Zmien skórke
Logo Polygamii

RecenzjeThe Sinking City – recenzja. Koszmar w Oakmont ma barwę atramentowo-czarną

I jest plugawy. I bardzo mi to odpowiada.

Detektyw Charles Reed przybywa do Oakmont w poszukiwaniu remedium na dręczące go wizje. Ale miasto ma własne problemy – jest częściowo zatopione i odcięte od kontynentu, przez co do niektórych ulic da się dotrzeć tylko łodzią. Co więcej, po miastach zaczynają krążyć dziwaczne istoty, co zmusza policję do zabarykadowania niektórych dzielnic. Ludzie skarżą się na halucynacje, znikają w tajemniczych okolicznościach, zaś na światło dzienne wypływają dawno zapomniane kulty. Gangi uaktywniają się, podobnie jak bezwzględne stare rody, które postanawiają wykorzystać niepewną sytuację, by pozbyć się przeciwników politycznych. Jak w tym wszystkim odnajduje się bohater?

Charles jest zdesperowany, by przede wszystkim pomóc sobie, ale skoro wokół panuje takie zamieszanie, nie dziwi go, gdy każdy, do kogo się zwróci, ma co innego na głowie. Nie jest on jednak chłopakiem na posyłki. Nie każda napotkana osoba ma dla niego jakieś zadanie, chociaż na ich liczbę nie można narzekać. Detektyw podejmuje się odnalezienia zaginionych, rozwiązania zagadki zabójstwa czy kradzieży, ale nie jest najemnym wykidajłą, który za garść nabojów (taka waluta obowiązuja w Oakmont) oczyści piwnicę ze zmutowanych szczurów.

Platformy: PC, Switch, Xbox One, PS4
Producent: Frogwares
Wydawca: Bigben Interactive
Data premiery: 27.06.2019 (PC, PS4, Xbox One), listopad 2019 (Switch)
Wersja PL: napisy
Wymagania: Windows 7-10, Intel Core i5-2500, 8 GB RAM, NVIDIA GeForce GTX 770.
Grę do recenzji podrzucił wydawca. Graliśmy na PC.

Ach, gdybyż to były zmutowane szczury albo karaluchy! Takie, które można rozdeptać butem lub wybić trutką. Wtedy byłoby prosto i bezboleśnie. Gatunków potworów nie jest wiele, ale te kilka pokracznych kreatur, które napotka na swej drodze Reed, mogłoby doprowadzić na ataku serca najlepszego łowcę. Zresztą, kontakt ze zbyt wielką ich liczbą powoduje, że Charles zaczyna mieć omamy wzrokowe i zawroty głowy. Wtedy walka jest utrudniona i trzeba szybko wziąć środek na uspokojenie.

Morderstwo z zimną krwią albo bycie świadkiem zjawisk paranormalnych też wyraźnie zaburzają poczytalność detektywa. Nie ułatwia tego fakt, że on sam potrafi wejść w trans i ujrzeć przeszłe wydarzenia prowadzące do zbrodni (odrobinę jak w Return to Obra Dinn). Zna też technikę medytacji zwaną Pałacem Umysłu, która pozwala mu łączyć fakty i wyciągać wnioski.

Ponadto w śledztwie wspomagają go różnego rodzaju archiwa, obecne w Bibliotece Uniwersyteckiej, na komisariacie czy w urzędzie miasta. Każde archiwum zawiera inny rodzaj danych i czasami Charles musi się nieźle napocić, by wyszukać żądaną informację. A żeby nie było tak łatwo, władze Oakmont nie uznają numeracji budynków, dlatego większość lokacji Charles musi odnaleźć na mapie sam.

I to wszystko składa się na bardzo ciekawe, wymagające i nieraz dość czasochłonne śledztwo. Mało jest gier z tak ciekawie oddanym procesem dedukcji i wyszukiwania informacji, więc pod w tym względem The Sinking City wybija się ponad konkurencję.

Nieco inaczej jest z tym, co widzi Charles. Miasto samo w sobie jest wspaniale zepsute, miejscami tak sugestywnie odrażające, że aż czuć unoszący się zapach zgnilizny, a miejscami dekadenckie i zgniłe z zupełnie innego powodu. Ale Unreal Engine to leciwe narzędzie – tekstury lubią się spóźniać i nakładać na siebie w dziwny sposób, światło zachowuje się jak żywa istota łopocząca skrzydłami (nie pytajcie się mnie, co to znaczy, ale takie odnoszę wrażenie). Postacie przechodniów wpadają na ściany albo blokują się w drzewach. Tu coś chrobocze, tam skacze. Twarze są wyraziste, ale pozbawione żywiołowej mimiki, czasami wręcz sztuczne. Gdybyż tylko Frogwares zostało obsypane górą pieniędzy, Oakmont i jego mieszkańcy mogłyby wyglądać o wiele ciekawiej.

Tym bardziej, że jestem pewna, iż Lovecraft poleciłby puścić to miasto z dymem – tak bardzo przesiąknięte jest jego mitologią. Już i tak bardzo cierpię z powodu piekielnego upału, więc żadne gromy nie są mi straszne, zatem zaryzykuję stwierdzenie, że takiej gry w uniwersum Cthulhu potrzebowałam. Podobało mi się, że poszczególne opowieści nie były trywialne, a decyzje nie należały do łatwych i, o tempora, o mores, nie byłam zmuszana do dokonania wyboru między byciem zdegenerowaną zołzą a ciepłą, płaczliwą, pełną współczucia kluchą (przepraszam, ale tak widzę postacie praworządne dobre w większości gier).

Lubowałam się w wyszukiwaniu licznych nawiązań, nie tylko do twórczości mistrza z Providence, ale też historii z lat 20 XX wieku. Polubiłam też Charlesa, jego smutne spojrzenie basseta i to, jaki jest flegmatyczny i nieprzesadnie charyzmatyczny. Nie potrzebuję kolejnego Shepharda, który zawojuje kosmos – Reed jest bohaterem idealnie skrojonym na potrzeby historii, która nie jest ani przyjemna, ani optymistyczna. Przecież każdy, kto zetknął się z choćby jednym opowiadaniem Lovecrafta, wie, jak źle się to wszystko kończy…

Podczas przechodzenia między dzielnicami pojawiają się ekrany ładowania z różnego rodzaju poradami. Zgodnie z jedną z nich można oprzeć się obłędowi, który nawiedził Oakmont, albo mu się poddać. Ja radzę w pełni zanurzyć się w tym, co przygotowała ekipa z Frogwares, skoczyć na główkę w ocean ich opowieści. Na dnie czeka na was historia pozbawiona niezłomnych bohaterów i złotego środka, który pozwoli nam zachować czystość charakteru i neutralność. Tam jak pleśń rozprzestrzeniają się plugawe kulty, obiecujące cierpiącym nadzieję na lepsze jutro albo przynajmniej niepozbawioną sensu śmierć. Wciąż żywe są tradycje oparte na dominacji i walce między rodami, sięgające zamierzchłych czasów.

A w samych trzewiach Oakmont i we śnie każdego mieszkańca rozlega się głęboki oddech drzemiącego na dnie morza przedwiecznego zła, nazwanego tak tylko dla wygody śmiertelników. To świat obcy, wyjątkowy i niepodobny do żadnego innego, a jednocześnie jeden z tych, w których naprawdę nie chcielibyśmy się znaleźć. Ale poznać go warto, tak jak warto sięgnąć po The Sinking City.

ZAGRAĆ?
WARTO
4.0

40
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
12 Komentarze
28 Odpowiedzi
15 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
ZmanieryzowanyTim
Użytkownik

No dobra, czyli jest nadzieja, że klimat niepojętej grozy został tu dobrze (nie)uchwycony. W sumie ostatnio rozpieszczały mnie takie tytuły, zaczynam być wybredny.

Jak to wygląda od strony mechaniki? Dobrze się gra, czy raczej trzeba zaciskać zęby?

lordszwed
Użytkownik

Z góry przepraszam, jeśli wywołam jakiś “shitstorm” pod recenzją, ale to silniejsze ode mnie. Może to ja jestem przewrażliwiony, ale niech mi ktoś wytłumaczy w jakich czasach żyjemy, jeśli twórcy czują się zobligowani, żeby na wstępie swojej gry umieścić planszę z następującą informacją: “Inspired by the works of H.P. Lovecraft, The Sinking City depicts an era in which ethnic, racial, and other minorities were frequently mistreated by society. These prejudices were and still are wrong, but have been included for an authentic depiction of that time, rather than pretend they never existed.” Jedynym wyjaśnieniem, które przychodzi mi na myśl jest… Czytaj więcej »

Bartosz Witoszka
Użytkownik

Może chcieli mieć po prostu święty spokój, żeby ktoś, kto nie zna tego uniwersum nie przeczyepił się, że w grze mamy do czynienia z rasizmem. Bo fakt, on tam jest, ale wszystko zdaje się być uzasadnione nastrojami panującymi w mieście i ogólną niechęcią ludzi do inności.

Takie czasy taki rap parafrazując klasyka 🙂

DarWin
Użytkownik

Odpowiadając na Twoje pytanie: w czasach odrobinę (!) bardziej cywilizowanych niż początek XX wieku, kiedy całkiem powszechne było przekonanie, że ludzi można uporządkować według ich cech etnicznych tak, że tworzyliby hierarchię od ewolucyjnie najdoskonalszych (biali Europejczycy) po najprymitywniejszych (czarni mieszkańcy Afryki) z innymi grupami łaskawie umieszczanymi gdzieś pośrodku. Takie poglądy wyraźnie odbijają się i w twórczości Lovecrafta i w jego prywatnych zapiskach. Chyba nie jest bardzo kontrowersyjne stwierdzenie, że takie przekonania są nie tylko naukowo ale też etycznie nie do obrony? Doceniając kunszt i złożoność wykreowanej przez niego mitologii Cthulhu (na którą składa się też przecież imponująca wiedza historyczna i… Czytaj więcej »

lordszwed
Użytkownik

W żaden sposób nie zmniejsza to mojej przyjemności z gry i nigdzie nie napisałem, że zmniejsza. To jakie miał poglądy Lovecraft wiadomo, w jakich czasach żył też wiadomo. Po prostu taka informacja podana na wstępie gry przeznaczonej dla dorosłego gracza wydaje mi się całkowicie zbędna. Jeśli w grze pojawia się KKK, problem rasizmu, segregacji itp. to nie widzę powodu, żeby twórcy musieli sie z tego tłumaczyć w planszy otwierającej grę. A tak to dla mnie wygląda. Z twierdzeniem, że uczciwy twórca powinien sie odnosić do wspomnianych aspektów nie zgadzam się. Może się odnieść, jeśli taka jest jego wizja, nie powinno… Czytaj więcej »

3mortis
Użytkownik

Problem w tym, ze ostatnimi czasami jest wylew tego typu gier bo tresci lovecraftowe przestaly byc chronione prawem autorskim

a wiec kazde byle studio moze takie cos zrobic i sie pochwalic ze to na motywach mitologii
ale kazde tez nie chce byc potem oplute przez srodowiska lgbt bo taka moda 😛

troche jak w assassinie – niby przedstawia historyczne realia, ale trzeba bylo dopisac ze jest tworzone przez wielonarodosciowy, wielokulturowy itp zespol zeby sie nikt nie przyp….

lordszwed
Użytkownik

Do tej planszy z początku AC też chciałem się właśnie początkowo odnieść, ale stwierdziłem, że nie ma co nawiązywać do innej gry. Ale skoro już ten wątek został poruszony: tamta plansza to dla mnie już abstrakcja w najczystszej postaci: co mnie obchodzi z jakich członków się składa zespół robiący grę? Obchodzi mnie czy gra jest dobra czy nie.

DarWin
Użytkownik

Dzięki za odpowiedź. Być może masz rację, że nakładanie na twórców obowiązku ustosunkowania się do problematycznych elementów dzieła, na którym się wzorują, to przesadne wymaganie. Ale nie uważam, że taki komentarz jest zbędny albo, że musi być wyrazem ulegania jakiejś presji. Wznowienia starych tekstów zawierają często komentarze historyków przybliżające tło powstania dzieła. W tym przypadku mamy do czynienia nie z reedycją ale z nowym produktem kulturowym wykorzystującym uniwersum stworzone przez Lovecrafta. Twórcy zdecydowali się zachować wierność duchowi oryginału nie usuwając ani “cenzurując” istotnych ich zdaniem elementów, ale jednocześnie chcieli też zdystansować się od fragmentów nieprzystających do poglądów i wrażliwości ich… Czytaj więcej »

Simplex
Użytkownik

“To jakie miał poglądy Lovecraft wiadomo, w jakich czasach żył też wiadomo. ”
Poglądy Lovecrafta były rasistowskie nawet jak na czasy w jakich żył.
http://www.jasonsanford.com/blog/2016/10/disturbed-by-lovecraft
“And no, Lovecraft wasn’t merely reflecting the racism and hatred of his times. Some of his contemporaries were extremely disturbed by his racism and pointed out the issue to him, to no avail.”

lordszwed
Użytkownik

I co w związku z tym? Mam przestać czytać jego twórczość? Czy za każdym razem jak biorę do ręki zbiór jego opowiadań mieć jakieś wyrzuty sumienia? Gdybym nie przeczytał tego w internecie to bym nawet nie wiedział jakie miał poglądy. Nie ma o tym również mowy w przedmowach do jego książek itp. Tak samo jak np. na płytach Burzum nie ma ostrzeżenia, że lider palił kościoły. Zresztą to nie o to chodzi. Chodziło mi o to, że twórcy, którzy umieścili w swojej grze odniesienia do rasizmu (który jest faktem, nikt nie mówi, że nie) czuli, że muszą się z tego… Czytaj więcej »

Simplex
Użytkownik

“Nie ma o tym również mowy w przedmowach do jego książek itp.”
Sprawdziłeś wszystkie wydania?

“I co w związku z tym? Mam przestać czytać jego twórczość? Czy za każdym razem jak biorę do ręki zbiór jego opowiadań mieć jakieś wyrzuty sumienia?”
Rób jak uważasz, nie wiem czemu zadajesz mi takie retoryczne pytania. Próbowałes usprawiedliwić rasizm Lovecrafta czasami w jakich żył, więc chciałem ci uświadomić że to nie takie proste.

lordszwed
Użytkownik

Wszystkie na pewno nie, ale zdecydowaną większość, więc mogę uznać to za normę. (w j. polskim i angielskim)

Dziękuję za uświadomienie, ale nie widzę jak się ma ta informacja o ekstremalnym rasizmie Lovecrafta do właściwej dyskusji.

Simplex
Użytkownik

Informacja o ekstremalnym rasizmie Lovecrafta nie byla w odniesieniu do wlasciwej dyskusji tylko w odniesieniu do fragmentu twojego komentarza: “To jakie miał poglądy Lovecraft wiadomo, w jakich czasach żył też wiadomo.” który sugerował, że poglądy Lovecrafta wynikało z czasów w jakich żył, więc nie były niczym dziwnym w tamtych czasach. Ale jednak były.

A co do przedmów:
“increasing unease and abhorrence with regard to Lovecraft’s politics and many prejudices”
źródło: https://factsprovidence.wordpress.com/2017/06/09/new-alan-moore-introduction-to-folio-society-cthulhu-collection/

brzanka
Użytkownik

Dziś byle imbecyl może zniszczyć dowolne dzieło kultury, w szczególności grę. Wystarczy, że jest ignorantem celebrującym swoją ignorancję. Innymi słowy: nie musi niczego sprawdzać, niczego się dowiadywać, bo wszystko co ważne już wie. Racjonalnie komentarz wydawcy byłby zrozumiały, gdyby gra była kierowana do mocno nieletnich odbiorców, którzy nie do końca wykształcili jeszcze aparat poznawczy i mają prawo do niewiedzy. Pełniłby funkcję pierwszego elementu ku tej wiedzy pogłębieniu. Rany, jak ja się cieszę, że tak rzadko natrafiam na komentarze imbecyli dotyczące literatury, którą czytam. Może dlatego, że staram się nie czytać recenzji książek. Każde lore można zniszczyć rynkowo. Wystarczy wspomniana niewiedza… Czytaj więcej »

DarWin
Użytkownik

Łatwiej byłoby się odnieść do Twojego stanowiska, gdybyś w tej powodzi inwektyw, hiperboli, reductio ad absurdum i non sequiturów zawarła chociaż jeden albo dwa konkrety. Ewidentnie jesteś czymś oburzona. Ale czym właściwie? Kto jest “byle imbecylem”? Co niszczy? W jaki sposób?

brzanka
Użytkownik

“Imbecyl”, nie jest w tym wypadku inwektywą. Jest nacechowanym pogardą stwierdzeniem faktu. Pogarda dotyczy tu zarówno człowieka głupiego, celebrującego swoją głupotę, a zajmującego opiniotwórcze stanowisko, jak i człowieka, który świadomie wybiera destrukcyjną głupotę jako sztandar swojego światopoglądu przy stanowisku jw.

“Oburzona”? Nie, nie jestem niczym “oburzona”. Głupotą byłoby mieć pretensje do głupca o jego głupotę.

W komentarzu można znaleźć dwa ogólnie znane przykłady. Wyszukiwarka dostarczy ogólnodostępnej wiedzy na temat tego kto, gdzie i w jaki sposób. Oba przypadki były omawiane również tutaj.

DarWin
Użytkownik

Komentarz zawiera jedynie dwa przykłady sprowadzania stanowiska Twoich oponentów do absurdu. Zastanawiałem się, czy walczysz z czymś rzeczywistym, ale wygląda na to, że jednak głównie z wiatrakami.

Bartosz Witoszka
Użytkownik

Bardzo fajnie napisana recka. W swojej skupiłem się głównie na mechanice, kalkulowaniu ryzyka w kwestii wchodzenia do stref opanowanych przez potwory czy tym jak dobrze zaprojektowane jest samo miasto. Sam bohater nie zrobił na mnie aż takiego wrażenia, ale jego zdolności detektywistyczne i sprawy, jakie rozwiązuje są świetnie przygotowane. To zdecydowanie najlepsza gra o Przedwiecznych po tej stronie Missisipi 😀

GThoro
Użytkownik

> Gdybyż tylko Frogwares zostało obsypane górą pieniędzy, Oakmont i jego mieszkańcy mogłyby wyglądać o wiele ciekawiej.

Przecież dostali :O

3mortis
Użytkownik

https://polygamia.pl/tworcy-sinking-city-wprost-tlumacza-decyzje-o-wylacznosci-dla-epic-games-store/

“Mowa tu o pieniądzach mogących nawet zwrócić przed premierą całkowite koszty produkcji.”

zwrot kosztow jeszcze zanim zaczeli sprzedawac, faktycznie pewnie braklo gotowki na dopracowanie produktu 😛

antyszyba
Użytkownik

Miałem obawy co do The Sinking City i to duże. No nie wychodziły te lovecraftowe gry ostatnio za dobrze! Ale skoro pani Joasia mówi, że dobre i poleca to ja w pełni wierzę.

indeed
Użytkownik

No i Aśka mnie przekonała – gra zamówiona i już do mnie jedzie.

Simplex
Użytkownik

“Nie potrzebuję kolejnego Shepharda”

O jedno “h” za dużo 🙂

Lord Bart
Użytkownik

W weekend ogram demko, bo Call of Cthulhu bardzo mi przypadło do gustu.

Lord Bart
Użytkownik

No to ograłem chwilę i… grafika, złe tekstury i wszystko inne mi nie przeszkadza, chociaż wątek rybno-morsko-cthulowy zdaje się być lekko wtórny, zwłaszcza jeśli niedawno grało się w CoC. A jest tyle monstrów w tej mitologii… Komediowa sprawa to jak się gra w trybie detektywa (ten poziom wyżej od proponowanego) to… nie ma żadnych znaczników, na mapie miejscówki trzeba sobie oznaczać szpilką, co, gdzie, jak i z czego wynika trzeba… dedukować samemu. I… to jest fajne, serio, ale pokazuje jak bardzo trzymające za rączkę są obecne tytuły i jak to na początku boli. Chociaż jestem graczem starej daty ze sporym… Czytaj więcej »

reggieminator
Użytkownik

Straszny rozstrzał widzę w reckach tej gry – np. Gamespot dał tylko 3/10 :O
Ludzie chwalą klimat i historię, ale narzekają na mechanikę i wiele niejasności w trakcie rozgrywki (np. co zrobić dalej/gdzie szukać kolejnych wskazówek). Gierka kosztuje jak AAA – może to nieco zbyt wygórowana cena i warto poczekać aż ciut stanieje? Czy to nie sytuacja podobna jak z Vampyrem?

grzech76
Użytkownik

Ja ostatnimi czasy, widząc jakie badziewia otrzymują noty powyżej 8, zastanawiam się , czy przypadkiem takie niższe oceny nie oznaczają gry dobrej, ale autorzy nie wchodzą w tyłek recenzentom.

brzanka
Użytkownik

Bardzo dziękuję za recenzję. Co prawda i tak zamierzałem kupić, ale teraz będę kupował z większym przekonaniem 🙂

3mortis
Użytkownik

Po zwiedzeniu wiekszego kawalka gry mam mieszane uczucia, gra jest ok, sili sie troche na surwiwal z tym ciaglym brakiem amunicji itp z drugiej strony niespecjalnie straszy, ot przyzwyczajamy sie do kilku typow potworow i klepiemy je lopata po twarzy od niechcenia same zadania sa ok, poza glownym watkiem poboczne zadania sa raczej na zasadzie “idz i zwierz 4 miejsca” ale zwykle kazde z nich cos opowiada, a to jakis list, a to jakas mala scenka, do tego kilku wrogow i smieci zeby nie bylo zbyt nudno ALE uwazam ze jak na gre o mitologii lovecrafta walki jest za duzo,… Czytaj więcej »

Zacco
Użytkownik

O jak miło się Ciebie znowu czyta Asiu. Brakuje tu Ciebie.

A czy może wiesz jak działa wersja na Switcha?