Zmien skórke
Logo Polygamii

PolecamyTest peryferiów gamingowych MSI

Niedawno miałem okazję sprawdzić w działaniu parę produktów gamingowych MSI: klawiaturę GK70, mysz GM60, słuchawki GH60 oraz pada GC30.

Facebook Twitter Google Wykop

Na pierwszy ogień idzie klawiatura – Vigor GK70 to tak zwana “tenkeyless keyboard”, czyli po prostu sprzęt pozbawiony bloku numerycznego z prawej strony. Dzięki temu jest bardziej kompaktowa i tańsza, choć dla niektórych – w tym dla mnie – brak dodatkowych cyferek jest sporym minusem. Raz, że utrudnia to pracę z arkuszami kalkulacyjnymi, a dwa – komplikuje granie w tytuły z bardziej skomplikowanym sterowaniem. Tak miałem na przykład z Armą 3, gdzie musiałem zmienić ustawienia tak, by zapełnić lukę. Ale to drobiazg, do którego albo można przywyknąć, albo po prostu dokupić sobie klawiaturę numeryczną.

Klawiaturę podłączamy do komputera za pomocą, co oczywiste, kabla USB, który możemy wypuścić jednym z trzech otworów wyżłobionych w spodniej części obudowy. Ponadto sam kabel można odczepić i wymienić na inny, dłuższy bądź krótszy. To drobiazgi, jasne, ale bardzo cieszące. Szczególnie, jeśli ktoś lubi mieć porządek na biurku i wokół samego komputera. Poza standardowym zestawem przycisków, GK70 ma też uruchamiane przełącznikiem (czyli odpowiednikiem laptopowego przycisku “Fn”) funkcje typu kontrola głośności i odtwarzania czy sterowanie podświetleniem. Dziś nie jest to nic wyjątkowego, ale miłym dodatkiem są przyciski sterowania płytą główną i kartą graficzną. Działa to w ten sposób, że jeśli w komputerze siedzą bebechy z serii MSI Gaming, możemy bezpośrednio z klawiatury przełączać tryby pracy mobo i GPU. Znowu – drobiazg, ale jakże przydatny. Na koniec zostają jeszcze cztery metalowe nakładki na WSAD oraz dwanaście gumowanych, które mają spowodować, że palce nie będą sie ślizgały na klawiszach. Powiem szczerze, że to już jest bajer i w zasadzie nie ma większej różnicy, choć nakładki są bardzo przyjemne w dotyku.

Tyle jeśli chodzi o suche fakty. Jak się na GK70 gra i pracuje? Jednym słowem: świetnie. To kapitalna klawiatura zarówno do grania, jak i codziennej pracy z komputerem (no, minus te arkusze). Wszystko działa jak należy, obsługa dodatkowych funkcji jest prosta, a dostęp do nich bezproblemowy. Najlepsze natomiast są przełączniki Cherry MX RGB. W sprzedaży dostępne są modele wyposażone w wersję Red i “szybszą” Silver. Ja w testowym egzemplarzu miałem tę pierwszą i powiem wam, że to jedne z najlepszych przełączników, jakie można zastosować w klawiaturze mechanicznej. Nie wymagają dużej siły nacisku, szybko “łapią” i są ciche, więc nie drażnią, kiedy trzeba napisać dłuższy tekst.

To wszystko nie oznacza jednak, że jest to klawiatura idealna. Pierwszy otrzymany przeze mnie egzemplarz zawiesił mi komputer podczas aktualizacji firmware’u, a potem padł. Szybko został wymieniony, a producent zapewnia, że to jednorazowy przypadek, ale drobny niesmak pozostał. Trzeba też pamiętać, że GK70 nie jest sprzętem działającym “out of the box”. Owszem, podstawowe funkcje dostępne są od razu, ale te wszystkie miłe dodatki wymagają spędzenia chwili z programem konfiguracyjnym, o którym przeczytacie na końcu tekstu. Zostaje jeszcze cena zaczynająca się od około 500 zł. To spora kwota, plasująca GK70 w okolicach produktów Razera, które w podobnej cenie oferują dodatkowo klawiaturę numeryczną. Z drugiej strony – MSI stosuje dużo lepsze przełączniki, więc jeśli już miałbym wydawać taką kwotę na klawiaturę, to wybrałbym GK70 i dokupił najzwyklejszą numeryczną USB. Albo wydał sto złotych więcej i kupił pełnowymiarowy model GK80.

Równie dobrze wypada mysz Clutch GM60. Znajdziecie w niej osiem przycisków, które można dowolnie konfigurować z pomocą oprogramowania Gaming Center, obowiązkowe w przypadku produktów dla graczy podświetlenie z milionami kolorów, czułość regulowaną w zakresie od 1 do 10800 DPI i próbkowanie na poziomie 3000 Hz. Czyli po ludzku: jest bardzo czuła i dokładna.

Jednak jej najciekawszym elementem są… elementy. GM60 ma konstrukcję modułową. W zestawie znajdziemy dodatkowy panel górny i dwa zestawy burt, dzięki czemu można dopasować kształt myszy do własnych preferencji. Wszystko działa na magnesy, więc wymiana poszczególnych elementów jest bezproblemowa. Co ciekawe, mimo delikatnego wyglądu i specyficznego rozwiązania konstrukcyjnego, gryzoń jest naprawdę solidny i dobrze leży w dłoni. Nic się nie ślizga i nie trzeszczy, nawet przy mocniejszym ściśnięciu czy bardziej intensywnym graniu. Modułowy jest też kabel, zatem jeśli ten od producenta jest za długi albo za krótki czy po prostu ulegnie uszkodzeniu, łatwo można go wymienić.

Spory minus należy się natomiast za rozmieszczenie bocznych klawiszy. Mysz jest dość sporych rozmiarów i aby dobrze ją chwycić oraz mieć łatwy dostęp do głównych przycisków, musiałem przesuwać dłoń na przód urządzenia. To z kolei powodowało, że aby wcisnąć któryś z bocznych przycisków, musiałem albo cofać dłoń, albo dość mocno zginać kciuk.

Cena GM60 to około 300 złotych, czyli dość standardowo jak na mysz gamingową.

Trochę blado (dosłownie, bo się nie świeci), a może po prostu standardowo, wypada pad Force GC30. Wzorowany na drugim najlepszym padzie w historii padów, czyli tym od Xboksa One*, jest po prostu… padem. Nie znajdziemy tu nic wyjątkowego, włącznie z ceną wynoszącą około 200 złotych. Działa na kablu albo bez kabla (niestety wymaga odbiornika USB), przyjemnie leży w dłoniach, na bokach ma gumowe elementy, gałki działają bardzo sprawnie i gładko, a w zestawie znajdziemy dodatkową nakładkę na d-pada. No i współpracuje praktycznie ze wszystkim – konsolą, pecetem, smartfonem albo tabletem na Androidzie. Tylko szkoda, że nie współpracuje z aplikacją Gaming Center.

GM60 ma konstrukcję modułową

Mamy już czym chodzić, celować i strzelać, pora na “posłuchać”. Na tapet zatem trafiają słuchawki Immerse GH60. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to wykonanie. GH60 to bardzo solidny zestaw; plastikowe elementy nie trzeszczą, są dobrze dopasowane i ładnie komponują się z wstawkami z aluminium. Całości natomiast dopełnia pałąk ze stali nierdzewnej, który nie tylko wygląda, ale też zapewnia większą trwałość sprzętu. Słuchawki podłączamy za pomocą 3,5-milimetrowego jacka, zatem pasują nie tylko do komputera, ale też telefonu, tableta, konsoli bądź wszelkiej maści odtwarzaczy. Co ciekawe, mimo ciężko wyglądającej konstrukcji, GH60 są bardzo lekkie i wygodne.

Nauszniki dobrze przylegają do głowy i nie uciskają uszu, a ponadto producent w zestawie daje dwie ich pary. Pierwsze są skórzane, zapewniające lepszą izolację dźwięków otoczenia. Drugie, materiałowe, dają większy komfort w ciepłe dni czy przy dłuższych sesjach. Pilot sterujący to w sprzęcie tej klasy już standard i jego obecność nie jest niczym nadzwyczajnym. Moje wątpliwości skierowane są natomiast w stronę mikrofonu wysuwanego z lewego nausznika. Rozwiązanie to, choć wygodne i bardziej estetyczne, jeśli słuchawki wykorzystujemy na przykład do słuchania muzyki poza domem, ma tendencję do szybszego psucia się, co dodatkowo “ułatwia” elastyczna konstrukcja samego pałąka, na którym mikrofon jest osadzony. Sam preferuję system, w którym mikrofon po prostu można odłączyć od słuchawek, ale to tylko osobiste preferencje, bo do samej jakości nie można się przyczepić. Podobnie zresztą jak w przypadku zastosowanych głośników.

Na koniec warto wspomnieć o oprogramowaniu, które tym wszystkim steruje. Tak naprawdę to zestaw dwóch aplikacji; Gaming Center służy do konfiguracji myszy i klawiatury. Znajdziemy w niej standardowy zestaw, za pomocą którego zdefiniujemy przyciski myszy, wybierzemy kolor podświetlenia, nagramy makra, pogrzebiemy w ustawieniach sensora i tak dalej. Wszystko jest czytelne, a dopasowanie ustawień pod swoje preferencje nie powinno nikomu sprawić trudności.

Drugą aplikacją jest Mystic Light, które jest bardzo rozbudowanym narzędziem do przekształcania komputera i peryferiów w promenadę w Międzyzdrojach. Dzięki niej możemy dobrać efekty, kolory i tworzyć profile oświetlenia poszczególnych elementów oświetlenia naszego sprzętu. A później możemy to wszystko zsynchronizować. Z jednej strony kolejny bajer, z drugiej – korzystać nie trzeba, a jak ktoś nie lubi nadmiernego podświetlenia, zawsze może je wyłączyć całkowicie albo nieco stonować.

* Najlepszym padem na świecie jest oczywiście ten od Xboksa 360.

Sprzęt do testów dostarczył polski oddział MSI.

20
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
3 Komentarze
17 Odpowiedzi
0 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Cruzer969
Użytkownik

Niezła recenzja, nie wiedziałem, że na Polygami macie też testy sprzętu.

C.C. Stellar
Użytkownik

Szczerze, dobrze ci się pracuje na przełącznikach cherry mx red? Pewnie lata pisania tekstów swoje zrobiły, bo ja na swojej mam problem z czystym trafianiem w literki. Przy czerwonych przełącznikach do aktywacji wystarczy lekko musnąć klawisz, więc naprawdę podziwiam. 🙂 Do pisania zwykle poleca się cherry mx bue, no ale recenzowana klawiatura, to typowo gamingowy sprzęt, więc nie ma co narzekać. Ja mam Ozone Strike Pro (na cherry mx red) za jakieś 360 zł, co prawda bez podświetlenia RGB (moim zdaniem zwykła fanaberia), ale za to z numpadem. Polecam.

Avalanc
Gość

Czy reklama nie ma powinna być odpowiednio oznaczona?