Zmien skórke
Logo Polygamii

Bez prąduTeotihuacan. Miasto Bogów – recenzja. Ja jestem człowiek pracujący, żadnej pracy się nie boję…

Nawet jeśli mają mnie potem złożyć w ofierze.

Na przełomie pierwszego lub drugiego wieku przed naszą erą, półtora tysiąca lat przed rozwojem wojowniczej cywilizacji Azteków, w sercu dzisiejszego Meksyku powstało miasto Teotihuacán. Wyrosło wprawdzie na nieurodzajnej, słonej glebie, ale za to na ważnym szlaku handlowym i przy złożach cennego obsydianu. Archeolodzy długo spierali się na temat tego, jakie grupy etniczne Mezoameryki go zamieszkiwały, aż w końcu część z nich doszła do wniosku, że miasto musiało być wielokulturowe. Sama nazwa pochodzi z późniejszego okresu, wywodzi się z języka nahuatl i jest tłumaczona – między innymi – jako “miejsce narodzin bogów”.

Projektant: Daniele Tascini
Wydawca: Portal Games Sp. z o.o.
Data premiery: 2018 (wydanie polskie: 2019)
Liczba graczy: 1 – 4
Czas rozgrywki: według wydawcy 1,5 – 2 godzin, moja grupa 2 – 3 godziny
Wersję do testów dostarczył wydawca. Zdjęcia pochodzą od redakcji.
Miejsce, z którego wywodzą się bogowie

Teotihuacán może początkowo przytłoczyć liczbą komponentów. Duża plansza, liczne plansze dodatkowe, ciężkie płytki piramidy, zdobione tajemniczymi grafikami żetony i drewniane znaczniki. Zanosi się na ciężką, trudną do opanowania grę euro. Instrukcja szybko uspokaja: w pierwszych rozgrywkach nie trzeba wykorzystywać wszystkich elementów. Poza tym większość rzeczy jest już nadrukowana na planszy głównej, a całe to bogactwo ma służyć zapewnieniu regrywalności. Tak czy inaczej, jest to pozycja dla co najmniej średnio zaawansowanych graczy.

Warto wspomnieć, że rozgrywkę możemy rozegrać także w pojedynkę – wówczas naszym przeciwnikiem będzie bardzo ciekawie zaprojektowany Teotibot, wykorzystujący ułożony w piramidę układ płytek, decydujących o podejmowanych przez niego działaniach. Teotibota można też, na upartego, włączyć do gry dwu- lub trzyosobowej, o ile dorzuci się do gry dodatkowe dwie kostki.

Budowę Piramidy Słońca czas zacząć

Gra przenosi nas do początkowego okresu istnienia miasta, gdy powstawała Piramida Słońca. Zarys budynku, w obrębie którego układamy płytki piramidy, jest centralnym obszarem na planszy. Warto jest poświęcić chwilę, by się jej przyjrzeć, gdyż wykonano ją z dużą dbałością o detale. Patrzymy na plac budowy z lotu ptaka. Między istotnymi z punktu widzenia gry obszarami, Odysseus Stamoglou – autor grafik – umieścił rysunki domostw i pałacyków, wokół których krzątają się mieszkańcy Teotihuacan. Po prawej stronie od Świątyni mieści się Aleja Umarłych (takie tłumaczenie przyjęła instrukcja), pełniąca funkcję jednego z torów do podliczania punktów zwycięstwa. Dalej mamy kalendarz śledzący czas do kolejnego zaćmienia – nasz licznik rund. Z kolei z lewej strony Świątyni mieszczą się trzy kolejne tory, związane z przychylnością bogów poszczególnych kultów. Jeżeli chodzi o ten ostatni element, ktoś, kto grał w Terra Mysticę, poczuje się jak w domu, tym bardziej, że poziom złożoności tych gier jest porównywalny.

Dookoła centralnej części planszy rozłożone jest osiem obszarów, w których nasi robotnicy będą wykonywali akcje potrzebne do zdobywania zasobów, budowania i zdobienia piramidy oraz do odkrywania technologii.

Samą piramidę wznosimy z lakierowanych drewnianych kwadratów i kojarzy się ze znanym z gier wideo jednoosobowym wariantem mahjonga. Każdy klocek podzielony jest na aż cztery pola z różnymi symbolami i jak nietrudno się domyślić, naszym celem będzie takie dokładanie elementów, by jak najwięcej znaczków z dokładanego kafelka pokrywało się z tymi, które są zakrywane.

Ruiny Teotihuacán do dziś robią wrażenie: szeroka, długa na dwa i pół kilometra droga procesyjna, zwana Aleją Zmarłych, która łączy trzy potężne piramidy. Największa, poświęcona bóstwu Słońca, została ukończona około 100 roku naszej ery. Budynki sakralne oraz pałace otaczają ruiny kompleksów mieszkalnych, których mogło być przeszło dwa tysiące. Archeologowie szacują, że w szczytowym okresie rozwoju Teotihuacán – około 400 roku naszej ery – miasto zamieszkiwało od 125 tysięcy do 200 tysięcy osób.

Graficznie gra bardziej mi się podoba od Tzolk’ina – Kalendarza Majów – innej gry Daniele Tasciniego, osadzonej w podobnym klimacie. Z drugiej strony, Teotihuacan jest mniej nowatorski: obracające się koła zębate kalendarza Majów trudno jest przebić, aczkolwiek ucieczka w trzeci wymiar przez zastosowanie piramidy z grubych kostek bardzo mi się podoba.

Arystokracja i robotnicy starożytnego miasta

Jakie jest nasze miejsce w Teotihuacán? Stajemy na czele rodziny arystokratycznej, która poprzez wznoszenie i ozdabianie świątyni, budowę domów mieszkalnych i rozwój wpływów w głównych kultach religijnych wzmacnia swoją pozycję w mieście. Gracze nie otrzymują oddzielnych kart dla swoich rodów, a jedynie symboliczne płytki z odpowiednim kolorem. Gromadzą przed sobą wyłącznie zasoby i płytki odkryć, a wszystko, co istotne, dzieje się na głównej planszy.

Każdy gracz otrzymuje początkowo tylko trzech robotników. Ci reprezentowani są, nieco nietypowo, przez sześcienne kostki. Ilość oczek odpowiada ich doświadczeniu: jedynki ledwo nauczyli się, jak trzymać młotek czy siekierę i nie pozyskają zbyt wielu zasobów. Na szczęście, każdorazowe wykonanie tak zwanych głównych akcji plansz lokacji – np. zdobycie drewna, czy tworzenie zdobień piramidy w warsztacie złotniczym – powoduje wzrost doświadczenia.

Inaczej niż na przykład w Agrykoli, w swojej turze możemy przemieścić tylko jednego pracownika; specjalne płytki ulepszeń pozwalają na wspólny ruch dwóch kostek, ale akcję na docelowym polu wykonamy tylko jedną.

Mieszkańcy nie rozwinęli znacząco pisma, posługiwali się w ograniczonym stopniu hieroglifami. Ich życie możemy poznać między innymi dzięki bogatym malowidłom ściennym. Arystokracja przedstawiana jest na nich w oszałamiających strojach, wykorzystujących barwne pióra, zwierzęce skóry i koraliki, a dopełnianych nakryciami głowy przypominającymi zwierzęce głowy. Brakuje natomiast śladów dynastii, która mogłaby rządzić miastem; badania archeologiczne nie wyłoniły jakiegoś dominującego pałacu, mogącego należeć do króla. Stąd, niektórzy badacze skłaniają się do wniosku, że Teotihuacán było zarządzane przez wspólnotę i porównują miasto do starożytnego Rzymu z czasów republiki…

Bardzo ważnym czynnikiem jest liczba robotników w danej lokacji – zarówno tych obcych, jak i własnych. Im więcej kostek konkurencji w danym miejscu, tym więcej trzeba zapłacić (w ziarnach kakao, takiej lokalnej walucie) za wykonanie akcji głównej. Z drugiej strony, im więcej zgromadzimy swoich własnych robotników, tym więcej osiągniemy. Każda związana z produkcją lokacja jest w tym celu ozdobiona piękną tabelką, co sugeruje, że twórcy poza sztuką kultur Mezoameryki lubią też estetykę arkuszy kalkulacyjnych.

Z kolei tłum obcych jest bardzo pożądany, gdy chcemy w ramach akcji pozyskać kakao – główną walutę gry. Jest to ciekawa mechanika, bo zachęca do zbijania się w grupę i podbijania kosztu najbardziej popularnych w danym momencie działań, a dodatkowo zwiększa też interakcję między graczami, o którą tak trudno w grach euro. Nie wiem, czemu efektywność zbierania kakao jest wyższa w grupie (konkurentów, dodajmy), ale może nie powinnam się nad tym zastanawiać. Może chodzi o podstępy i kradzieże? Hazard? A może to w ogóle nie jest kakao?

Poza produkcją trzech podstawowych dóbr, możemy odkrywać przydatne technologie, zwiększające efektywność wybranych akcji. Ponadto dbamy o populację miasta i budujemy domy, co jest całkiem efektywnym sposobem na pozyskanie punktów zwycięstwa. Najważniejsze lokacje są jednakże związane z budową samej Piramidy Słońca. Pierwsza, Plac Budowy, pozwala nam wybrać jedną z trzech grubych płytek piramidy i umieścić ją na wolnych polach powstającej struktury. Druga, Warsztat Zdobniczy, daje nam możliwość analogicznego dobrania i ułożenia kartonika zdobienia. Jak już wcześniej wspomniałam, kluczem do zdobycia dużej ilości punktów jest upolowanie i optymalne ułożenie takiego kafelka czy płytki zdobienia, których symbole pasują do przykrywanych. Jeżeli dodatkowo trafimy z lokacją kolorowego symbolu świątyni, uzyskamy awans na torze odpowiadającego mu kultu.

Większość lokacji ma również dostępną akcję dodatkową. Zamiast zbierać kamień czy złoto, nasz robotnik może odprawić rytuał na cześć jakiegoś bóstwa, dzięki czemu uzyskamy wpływy w jednej ze świątyń, a przy okazji możemy się połasić na wykupienie płytki ulepszenia: jednorazowego bonusu, albo cennej na etapie podliczania punktów ozdobnej maski.

Tymczasem robotnicy osiągają coraz wyższy poziom doświadczenia, aż przy sześciu oczkach dochodzi do Wstąpienia…

Muszą być jakieś ofiary

Gra nie wyjaśnia, co się dokładnie dzieje z robotnikiem, który doznał Wstąpienia. Wiadomo, że umiera i zostaje pochowany wzdłuż Alei Umarłych, co zapewnia nam punkty zwycięstwa. Czy jednakże umiera ze starości? Biorąc pod uwagę czas potrzebny do zbudowania piramid, starzenie się pracowników może i ma sens. A może stał się tak dobry w swoim fachu, że kapłani postanowili poświęcić go bogom w nieco bardziej dramatyczny sposób? Cóż, w naszej rozgrywce zakładaliśmy właśnie ten najbardziej klimatyczny i krwawy wariant.

Podobnie jak inne ludy obszaru Mezoameryki, mieszkańcy Teotihuacán składali swoim bogom krwawe ofiary. Badając ruiny świątyń archeolodzy natknęli się na szczątki ludzi, zabitych i pozbawionych głów w ceremoniach związanych z rozbudową obiektów. Sądząc po otaczających ich przedmiotach, byli wśród nich i wojownicy, i kapłani, a część z nich mogła pochodzić z lokalnej populacji.

Tak czy inaczej, taka utrata doświadczonego robotnika wiąże się każdorazowo z awansem na torze Alei Umarłych, co przekłada się na większą liczbę punktów zwycięstwa. Dodatkowo, gracz może sobie wybrać jeden z pięciu cennych bonusów, w tym dodać czwartą kostkę robotnika do gry. W miejsce utraconych pracowników pojawiają się mało efektywne “jedynki”.

Stajemy tutaj przed ciekawym wyborem: czy chcemy mieć więcej średnio doświadczonych robotników, bardziej efektywnie zbierających surowce, czy jak najszybciej pchać ich pod nóż kapłana (przepraszam, lubię tę interpretację), by zdobyć związane z tym bonusy?

Zaćmienie

Teotihuacán rozwijał się dzięki handlowi i sile militarnej. To z okolicznych kopalni wywodziły się zielone odmiany obsydianu, które trafiały do najdalszych zakątków Mezoameryki. Z hieroglifów Majów wynika, że w 378 roku naszej ery wpływy Teotihuacánu rozciągnęły się – prawdopodobnie drogą podboju – na Tikal, miasto oddalone od Teotihuacánu o przeszło tysiąc kilometrów w prostej linii.

Tymczasem zbliża się zaćmienie. W jednej rozgrywce dochodzi do trzech takich zdarzeń, oddzielonych coraz mniejszą liczbą rund. Po każdym zaćmieniu otrzymujemy dodatkowe punkty zwycięstwa, związane z budową, pozycją na Alei Umarłych i zebraną kolekcją masek. Dodatkowo, jest to okres, w którym musimy opłacić naszych robotników – co przypomina mi nieco mechanikę wyżywiania rodziny w Agrykoli czy Kawernie. Nieopłacenie robotników karane jest punktami ujemnymi.

Trzymani w niewiedzy

Z nieznanych przyczyn, w VII wieku miasto zaczęło podupadać. Niszczyły je pożary, może było celem najazdów. W początkach ery Azteków było już od dawna opuszczone, ale ruiny traktowane były z wielkim szacunkiem…

To jest wartość wielu gier – uczenie poprzez zabawę. Klimat zbudowany wokół realiów przeniesionych z naszego świata, który tylko zachęca do sięgnięcia po źródła. Dzięki projektowi planszy i poszczególnych kafelków, Teotihuacan nie jest dla mnie typową, bezpłciową grą euro, ale mogłoby być lepiej. W instrukcji i na planszy brakuje mi szczątkowych choćby informacji o tym, czym było miasto, w którego realia zostajemy przeniesieni. Może wymagam zbyt wiele – w takim Great Western Trail nie były mi potrzebne opisy gatunków krów. Z drugiej strony, w rodzimym Stworze ubolewaliśmy, że autorzy nie wrzucili choćby krótkich opisów słowiańskich bóstw, które się tam pojawiały.

Rozumiem, instrukcja i tak ma już 24 strony, choć warto zaznaczyć, że jest dobrze napisana i czytelna (choć w tłumaczeniu natknęłam się na jedną nieścisłość – przy przyznawaniu zasobów dla czwartego gracza niejasno przełożono, którą technologię ma otrzymać). A jednak chętnie dorzuciłabym te kilka akapitów na temat Teotihuacan. Albo przynajmniej wzmiankę na temat bogów, których dary staramy się uzyskać, czy o tym, jakie znaczenie mają maski.

Przez to wielu graczy może nie docenić dbałości o oprawę graficzną. Na forum boardgamegeek.com znalazłam wypowiedzi ilustratora gry, Odysseusa Stamoglou. Artysta wyjaśnia, że wszystkie użyte w grze symbole bazują na oryginalnie występujących, na malowidłach i rzeźbach z ruin miasta. I tak, niebieska świątynia reprezentuje Piramidę Księżyca, poświęconą pajęczej Wielkiej Bogini, prawdopodobnej patronce Teotihuacan. Czerwona symbolizuje Piramidę Słońca i jest powiązana z Huehueteotlem (nie, to nie jest bóg śmiechu). Wykorzystane wokół trójkątne i rombowate dekoracje również związane są z jego kultem. Z kolei symbolika zielonej świątyni odpowiada świątyni Pierzastego Węża, którego prawdopodobnie przejęli Aztekowie, pod pieszczotliwym imieniem Quetzalcoatl. Bardzo bym chciała, by takie informacje pojawiły się w samej grze.

Żeby nie było, że czepiam się gry euro tylko za to, że jest grą euro…

W grze przydałaby się szesnasta płytka zdobień. Wprawdzie wątpię, by w wielu rozgrywkach udało nam się dokończyć całą piramidę (co powoduje przyspieszenie zaćmienia), a co dopiero wykorzystać wszystkie zdobienia, ale mogłoby się zdarzyć, że ktoś – dysponujący zasobami – mógłby chcieć położyć ostatnie zdobienie i zgarnąć za nie punkty. Tymczasem jest przecież dodatkowa, pusta i niewykorzystana płytka zdobień.

Znalazłam też błąd w tłumaczeniu, w opisie rozstawienia wstępnego (prosty wariant) dla czwartego gracza. “(…)on the 3rd lowest numbered Technology tile” zostało nieściśle przetłumaczone jako “na trzeciej od końca płytce Technologii o najniższym numerze”. Tyle zarzutów.

Gra jest wciągająca, ma wysoką regrywalność i odczuwalny klimat. Bardzo pozytywnie oceniam oryginalne podejście do zarządzania robotnikami, którzy rozwijają się, a potem muszą nas opuścić w towarzystwie krwiożerczych kapłanów.

Jeszcze w tym roku Teotihuacan ma otrzymać dodatek, wprowadzający, między innymi: czwartą świątynię, kapłanów i kapłanki, nowe metody dekorowania i nową wersję lokacji Plac Budowy.

Wykorzystane źródła informacji o antycznym Teotihuacán:
1. Majowie – Niezwykła Cywilizacja, red. Nikolai Grube, Buchmann 2011.
2. James Hathaway, Defining Teotihuacan – Findings shed new light on ancient city (https://www.asu.edu/feature/fall04/teotihuacan.html)

4
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
2 Komentarze
2 Odpowiedzi
2 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
C.C. Stellar
Użytkownik

Ładne. A środeczek przypomina mahjonga.

H4t3r
Użytkownik

W dniu premiery Sekiro na Polygamii recenzja planszowki. Gratuluje

Cruzer969
Użytkownik

Nie wiedziałem, że Polygamia prowadzi jakiś wyścig z innymi portalami o najpierwszą recenzję w Internetach. Jako czytelnik wolę poczekać trochę dłużej i dostać fajny, ciekawie napisany tekst 😉

H4t3r
Użytkownik

Zadnego tekstu pewnie sie nie doczekasz bo widac, ze nikogo z Polygamii ten tytul nie grzeje. Kiedy inne redakcje czekaly na godzine zero by opublikowac recenzje, tutaj cisza jak makiem zasial