Zmien skórke
Logo Polygamii

Wraz z serwerami, Demon's Souls straci ważną część swojej duszy

A wiecie, skąd w ogóle pomysł na sieciową współpracę obcych sobie graczy?

Nie codziennie przychodzi nam żegnać tytuł, wspierany przez 8 lat. Zwłaszcza taki, który fundamentalnie zmienił sposób, w jaki dziś gramy w gry.

To początek komunikatu Atlusa, dotyczącego wyłączenia serwerów Demon’s Souls. Gry, której przedstawiać nie trzeba, co zresztą jest dowodem na to, jak była ważna.

Tak naprawdę wydawca trochę przesadza, bo 1 marca przyszłego roku Demon’s Souls wciąż będzie grywalne. Ale bez działających serwerów, doświadczenie graczy nie będzie już optymalne. Znikną widma innych graczy, nie będzie możliwości zostawiania wiadomości czy podglądania miejsc, gdzie inni umierali. Oczywiście bez działających serwerów nie będzie możliwości najeżdżania światów innych i przyzywania do siebie wojowników, gotowych pomóc w potyczce.

Asynchroniczne wpisanie przygody w sieciowe światy równoległe wyprzedzało swój czas. A wiecie skąd pomysł na umożliwienie graczom łączenia sił? Ja wiem, bo jakiś czas temu przeczytałem “You Died”, autorstwa Kezy Macdonald i Jasona Killingswortha. Nie jest to kopalnia wiedzy o Demon’s Souls, bo skupia się na następnej grze From Software. Ale tak, jak Demon’s Souls nie byłoby bez Kings Field, tak Dark Souls nie byłoby bez zaproszenia do zwiedzenia Boletarii z 2009 roku.

Więc i demony mają w książce swój podrozdział. Z ciekawą anegdotą o czarnych i niebieskich fantomach innych graczy.

Pomysł mechaniki wpadł Miyazakiemu do głowy, gdy pewnej zimy utknął w samochodzie na ośnieżonym zboczu za wozem, który nie mógł sobie z nim poradzić.

Auto za mną też nie mogło nas wyprzedzić. Wtedy bez żadnego planowania wóz stojący jeszcze dalej zetknął się z nim zderzakiem i zaczął wpychać je pod górę. To jest to! Tak wszyscy możemy dotrzeć do domu! To było szalone. Potem przyszła moja kolej i wszyscy zaczęli pchać mój samochód pod górkę i bezpiecznie dojechałem do celu. Nie mogłem zatrzymać auta, by podziękować ludziom, którzy mnie popchnęli, bo znów bym się zakopał.

Miyazaki dodaje potem, że bardzo długo rozmyślał nad tą sytuacją. Nad momentem bezinteresownej współpracy z obcymi ludźmi, których już pewnie nigdy nie spotka. Dzisiaj, przy sieciowych społecznościach i całej bazie wiedzy na temat serii nie da się już wrócić do czasów pierwotnego i prawdziwego poznawania Demon’s Souls, a 28 lutego kolejna część duszy gry zniknie bezpowrotnie.

Idę o zakład, że społeczność do tego czasu urządzi sobie na serwerach jakąś pożegnalną imprezę, więc chętni do nadrobienia zaległości nie powinni jeszcze zwieszać nosa na kwintę. Poniższa myśl Miyazakiego będzie jeszcze przez jakiś czas aktualna.

Wszyscy jesteśmy tu martwi, więc może sobie pomóżmy.

Ja czuję się zdopingowany. Importując dawno temu z Piotrkiem Gnypem Demon’s Souls z Play-Asia pośpieszyłem się. Nie dorosłem jeszcze do takiej gry. Teraz, po Dark Soulsach, mam ochotę się z nią zmierzyć. Chyba nawet większą niż na ewentualny podbój remake’a czy remastera, którego Sony i tak wciąż nie chce zapowiedzieć. Nie widzę go na rynku bez istotnych ułatwień, skierowanych do nieco rozleniwionego przez ostatnie Soulsy czy Bloodborne odbiorcy.

Demon’s Souls wyszło w Japonii 5 lutego 2009 roku. W momencie wyłączenia serwerów będzie mieć więc na koncie ponad 9 lat. Nieźle jak na grę, która miała stracić serwery już w 2011 roku. A potem rok później, gdy Atlus ogłosił jednak, że te będą działać dopóki gracze będą się na nie logować. Trochę czasu od tego mineło.

Podbiliście Boletarię? To chyba dobra okazja, by podzielić się wspomnieniami, które zmotywują innych do wyciągnięcia PS3 z szafy.

Maciej Kowalik

Więcej na temat:

24
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
5 Komentarze
19 Odpowiedzi
0 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
gsg
Użytkownik

Uwielbiam tę anegdotę Miyazakiego. Warto chociażby pożyczyć PS3 dla Demonsów, na PSStore bywa do wyrwania za 25PLN. To Soulsy z najgęściejszym klimatem i kilkoma miejscówkami po prostu chorymi, do których zapałacie szczerym wstrętem. Uwierzcie, inspiracje Berserkiem w kolejnych grach są o wiele bardziej stonowane. To też Soulsy, które nie do końca jeszcze są po prostu grą o eksploracji i bossach, w których na końcu każdej ścieżki najpierw czeka konkretny strażnik, boss-wyzwanie, a zaraz później bardziej lub mniej smutna historia i o ile na ogół nie przepadam za bossami-puzzlami, to w Demonsach działają genialnie właśnie dzięki sparowaniu ich ze strażnikami chwilę… Czytaj więcej »

Bartłomiej Nagórski
Użytkownik

“No chyba że mówimy o obecnym w Demonsach systemie tendencji, ale akurat stopień w jakim zmuszał gracza chcącego zobaczyć cała zawartość do sztucznej kontroli nad stanem bohatera (włączając to ciągłe samobójstwa w Nexusie, żeby tylko przypadkiem nie paść na poziomie) nie wywarł na mnie dobrego wrażenia i cieszę się że kolejne Soulsy nie implementują podobnych absurdów.”

Ale za to eventy specjalne, kiedy serwery na całym świecie robiły się Białe lub Czarne były fajne.

gsg
Użytkownik

Grałem w Demonsy po raz pierwszy w połowie ubiegłego roku, na eventy się już nie załapałem. Fajna sprawa.

SargosDeres
Użytkownik

Jeśli Demon Souls czerpie jeszcze więcej inspiracji z Berserka (zaćmienie) no to już wiem, że ta chora gra mi się spodoba. Jest jeszcze jeden tytuł nawiązujący do twórczości Miury mianowicie Dragon’s Dogma: Dark Arisen, podobno można zdobyć miecz podobny do Dragon Slayera.
Dla osób, które już teraz chcą zagrać na PC w Demon Souls, a nie czekać na niepotwierdzony remaster to jest już grywalna wersja na emulatorze PS3. Dla zainteresowanych:
https://rpcs3.net/

gsg
Użytkownik

Są w Demon’s Souls miejsca przy których Dark Souls wygląda jak Disneyland – skrajnie zniechęcający protoplasta Blighttown czy podnóże Tower of Latria. Ogrywam teraz Dragon’s Dogmę na PC, niestety te dosłowne berserkowe nawiązania nie trafiły do tej wersji przez jakieś zawirowania z licencjami. Ale wersje konsolowe mają zdaje się np. pancerz Griffitha. No i gra jest o wiele pogodniejsza – klimat nie jest aż tak mroczny. Podoba się w każdym razie, system walki i skilli to sam miód (czego niestety nie można powiedzieć o próbie budowy optymalnego bohatera – ewentualny min-max jest trudny i żmudny, choć szczęśliwie niekonieczny do ukończenia… Czytaj więcej »

Bartłomiej Nagórski
Użytkownik

Maciu, nie wiedziałem o tej książce. Obowiązkowo muszę nabyć.

Ja się wczoraj dowiedziałem i zaraz wracam do Boletarii. Jakby ktoś miał ochotę razem się porozbijać, to wiecie gdzie mnie znaleźć.

Maciej Kowalik
Gość
Maciej Kowalik

Ostrzegam tylko, że jeśli idzie o jakąś nową wiedzę o Soulsach, to za wiele jej w książce nie ma. Ale jest sporo osobistych spojrzeń różnych ludzi na serię (z naciskiem na jedynkę), które czyta się bardzo przyjemnie.

Bartłomiej Nagórski
Użytkownik

Ach, no i anegdota: W maju i czerwcu 2013 miałem nawrót „Demon’s Souls”: ponieważ gra miała się pojawić w PS+, oznaczało to dopływ nowych, niedoświadczonych graczy, dlatego szlifowałem sobie postać do PvP (low-level Miralda build, jeśli kto ciekaw), żeby godnie powitać ich w tym niegościnnym świecie. Nic tak dobrze nie przekazuje esencji „Demon’s Souls” jak płonący mrocznym ogniem duch kata w łachmanach, z ogromnym toporem w rękach. Bam! YOU DIED. Grasowałem głównie w mroku spowijającym wieże Latrii, okazjonalnie będąc przyzwanym, by wcielić się w rolę Starego Mnicha. Dla tych, którzy nie wiedzą o co chodzi: to niesamowity patent, który o… Czytaj więcej »

gsg
Użytkownik

Motyw z graczem jako bossem występuje i w DkSII (Mirror Knight, jako minion) i w Dark Souls III (drugie DLC). Pierwszy Old Monk, którego spotkałem wykończył mnie w kilka sekund, szczęśliwie drugi pewnie nie był jeszcze mistrzem PVP (a może dostałem fory od rodaka o PSN pseudonimie bodaj “Rysiek”). Ja w ogóle tak nie znoszę Soulsowego PVP, że zacząłem grać offline. Mechanicznie jest niestety systemem zupełnie oderwanym od reszty gry, wymaga zupełnie innej wiedzy niż PVE – przefiltrowanej przy tym przez sieciowe opóźnienia – i trochę mam FS za złe, że zmusza początkujących do stawania naprzeciw weteranów. To tak jakby… Czytaj więcej »

Bartłomiej Nagórski
Użytkownik

“A że część graczy dodatkowo, jak sam opisujesz wyżej, Bartłomieju, niecierpliwie wyczekuje okazji, żeby ze zoptymalizowanymi buildami poznęcać się nad początkującymi, to już wybitnie niskie 🙂”

Ja wiem i trochę się wstydzę. Ale bywa zabawne. Coś jak trollowanie w internecie – guilty pleasure. Na swoje usprawiedliwienie mogę dodać, że robię to bardzo rzadko. 🙂

gsg
Użytkownik

I Ty możesz zostać Friendly Darkwraithem!
https://www.youtube.com/watch?v=j0V5kV_m22c

Bartłomiej Nagórski
Użytkownik

Też bywałem!

A miałem też akcję, gdzie ktoś mnie messagem na PSNie zapytał “jak się dostałeś do mojej gry?!”

Lufsig
Użytkownik

git gud. casul.

Asymetryczny multiplayer to jeden z najlepszych elementów Soulsów.
Podatny na inwazję jest właściwie tylko gracz próbujący sklepać bossa z czyjąś pomocą. Stanowcze ułatwienie rozgrywki, za możliwość utraty postępu z rąk zdolnego upiora (ot kolejna śmierć). Coś za coś. Nie zapominaj, że atakujący jest zawsze w gorszej sytuacji i jego sukces zależy nie tylko od skilla, ale też znajomości brudnych sztuczek 😉

Urocze jest wartościowanie tej mechaniki w kategoriach moralnych i reakcja Bartłomieja 🙂 Najlepsze potwierdzenie dla kunsztownie zgranego gameplay’u z narracją. Granie naprzeciw platynowej drużyny w sieciowych FPS’ach nie porusza aż tak dogłębnie.

gsg
Użytkownik

Ale możemy porozmawiać o konkretach, zamiast przerzucać się wyświechtanymi memami? 🙂 Asymetryczny multiplayer jest super – pełna zgoda. Natomiast griefing i znęcanie się nad innymi niekoniecznie, choćbyśmy i mówili o grze. Myślę że rozumiesz, że nie mówię o najazdach ze sprzętem adekwatnym (rzadkość) do danego obszaru, tylko o twinkach i grieferach – FS walczy z tematem od DkS1 ale wygrać jakoś nie może: aktualna meta do znęcania się nad nieobeznanymi z PVP to w DkSIII chyba Dark Hand (dostępny szybko ale dość ukryty) zestawiony z pierścieniami +3 i Prisoner Chain (15 leveli do przodu!). O tym jak w “szczycie” wyglądał… Czytaj więcej »

iydem
Użytkownik

No murze to napisać, super się czyta twoje komentarze odnośnie Soulsów, widać że serię masz opanowaną do granic możliwości, a jednak nie zatraciłeś możliwości chłodnej oceny mankamentów. A tym niewątpliwie jest multiplayer, w założeniach świetny, tworzący niepowtarzalny klimat zagrożenia czy współpracy, ale w większości przypadków totalnie niedorzeczny. No bo jak obronić tezę “każda porażka to błąd gracza” gdy zmagasz się z arcytrudnym pve, wszystko idealnie idzie, zaraz odzyskasz te 50k dusz zgubionych przy poprzedniej porażce a tu nagle do i tak trudnych przeciwników dołącza czerwony upiór z buildem zoptymalizowanym pod pvp i z 10x dłuższym stażem w grze niż ty.… Czytaj więcej »

gsg
Użytkownik

Ach, Soul Memory, czyli system, który w założeniach miał zapobiegać griefinowi, a tylko jego problem uwypuklił – karząc nieradzących sobie graczy ze słabiej rozwiniętymi postaciami inwazjami takich, którzy więcej dusz wpakowali w bohatera. Próba jego naprawy poprzez wprowadzenie pozwalającego na zatrzymanie poziomu SM pierścienia tylko pogorszyła sprawy: cwani wyjadacze znów przebiegali sobie grę, unikając w miarę możliwości podnoszenia SM i kolekcjonując sprzęt do inwazji, żeby tym łatwiej znęcać się nad początkującymi postaciami. Pisałem o tym kiedyś w swoim pierwszym wpisie na blogu jeszcze na poprzedniej Poly – inwazje w DkSII wymagały przedmiotów zdobywanych na arenie PVP. Znów więc stawiano graczy… Czytaj więcej »

Lufsig
Użytkownik

Wypraszam sobie. To nie jest “wyświechtany mem”, tylko życiowa prawda. 42. Żaden wytrych – tajny kod. Griefing? Znęcanie? Oj, chyba brakuje mi kwalifikacji do prowadzenia sesji terapeutycznej 😉 Wybacz. Wydaje mi się, że zwyczajnie nie siedzi Ci ta rozgrywka i potrzebujesz ten fakt zracjonalizować. Rozpisałeś się, a zupełnie niepotrzebnie. Tak. Masz rację. DS to nie jest w żadnym wypadku gra kompetytywna. Ba! Nawet jej nie udaje (co raczej nie trudno zauważyć). Brak gry rankingowej oraz jakiegokolwiek balansu w obliczu niemal setki broni, a tym samym stylów gry. Tragiczny kod sieciowy. Żadnej moderacji zachowań graczy, co pcmr wykorzystuje na potęgę. Nie… Czytaj więcej »

gsg
Użytkownik

Wybacz że nie znam lepszego od “znęcania się” polskojęzycznego sformułowania na zjawisko girefingu. Nie uważam też że o tym czy rozgrywka jest kompetytywna decyduje istnienie lig czy rankingów (acz uważam że wprowadzenie ich do Soulsów byłoby idealnym rozwiązaniem zagadnienia – tylko to niestety marzenie ściętej głowy, bo tytuł nie ma dostatecznej puli graczy, żeby to się mogło udać), wystarczy sam fakt, że dwie osoby stają naprzeciw siebie z określonymi kryteriami na zwycięstwo. I jeśli to działa tak sobie, to znaczy, że gra ma problem, choćby i nazywała się Dark Souls i była mixem PVE z co-opem i PVP. > …tak… Czytaj więcej »

Lufsig
Użytkownik

Uparcie brniesz dalej. Twierdzisz, że aby gra była kompetytywna “wystarczy sam fakt, że dwie osoby stają naprzeciw siebie z określonymi kryteriami na zwycięstwo”… no ok. Tylko, że DS nie daje żadnych kryteriów. Powtarzam. Rozgrywka w DS nie jest sformalizowana. To od graczy zależy przyjęta konwencja, na zasadzie umowy społecznej podjętej ad-hoc (odpowiedni gest ma być znacznikiem warunkującym jej zawarcie, nic jednak nie stoi na przeszkodzie aby ją złamać). To trochę jak jazda z ograniczonym zaufaniem, tyle że nie po drogach a lesie. DS nie ma z tym problemu, bo to jego kwintesencja. Przechytrzenie przeciwnika to jeden z wielu warunków zwycięstwa.… Czytaj więcej »

gsg
Użytkownik

Skoro upierasz się, że griefing jest w kontekście Soulsów okej to nie mam zamiaru ustępować pola. Dla mnie nie jest (w kontekście żadnej gry) i nie zgadzam się, że można przymknąć na niego oko (lub wręcz aprobować) bo po drodze mu z narracją. Mówimy o sytuacji, gdzie w DkS1 gracze przechodzili całość i pakowali się na początkujących, takich z pięcioma estusami w kieszeni, bo nie wiedzą o rozpalaniu ognisk i leczącymi po 30% zdrowia z elektrycznym sprzętem+5, ascended pyro flame +5 i zapasem leczących do pełna humanity – na wszelki wypadek. I FromSoftware z gry na grę na różne sposoby… Czytaj więcej »

jesiotr
Użytkownik

Dla tej gry kupiłem PS3. Natłukłem w niej chyba 1000 godzin. Najpierw z płyty, ale gdzieś po 600 godzinach zajechałem ciągle doczytującą się płytą napęd. Konsolę oddałem do reklamacji (chyba został miesiąc gwarancji jeszcze) – oddali co prawda naprawioną ale inną, więc całe sejwy szlag trafił i moje wysokolevelowe kilka bulidów z wymaksowanymi broniami, tarczami poszły w pi.. – mniejsza z tym (nie miałem wtedy ps+ a sony wymusza abonament na sejwy w chmurze – tylko dlaczego np. na steamie nie trzeba płacić za clouda?). By nie przeciążać napędu kupiłem jeszcze raz grę w wydaniu cyfrowym. I tu znów mozolnie… Czytaj więcej »

brzanka
Użytkownik

Cholerny duet płaszczki + szkielety! 😉 Dziewczyna w Czerni siedząca na schodach i majtająca nóżką (co później próbowali powtórzyć ze Szmaragdową Herold). Smok na moście, a później Ostrava na moście za kolejnym smokiem. Siedząca w kącie zrezygnowana Yuria. Tomasz-magazynier – przyjazna dusza. Morderca Yurt, którego nie wypuściłem nigdy dalej, niż kilka kroków poza klatkę. Flamelurker, który potrafił napsuć krwi w przygnębiających kazamatach. Dragon God, którego nie znosiłem zabijać prawie tak, jak nie znosiłbym zabijania w Shadow of the Colossus, gdybym kiedykolwiek się przemógł i zagrał. Przygnębiająca, mokra i śmierdząca Valley of Defilement. Nie grałem online, dlatego śmierć serwerów mnie zbytnio… Czytaj więcej »

gsg
Użytkownik

Offline niezagrożony – no chyba że padnie konsola. Z tym online to już od kilku lat jest tak, że ludzie zastanawiają się czy w ogóle działa, bo graczy w okolicy brak. Zagęszcza się nieco na eventy organizowane przez społeczność (Return to Nexus zawsze pod koniec października), ale z perspektywy tak wydawcy jak i gracza na co dzień gra jest sieciowo martwa. Znajomi się ewentualnie na wspólną grę ustawią (do końca lutego), ale na losową pomoc (czy najazdy) nie ma co liczyć.

Bartłomiej Nagórski
Użytkownik

No ja jak słyszę że the end is near, to będę krążył jako lew ryczący, quaerens quem devoret.