Zmien skórke
Logo Polygamii

To co z tymi spoilerami? [Klub Dyskusyjny]

Uwaga, zdradzamy, że familijne filmy Spierberga kończą się happy endem!

Bartosz Stodolny: Zupełnie mi nie przeszkadzają. Zresztą w piątek obejrzałem sobie zakończenie God of Wara na YouTube i nie czuję się z tego powodu jakoś poszkodowany, a jak w końcu zagram, to też w żaden sposób nie wpłynie to na mój odbiór gry. Może wynika to z faktu, że już dawno temu przestałem podchodzić do gier, filmów, seriali, książek i czego tam jeszcze emocjonalnie. Ot, do dobrej zabawy wystarczy mi fakt, że gram, czytam albo oglądam, a znajomość zakończenia czy jakichś większych zwrotów akcji na to nie wpływa.

Rozumiem natomiast, że większość ludzi ma problem ze spoilerami, choć przyznam szczerze, że powoli zaczyna to sięgać granic absurdu. Ostatnio Asia wrzuciła na polygamiowego Facebooka wizualizację z muralu, który Sony umieściło na jednym z warszawskich budynków, by promować przygody Kratosa i jego syna. Jednym z komentarzy był ten z pretensjami o spoilery. Za chwilę naprawdę będzie tak, że samo podanie obsady zostanie uznane za zdradzanie szczegółów fabuły.


Joanna Pamięta-Borkowska: Nie przeszkadza mi, jeśli ktoś zdradzi mi ogólnie, co się będzie działo w grze. Jaki jest cel protagonisty, czy ma fajnych przeciwników, jacy są jego towarzysze, jakie krainy przyjdzie mu zwiedzać. Ale to chyba nie za bardzo klasyfikuje się do spoilerów, prawda? Bo w szczegóły już nie chcę wchodzić. Wszystko muszę odkryć na własną rękę.  W grach fabuła stoi u mnie na pierwszym miejscu, zawsze i wszędzie. Dlatego też uwielbiam niespodzianki, historie obfitujące w zwroty akcji, niespodziewane zdrady i sojusze, których nigdy byśmy się nie spodziewali. Lubię, jeśli w recenzji albo rozmowie o grze (bądź filmie, książce) ktoś zaznaczy, że nastąpi nietypowe wydarzenie, zaznaczy jakąś możliwość; nie mam nic przeciwko takiemu podkręcaniu emocji. Ale opowiedzenie mi ze szczegółami jak będzie wyglądał finał przygody z Regisem (tak, nie skończyłam jeszcze tego dodatku!) spowoduje u mnie po prostu złość i natychmiastową utratę zainteresowania grą. Tak już mam i nie zamierzam się z tego leczyć.


Dominik Gąska: Są już ludzie, dla których podanie obsady filmu jest już spoilerem. To jest jakaś paranoja. Ja z zasady raczej nie lubię spoilerów – ale w takim starym, klasycznym sensie z dawnych czasów, kiedy spoilerem określało się zdradzenie jakiegoś naprawdę kluczowego elementu, zwrotu akcji, zakończenia, które naprawdę zaskakuje. Można zaspoilować filmowy Szósty zmysł, pewnie, można zaspoilować Bioshocka Infinite, jasne. Ale w ostatnich latach okazało się, że już napisanie czegokolwiek o czymkolwiek jest spoilerem. Podanie zarysu fabuły. Opisanie otwierającej sceny. Rzucenie, że familijny film Spielberga kończy się happy endem.

To jest jakaś paranoja i w dodatku szkodliwa, bo szkodzi dyskursowi. Już nikt nie chce o niczym rozmawiać, bo się panicznie boi spoilerów. I jak to zwykle w sieciowych sporach bywa, znajdujemy się teraz w sytuacji pomiędzy dwoma ekstremami. Możemy albo spoilery akceptować całkowicie i godzić się nawet na zdradzanie kluczowych zwrotów akcji albo widzieć je wszędzie i w ogóle nie rozmawiać o konkretach dzieł kultury. I jeżeli już muszę się opowiedzieć po którejś z tych stron, to postawiony pod takim wyborem wybiorę tę pierwszą. Bo nie chcę żyć w świecie, w którym nie wolno rozmawiać, a jedynym tematem jest “czy się podobało”, tylko broń Boże “dlaczego” i czy “polecasz”, tylko broń Boże nie uzasadniaj.


Adam Piechota: #teambartekidomek! Jasne, że lubię być zaskoczony czymś, co planowane było jako zaskoczenie. Ot, nie chciałbym wiedzieć o największej niespodziance God of Wara (tej z połowy gry; dziś nikt już nie zostawia największych twistów na koniec), ale doskonale wiem, że w normalnych rozmowach przez najbliższe tygodnie doświadczeni najpierw wybadają, czy reszta już wie, albo ten aspekt łaskawie przemilczą. Tymczasem coraz rozsądniejsze staje się unikanie nawet założeń fabularnych. Na zasadzie “z głupotą nie wygrasz, więc po prostu odpuść”. I potem odpalam trzy zagraniczne podcasty o nowej grze i w każdym słyszę właściwie to samo – bo przecież każdy boi się zaryzykować (spokojnie, Domek, u was jest lepiej z tym). Nie jestem bez winy, w mojej recenzji nie znaleźliście wzmianki o celu podróży Kratosa i Atreusa. A opisanie go byłoby tam naprawdę sensowne.

Na studiach nauczono mnie, że przejmowanie się “spoilerami” to oznaka interpretacyjnej niedojrzałości. Nie wątpię, że trochę inaczej działa to w przypadku gier niż literatury. Niemniej całkiem niedawno puściłem kilku niedoświadczonym osobom “matkę!” Aronofskiego (tego od “Requiem dla snu”), przed seansem dokładnie tłumacząc biblijną alegorię filmu. Jak w przedszkolu – ten bohater symbolizuje to, tamta to, a te wydarzenia nawiązują do tego rozdziału Księgi Rodzaju. I stanie się to, to, a film skończy się tak. Informacja zwrotna? Dzięki temu seans nie tylko okazał się bardziej zjadliwy (obraz zasłynął dzięki nienawiści “nabranych” widzów), ale nawet dał do myślenia. Nikt nie zarzucił mi zepsucia zabawy.

Dlatego fajnie, że z szacunku nie opowiadamy od wczoraj, co dzieje się w połowie God of Wara. Gorzej, że w wyniku strachu nie obgadaliśmy odpowiednio drugiego sensu The Phantom Pain, filozoficznego podłoża Niera: Automaty czy Somy, nie mogliśmy publicznie nacieszyć się nawet ostatnią walką z Bowserem w Super Mario Odyssey.


Krzysztof Kempski: Krótko mówiąc uwielbiam! Bardziej filozoficznie – spoilery to w moim odczuciu symbol współczesnej popkultury, czy to w grach czy ogólnie. Zobaczcie… starożytni chyba całkiem dobrze bawili się (bo katharsis to była fajna zabawa :P) w teatrze wiedząc z góry jak skończy się „Antygona”. Kiedy weźmiecie do ręki „Portret Doriana Graya” szybko zorientujecie się, że po przeczytaniu streszczenia z okładki, cokolwiek nowego zdarzy się już tylko w ostatnim akapicie. Nikt jednak na to nie narzeka, bo wartość tej historii nie kończy się na samym fakcie zdarzenia. Jest to natomiast problem wielu growych opowieści – gdy znamy kolor zabijanego w finale smoka, nie zaskoczy nas już nic.

Przyzwyczailiśmy się, że jedyną wartością fabuły jest wywoływanie u odbiorcy zaskoczenia. Tymczasem jest jeszcze druga, mianowicie płynący z niej wniosek. Sam wolę być takim trochę porucznikiem Columbo. Jakby ktoś naprawdę nie ogarniał co to, krótkie wyjaśnienie. Jest to znakomity serial kryminalny, którego niezwykłość polega na tym, że zagadka w każdym odcinku brzmi: dlaczego detektyw odkrył to, co widz wie od początku. Bez pokazania nam wcześniej zbrodni, geniuszu naszego bohatera nie dostrzeglibyśmy wcześniej jak przed zakończeniem. Celowy spoiler pozwala więc docenić konstrukcję fabuły.

Nie płaczę gdy ktoś zdradzi mi szczegółowo fabułę gry, bo po prostu mogę przyjrzeć się wtedy dużo dokładniej innym rzeczom – motywacji poszczególnych postaci, celowości poszczególnych zachowań itp. Rozumiem je lepiej, bo patrzę z innej perspektywy. Jasne, najlepiej byłoby połączyć obie te rzeczy i raz zagrać bez spoilerów, żeby się dowiedzieć kto. Drugi raz natomiast, żeby znając motywacje twórców rozbierać historię na czynniki pierwsze. Problem w tym, że jestem z natury leniwy. I wiecie co? Z dwojga złego, wolę od razu „grać po raz drugi”.


Rozpala grilla

Redakcja

Więcej na temat:

18
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
7 Komentarze
11 Odpowiedzi
0 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Sasilton
Użytkownik

Ludzie boją się spoilerów, bo wyskoczy taki jeden z “dumbledore umiera” i pozamiatane.

gseed
Użytkownik

A ja właśnie nie lubię takich spoilerów w stylu „a w połowie gry będzie wielki twist”. Bo z reguły albo domyśle się na czym ten twist będzie polegał i z niespodzianki nici, albo będę czekał na ten twist, okaże się ze to nic wielkiego i jest zawód :P. Wole kiedy ktoś delikatnie wspomina o niespodziankach w fabule.

O ciężkich spoilerach w stylu zdradzenia twistu MGS2 przez HIVa nie wspominam, bo to typowe chamstwo i bucówa jak ze zdradzeniem kim jest Origami Killer.

Simplex
Użytkownik

“A ja właśnie nie lubię takich spoilerów w stylu „a w połowie gry będzie wielki twist”. Bo z reguły albo domyśle się na czym ten twist będzie polegał i z niespodzianki nici, albo będę czekał na ten twist, okaże się ze to nic wielkiego i jest zawód :P” To jest jeden z bardziej irytujących mnie spoilerów, przez wielu uważany za nie spoiler i czemu się czepiam bez sensu. Ładnie to pokazali w Master of None: https://www.youtube.com/watch?v=4FA0At9tuks “Ot, nie chciałbym wiedzieć o największej niespodziance God of Wara (tej z połowy gry). Dlatego fajnie, że z szacunku nie opowiadamy od wczoraj, co… Czytaj więcej »

TripleSun
Użytkownik

A co to Regis ?

Cruzer969
Użytkownik

Wampir w uniwersum Wiedźmina. Z książek 😉

bezloginu
Użytkownik

“że w wyniku strachu nie obgadaliśmy odpowiednio drugiego sensu The Phantom Pain, filozoficznego podłoża Niera: Automaty czy Somy, nie mogliśmy publicznie nacieszyć się nawet ostatnią walką z Bowserem w Super Mario Odyssey.”

to może najwyższa pora na takie teksty?

SimonX
Użytkownik

Takie teksty powinny powstawać, nikt nie będzie miał z nimi problemu, jak zostanie OSTRZEŻONY, że zawierają spoilery. Cała filozofia, nie walić spoilerem bez ostrzeżenia. Klub dyskusyjny jest potrzebny, żeby to odkryć 🙂

Cruzer969
Użytkownik

Ciekawy temat. Każde z Was ma różne podejście do niego i w sumie ok. To trudna sprawa, bo z jednej strony ciężko rozmawiać z kimś o filmie, grze, książce, czy serialu gdy nasz rozmówca go nie zna i wtedy wszystko może być spoilerem. Ale z drugiej strony trzeba o czymś rozmawiać. A pogoda i polityka to kiepskie tematy. I dołączam się do tego co napisał Simplex, dzięki Adam!!!!!

wombat
Użytkownik

Dziwią przeważające głosy w tekście opowiadające się za spoilerami – ale może dla tego, że wypowiadają się wyjadacze, cyniczni, zawodowi recenzenci, którzy nie potrafią już patrzeć na dzieła popkultury z autentycznym entuzjazmem i przez pryzmat inny niż własnej pracy. Mnie osobiście coraz mniej obchodzi zręcznościowy aspekt gier. Tak, urzekał mnie on pod koniec ubiegłego stulecia, ale powiedzmy sobie szczerze, wszystko już było i nie za dużo nowego da się w tej materii wymyślać – niezależnie czy chodzi o ‘strzelanie’, ‘skakanie’ czy ‘ciachanie’. W tym momencie mego życia gram dla ciekawej, nietuzinkowej historii i by zanurzyć się w przedstawionym świecie –… Czytaj więcej »

Joanna Pamięta - Borkowska
Administrator

To zależy, ile w kim jest z dziecka 🙂 Ja mam podobne podejście, co Ty.

TurboGad
Użytkownik

Cieszy mnie, że większość głosów prezentuje sensowne podejście do kwestii spoilerów. Badania pokazują, że zabiegi takie jak pana Piechoty często pomagają bardziej cieszyć się fabułą danego dzieła, bo widz analizuje ją, a nie tylko biernie ogląda (mam hipotezę, że największe “spoilerofoby” nawet nie próbują zgadnąć co się wydarzy, jak się akcja rozwinie, w obawie, że sami sobie zrobią spoiler, hehe). Zwroty akcji i zaskakiwanie odbiorcy nie jest wyznacznikiem jakości fabuły – gdyby było inaczej nie byłoby sensu np. sięgnąć po “Moby Dicka” czy inny klasyk literatury, którego treść w zarysie zna każdy cywilizowany człowiek. Ja to często przed pójściem na… Czytaj więcej »