Zmien skórke
Logo Polygamii

Twórcy Kingdom Come Deliverance trafili pod skrzydła THQ Nordic

Transakcja między Szwedami i Czechami zawarta.

Odpowiedzialne za Kingdom Come Deliverance studio Warhorse założone zostało przez weteranów z dawnego 2K Czech, odpowiedzialnego za dwie pierwsze odsłony Mafii. Daniel Vavra, jego twórca, chciał wreszcie odzyskać swobodę i zrealizować własną pasję o jak najwierniej odwzorowującej średniowiecze grze RPG. Kingdom Come przyjęło się na rynku dobrze i rozeszło się w 2 milionach egzemplarzy, ale wygląda na to, że niezapowiedziana jeszcze oficjalnie kontynuacja powstanie już pod szyldem większego wydawcy. Zakupem studia (a zarazem praw do marki Kingdom Come) pochwaliło się właśnie THQ Nordic.

Kwota transakcji miała oscylować na 33,2 miliona euro (po uwzględnieniu zadłużenia łącznie 42,8 miliona). Jak zapewnia THQ Nordic, developerzy specjalnie nie odczują zmiany – mają dalej działać jako niezależne studio i otrzymać pełną swobodę twórczą. Najpewniej podczas prac nad zasugerowaną ostatnio kontynuacją KCD. Nowy właściciel nie planuje też wprowadzać żadnych zmian personalnych, jeżeli chodzi o kierownictwo studia. Co jednak tak naprawdę wyniknie z tych deklaracji, przekonamy się najpewniej za parę miesięcy.

Lista studiów developerskich przejętych przez THQ Nordic zwiększa się zatem z każdym dniem. To kolejna inwestycja po przyjęciu pod swe skrzydła twórców Carmaggedonu, Darksiders 3 czy Outcasta. Jakiś czas temu pisaliśmy, że pod szyldem studia powstaje łącznie 55 gier. Ciekaw jestem, jak prezentuje się ta liczba aktualnie…

Krzysztof Kempski

Więcej na temat:

2
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
2 Komentarze
0 Odpowiedzi
2 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
soulsonist
Użytkownik

No i fajnie. Vavra sie “zcashowal” na stare lata, bedzie mogl spokojnie tworzyc

Cruzer969
Użytkownik

Dobrze dla studia, bo nie będą musieli martwić się o kasę i marketing. Dobrze dla graczy, bo na kontynuację nie będziemy musieli czekać tyle, co na pierwszą część.