Zmien skórke
Logo Polygamii

Recenzje[PRIMA APRILIS] Sekiro: Shadows Die Twice – ten ninja ma wyszczerbiony miecz

Jak do tej pory najgorsza gra soulslike, z którą się zetknąłem. From Software nie dało rady.

Facebook Twitter Google Wykop

W rankingu gier soulsowych odkryłem nową definicję słabizny i jest nią Sekiro: Shadows Die Twice. To wciąż część serii, ale na pewno nie taka, której oczekiwali fani.

Zacznijmy od historii, która jest ckliwa jak opera mydlana. Zaczyna się od załamanego bohatera, który siedzi w studni bez chęci do życia. Bo jest ninją i pozwolił uprowadzić swojego pana. I zamiast samemu się zmobilizować i coś z tym zrobić, musi dostać list od tajemniczej nieznajomej. Jednak o ile odbiór fabuły to rzecz osobista, komuś w końcu mogą podobać się naiwne historie, to nie mogę twórcom wybaczyć jednego. Dlaczego wybrano akurat podrasowane czasy XVI-wiecznej Japonii? Mamy przecież Nioha. Jakby mało było alternatyw. Można by zrobić taką super grę w czasach antycznej Grecji – jej bogata mitologia daje takie przepastne możliwości. A i byłaby to nowinka na rynku, bo w końcu kiedy ostatnio powstał fajny tytuł w tym settingu?

Platformy: PC, PS4, Xbox One
Producent: From Software
Wydawca: Activision
Data premiery: 22.03.2019
Wersja PL: tak (napisy)
Wymagania sprzętowe: Windows 7-10, Intel Core i3-2100/AMD FX-6300, Nvidia GeForce GTX 760/AMD Radeon HD 7950, 4 GB RAM.
Git gudowaliśmy na PlayStation, zdjęcia pochodzą od redakcji.

odkryłem nową definicję słabizny

Nie o to jednak w mojej pracy chodzi, żeby ciągle marudzić, bo też warto szukać dobrych cech. Fabuła oferuje kilka zakończeń, dość mocno różniących się od siebie. W grach z tej serii to już standard, ale cieszę się, że z niego nie zrezygnowano.

Czy to wciąż ta sama rodzina?

Od samego początku tekstu porównuję Sekiro do poprzednich gier soulslike. I przyznaję – tak będzie do końca. Nie sposób bowiem inaczej pisać o tytule, który pełnymi garściami czerpie z przeszłości studia. Fani produkcji From Software na pewno wychwycą podobieństwa. Mnie jednak najbardziej uderzyły różnice.

Sam sposób przedstawiania świata i wątku głównego jest tutaj zupełnie inny niż byliśmy do tego przyzwyczajeni. Wszystko jest podane wprost i jedynie pojedyncze fragmenty informacji docierały do mnie tak, jak lubię: w opisach przedmiotów lub informacjach do odczytania w świecie gry.

Sama gra jako całość też jest bardziej przystępna dla ludzi – dłuższy niż zazwyczaj tutorial, chociaż i tak nie pobije tego z Dark Souls II, możliwość potrenowania walki na nieśmiertelnym bohaterze niezależnym, czy też bardzo wyczerpujące opisy umiejętności i przedmiotów. Po prostu kawa na ławę.
Przez te 40 godzin, które spędziłem z grą, nie mogłem się opędzić od wrażenia, że niby wciąż są to Soulsy, ale tym razem gracze zostali potraktowani trochę jak imbecyle. Bo przecież skoro we wszystkich poprzednich odsłonach była działająca formuła, to jak traktować sytuację, w której nagle wszystko się zmienia?

Walka na speedzie

Zmienia się też walka i to mocno. Trzeba nauczyć się odpowiednio reagować na ciosy – parować te, które można i unikać ataków nieblokowalnych. W teorii niby proste, bo parowanie to wciśnięcie bloku w odpowiednim momencie, a uniki to odbiegnięcie lub podskoczenie (tak, tak, w tej grze są też skoki, ale o tym za chwilę), ale wszystko dzieje się w tak niesamowitym tempie, że aż szukałem jakiegoś suwaczka, który mógłby zmniejszyć intensywność rozgrywki. Pierwszy raz przyznam wprost – uważam, że gra powinna mieć łatwiejszy stopień trudności, bo na obecnym etapie jest praktycznie niegrywalna. Jasne, można jak ci sławni youtuberzy, używać programów pomagających w rozgrywce, ale czy autorzy nie mogli po prostu trochę odpuścić? Szczególnie walki z bossami są zabójcze dla palców, bo oczywiście najsilniejsi przeciwnicy są też piekielnie dynamiczni.

Tu naprawdę powinien znajdować się “easy mode”. Niby po pierwszej śmierci można się od razu wskrzesić z połową życia i uciec lub walczyć dalej, ale najczęściej stanięcie na nogi kończy się tym, że ponownie zostajemy wypatroszeni przez tego samego wroga.

Zawiedzie się jednak ten, który chciałby po prostu ciągle unikać ciosów i wyprowadzać kontry. Chociaż teoretycznie można wrogów wykrwawić, zdecydowanie szybciej będzie, jeśli przełamiemy ich posturę. Jest to specjalny pasek, uzupełniający się jeśli kogoś zranimy lub gdy będzie się blokował przed naszymi ciosami (ale nie kontrował, bo udana kontra wpływa na posturę atakującego). Gdy ów pasek dojdzie do maksimum, wtedy można wykonać cios kończący. Najsilniejszym przeciwnikom posturę trzeba zapełnić tutaj kilkukrotnie podczas jednej potyczki. Ale dla odmiany, zrezygnowano z paska wytrzymałości, przez co postać może biegać, ciąć mieczem, skakać i robić różne cuda na kiju, a i tak się nie zmęczy.

Sekiro to raj dla tych, którzy w poprzednich odsłonach tworzyli postać zwinną, wykonującą szybkie ruchy. Tutaj natomiast o tworzeniu postaci nie ma mowy. Właściwie nasz wpływ na bohatera jest znikomy. Dostajemy ninję, katanę i specjalną protezę zastępującą dłoń, którą można modyfikować różnymi broniami (m.in. miotacz ognia, wyrzutnia shurikenów, włócznia – czyli wszystkie te rzeczy, które normalnie można schować w rękawie), ale to wszystko. Zapomnijcie o zmianie ubrań, o lepszym mieczu, czy nawet o upięciu kucyka na lewą stronę. Coś czuję, że po prostu Activision tak bardzo naciskało na wypuszczenie, że zwyczajnie nie udało się wcisnąć tych elementów w terminarz i całość została wypuszczona “jak jest”.
Dziwię się tylko, że zrezygnowano też z klasycznego rozwoju statystyk. Jedynie, co zwiększa się w czasie gry, to nasza żywotność oraz pasek postury. Teoretycznie także siła ataku idzie do góry, jednak tak minimalnie, że się tego nie zauważa

Zamiast statystyk, punkty doświadczenia wydajemy na naukę sztuk walki – specjalnych ciosów i pasywnych umiejętności, które sprawiają, że postać jest jeszcze zwinniejsza i bardziej efektywna w starciach. Nie zmienia się tu jednak bohatera w półboga, zdolnego na końcu pokonać wszystkich małym palcem u lewej nogi. Wciąż w mocy jest soulsowe motto: “wszystko cię może zabić, gdy nie uważasz” – co bardzo brutalnie udowodnił mi świat gry, gdy przez nieuwagę wpadłem do kurnika i nie zdążyłem zareagować. Tak, zadziobały mnie wielkie, czarne koguty.

Halo, czy ktoś tu jest?

Gdy bierzemy na warsztat grę od From Software, trzeba wspomnieć o trybie wieloosobowym. A tutaj go zwyczajnie nie ma. Zanim mnie zlinczujecie zastrzegę, że wiem – od początku było mówione, że go nie będzie, że nie pasuje to do mechaniki i w ogóle… tere-fere.

Brak interakcji z innymi graczami bardzo spłyca Sekiro: Shadows Die Twice. Jak jeszcze połączymy to z przegiętym stopniem trudności walki, większość ludzi zwyczajnie odbije się tutaj od pierwszego bossa. Czy o to chodziło twórcom, żeby zrobić grę w istocie niegrywalną?
A przecież tak pięknie pasowałyby tutaj chociażby wiadomości zostawiane przez innych graczy, które – zależnie od intencji – mogłyby pomagać lub przeszkadzać. Zawsze była ta niepewność, czy informacja napisana przez kogoś jest prawdziwa, czy może to jest zwykły troll. Brakowało mi tego bardzo.

Tak samo jak i brakowało mi współpracy. Co im szkodziło dodanie tego elementu? Można było zwyczajnie nie skorzystać lub mogłaby istnieć opcja odblokowania go, gdy ktoś na jednym przeciwniku umrze kilkadziesiąt razy. A teraz za zbyt częste umieranie bohaterowie niezależni zapadają na chorobę zwaną Smoczym Morem, która blokuje całkowicie interakcję z nimi. Na szczęście, można ją wyleczyć. Brak multi to ewidentnie drugi przykład na to, że gra po prostu była zrobiona na szybko i bez większego pomysłu. Jakoś w Soulsach czy Bloodborne ten element działał. Czemu więc tu nie miałby?

Biegamy, skaczemy, zwiedzamy

Dodanie skoku sprawiło, że nie tylko zmieniły się walki, ale także i sposób budowania lokacji. Jeśli jeszcze do tego wszystkiego dorzuci się linkę z hakiem, w którą z automatu wyposażona jest nasza proteza, nagle otwiera się przed nami zupełnie nowe podejście do myszkowania po świecie. Już nie tylko interesuje nas to, co jest na ziemi, ale także i to, co ponad nią.

Wskakiwanie na mury, podciąganie się na konary drzew, szukanie ukrytych przejść i połączeń między lokacjami – to wszystko tu jest i działa naprawdę przyzwoicie. Czasami zresztą atak z góry jest wręcz preferowaną opcją wykończenia przeciwnika, bo pozwala uniknąć zbędnej, tak trudnej przecież, walki.

Samo zaprojektowanie świata i połączeń pomiędzy lokacjami nie pobije absolutnego mistrzostwa, którego świadkami mogliśmy być w Dark Souls II, ale jest – no, poprawnie. Nie za bardzo mogę się tutaj do czegokolwiek przyczepić, może poza tym, że znowu są lokacje w jaskiniach, których szczerze nie znoszę.

Tutaj dochodzimy niestety znowu do minusów – graficznie zrobiono konkretny krok wstecz. Grałem na PS4 i niestety scenki przerywnikowe na zbliżeniach wyglądały po prostu dużo gorzej niż w Bloodborne. A z kolei gdy pierwszy raz znajdujemy się w opuszczonej świątyni, pełniącej tutaj funkcję huba, i bohater przykryty jest trzcinową matą, która wydaje się mieć grubość kilkunastu pikseli… Zapłakałem, gdy to zobaczyłem.

Jest także dość konkretny problem z odległością, na jaką gra rysuje obiekty, co w praktyce przekłada się na to, że pewne skarpy w oddali możemy uznać jako zwykły element krajobrazu i nie zwrócić na niego uwagi zupełnie, podczas gdy umieszczono tam przedmiot do zebrania. Wiecie – mam na myśli jedną z tych sytuacji we wcześniejszych grach, gdy staliśmy i główkowaliśmy, jak dostać się w konkretne miejsce, a ścieżka wcale nie była tak oczywista…

Jedyne, co w Sekiro: Shadows Die Twice naprawdę daje radę, to oprawa dźwiękowa – zarówno klimatyczna muzyka, jak i same odgłosy otoczenia. Zresztą audio pełni tutaj nie tylko rolę ozdobnika, ale też jest kolejnym źródłem informacji o świecie. Miałem gęsią skórkę, gdy słyszałem charczenie, bo wiedziałem, że gdzieś za rogiem czai się przeciwnik gotowy obciąć piękną kitkę mojego bohatera. Podczas walki właśnie po odgłosach najłatwiej rozpoznać, czy udało się sparować, czy też zwyczajnie zasłoniliśmy się przed atakiem wroga. Dubbing angielski także ma wysoki poziom, chociaż jeśli komuś zależy – może włączyć dialogi po japońsku.

Szkoda trochę, że nie zdecydowano się na pełną polską lokalizację. Jasne, tekst jest w naszym ojczystym języku, ale ja po prostu widziałbym jako aktorów głosowych Karolaka, Fronczewskiego i Jandę. Przecież ta gra napisana jest jakby specjalnie pod nich. Taka niewykorzystana szansa. Ale może przy kolejnej części, gdy budżet będzie większy? Byłoby super.

Rachu ciachu i do piachu

Sekiro już za mną – pociąłem wrogów, zginąłem niezliczoną ilość razy i tylko… no jakoś tak nie potrafię powiedzieć, że z chęcią kupię kiedyś DLC. Mam nadzieję na to, że kolejny tytuł From Software będzie zwyczajnie ciekawszy. Podobno nawiązali współpracę z Georgem R.R. Martinem – tym od Gry o Tron – więc jest szansa, że wrócą do tego, co robią najlepiej: świata opartego o średniowiecze. Samurajów zostawmy dla miłośników japońszczyzny i Final Fantasy – my, europejscy gracze, potrzebujemy czegoś lepszego!
Trochę wahałem się nad oceną, nie wiem czy nie jest zbyt wysoka, ale te pół punktu dorzuciłem ze względu na wspaniałe korzenie, z których wywodzi się Sekiro: Shadows Die Twice – szkoda tylko, że owoc nie smakuje już tak dobrze.

No przecież, że to był żart. 2/5? Tak wysoko? Kto to widział! Prawdziwa ocena oraz prawdziwa recenzja będzie inna. Gram w Soulsy od początku i cóż – wiedziałem, że odpowiednio podane argumenty w materiale mogą Was nieco sprowokować. Nie miejcie mi tego za złe i wyobraźcie sobie, że tak jak ten rycerz grzeje się przy ognisku, tak ja ogrzewałem się os komentarzy części z dyskutantów:

Krzysztof Tomicz

ZAGRAĆ?
OSTATECZNIE
2.0

69
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
26 Komentarze
43 Odpowiedzi
33 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
ktomicz
Użytkownik

Kochani,

Chciałem Was oficjalnie przeprosić za to, że ośmielam się mieć własne zdanie i sądzić, że:
– DkS II miało fajnie rozbudowany świat (chociaż trochę niespójny, fakt);
– uważam, że powstanie Sekiro po Niohu to zły pomysł i bardziej From Software pasuje setting średniowieczny;
– nie hejtuję Tomasza Karolaka jak wszyscy;
– uważam, że gra zasługuje na 2/5.

Uważam, że przekaz recenzji jest jasny i wyraźny, tekst został dodatkowo sprawdzony i zatwierdzony przez dwie niezależne od siebie osoby. Dyskutujmy na argumenty, nie heheszki.

krissu88
Użytkownik

Czyli dobrze, że nie kupiłem.

madoc
Użytkownik

To ci się udało.

C.C. Stellar
Użytkownik

A dla mnie FS poszedł z Sekiro w dobrym kierunku. W końcu czuć jakiś powiew świeżości po DSIII, przy którym miałem wrażeniem, że wyczerpała się pewna formuła. Mechanicznie nie mam ostatnim soulsom nic do zarzucania, ale design lokacji to mix poprzednich części, hojnie podlany Bloodbornem. Niektóre miejscówki wyglądają, jak wręcz skopiowane z tego ostatniego (wioska, bagna).
Sekiro jest świeże i stawia przy tym nowe wyzwanie, że jak widać, nawet starzy wyjadacze nieraz zapłaczą. 😉

My name is Gyoubu Masataka Oniwa!
As I breath, you will not pass the castle gate!
(znam na pamięć :P)

3mortis
Użytkownik

Owszem, ale z drugiej strony soulsy maja buildy, smieszne buildy, poj…ane buildy itp a sekiro przeszedlem raz, i lezy na polce, postaralem sie zalatwic wszystkie 4 zakonczeniania, nie czuje zadnego powodu abym np za pol roku gral w to jeszcze raz, natomiast soulsy gralem kilka razy i nadal – a moze by tak jeszcze pod hexy postac sprawdzic? gdzie bede sie wkurzal, gdzie bedzie lajtowo a wczesniej sie wkurzalem, ciekawe…

sekiro jest super, ale jest jednorazowe, ds1 to gra na nascie razy, ds2 i ds3 to troche odgrzewane kotlety, ale nadal bardzo dobre kotlety

C.C. Stellar
Użytkownik

Zgadzam się co do DS1, ostatnio ogrywałem z fanowskim modem Daughters of Ash – polecam! Reszta gier z serii + BB, to nie były dla mnie tytuły na kilkanaście razy, tylko na raz plus DLC. Podobnie zresztą mam z Sekiro i nie świadczy to o słabości ww., tylko raczej podkreśla genialność i ponadczasowość DS1.

krrr
Użytkownik

No dobra. Przez chwilę dałem się nabrać, że to prawdziwa recenzja jest.

ded
Użytkownik

Ja też. Lampka zaświeciła się dopiero przy bólu oczu od powtórzeń.

iydem
Użytkownik

Ok, dotarło, nie podobało Ci się.
Dla mnie to i tak pozycja obowiązkowa, ale jeszcze nie teraz, i tak spory mam “ogon” w “pozycjach obowiązkowych” a czasu zawsze za mało. Po lekturze kilku recenzji wiem że to inna gra niż Dark Souls i chyba z takim nastawieniem trzeba do niej podchodzić.
(ps. jeżeli to jest naprawdę żart primaaprilisowy to dałem się nabrać mimo że spodziewam się takowych dzisiaj)

gsg
Użytkownik

Widać że recenzent nic a nic nie zrozumiał z gry. Hidetaka Miyazaki ma przesłanie. Ma filozofię tworzenia gier wywodzącą się ze stromych oblodzonych pagórków i prób czytania między obcojęzycznymi słowami. Jak w ogóle komuś takiemu, kto nie rozumie myśli boskiego Hidetaki, kto nie rozumie prawdziwego GIT GUD (po japońsku to jest dosłownie “droga git gud”, GIT-GUD-DO, wymawiane bez podwójnego “D”), można dać taką grę do recenzji.

On nawet nie wie, że Dark Souls 2 miało najgorszy projekt świata w serii! Założę się, że nie skończył Bloodborne.

Przykro czytać taką Polygamię.

IĆ GRAĆ W FIFE, CASUALU.

TFU.

Bartosz Stodolny
Administrator

ODGITGUDUJ SIĘ PAN OD FIFY I KRZYSIA!!! MOŻE NIE ZROZUMIAŁ GŁĘBI MIYAZAKIEGO, ALE KTO DZIŚ ROZUMIE?

Krzysztof Kempski
Redaktor

Być może nie zrozumiał, ale to problem artysty, żeby go zrozumieli. Jak ktoś go nie rozumie to znaczy, że typ zwyczajnie bredzi.

gsg
Użytkownik

OCZYWIŚCIE NACZELNY ZNANY Z TEGO, ŻE NIE UMIE GRAĆ W GRY* JEST TEJ KOMPROMITACJI WSPÓŁODPOWIEDZIALNY

[*] https://polygamia.pl/ginales-bo-byles-slaby-a-czy-musze-byc-dobry/

Bartosz Stodolny
Administrator

PEWNIE! WYCIĄGAJMY SWOJE BRUDY!!!! CO DALEJ? ZACZNIESZ DOMINIKA NA TWITTERZE STALKOWAĆ?!

😉

gsg
Użytkownik

JAK MI JESZCZE RAZ NAPISZE, ŻE F76 ZAPOWIADANO JAKO SIECIOWE RPG Z BOGATĄ FABUŁĄ TO MOŻE ZACZNĘ 🙂

Bartosz Stodolny
Administrator

HALYNA CZYMIEJ MJE BO NIE WYCZYMIE!

gsg
Użytkownik

ZOCHA, DZWOŃ PO KARETKĘ, BĘDZIE KREW

princefluff
Użytkownik

Czego spodziewałeś się po portalu, na którym Anthem to “bardzo dobra gra”?

Bartosz Stodolny
Administrator

No sorry. Za Anthema dostaliśmy Lambo i parówki z szynki. From Software i Activision nie chcieli dać nawet parówek.

soulsonist
Użytkownik

parowki z szynki powiadacie? a z czego ta szynka w takim razie? 😉

dabro90
Użytkownik

Z parówek, jak Soulslike to musi być cykliczność

indeed
Użytkownik

“Samo zaprojektowanie świata i połączeń pomiędzy lokacjami nie pobije absolutnego mistrzostwa, którego świadkami mogliśmy być w Dark Souls II, – w tym miejscu złapałem się, że to prima aprillis. Później rzecz jasna było to już oczywiste (polska lokalizacja ftw!), ale ten fragment mnie rozłożył na łopatki 🙂

Ale mam nadzieję, że jutro dostaniemy normalną recenzję.

antyszyba
Użytkownik

Taa, ja tak samo na tym się skapnąłem. Można lubić Dark Souls 2, ale to, że świat gry jest mistrzostwem to chyba nikt nie może powiedzieć. Każdą lokację projektował ktoś inny i nie ma przy tym żadnej artystycznej wizji.

kolgejt
Użytkownik

Recenzja

Krzysztof Tomicz 01.04.2019

Ktoś nie zakumał ??? 🙂

szyna22
Użytkownik

Niestety ja. Az mu pocisnalem troche 🤣🤣🤣

Bartosz Stodolny
Administrator

O matko ale mu pocisnąłeś. Tak bardzo, że zamknął się w szafie i pisze tomik poezji o Sekiro i DkS II.

http://www.quickmeme.com/img/6a/6a47ee5aa5886ae2e49176fed4bee21e414e482a8ed6de02d784cdcb0934ba8c.jpg

kolgejt
Użytkownik

Nie przejmuj się, nikt tu dzisiaj z takich rzeczy sprawy nie robi. A taki pocisk fajnie się czyta wiedząc że jest nieaktualny 🙂

Bartosz Stodolny
Administrator

I to jest bardzo fajny komentarz. Pośmiejmy się dziś, a jutro wracamy do roboty <3

rhbk
Użytkownik

„Samurajów zostawmy dla miłośników japońszczyzny i Final Fantasy – my, europejscy gracze, potrzebujemy czegoś lepszego!”
100% poparcia, mam nadzieję, że nowa gra AAA od Redów to będzie soulslike pt. „Kmicic: Kończ Waść, Wstydu Oszczędź”.

Teraz chyba rozumiem, dlaczego trzeba był zwlekać z publikacją tej recenzji aż do dziś:)

princefluff
Użytkownik

Anthem to “bardzo dobra gra”, a Sekiro dostaje 2. Tak żałosne, że aż śmieszne. Może zajmijcie się czymś innym, bo recenzjonowanie gier wam nie idzie. Jeśli to bait na 1 kwietnia, to słaby również.

Bartosz Stodolny
Administrator

Tak.

blantman
Użytkownik

Wpis taktyczny. Nie zgadzam się z recenzją bawię się świetnie a jestem już pod koniec gry. Na pewno lepsze od ds 2 i 3. Tylko bloodborne i ds 1 nadal dla mnie lepsze.

tureckiwiesniakzwonsami
Użytkownik

Zła recka to żart, który najbardziej ubawi takich, co liczą kasę z tej gry.

voagar
Użytkownik

Ta recenzja to jeden wielki płacz, że gra to nie Dark Souls. “Co im szkodziło dodanie tego elementu?” <- To nawet brzmi jak płacz. Autor lubi, kiedy fabuła jest prezentowana lakonicznie w opisach przedmiotów. Ok, tylko nie rozumiem czemu to ma być wadą? Czy to znaczy, że każda kolejna produkcja o klasycznej narracji również będzie za to obrywała w recenzji, że niby historia jak dla imbecyli? Bo jest klasycznie, a nie jak w DS? Podobnie jest z zarzutami o brak statystyk, multiplayera czy o mniejszą warstwę RPG. "Sekiro" to po prostu inna gra niż DS, a te kwestie same w… Czytaj więcej »

indeed
Użytkownik

Dobry żart z okazji pierwszego kwietnia moim zdaniem polega własnie na tym, że nie jest oczywstą ściemą w stylu “jamnik został burmistrzem Grójca”, a inteligentnie zakamuflowanym kłamstwem, które dopiero po zapoznaniu się z całością i krótkiej chwili zastanwienia zostaje zdemaskowane.

Tez początkowo czytałem ten tekst i coraz bardziej mi się brew unosiła aż gdzieś w połowie zauważyłem, ze to jednak żart i gratuluję autorowi udanej wkręcenia mnie 🙂

voagar
Użytkownik

To powiem inaczej. Żart powinien być weryfikowalny. Kiedy serwis zażartuje, że powstaje kolejny Tomb Raider, szybko możemy to sprawdzić i zaśmiać się ze swojej naiwności. Żart jest wtedy fajny, kiedy sami doznamy olśnienia “ooo, ktoś chyba robi mnie w konia!”. A recenzja to opinia – jest nieweryfikowalna. Ktoś trafi tu dziś, szukając recenzji o świeżej grze i już nigdy tu nie wróci. Albo nie kupi gry.

Wierzę, że faktycznie istnieją osoby lubiące Karolaka, więc może to nie żart?

soulsonist
Użytkownik

ale zobacz na styl tej recenzji, przecież tam oczy bola od niektórych bledow, no było jednak troche wskazówek ze cos tu jest nie tak 🙂

voagar
Użytkownik

Jak pisałem wyżej, kiepskie recenzje to coś, co się spotyka 🙂 Czemu polygamia ma być wyjątkiem?

gseed
Użytkownik

Zgadzam się. Dlatego po dzis dzień najlepszym żartem na 1 kwietnia jest wg mnie ten artykuł: http://metalgearsolid.pl/2016/04/01/yoji-shinkawa-przerywa-milczenie-nt-odejscia-kojimy-z-konami-i-tabu-w-mgs-v/

Mureet
Użytkownik

Nie grałem w Sekiro, a w Dark Souls jestem co najwyżej noobem, ale cieszy mnie fakt, że w hurraoptymizmie gier From Software wreszcie ktoś zwrócił uwagę, że przegięty poziom trudności jest taką samą wadą, jaką jest zbyt niski poziom trudności. Osobiście nie miałem frajdy pokonując sto pięćdziesiąty ósmy raz tych samych wrogów, by na końcu lokacji znów zostać zabitym.

A przejście dopakowanego wroga wcale nie kończyło się satysfakcją, tylko co najwyżej brakiem frustracji po kolejnej śmierci.

szyna22
Użytkownik

Witam. Az sie zarejestrowalem zeby skomentowac te wypociny. Gra ktora na meta critic ma srednia 90 / 92 / 90 oceniasz na zagrac “ostatecznie”? Ktos tutaj chyba pomylil zawody. Rozumiem ze sa gusta I gusciki, ale to recenzja to cios ponizej pasa. Ktos wam zaplacil za ta recenzje czy jak? Polygamia dla mnie umarla.

Bartosz Stodolny
Administrator

Witam. Problem w tym, że właśnie NIE ZAPŁACIŁ! A powszechną wiedzą jest, że Polygamia skończyła się na Kill ‘Em All.

indeed
Użytkownik

Nie płacą za recki i potem recenzenci muszą jeździć półtoramiesięcznym Lambo i do tego jeść półtoramiesięczne parówki z szynki! Jak żyć, panie redaktorze naczelny?!

Bartosz Stodolny
Administrator

No właśnie nie jeżdżą, bo Lambo dużo pali a benzyna droga. Co tam dużego wychodzi następne? Muszę złożyć ofertę.

Redemptor
Użytkownik

Skoro to gra, która nie podoba się “souls fanom”, to znaczy, że może być gra wartą uwagi dla mnie. Im dalej od Soulsów i BB tym w moim odczuciu lepiej .

s.p.
Użytkownik

Recenzja “śmieszna” ale nie tak śmieszna jak system walki w sekiro. Rip fromsoft

duxdaro
Użytkownik

“Samo zaprojektowanie świata i połączeń pomiędzy lokacjami nie pobije absolutnego mistrzostwa, którego świadkami mogliśmy być w Dark Souls II”
Przestałem w tym momencie czytać i w jakikolwiek sposób traktować tą reckę na poważnie xD

yogurtlol
Użytkownik

Niby zabawny żart na prima aprilis, a tyle osób wzięło to na poważnie ;_;

Krzysztof Kempski
Redaktor

A co jeżeli jutro już nic się nie pojawi ;)?

Bartosz Witoszka
Użytkownik

To wtedy dopiero się zacznie :O

jestemd
Użytkownik

No to minął nam 1 kwietnia, i moje impresje są takie “To jest dobra gra tylko nie gra dla mnie” – powiedział KAŻDY kogo znam. Niektórzy śmieszują a ja rzeczywiście uważam From Software za takie Talltale games – tworzą nie dość, że w kółko to samo – to jeszcze to samo ma praktycznie zerową wartość. Kiepskie technicznie z historią napisaną przez dziecko w czasie przerwy obiadowej w przedszkolu z ilością contentu ,który można przebiec w 5 minut, mechanicznymi systemami walki (pon-pon-patapon – tak się czuję grając w gry gamesoftware), gdzie jakąkolwiek strategię i taktykę zastępujemy rytmicznym r1-r2-r1-r1-r2-kółko i tak przez… Czytaj więcej »

gsg
Użytkownik

Sekiro to (moim zdaniem, ale również w wypowiedziach twórców przed premierą pojawiały się takie wątki), nie jest soulslike. To gra o nieco mniej złożonym systemie, która ma bardzo silną, bardzo konkretną myśl przewodnią, wtłaczającą gracza w określony playstyle: zderzenie mieczy. “HP wrogów x30” jest istotnym narzędziem w wymuszeniu na Tobie dobrej gry. Dobra “gra rytmiczna”, opiera się tu nie na unikach i uderzaniu w oknach “recovery” bossa po nietrafionym ataku a na aktywnej wymianie i parowaniu ciosów. I wtedy nawet faza walki z bossem może trwać 20-30 sekund – bo posturę można nabić o wiele szybciej niż zbić całe HP.… Czytaj więcej »

jestemd
Użytkownik

“Nioh ma cudowny, złożony, głęboki model walki, ale spośród tej dwójki, IMO zdecydowanie to Sekiro jest grą o “nadawaniu przeciwnikowi swojego rytmu” 🙂” – no ja się z tym zupełnie nie zgodzę, właśnie jak się pozna model walki Nioha to każda walka to mogą być cuda na kiju zgodnie z tym jak sami chcemy podejść przeciwnika, w większości walk można grać na swoje silne strony. A w Sekiro? O bestia to wezmę petardy, o znowu czerwone oczy pewnie ogień zadziała. Miecznik? To parowanie. oo bezgłowy, no to proszek potrzebny. To nie alternatywy to raczej jedno dobre rozwiązanie + masa kiepskich… Czytaj więcej »

gsg
Użytkownik

Tylko że Nioh to wciąż gra o wciskaniu się ze swoimi atakami między animacje wroga (albo luki w animacjach). Trudna, skillowa, głęboka, wiem to [1]. A Sekiro to gra o wyczuwaniu zmian w rytmie walki, o rozpoznawaniu, kiedy inicjatywa się zmienia, o wymuszaniu zmian inicjatywy, ponieważ w ten sposób dosłownie sterujesz starciem: kiedy atakujesz bossa i po bloku czy dwóch wchodzi mu deflect, widzisz to, wiesz że przechodzi do kontry, wiesz jakie to są kontry i jesteś na nie gotowy. Z czym wciąż możesz się nie zgodzić, wtedy EOT i peace out! Ale zgódźmy się, że przerzucanie się znajomymi Jasiem,… Czytaj więcej »

jestemd
Użytkownik

No i co mi zrobiłeś? Właśnie ściąga się Nioh, miałem urlop na malowanie przeznaczyć a będę dalej palce na padzie niszczył 🙁

A co do przerzucania się to bardziej chodzi mi o zdanie “to dobra gra, ale nie dla mnie” – które słyszę w konteście Sekiro co rusz i brzmi to dla mnie raczej słabo 😀

gsg
Użytkownik

Nie ma za co! Pozdrów ode mnie Geralta z kataną! 🙂

krrr
Użytkownik

Strasznie hejterski komentarz. Aż dziwne, że komuś się chciało rzeczowo odpowiedzieć.

Redemptor
Użytkownik

Jestemd Popieram w 100% jakbyś wyjął mi moje słowa z ust, które głoszę od lat na temat gier of nich. Z tym, że GOW odarty z przepychu będącego konsekwencją wpompowanych pieniędzy IMO też był słaby.

metalmen
Użytkownik

Po ukończeniu Sekiro w pełni się z autorem zgadzam, Sekiro jest średnią z grą… Przychodzi w niej taki moment, że zaczyna frustrować, ale jak się nauczymy ruchów przeciwnika, to idzie to ogarnąć. Natomiast też odnoszę wrażenie, że Activision za bardzo naciskało, From zrobił coś na zasadzie chcecie, to macie! Zobaczymy czy ktoś będzie w to grał… I jest to jedyna gra FS, do której najzwyczajniej nie chce mi się wracać, bo też nie ma po co… W Soulsach, Bloodborne spędziłem po 300-400h w każdej, i dalej mnie cieszą, Sekiro ukończyłem po 40. I mam dosyć.

lirogon
Użytkownik

Błagam, powiedzcie, że błędy stylistyczne i warsztat pisarski pokazany w tej recenzji to też żart primaaprilisowy…

iydem
Użytkownik

Aha czyli jednak to był “żart”.
Mało zabawny jak dla mnie, ale chyba wpisuje się w ogólną zmianę klimatu na tym blogu/portalu/serwisie do spółki ze “śmieszkami z komunikatorów” czy “słitfociami z insta”.
Ale to pewnie ja się starzeję, zakładam że takich treści dzisiaj się oczekuje i z tego jest największy ruch.

r0k1t4
Użytkownik

Wczoraj prima aprilis- rozumiem, ale dzisiaj to już trochę czarny PR ;).

Marzag
Użytkownik

Ta recenzja doskonale obnażyła ludzi którzy nie czytają dokładnie, albo nie czytają do końca a juz są gotowi wygłosić opinie :p