Zmien skórke
Logo Polygamii

The Last of Us 2. Nie jesteście na tę grę gotowi. Ja nie byłem [RECENZJA]

The Last of Us 2
Spoiler alert: nie ma tu żadnych spoilerów.

Część z was ładuje baterie podczas długiego weekendu, inni mają za sobą emocjonującą noc z prezentacją konsoli Playstation 5, dlatego nie będzie wielkiego budowania suspensu. Zwłaszcza kiedy oczy świata zwrócone są na nową generację, która wyziera zza rogu. Nacieszmy się jednak tą obecną. Tym bardziej, że “The Last of Us 2”, pisząc najkrócej i najoględniej – jest ARCYDZIEŁEM.

Ci, którzy chcieli się upewnić, że wszystko z grą w porządku, tylko po to by w spokoju czekać na odbiór przedpremierowych zamówień – mogą się rozejść. Im mniej o “The Last of Us 2” wiecie, tym lepiej dla was. I wiem, trudno było przeoczyć szereg wycieków i spoilerów, ale niektórym się udało. Z niżej podpisanym włącznie. Zwiastuny czy kolejne fragmenty wypowiedzi twórców obserwowałem przez palce, a gra tylko na tym zyskała. Żeby mieć całkowitą jasność – wszelkie wycieki prześledziłem po obejrzeniu napisów końcowych w grze i z satysfakcją stwierdzam, że część z nich okazała się wierutną bzdurą. Przy okazji ostrzeżenie i obietnica – nie znajdziecie w tej recenzji grama spoilerów.

The Last of Us 2, czyli od miłości do nienawiści

Tam, gdzie pierwsze “The Last of Us” opowiadało o bezwarunkowej miłości w bezlitosnym świecie, tak “dwójka” pyta o istotę nienawiści. Nienawiści, która jest tak samo łatwa, jak wyniszczająca. Lekcja przygotowana przez Naughty Dog nie należy do łatwych, prowadzi do bólu zębów i nieprzyjemnie wchodzi pod skórę, ale w dzisiejszym skonfliktowanym, przepełnionym hejtem świecie może okazać się lekturą potrzebniejszą niż kiedykolwiek.

Społeczeństwa wychowane w tak ekstremalnych warunkach radzą sobie w różny sposób. Jedni próbują uchwycić choć odrobinę normalności, inni oddają się religijnemu fanatyzmowi, kolejni wierzą w żołnierską musztrę. Jedyną stałą i niezmienną w ich życiach jest widmo nieustającego niebezpieczeństwa, gdzie jeden błąd oznacza koniec. I “The Last of Us 2”, jak na tekst kultury z krwi i kości przystało, zadaje graczom pytanie: po której stronie ty byś stanęła/stanął?

Ellie stanęła po jedynej, którą znała najlepiej – u boku Joela. Ich relacja nigdy do najłatwiejszych nie należała, wykuwała się w znoju postapokaliptycznej odysei, ale ostatecznie urosła do rangi nigdy niewypowiedzianej miłości. Ale dziś Ellie nie jest już łatwowierną nastolatką, a skonfliktowaną kobietą. Mieszka sama, średnio odnajduje się w spokojnej społeczności i podkochuje w najlepszej koleżance. To z kolei spotyka się z ostracyzmem części osób mieszkających wspólnie w Jacksonville.

Sól The Last of Us 2? Eksploracja i walka

Ale Ellie to zahartowana w boju dusza, dlatego najlepiej odnajduje się w terenie. A ten do zwiedzania dostaje olbrzymi. Choć narracyjna rozbudowa stanowi podwaliny pod nasze działania, solą gry nadal jest eksploracja. I nadal jest to mieszanka mozolnego zbierania pozornych śmieci (kawałek szmaty czy zardzewiałe gwoździe mogą uratować lub odebrać życie), walki i ucieczki.

Mapy, choć ograniczone różnymi, głównie pomysłowymi barierami, są olbrzymie i można w zwiedzaniu świata lekko się zatracić. Pojawią się nawet proste, ale satysfakcjonujące  łamigłówki, easter eggami można by obdzielić kilka tytułów, twórcy nie zapomnieli również o duszy geeka, która nadal jest u Ellie żywa i znów będzie miała co zbierać. Pod koniec każdego z etapów pojawia się możliwość zajrzenia w statystyki. Niejednokrotnie łapałem się za głowę, ile rzeczy pominąłem, choć przysiągłbym, że zaglądałem w każdy zakamarek. Ale od czego jest tryb new game+.

Słowa Neila Druckmana o podejściu do potyczek nie były marketingową próżnicą. Są momenty, w których skradając się, wyeliminujemy mały szwadron zainfekowanych, kiedy indziej rozsądniej będzie przed nim uciec. Jednych zlikwidujemy cichaczem, nasłuchując w bezruchu (i bezdechu), inni zaskoczą nas możliwością bezgłośnego poruszania się, co z kolei prowadzi do sytuacji, w których tętno przekracza wszelkie normy. Zainfekowani pojawią się w starych i znanych formach, nie zabraknie też debiutantów. Uwierzcie mi – część z nich może się później przyśnić. Ale największymi potworami niezmiennie pozostaną (niestety) ludzie.

Walka nabrała dynamizmu i dramaturgii, ale Ellie nadal bliżej do młodej Lary Croft niż Johna Rambo. Jest zwinna, nauczyła się pływać, jeszcze lepiej przeciskać między szczelinami, sprawnie operuje kilkoma rodzajami broni, ale każdy otrzymany cios odczuwamy razem z nią. To na poły zasługa fenomenalnego motion-capturingu, opanowanego przez Naughty Dog do perfekcji, na poły sugestywna narracja, inna płaszczyzna, z której twórcy mogą robić kilka doktoratów jednocześnie.

Kręgosłup rozgrywki pozostał podobny, choć odpowiednio ewoluował. Skradamy się czy to w wysokiej trawie, czy schowani za osłonami i wyczekujemy odpowiedniego momentu do zadania kluczowego ciosu. Z dystansu i po cichu strzelimy też z łuku i pistoletu wyposażonego w prowizoryczny tłumik. Ten ostatni wytrzyma tylko kilka strzałów, po czym narobi hałasu, ściągając na nasz kark zastępy przeciwników. Wtedy opcje mamy dwie: zwiewać, gdzie pieprz rośnie i poczekać aż raban ucichnie albo iść na wymianę ognia. W drugim scenariuszu problemem będzie amunicja, do której notorycznego braku trzeba się po prostu przyzwyczaić. Ucieczkę w cień i wyczekiwanie może z kolei brutalnie przerwać poczciwy Szarik na usługach przeciwnika. Ruch jest zatem wskazany nawet po cichu.

Przeciwnicy trafiają się, jak w życiu: raz mądrzejsi, raz głupsi. Pojedynczy zakażeni i klikacze problemów wielkich nie sprawią, gorzej gdy trafi się grupka. Ludzie potrafią mądrze flankować albo zranieni wycofywać się, wołając o wsparcie. Niejednokrotnie będą wymieniać się informacjami na temat naszej ostatniej kryjówki. Pięknym obrazkiem jest moment kiedy w ogniu walki staną trzy frakcje: my, oni i zakażeni. Wtedy nie strzelanie staje się najważniejsze, a kierowanie uwagi w inny kąt. Najlepiej ten z przeciwnikiem.

Wizualnie The Last of Us 2 olśniewa

Powiedziano to już nieraz, ale musi paść ponownie – audiowizualnie jest ta gra wręcz niemożliwa. Efekty cząsteczkowe, zabawy oświetleniem, płynne przejścia między przerywnikami filmowymi a samą rozgrywką, że brew być może podniosą nawet “pecetowcy”. Widać, że twórcy poznali strukturę wysłużonej PS4 dość dobrze i wycisnęli z niej ostatnie soki.

Nie wiem natomiast, co ze swoją konsolą wyczynia w czasie wolnym jeden z dziennikarzy “Washington Post”, który napisał, że jego maszynka zagłuszała pracę klimatyzatora. Moje PS4 Pro głośniej potrafi zawarczeć przy “Call of Duty” aniżeli przy “TLoU2”. Popytałem u dziennikarskiej braci i tam również przesadnych i nieprzewidzianych efektów dźwiękowych nie stwierdzono. A skoro przy dźwięku jesteśmy. “The Last of Us 2” zostało stworzone do gry w bardzo dobrych słuchawkach, choć potężny system nagłośnieniowy też musi robi wrażenie.

The Last of Us 2, czyli dojrzała gra dla dojrzałego odbiorcy

Nie uniknie “The Last of Us 2” dyskusji o brutalizacji gier wideo. Łatwo sprowadzić momentami naturalistyczne obrazy do folgowania perwersyjnym zapędom twórców. Naughty Dog wierzy (a ja wraz z nimi) w inteligencję gracza, który zastanowi się nad istotą problemu, a nie jego ekspozycją. Śmierci w “TLoU2” daleko od hamletyzowania. Niejednokrotnie przytrafia się w biegu, bez hollywoodzkiego “slow-motion”, bez jupitera wpatrzonego w ofiarę. Są chwile na żałobę, ale esencją jest tu przede wszystkim chęć i potrzeba przetrwania. Częścią przetrwania jest też niestety argument siły, ale mowy być nie może o nadmiernym fetyszyzowaniu przemocy. Niemal każdemu zabójstwu, którego musimy się dopuścić, zwłaszcza tym z bliska, towarzyszą silne emocje i niemożebna potrzeba zmycia z siebie własnych czynów. Może dlatego w “The Last of Us 2” tak często pada?

“Jedynka” napisała nowy standard w grach wideo i zawiesiła narracyjną poprzeczkę na poziomie dla wielu nieosiągalnym. Tak przynajmniej mogło się wydawać. “Dwójka” idzie o kilka kroków dalej, serwując nie tylko wciągającą historię, audiowizualną maestrię, ale też grę, w którą zwyczajnie dobrze się gra. Niepotrzebnych dłużyzn nie stwierdzono, ciągle czymś jesteśmy zaskakiwani, a 30 godzin “pęka” niepostrzeżenie.

Nie jesteście na tę grę gotowi. Ja nie byłem. Na jej odwagę, ambicję i emocjonalny rollercoaster. To bezapelacyjnie najdojrzalszy przedstawiciel gier wideo, ale jednocześnie skierowany do dojrzałego odbiorcy. I nie wyłącznie o PESEL się tutaj rozchodzi. Powtórzę to, co napisałem na początku. Panie i panowie, przed państwem: AR-CY-DZIE-ŁO.

Platforma: PlayStation 4
Producent: Naughty Dog
Wydawca:
Sony Interactive Entertainment
Data premiery: 19.06.2020.
Wersja PL: do wyboru napisy i/lub dubbing.
Grę do recenzji podrzucił Sony Interactive Entertainment Polska, polski wydawca gry. Graliśmy na PlayStation 4 Pro.

Więcej na temat:

19
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
11 Komentarze
8 Odpowiedzi
14 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Aimagylop
Użytkownik

Czyta się to jak notkę od dystrybutora z tyłu pudełka, nie jak recenzję :/

AntoniNasObroni
Użytkownik

W samo sedno. Taka nibyrecenzja.

s.p.
Użytkownik

Już jakiś czas temu zauważyłem tendencję autora do omijania szczegółów (lub prawdy) jeśli chodzi o Sony (nawet jeśli nie ma to znaczenia). Pytanie czy jest to schorzenie wrodzone czy nabyte

indeed
Użytkownik

Kolejna w ostatnim czasie na Poly recka, po przeczytaniu której praktycznie nic o grze nie wiem, poza tym, że ponoć jest dobra. Strasznie brakuje paru akapitów o samej rozgrywce, sztucznej inteligencji wroga, lokacjach etc. Przecież gdyby nie to, ze grałem w jedynkę to po przeczytaniu recenzji nawet nie wiedziałbym, jaki to gatunek gry.

Bregowicz
Użytkownik

Przypomina mi się recenzja (mogę się mylić o cyferki) NBA2k19, która sprowadzała się do tego, że “gra się fajnie, można kupić”. Absolutne nic o rozgrywce, różnicach między edycjami, faktycznej sensowności zakupu, jak się ogrywało poprzedniczke, czy wspomniana fabuła nie traktuje jak debila. Brak spoilerów super, ale tutaj tekst można spłycić do ładnie wyglądającej i brzmiącej grze kończącej generację. Ani słowa czy scenariusz daje radę na dłuższą metę, czy może jednak zapadł się pod oczekiwaniem. Mogę jedynie wyciągnąć z “arcydzieła”, że pewnie tak jest. Ale cała rzesza wskazuje takim słowem Skyrima i co mi z tego? Czy gra jest 8h intenstywnej… Czytaj więcej »

gieniowski
Użytkownik

Bidna ta “recenzja”…

Barnaba Siegel
Administrator

A ja też sobie skomentuję, co mi tam 8). Nie ma obiektywnego, uniwersalnego stylu pisania recenzji, bo to krytyczna forma literacka, a nie opis czy skondensowane FAQ. Nie ma też obiektywnych odpowiedzi, wszak to forma subiektywna. Czasem się pisze dużo o balansie, dpsach i robi przegląd skillów herosów, czasem skupia na fabule. Dla mnie tekst Pawła wycisnął esencję tej gry. Po ilości wtłoczonych emocji widzę też, że poruszył najważniejsze dla autora elementy – i dopowiedział to, czego albo nie było na trailerach, albo to, co było, ale prosiło się o ocenę (jak sceny tortur). Natomiast po to jest przecież sekcja… Czytaj więcej »

Aimagylop
Użytkownik

Chyba komentujący tutaj są na tyle dorośli, że wiedzą iż recenzje są subiektywne, więc tego chochoła możemy sobie darować.
Komentujący tutaj raczej są też na tyle dorośli, że wiedzą iż recenzja to konkretny gatunek
więc żeby być recenzją musi spełnić podstawowe założenia, których realizacji tu w zasadzie brak.
Chodzi o to że ocena nie jest poparta niczym innym niż entuzjazmem autora bo “mapy wieksze niż w 2013″, ” ładnie wygląda” oraz “jest trochę walka trochę skradanie” to nawet nie jest minimum. To że autor przeżywał EMOCJE nie jest żadną informacją skłaniającą mnie do kupna produktu ani w jakikolwiek sposób go przybliżającą.

AntoniNasObroni
Użytkownik

Z tego co mi wiadomo to rolą sekcji komentarzy nie jest uzupełnianie artykułu o to co powinno być w nim zawarte żeby zasługiwał na miano pełnoprawnej recenzji. No ale może się mylę…

gseed
Użytkownik

Społeczność Polygamii to wymagająca społeczność. Trudno będzie ją – a właściwie to co z niej zostało – zadowolić takimi tworami jak ta recenzja.

Ale nie ma co się tłumaczyć. Trzeba krytykę brac na klatę i ciężko pracować. Pamiętam jak zjechaliśmy Krzyśka za recenzję Ni no Kuni 2. Tak się chłopak wyrobił, że wszyscy płakali jak odchodził i tęsknimy do dziś.

Krzysztof Kempski
Użytkownik

Dziękuję, to miłe, wzruszyłem się ;). Też za wami tęsknię, za rozwijającymi komentarzami i fajnymi rozmowami w nich. Trochę żałuję w takich chwilach, że nie wszystko zależy ode mnie :(.

Loreno
Użytkownik

Jak wypada polski dubbing? W jedynce był nawet niezły, nie licząc tego, że sama głośność dialogów momentami była bardzo cicha.

Deniryer
Użytkownik

Recenzja za wiele mi nie mówi jeżeli chodzi o samo “mięsko”, czyli motywy, rozwój bohaterów (oraz relacje pomiędzy nimi) i tego jak się odnajdują (bądź nie) w przedstawionym świecie i sytuacjach, w których się znaleźli. Miało być bez spoilerowo i jest, ale mam wrażenie, że Sony przesadziło z cenzurą oraz restrykcjami nałożonymi na recenzentów – np. możliwość pokazywania materiałów tylko z wybranych fragmentów rozgrywki i fabuły, więc wybaczam, bo krążenie wokół NDA i narzuconych restrykcji nie jest łatwe. Wiem z własnego doświadczenia. Nie podoba mi się ta cenzura :/ Z recenzji (Poly + dwa dodatkowe “sajty” dla weryfikacji) jedynie się… Czytaj więcej »

s.p.
Użytkownik

“wszelkie wycieki prześledziłem po obejrzeniu napisów końcowych w grze i z satysfakcją stwierdzam, że część z nich okazała się wierutną bzdurą.” W to nie wierze. komentuje żeby wrócić do tego po premierze

sadiker
Użytkownik

Jeśli chociaż 10% spoilerów jest prawdziwa to gra ma masę dziur fabularnych i bohaterowie zachowują się jak skończeni debile. Np (spoiler) i.redd.it/4e0qc56ucj451.png

strzigun87
Użytkownik

Gra jak gra. Szwendasz się, zabijasz… I tyle. W życiu są o wiele ważniejsze sprawy, a mam wrażenie że autor tekstu chyba ma 10 lat. I ten tytuł jak gdyby objawiał najważniejszą informacje dla ludzkości. Żenada.

Aimagylop
Użytkownik

Kolejny gwóżdź do trumny tej pseudorecenzji – o aspekcie technicznym takim jak ułatwienia dla niewidzących dowiedziałem się dopiero z twitcha.

Popularne wpisy

Popularne Gry