Zmien skórke
Logo Polygamii

ZapowiedziTropico 6 – wrażenia z wczesnego dostępu. Keszitsen kepet onmagarol

Starych i chorych weźmiemy na hol, młodzi niech w szczęściu pracują, a każdemu dziecku damy ciepłe ubranie.

Facebook Twitter Google Wykop

Z okazji premiery zbliżającego się wielkimi krokami Tropico 6 (premiera tytułu została zaplanowana na 25 stycznia 2019) prezentujemy wam dwugłos na temat bety gry – w rolach głównych władca (KK) oraz jego uniżony, acz krnąbny sługa (PK).  W wersję próbną może zagrać w każdy, kto zdecyduje się zamówić preorder gry.

KK: Witajcie w Tropico 6 – najnowszej odsłonie prześmiewczego jak zawsze symulatora El Presidente. Najwyższej, nieomylnej władzy państwowej. Grze bliskiej ideowo poprzednim, choć wywodzącej się jednak tym razem spod ręki Limbic Entertainment (twórcy m.in. Heroes VI i VII). Naszym celem jak zawsze jest usilne trzymanie się stanowiska poprzez dokonywanie gospodarczych cudów, ciągłą walkę z deficytem budżetowym i robienie wszystkiego, by nie zostać oderwanym od koryta. Znając moje zamiłowanie do wolności, Bartek posłał mnie, by wreszcie po pięciu pełnych ucisku grach, mieszkańcy nieco odetchnęli. Nieograniczona władza oraz spolegliwi doradcy często zmieniają jednak punkt widzenia i zamieniają człowieka w tyrana.

PK: Cieszy że najwyższa władza pamięta o swoim oddanym słudze. Wszak skromna osoba Penultimo tylko delikatnie sugeruje jakie decyzje powinna podejmować głowa państwa. W tym momencie sugerowałbym skierować swój wzrok na specjalnie przygotowany samouczek. Wprawnie rozpisane zadania, które wstępnie przygotowują na wyzwania, jakie czekają karaibskiego suwerena. Podzielono je względu na poruszaną tematykę. I, zaczynając od właściwego użytkowania kamery, przez podstawy skutecznej architektury na dyplomacji kończąc, nauczysz się podstaw odpowiedniego zarządzania naszym wspaniałym państwem.

KK: W rolę Elli Presidenty (dzięki ci edytorze postaci) wcieliłem się jako pani gubernator Azjatyckiego pochodzenia, pokazująca się publicznie w zielonym żakiecie, z apaszką w prążki na szyi. Lubi nosić też okulary, których nie powstydziłby się sam Grzegorz Skawiński.Na start można też zdefiniować jedną z ośmiu cech, mających różny wpływ na rozgrywkę.

I tak przykładowo piromaniak sprawia, że po wizycie El Presidente w miejscu pracy zwiększa się nieco szansa na wybuch pożaru, ale zwiększa się efektywność straży. Pracoholizm to z kolei 1% większa efektywność przemysłu kosztem zadowolenia pracowników. Myśląc jednak przezornie, postawiłem na korupcję, co zapewniło mi 5% przyrost wpłat na konta w banku szwajcarskim. Kosztem spadku bezpieczeństwa obywateli, ale kto by się tym przejmował.

Parę nowości, brak rewolucji.

PK: Jak Pani Prezydent dobrze wie, zarządzanie naszym pięknym krajem może mieć różną formę. Po ukończeniu całkiem rozbudowanego tutoriala, naturalnym krokiem jest sięgnięcie po jedną z kilku dostępnych misji. Wraz z rozwojem naszego raju na ziemii odblokowują się kolejne kamienie milowe do osiągnięcia. Czasem w realizacji głównego zadania pomocne okazują się side-questy, zaś w wykonaniu pozornie prostego celu przeszkadzają uwarunkowania panujące na danym archipelagu. Niemniej główną atrakcją miłościwie nam panującej Ella Presidente jest tryb piaskownicy, o którym nam sama lepiej opowie.

KK: Ech, czasami mam wrażenie, że jestem mu potrzebny tylko ze względu na zawiłą sygnaturę podpisu… ale tak. Prawdziwym sensem istnienia Tropico 6 jest tryb sandbox, bo same misje budzą mieszane uczucia. W becie są cztery, finalnie (jak sugeruje menu) będzie 15 i są niby zróżnicowane, skupiają się na różnych aspektach zarządzania rajem na ziemi, ale… no właśnie, boli nieco ich liniowość. Zarządzanie wyspą opiera się tu na wykonywaniu zadań typu zbuduj 3 plantacje, załóż szlak handlowy itp. Niby gra nie pokazuje nam każdorazowo palcem co zrobić żeby np. zdobyć punkty konieczne do wypraw pirackich. Niby czasami zadania się wykluczają i modyfikują tym samym rozwój naszego bananowego raju. Niby zbytni pośpiech w ich realizacji i zapominanie o ciągłym wzmacnianiu przychodów prowadzi do deficytu w budżecie… Nacisk na rozwój swojego państwa według sztywno wytyczonych ram jest w misjach jednak mimo wszystko wyraźny. To tylko szkoła przed bardziej samodzielnym trybem sandbox.

PK: Ella Presidenta, wszak rządzisz już szóstą kadencję, pozwól jednak słowo na temat nowych mechanizmów – na przykład rajdów. Umożliwiają one kradz… ekhm, “pożyczenie” światowych monumentów. Zdobycie Statuy Wolności, czy Wieży Eiffla jeszcze nigdy nie było tak proste! Prawda, wiąże się z nieco szemranym działaniem, lecz profity płynące z instalacji tego typu obiektów w pełni je rekompensują. Za aprobatą miłościwie panującej administracji, możliwe jest również założenie Zatoki Piratów z prawdziwego zdarzenia. Łupienie szlaków handlowych, choć korzystne z punktu widzenia budżetu państwa, negatywnie odbija się na stosunkach dyplomatycznych.

Wizualnie Tropico 6 nie umywa się do Anno 1800 czy Settlersów, ale źle nie wygląda.

KK: Tak, rzeczywiście główną nowością w Tropico 6 jest to, że nasza republika bananowa przestała być jednym kawałkiem lądu. Od teraz możliwe jest poszerzenie zamiłowania dla naszej partii również na okoliczne wyspy. Dokonujemy tego (w zależności od ery) budując początkowo szlaki morskie, następnie zaś mosty czy podwodne tunele. Można stworzyć też stację metra. Do korzystania z nowości zachęca zresztą parę czynników – mniejsze skażenie powietrza w rejonie stolicy czy wreszcie możliwość znalezienia zasobów niedostępnych na pierwszej wyspie.

PK: Rozkazuję… yyy… to znaczy to nie rozkaz, ale sugestia droga Ella Presidenta żeby zainteresować się dyplomacją. Na aktualny stan Tropico wpływają relacje zarówno polityki krajowej, jak i zagranicznej. Muszę zwrócić uwagę, że zbytnie zbliżanie się do jednego z obecnych w świecie mocarstw, skłania rywala do zbrojnej interwencji. Wszystko opiera się o umiejętne lawirowanie między rządzącymi światem ideologiami.

Zbliżamy się tym samym do najważniejszego credo każdego dyktatora:

“Nie trzeba zadowalać wszystkich obywateli, żeby skutecznie rządzić państwem.” Kluczem do sukcesu w wyborach jest realizowanie potrzeb większości mieszkańców. Czyli wykonywać nasze militarne inwestycje, nawet gdy ci zacofani duchowni je torpedują.

KK: Rozkazujesz… Swoją drogą żałuję drogi Penultimo, że odpowiedzialne za Tropico 6 studio Limbic Entertainment nie leży na terenie naszego bananowego raju. Gdyby tak było, już dawno wysłałbym tam swoich delegatów, by zasugerować tworzącej grę ekipie, że na szczycie listy rzeczy do zmiany powinni umieścić interfejs. Ten w zasadzie niewiele różni się od poprzedniczek, co z mojej strony nie jest komplementem. Patrząc na mnogość opcji wiem, że przy tylu różnorodnych budynkach bez miliona zakładek nie bardzo dałoby radę, ale też wiele z tych zakładek to tylko rozsypane po kilku ekranach statystyki. Weźcie zróbcie z tym coś w siódemce, bo jak muszę przez 5 minut szukać po mapie ambasady żeby przyklepać głupi sojusz – to coś zdecydowanie nie funkcjonuje.

PK: Droga Pani Prezydent, nie zapominaj również o roli mikro i makro zarządzania! W końcu wystawiane Twoją ręką edykty wpływają na losy wszystkich mieszkańców. Jednym podpisem możesz wprowadzić prohibicję, lub zwiększyć racje żywnościowe. Tego typu zabiegi zalecam stosować szczególnie przed wyborami – zdobytą w ten sposób sympatię widać na kartach do głosowania. Wszak obywatele mogą sprzyjać różnym frakcjom i powiązanymi z nimi ideologiami.

Co do działań na mniejszą skalę, zalecam Ella Presidenta regularne odwiedzanie zakładów pracy. Nie od dziś wiadomo, że czujne oko władczyni Tropico zachęca mieszkańców do intensywniejszej pracy. Ponadto sprawując niepodzielną władzę nad obywatelami, możesz swobodnie regulować ich zarobki i zasady panujące w naszych karaibskich przedsiębiorstwach.

KK: Pomimo tego, że mamy dopiero do czynienia z wczesnym dostępem, gra nie sprawiała wielkich problemów wychowawczych. Ot, czasami nie zauważyła zrealizowania jakiegoś celu albo pracownicy zgłupieli i mimo obecności na budowie nie chcieli pracować. Fajne jest natomiast to, że przy pierwszym odpaleniu Tropico dopasowuje w kilka sekund ustawienia graficzne na podstawie benchmarku. Wizualnie Tropico 6 nie umywa się oczywiście do zaplanowanych na przyszły rok Anno 1800 czy Settlersów, ale źle nie wygląda.

Przekazanie gry nowej ekipie zaowocowało drobnym przewietrzeniem niektórych elementów, ale niczego poważnie nie zmodyfikowano.

PK: Z technikaliów należy wspomnieć o bogatych opcjach konfiguracji grafiki, jak i pochwalić za optymalizację. Na średnio-budżetowej konfiguracji, produkcja nie ma problemu z utrzymaniem 55-60 klatek przy wysokich ustawieniach. Choć z ekranu nie wylewają się graficzne wodotryski, to obraz jest przyjemny dla oka. Grafika kontynuuje kierunek obrany jeszcze za czasów trzeciej części serii.

KK: Widać ogółem, że Tropico 6 nie próbuje wyważać otwartych drzwi i znów będzie po prostu solidnym przedstawicielem serii. Przekazanie gry nowej ekipie zaowocowało drobnym przewietrzeniem niektórych elementów, ale niczego poważnie nie zmodyfikowano. Może ekipa z Limbic nie chce na start narażać się fanom? Czy to wystarczy, przekonamy się już pod koniec stycznia. Mimo mocno sztywnej formuły misji, jestem na tak i wiem, że już niedługo spędzę w swoim pałacu w tropikach dużo więcej czasu.

PK: Zarządzanie oceanicznym archipelagiem, choć nie rewolucyjne – w końcu do szczęścia nie trzeba nam kolejnego Che Guevary – jest zdecydowanie relaksujące. Klimat zawarty w tytule jest unikatowy i sprawia, że z chęcią chłoniemy go przez kolejne godziny. Spora zasługa w tym fenomenalnej oprawy dźwiękowej. Latynoamerykańska atmosfera wprost wylewa się z głośników, a my przez kolejne godziny zastanawiamy się jak uszczęśliwić naszych mieszkańców. Pozostaje czekać do premiery.

Krzysztof Kempski & Piotr Konopnicki

Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
  Subskrybuj  
Powiadom o