Zmien skórke
Logo Polygamii

The Executioner to kolejna gra, która pozwoli wcielić się w „tego złego”

The Executioner
Tym razem na mniejszą skalę niż w Tyranny, ale równie ciekawie. A może nawet bardziej.

Gier, w których możemy wcielić się w złą postać nie ma wbrew pozorom tak wiele. Jednym z pierwszych tytułów, jakie przychodzą na myśl jest Dungeon Keeper, ale to bardziej parodia zła, niż realne jego przedstawienie. Ktoś powie – seria GTA, ale tam też mamy dość humorystyczne ujęcie tematu, a poza tym zabijamy głównie ludzi jeszcze gorszych od nas (no chyba, że nagle zachce nam się rozjeżdżać przechodniów).

W takim Mass Effect natomiast mogliśmy obrać ścieżkę „Renegata”, ale na koniec dnia i tak zbawialiśmy galaktykę. Pamiętam, że dobrze robił to Jedi Knight, gdzie nasze wybory prowadziły do różnych zakończeń w zależności od tego, czy opowiedzieliśmy się po jasnej, czy ciemnej stronie Mocy. Podobnie było w KotOR-ach. W końcu, ubiegły rok to Tyranny, gdzie rzeczywiście byliśmy pełnoprawnym złym i, jak pisał Dominik w swojej recenzji:

Bardzo często więc decyzji nie podejmujemy tu między „przeprowadzeniem staruszki przez przejście” a „pożarciem pięciu noworodków”, tylko między „wbiciem komuś kosy pod żebra” a „wbiciem komuś kosy pod żebra i napluciem na jego zwłoki”.

Jednak w Tyranny byliśmy źli na skalę globalną, a nasze działania i podejmowane przez nas decyzje miały wpływ na całą krainę. Nieco inaczej do tematu podchodzi The Executioner rosyjskiego studia Lesser Evil Games. Wcielamy się tam w rolę kata, który pracę tę odziedziczył po swoim ojcu (który, o ironio, zostaje skazany na śmierć). Brzmi jak proste “klikadełko” na platformy mobilne, prawda? Taki Clicker Heroes, ale ze złym bohaterem, który ścina kolejnych nieszczęśników nawet gdy nie gramy. Nic bardziej mylnego, bo The Executioner zapowiada się na bardzo rozbudowaną i pełną głębi grę.

Otóż do zadań kata nie należy jedynie pozbawianie mniej lub bardziej winnych głów. Zanim to zrobi, będzie musiał wydobyć z nich przyznanie się do winy, a co jest lepszym na to sposobem, niż tortury? Zatem przed egzekucją udamy się do naszego „gabinetu”, by porozmawiać z oskarżonym o paru sprawach. Do naszej dyspozycji oddanie zostanie cały szereg tortur fizycznych i psychicznych, dzięki którym uzyskamy podpisane przyznanie się do winy. Ale to dopiero początek, bo nasi zleceniodawcy mogą domagać się więcej i na przykład będziemy przesłuchiwać ofiarę dalej, aż zdradzi nam, z kim współpracowała albo na czyje zlecenie działała.

Musimy jednak pamiętać, że kat też człowiek i ma swoją psychikę, która nie zawsze dobrze znosi jego zajęcie. Przyjdzie nam zatem zmierzyć się z wewnętrznymi demonami, a im dalej zajdziemy w wykonywaniu naszego zawodu, tym trudniej będzie. Nie pomoże też fakt, że w wyniku pewnej mutacji, bohater od razu widzi, kto jest faktycznie winny, a kto został wrobiony. Potrafi też wyczuć, kiedy jest okłamywany.

Właśnie to nadaje grze głębi, bo bohater nie raz stanie przed dokonaniem wyboru – ściąć niewinnego człowieka, czy go ułaskawić, podpadając tym samym mocodawcy? A potem, jeśli już zdecydujemy się wykonać wyrok, będziemy musieli podjąć decyzję, czy zrobić to szybko i bezboleśnie, by niewinny nie cierpiał, czy przypodobać się tłumowi i urządzić krwawą łaźnię. A może zwalić wszystko na asystenta i umyć ręce? Tutaj też nie będzie tak łatwo, bo konsekwencje za jego ewentualną nieudolność poniesiemy my.

executioner-walkaKonsekwencje naszych czynów mają być kolejnym elementem, na który twórcy The Executioner kładą szczególny nacisk. Na mniejszą, kręcącą się wokół bohatera skalę, wszystko może skończyć się jego samobójstwem, rozszarpaniem przez wściekły motłoch, skazaniem na śmierć albo szaleństwem. Będzie też możliwość wpływania na otaczający nas świat. W królestwie, poza jedyną słuszną wiarą, są też kultyści składający starym bogom ofiary z ludzi, a poza tym powoli zaczyna rozwijać się nauka i będziemy mieli możliwość sprzedawania początkującym lekarzom ciał do badań. W zależności od tego, którą stronę zdecydujemy się wspierać, nabędziemy nowe umiejętności i zaczniemy w pewnym stopniu wpływać na losy naszego otoczenia.

The Executioner powstał podczas game jamu Ludum Dare i pomysł tak się spodobał, że Lesser Evil Games postanowiło zrobić z niego pełnoprawną grę. Na jej powstanie potrzebują 19 tysięcy dolarów, które zbierają na Kickstarterze. Nie jest to wygórowana kwota, do końca zbiórki zostało jeszcze 15 dni, a licznik pokazuje nieco ponad 4,2 tysiąca dolarów na koncie, więc tak naprawdę ciężko określić, jak wszystko się zakończy.

Ja na pewno będę obserwował rozwój tej produkcji. Tyranny pokazało, że można zrobić poważną (i dobrą) grę ze złym bohaterem, The Executioner obiecuje to samo, choć w innym ujęciu. Możemy też sami przekonać się, jak gra wygląda na obecnym etapie, bo studio udostępniło trwające około godziny demo, więc nie ma mowy o kupowaniu kota w worku.

Bartosz Stodolny

Więcej na temat:

1
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
1 Komentarze
0 Odpowiedzi
0 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
festine
Użytkownik

Ale to tak jak z Tyranny – to żadna innowacja. Innowacją byłoby jakby w takiej grze dało się zagrać jako dobry. Tak jak innowacją w większości gier byłoby bycie złym. A jeszcze lepiej jak się da wszystkie stopnie szarości obsadzić i nie być limitowanym do danego zestawu reakcji.

Popularne wpisy

Popularne Gry