statek (kapitanem jest gracz), który musi tak sterować łodzią (za pomocą klawiszy lewo / prawo), by złapać jak największą liczbę skoczków. Żeby nie było zbyt łatwo, spadochroniarzami miotają zmienne wiatry (udawane przez generator liczb pseudolosowych).

Niby nic nadzwyczajnego, a w prostym BASIC-owym programie udało się zmieścić pętle, zmienne, rysowanie na ekranie, odczytywanie klawiatury, instrukcje warunkowe i inne cenne dla przyszłych programistów umiejętności. Ponieważ szybko okaże się, że nic nie przyciąga do nauki tak mocno jak gry, kolejne rozrywkowe propozycje redaktora Romka będą pojawiać się w dziale “Tylko dla przedszkolaków” regularnie.

W 1991 roku Roman Poznański wyda książkę “Przygody z komputerem i bez komputera” (wiele lat później wciąż dostępną w popularnym serwisie aukcyjnym), w której postara się przekonać najmłodszych sympatyków programowania do języka BASIC. We wstępie do tej publikacji przeczytamy:

Kochany Czytelniku! Oddając w twoje ręce książeczkę o programowaniu komputerów, nie życzę Ci owocnej nauki, ale dobrej zabawy.

Przygody z komputerem i bez komputera

Wewnątrz, obok wielu bogato ilustrowanych programów, znajdzie się również… komputer “na niby”, czyli tekturowy model do wycięcia, dla tych którzy wciąż nie mają komputera prawdziwego.

20 lat temu. Wzbogacanie biblioteczki oprogramowania

W debiutującym na rynku magazynie “Tajemnice Atari” pojawia się nowa gra Janusza Pelca. Ten niezwykle utalentowany autor hitów takich jak Robbo czy Misja oraz założyciel Laboratorium Komputerowego Avalon tym razem proponuje ciekawą wariację na temat Boulder Dasha pt. Heartlight. W grze sterujemy postacią krasnala, który zbiera porozstawiane po ekranie serduszka i przesuwa kamienie tak, by ani nie przygniotły bohatera ani nie zablokowały dalszej drogi.

Heartlight

Niestety, by zagrać w Heartlight, trzeba… przepisać ją z gazety do pamięci komputera. Tym razem rzecz jest bardziej skomplikowana niż w przypadku Spadochroniarzy, bo program liczy ponad 300 wierszy, w większości wyglądających tak:

Heartlight - kod

Oczywiście każda drobna pomyłka we wprowadzanych cyfrach to błąd, który spowoduje nieprawidłowe działanie gry, niemniej redakcja “Tajemnic Atari” zachęca:

“Na pewno opłaci się trud wpisania programu do komputera, bowiem niewątpliwie wzbogaci on każdą biblioteczkę oprogramowania i będzie często używany.

Istotnie, wielu posiadaczy małego Atari przepisze Heartlight do pamięci swoich atarynek, a ci bardziej ambitni sprawią, że będzie to jedna z najczęściej modyfikowanych i przerabianych gier dla tego komputera.

Co ciekawe, to ostatnia gra, jaką Janusz Pelc napisze z myślą o ośmiobitowym Atari XL/XE. Wkrótce odejdzie z LK Avalon i zacznie tworzyć pecetowe produkcje pod szyldem XLand. Jedną z nich będzie… Heartlight. Grę w tej wersji na Zachodzie wyda zasłużona firma Epic MegaGames.

10 lat temu. Gra wszech czasów ciągle żywa

Grą miesiąca według “Świata Gier Komputerowych” zostaje Tropico, czyli jak opisuje ją recenzent magazynu:

Sim City połączone z The Sims, wzbogacone o dużą dawkę polityki, sporą domieszkę ekonomii, szczyptę humoru i słońca, przyjemną dla oka grafikę (ale wcale nie taką, by miało Ci odebrać mowę) i nastrojowe melodie, jakich powinno słuchać się w czasie popołudniowej sjesty). Nie ma tu nic nadzwyczajnego, no może poza miejscem akcji – małą karaibską wysepką, której jesteś dyktatorem.

Tropico

Na zakończonych niedawno targach E3 w Los Angeles firma 3D Realms pokazuje kilkuminutowy film z zapisem gry… Duke Nukem Forever. Piszą o nim wszyscy – nawet “Gazeta Wyborcza”, której redaktor zachwyca się: “Mapy są ogromne, świetnie wykonane, niesłychanie realistyczne, z przepiękną grą świateł. Widać, że pracowali nad nimi doskonali fachowcy. Wystarczy lekkie przymrużenie oczu i mamy wrażenie, że oglądamy całkiem przyzwoitej jakości film telewizyjny”. Będzie realistycznie, krwawo (“konwencja horroru zmieszanego z groteską”), z pewnością nie dla nastolatków, bardzo ostro! Cóż… Pozostaje przygotować komputery (“zalecane procesory 700 MHz i karty graficzne GeForce2”) i poczekać jeszcze trochę. Duke Nukem Forever ma pojawić się w sklepach już na Gwiazdkę 2001!

Tropico to sympatyczna strategia, lecz z perspektywy czasu być może największą jej zaletą okaże się… shaker dołączany do gry. Skoro w czerwcu 2001 roku produkcja PopTop zostaje grą miesiąca, oznacza to, że nadchodzi sezon ogórkowy, czyli szansa, by wreszcie nadrobić zaległości w ogrywaniu przebojów, którymi obrodziły poprzednie miesiące. Większości graczy na pewno zdążyło już znudzić się Black&White Petera Molyneux, ale taki np. Fallout Tactics (w polskiej wersji językowej: Mirosław Baka, Andrzej Chyra i Olaf Lubaszenko!) to już tytuł o wiele bardziej długowieczny.

Wielu graczy postanawia jednak wrócić do prawdziwej klasyki. Do majowego numeru “Świata Gier Komputerowych” dołączono przecież “nie lada rarytas – drugą część kultowej gry Civilization, przez fachowców uważanej za największe dokonanie w historii elektronicznej rozrywki.”

W 2001 roku pełna wersja Civilization II (rok produkcji: 1996) wciąż może stanowić sporą atrakcję dla fanów, bo to jedna z najbardziej długowiecznych produkcji w historii (jeszcze cztery lata później środowisko polskich miłośników tej gry będzie bardzo zaangażowane w akcję zbierania podpisów pod petycją w sprawie uwolnienia kodu źródłowego).

Z kolei CD Projekt bez obaw może wydawać bardzo pracochłonne spolszczenie Civilization: Test of Time (rok produkcji: 1999) i wiedzieć, że trud włożony w lokalizację (w tym ponad 200 stron instrukcji obsługi) zwróci się. Próba czasu to nic innego jak nieco rozbudowana wersja Civilization II z niewielkimi poprawkami i dodanymi kampaniami w klimatach fantasy i science-fiction. Mimo że grafika zdecydowanie odstaje od współczesnych produkcji (i może odrzucić najmłodszych graczy), mechanizmy rozgrywki nadal pozostają świeże. Mimo że strategie turowe zostały niemal całkowicie zepchnięte do kategorii “dla koneserów”, a gracz masowy preferuje dynamiczne RTS-y, okazuje się, że pomysł Sida Meiera sprzed dziesięciu lat wciąż pozostaje aktualny.

Civilization: Test of Time

Za pół roku w sklepach pojawi się Civilization III.

Bartłomiej Kluska

Zdarzyło się w grach to cykl artykułów, w których Bartłomiej Kluska opisuje, co działo się w polskim światku gier przed laty. Poprzednie teksty znajdziecie tutaj.

Bartłomiej Kluska

Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
  Subskrybuj  
Powiadom o