Zmien skórke
Logo Polygamii

Światowi wydawcy gier mogliby sobie wziąć do serca wnioski z polskiego badania na temat piractwa książek

Co ma piernik do wiatraka? Wbrew pozorom całkiem sporo.

W eksperymencie zespołu dr hab. Michała Krawczyka z Wydziału Nauk Ekonomicznych UW analizie poddano ok. 240 książek, które w roku 2016 ukazywały się na polskim rynku. Były to zróżnicowane publikacje – należące do różnych gatunków literackich i wydawane przez 10 wydawnictw.

Książki te dobrano w pary publikacji podobnych, po których można się było spodziewać, że ich sprzedaż będzie porównywalna. W każdej parze losowano, która z książek będzie poddana ochronie antypirackiej, a która nie. A wydawnictwa zobowiązały się, że nie będą – w przypadku tych publikacji – podejmowały ze swej strony żadnych dodatkowych działań przeciw piratom.

Jak dalej czytamy w artykule PAP-u, na bieżąco usuwano z sieci 120 pirackich książek, podczas gdy drugiej połowy nie ruszano, dając ciche przyzwolenie na ich nielegalne ściąganie. Ten niecodzienny eksperyment pokazał, że mimo tak zróżnicowanego podejścia do obu kategorii książek, ich sprzedaż w porównywanych parach była podobna. Czyli te piracone wcale nie sprzedawały się gorzej od pozycji, których w sieci nie można było znaleźć. Wniosek? Nie opłaca się ścigać piratów, bo nie powodują oni realnych strat finansowych. Czego nie można powiedzieć o samym procesie ścigania czy zabezpieczaniu cyfrowych dóbr. Książek, a w naszej branży – gier.

Cytowany wyżej dr hab. Krawczyk zastrzega, że “wyników nie można ekstrapolować na inne rynki – np. na rynek muzyczny w Tajlandii albo filmowy w Indiach”. Mimo jego ostrzeżenia, pokusiłbym się jednak o przełożenie tego na światowy sektor gier wideo.

Od lat słyszymy o straconych z powodu piractwa milionach dolarów. Sporo wydawców gier po oszacowaniu liczby nielegalnych kopii mnożny je przez premierową cenę gry, a do wyniku dodaje komentarz, że tyle wynosi strata firmy. Bzdura! To nie strata, tylko brak potencjalnego, czy raczej bardzo mglistego zysku. Nie ma żadnej gwarancji, że pirat pozbawiony pirackiego źródła gry sięgnąłby po jej oryginalną wersję. Na szczęście niektórzy wydawcy zaczynają to dostrzegać – Football Manager 2013 miał w 2013 roku 10 mln nielegalnych graczy, sam developer oszacował jednak, że gdyby nie crack, to może 1,74% piratów zainteresowałoby się oryginałem.

Jeszcze dalej poszło przecież polskie CD Projekt RED, które Wiedźmina 3 wypuściło w dniu premiery na GoG-u bez żadnego DRM-a. Na fanpage-u z ciekawostkami z gier przypomniano w tym miesiącu słowa Marcina Iwińskiego, które dobrze wpisują się w temat:

Czy piractwo jest dobre? Nie. Czy warto z nim walczyć? Też nie. Kto ma kupić, ten oryginalną grę kupi. Może nie od razu, nie w dniu premiery, ale jednak. A ci, którzy są skłonni zapłacić pełną cenę za konkretny tytuł, nie będą się chociaż męczyli się z uprzykrzającymi życie (albo wydajność gry) zabezpieczeniami.

Gry wideo coraz częściej zabezpieczane są tylko na premierę, na pierwsze dni czy tygodnie sprzedaży. Potem nikt już z piratami nie walczy. Coraz więcej wydawców idzie więc tropem CD Projektu.

Paweł Olszewski

Więcej na temat:

14
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
3 Komentarze
11 Odpowiedzi
0 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Avalanc
Gość

Badanie pewnie gówno warte. Więc wysnuwanie jakichś głębszych wniosków na jego podstawie to trolololol. Traktować można raczej jako ciekawostkę. “Do udziału w badaniu – było ono dla wydawnictw bezpłatne – zaproszono 70 wydawnictw, ale tylko 10 z nich zdecydowało się wziąć udział w eksperymencie. Dlatego – zwraca uwagę naukowiec – nie można powiedzieć, że badanie było prowadzone na próbie reprezentatywnej dla całego polskiego rynku książki.” Nie wiadomo jakie to książki, jakie gatunki. Może również oznaczać, to że piraci są po prostu bardzo zdeterminowani w swoich poszukiwaniach i jak będą musieli spędzić 30h na poszukiwaniu danej książki to i tak to… Czytaj więcej »

Taro94
Użytkownik

“Może również oznaczać, to że piraci są po prostu bardzo zdeterminowani w swoich poszukiwaniach i jak będą musieli spędzić 30h na poszukiwaniu danej książki to i tak to zrobią, a ograniczanie dostępności jest po prostu mało skuteczne.”

No i? Nawet jeśli to oznacza, to tak czy siak pokazuje, że nie warto walczyć z wiatrakami – najwyżej inna jest przyczyna tego, że nie warto.

Eschelius
Użytkownik

Akurat w obecnych czasach, z promocjami przez cały tydzień, humble bundle, cyklicznymi wyprzedażami w każdym dużym sklepie dystrybucji cyfrowej, piracą juz głównie ci, co robią to “dla zasady”. Tacy ludzie nie są klientami i nigdy nie będą.

deadeye
Użytkownik

Co za daleko idące wnioski, Panie redaktorze. Przede wszystkim to że brak walki z piratami nie zwiększa sprzedaży, może znaczyć tyle że walka (tam gdzie się odbywa) jest nieskuteczna. Nie wyobrażam sobie żeby polskie wydawnictwa były w stanie usunąć książki z największych, zagranicznych portali z piratami – tam pewnie były, i nie zagroziły ściąganiu. Ale o wiele ciekawszy przykład – Playstation. Playstation 1 i Playstation 2 dało się łatwo piracić, i robili to prawie wszyscy posiadacze tych konsol w PL. Efekt? Ciemnogród, Sony ma nas gdzieś, bo gry się nie sprzedają, brak oficjalnego oddziału, brak polonizacji, brak reklam, nothing! Playstation… Czytaj więcej »

elkocyk
Użytkownik

prawie dobre wnioski
prawie bo po pierwsze, inne czasy, ps1 I ps2 to czasy kiedy bylismy na dorobku, wszyscy piracili, to nam zostalo jeszcze z czasow amigi, c64 I innych,
nawet gazety wtedy pisaly recki opierajac sie na piratach (sam pamietam znajomych piszacych do psx extreme)

pozniej doroslismy, znalezlismy prace I zaczelismy kupowac gry tak i na pc jak i na ps3
Polska sie zmienila gospodarczo, to tez pomoglo

deadeye
Użytkownik

Tak, tylko rozwój gospodarczy polski, bogacenie się społeczeństwa to proces trwający stopniowo, tak samo jak zmiana świadomości odnośnie tego że piracenie jest złe. Ten proces postępuje cały czas, od co najmniej 20 lat, i powoli się to zmienia na lepsze. A przejście z ps2 na ps3 to była eksplozja – szybki, gwałtowny zwrot, gdzie w dwa lata od premiery ps3 wolumen sprzedaży oryginalnych gier zwiększył się tak bardzo, że dla Sony zaczeliśmy być ważnym rynkiem, a polonizacje po prostu opłacało się robić. I to nie tylko wielkich hitów, a prawie każdej gry. Taka zmiana nie nastąpiła tylko przez dorośnięcie i… Czytaj więcej »

Buceek
Użytkownik
dziuga666
Użytkownik

jasne jasne, i co masz z tych “polskich” oddziałów ms czy ps??? nie popieram piractwa którego głównym przesłaniem jest zysk a nie udostępnianie danych, jak było kiedyś z internetem, ale nie kupuję żali wydawców czy producentów że przez piratów gry są droższe czy ich tytaniczna praca nie może zostać opłacona.

Eschelius
Użytkownik

Tak, Sony szanuje nasz rynek. Tak bardzo szanuje, że jak mieli pamietny włam na PSN to Polakom wysłali maila rodem z google transaltora, z profesjonalnymi zdaniami typu “pracujemy dookoła zegara”.

Simplex
Użytkownik

Dokładnie to chyba napisali “pracujemy na okrągły zegar”, co nawet nie było poprawnie dosłownym tłumaczeniem “round the clock” – google translator zrobiłby to lepiej 🙂

Simplex
Użytkownik

Coś w tym jest – X360 był piratowalny i nie mogliśmy się doprosić “polskiego live”.

Onix
Użytkownik

Nie porównywalny jest dla mnie rynek konsol dziś czy prawie 20 lat temu. Większość z nas była wtedy smarkaczami z kieszonkowy po 20 PLN i rodzicami z poprzedniej epoki, którzy w ogóle krzywo się na samą grę patrzyli. A jak by usłyszeli ze ha za 200 PLN? To zawał na miejscu. Dziś te dzieciaki sa już 30 czy 40 latkami którzy zarabiają. Którzy są leniwi i nie maja zamiaru bawić się z crakami zabezpieczeniami itp. Klikam na steama klikam zapłać i po 20 minutach gram. Czasem przez internety kurierem zamówię jakieś pudełko. Ale prawda jest taka, że społeczeństwo jest wygodne… Czytaj więcej »

Simplex
Użytkownik

“Nie ma żadnej gwarancji, że pirat pozbawiony pirackiego źródła gry sięgnąłby po jej oryginalną wersję.” Ale za to jest gwarancja że pirat mający możliwość spiracenia zrobi to. Wiem, zę to anecdata, ale osobiście znam wielu ludzi naprawdę dobrze zarabiających, powyżej średniej krajowej (IT), których mentalność jest taka, ze po co płacić, skoro mozna to mieć za darmo? Tylko frajerzy płacą. Dyskusja z nimi jest bezcelowa. Zauważyłem, że niektórzy z nich zaczęli kupować oryginalne gry (bo jak już pisałem, od zawsze było ich na nie stać). Co to za cudo nastąpił, że im się tak odmieniło? Czyżby nagle dotarło do nich,… Czytaj więcej »

Popularne wpisy

Popularne Gry