Zmien skórke
Logo Polygamii

ZapowiedziSCUM – wrażenia z wczesnego dostępu. Zatkaj nos i patrz pod nogi

Zgodnie z tytułem, niezły jest z tego SCUM-a męt…

Facebook Twitter Google Wykop

Od momentu, gdy gra stała się hitem numer jeden Twitcha, przebijając popularnością nawet dodatek do World of Warcraft, udało jej się zgromadzić wokół siebie aż 700 tysięcy fanów. Czyli całkiem sporo jak na wczesny dostęp gry stworzonej przez autorów dwóch odsłon Gas Guzzlers. Co oczywiście musiałem sprawdzić w Internecie, bo nazwa Gamepires, a następnie tytuł ich ostatniego dzieła niewiele mi powiedziały.

Fizjologia i fizjognomia

Studio to wywodzi się z Chorwacji, kraju kojarzącego się z Luką Modriciem i Serious Samem. Na znak tego pierwszego, w grze można pobiegać nie tylko w więziennych łachach, ale i trykocie meczowym w kratkę z numerem 10. Z drugim wiąże się natomiast pewna forma pomocy ze strony bardziej doświadczonych kolegów developerów. Najpewniej marketingowa, bo SCUM w obecnym kształcie nie dorasta Samowi do pięt pod względem ogólnej jakości. W ten właśnie sposób stał się jednak grą „współtworzoną przez Croteam”… Ot, krótka porada jak skutecznie napędzić marketing. Chcecie drugą złotą radę? Wrzućcie do swojej gry coś takiego:

Na razie to kiepskie show skazane jest raczej na zdjęcie z anteny.

Wiem, że jest to dopiero wczesny dostęp, ale jego obecna „jakość” każe sądzić, że SCUM karierę zrobił głównie dzięki pokazanym wyżej trzem „ficzerom”. Ponieważ jednak każdy zasługuje na sprawiedliwe osądzenie, dla dobra sprawy zapomnijmy o marketingu i tym, że przeciętny filmik z tej produkcji na YouTube dotyczy potrzeb fizjologicznych… Bo przecież tak właśnie jest i nie czarujmy się, że ludzi bardziej interesuje to, by popatrzeć sobie na walki, w których często cudem jest w ogóle trafienie pałką w przeciwnika.

Zwłaszcza, gdy akurat zaatakuje nas wstrętny lag. Haha, a ogólnie to wiedzieliście, że można tu dostać rozwolnienia i zabrudzić sobie w czasie walki spodnie, w miejscu gdzie plecy zmieniają nazwę? Nie, poważnie. Zostawmy to już.

Wcale nie Battle Royale

W SCUM-ie wcielamy się w tytułową szumowinę, to jest więźnia z Alcatraz. Włodarze placówki stwierdzili pewnego dnia, że w sumie to dałoby się na skazańcach ubić jakiś fajny interes. Wpadli więc na pomysł nakręcenia serialu, w którym bohaterowie skaczą sobie do gardeł, walcząc o przychylność widzów i próbując przy okazji czmychnąć z zakładu karnego. Siadło tak dobrze, że po pierwszym sezonie w więzieniu, show przeniesiono na wyspę upstrzoną tu i ówdzie bazami wojskowymi strzeżonymi przez maszyny mocno przypominające Metal Geary. W tym właśnie punkcie startuje „opowieść” SCUM-a.

Skutki dobrego marketingu są zdumiewające.

Podkreślić należy przy tym, że – pomimo tego, co mogłoby się wydawać po powyższym opisie – gra nie jest przedstawicielem gatunku Battle Royale. To raczej klasyczny survival pokroju Conan: Exiles czy Day Z. Giniesz? Wybacz kochany, musisz zaczynać od zera, bez zabaw typu podróżowanie do zwłok. Nie musimy jednak czekać na koniec rundy, bo podobnie jak w MMO, żadnych rund tu nie ma. Od razu trafiamy do punktu spawnu, żegnając się jedynie z określoną liczbą punktów prestiżu.

Skoro dotarliśmy już do tych ostatnich, nasze zadanie w grze polega na tym, by przeżyć na wyspie jak najdłużej, jednocześnie zwiększając wspomniany już wskaźnik prestiżu. Punkty wpadają na nasze konto powoli z upływem czasu bądź w większej ilości, np. po przeoraniu komuś żeber kijem bejsbolowym. Jeszcze szybciej natomiast znikają, gdy zginiemy. Cel gry to po prostu mieć ich więcej od maksymalnie 63 innych graczy, przebywających z nami jednocześnie na serwerze. Wtedy stajemy się ulubieńcem widzów, sponsorzy nas kochają… i co z tego, zapytacie… Niestety pomimo wielu sesji nie dane mi się było o tym przekonać, bo SCUM w obecnej formie wciąga zapisane na serwerach postaci częściej, niż wychodzą kolejne łatki.

Odrobina cierpkich słów

W kreatorze postaci oprócz tuszy, fryzury i koloru skóry bohatera, mamy wpływ również na jego umiejętności. Te zostały podzielone na cztery grupy powiązane z siłą, kondycją, inteligencją i tajemniczą zakładką „dex skills”, gdzie możemy zainwestować na razie tylko w skradanie. Na każdą zakładkę mamy osobną pulę punktów do rozdania. To wczesny dostęp, część opcji jest zatem niedostępna, ale w przyszłości pojawi się również obsługa motocykli, łodzi czy latania. Na razie brakuje też gotowania czy programowania, które najprawdopodobniej urozmaici nieco podróże do patrolowanych przez roboty obozów. Być może właśnie dlatego podczas rozgrywki przeszkadzała mi dojmująca pustka.

Wyspa, na której rozgrywa się akcja SCUM-a, jest naprawdę spora. Czuć też bałkańskie pochodzenie autorów. Ten specyficzny klimat dawnych lat… słynne obrusy w kwiatki z ceraty, charakterystyczne jeszcze dla Jugosławii pralki czy telewizory, wreszcie strome dachy. Miejsce akcji na pierwszy rzut oka zdaje się klimatyczne, ale ten czar szybko pryska. Cokolwiek ciekawego znajdziemy w co trzecim odwiedzonym domu, a zwierzyna na wieść o więźniach z Alcatraz chyba się poukrywała (napotkanie przedstawiciela fauny to spore wyzwanie). Droga od zabudowania do zabudowania przez ten mało interaktywny świat dłuży się czasem niemiłosiernie.

Gra jest niestety mocno wybrakowana.

 

Wszystko to sprawia, że dostępny w grze crafting jest mocno uciążliwy. Ogólnie działa on podobnie jak w Conan Exiles, z tym że tam o podstawowe materiały się wręcz potykaliśmy. Tu ciężko nie zasnąć z nudów, nim cokolwiek uda się nam sklecić. Schronienie? Zacznijmy od tego, że potrzebujesz kilka sznurków, z czego każdy powstaje z kilku koszul. Znajdziesz je w co trzecim domu, baw się dobrze. No to teraz jeszcze drewno. Przy odrobinie szczęścia szukając koszul znajdziemy siekierę, ale w razie czego nie stworzymy jej w każdej chwili podnosząc kilka walających się po ziemi kamyków. Kwestia gustu, ja jednak za takim złośliwym „wydłużaniem” czasu gry totalnie nie przepadam.

W świecie gry nie ma zatem zbyt wiele do roboty, ale odrobinę dodatkowej rozgrywki dostarczą nam tak zwane wydarzenia. To standardowe tryby z sieciowych shooterów pokroju team deathmatchu, do których można dołączyć po osiągnięciu odpowiedniego prestiżu. Jako że innych graczy ze względu na rozmiar świata spotykamy dość rzadko, zawsze jest to jakaś forma dodatkowej rozrywki, jeżeli można do siebie postrzelać. Zwłaszcza o radość z broni palnej chodzi, bo podczas standardowej rozgrywki raczej okładamy się po głowach toporami, łopatami itp. Znaleźć w świecie gry broń palną nie jest łatwo, a zwykle nie ma przy niej ani sztuki amunicji.

Problem polega niestety na tym, że gra ma ADHD i po dołączeniu minimalnej liczby graczy (w tdm wystarczy dwóch chętnych) daje sobie dosłownie kilka sekund na wyszukanie kolejnych. Najczęściej więc na wyrwanych wprost ze świata gry mapach bierzemy udział w starciach 1 na 1, bo dokooptowania botów nie przewidziano. Mocno średnio! Jeżeli chodzi o działanie serwerów ponarzekałbym również na fakt, że gra nie rezerwuje nam miejsca podczas tworzenia postaci, więc jeżeli lubicie długo dopieszczać swojego herosa, możecie zostać w międzyczasie z gry wywaleni. Kompletny absurd!

Mityczny kredyt zaufania

Choć narzekam, SCUM może paradoksalnie stać się w przyszłości fajne. Sporo nieaktywnych ikon w menu zdaje się sugerować, że premierowa wersja będzie kusić nie tylko pełnym wachlarzem potrzeb fizjologicznych. Pojawią się m.in. pojazdy, normalne misje do wykonania czy system levelowania postaci. Na tę chwilę jest to jednak gra jednej, wyjątkowo marnej sztuczki. Z gatunku tych, które dobrze się sprzedają, ale i szybko nudzą. Przy tym SCUM, choć wygląda całkiem ładnie, jest zwyczajnie wybrakowane i najeżone absurdalnymi decyzjami projektowymi. Być może wykluje się z tego jeszcze coś dobrego, ale – mówiąc językiem gry – na razie to kiepskie show skazane jest raczej na zdjęcie z anteny.

2
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
2 Komentarze
0 Odpowiedzi
2 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Cruzer969
Użytkownik

Jak na razie to tylko typowa gierka dla streamerów i youtuberów. Nic specjalnego.

Aimagylop
Użytkownik

Czyli można powiedzieć że ta gra to kupa
comment image