Zmien skórke
Logo Polygamii

ZapowiedziRPG + RTS = RPGTS, czyli SpellForce 3 w akcji

Kto pamięta, różdżka w górę. Ci, którzy w poprzednich częściach spędzili długie godziny, mogą spodziewać się więcej tego samego.

Facebook Twitter Google Wykop

SpellForce kiedyś zjadł mi trochę czasu, ale potem kompletnie ulotnił się z głowy na wiele, wiele lat – do momentu aż gdzieś w sieci mignął news o tworzeniu “trójki”. Wtedy złapałem się za głowę i pomyślałem: o kurczę, czemu kompletnie zapomniałem o istnieniu tej gry? I, co ważniejsze, czemu dopiero teraz powstaje jej kontynuacja?

SpellForce 3 z racji bycia prequelem zaoferuje spójny kontynent, zamiast wysepek połączonych portalami
RPGTS

Głównym atutem serii zawsze było to, że stawiała na silne łączenie dwóch gatunków – RPG-a i RTS-a. Mieliśmy naszego bohatera, wykonywaliśmy zadania, wbijaliśmy poziomy i zbieraliśmy coraz to potężniejszy ekwipunek, ale jednocześnie prędzej czy później stawaliśmy na czele jakiegoś obozu i rozbudowywaliśmy go, zbierając zasoby i tworząc całe armie. A wszystko to ubrane w pompatyczne szaty high fantasy.

Gra póki co cierpi na niedobór materiałów promocyjnych

I teraz jest dokładnie tak samo. Twórcy podkreślają, że ich głównym celem jest stworzenie nie RPG-a z elementami strategii, nie RTS-a z dodatkami RPG-owymi, tylko grę, która niezauważalnie lawiruje między tymi gatunkami, tworząc jeden spójny. Najlepszym przykładem tego podejścia jest kwestia dialogów – dzieją się one nad głowami bohaterów, nie przerywając samej rozgrywki; możemy jednocześnie wysyłać robotników do ścinania drzew i prowadzić rozmowę z naszym kompanem – gramy wtedy i w RTS-a, i RPG-a, i właśnie takie doświadczenie szykują dla nas twórcy.

Déjà vu wielkości smoka

Jeśli ktoś grał w poprzednie SpellForce’y, to nic go tutaj nie zaskoczy. Po prezentacji gra zdaje się bardzo wtórna względem poprzedniczek, co dla jednych będzie wadą, a dla drugich zaletą. Fabularnie tytuł pełni zaś rolę prequela – osadzony 500 lat przed wydarzeniami z “jedynki” pokaże, jak doszło do powstania Kręgu, czyli organizacji magów odpowiedzialnej za rozłam świata. Możemy podobno spodziewać się sporo polityki oraz intryg inspirowanych “Grą o Tron”. Nowi gracze bez problemu wejdą w uniwersum, a fani dostaną dużo smaczków i spotkają bohaterów, którzy w pierwszej części byli postaciami historycznymi. Poznanie tej opowieści zanurzonej po spiczaste uszy w klasycznym fantasy zajmie co najmniej 30h – samemu lub w co-opie.

Gra nie ma jeszcze na przykład solidnego zwiastuna

Jeśli ktoś grał w poprzednie SpellForce’y, to nic go tutaj nie zaskoczy

Klasyczne będą też dostępne frakcje – Ludzie, Elfy i Orkowie. Klasy podzielono z kolei podobnie jak w szóstej części “hirołsów” – na te parające się klasyczną bitką i obdarzone talentem magicznym. Będą odpowiednie drzewka z umiejętnościami, atrybuty, specjalizacje… Wszystko co znane w gatunku od lat, standardowe do bólu.

Lekkiego twistu doczekał się za to aspekt RTS-owy. Nasza baza będzie się bowiem dzielić na strefy i każda będzie miała swój limit robotników, określony teren do zabudowy czy źródła surowców. Zasoby będą mogły być oczywiście przekazywane między poszczególnymi ekosystemami. Nie będziemy jednak mogli rozpocząć nowej strefy w oddaleniu od poprzedniej – wszystkie muszą do siebie przylegać. Poza tym na mapie pojawią budynki neutralne, których przejęcie da różne bonusy – na przykład ruiny świątyni nekromantów przyzwą nieumarłych zabijających naszych wrogów, a po wyswobodzeniu miasteczka lokalna rzeźnia zacznie dostarczać nam mięso.

Ac/DcForce

Graficznie SpellForce 3 prezentuje się atrakcyjnie, oczy cieszą krajobrazy i efekty zastosowane przy rzucaniu czarów. Ma to jednak poważną cenę – w grze nie uświadczymy tak charakterystycznej dla serii kamery TPP. To o tyle niefortunne, że płynne przechodzenie z widoku zza pleców do lotu ptaka było właśnie tym, co zdecydowanie wzmacniało gatunkowy miks serii. Teraz okazuje się, że wyjątkowe doświadczanie strategii czasu rzeczywistego z perspektywy trzeciej osoby nie będzie już możliwe. Twórcy usprawiedliwiają się, że woleli skupić swoje siły na jak największym pogłębieniu mechaniki. Cóż, miejmy w takim razie nadzieję, że bogata rozgrywka otrze nam łzy po kamerze TPP. Bitwy mają mieć podobno większy rozmiar i potencjał taktyczny.

Nowi gracze bez problemu wejdą w uniwersum, a fani dostaną dużo smaczków i spotkają bohaterów, którzy w pierwszej części byli postaciami historycznymi

Zastanawiam się, czy twór w stylu SpellForce’a 3 może się przyjąć, gdy wyjdzie w 2017. Jako dzieciak, owszem, zagrywałem się w jedynkę, ale teraz minęło 14 lat, a trójka zapowiada się na dokładnie tę samą grę ze współczesną grafiką i kilkoma drobnymi modyfikacjami. Z drugiej strony może akurat właśnie SpellForce może sobie na to pozwolić? Jego miksowanie gatunków jest na tyle charakterystyczne, że wciąż ma szansę na wyróżnianie się w tłumie. Nawet jeśli nie ma kamery TPP. I nawet jeśli akcja rozgrywa się w bardzo, bardzo klasycznym high fantasy z ludźmi, elfami i orkami na czele. To tak jak w muzyce – są takie kapele, które od dekad grają dokładnie to samo i nikt w sumie nie ma nic przeciwko.

3
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
3 Komentarze
0 Odpowiedzi
0 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Vries
Użytkownik

Moim zdaniem gra bedzie hitem. Dla starszych graczy to powrót do tego co lubili najbardziej, dla tych współczesnych ta hybryda może mieć zaletę klasyki w nowoczesnym zjadliwym sosie. Grę dodałem sobie do listy zakupów 🙂

madoc
Użytkownik

Ten skrót trochę nie ma sensu, powinno być raczej RTRPSG, czy jakoś tak.

Backero
Użytkownik

No zapowiada się solidna produkcja. Mam nadzieję na naprawdę ciekawy multiplayer. Już samo to, że można przechodzić kampanię kooperacyjnie jest czynnikiem, dzięki któremu na pewno tę grę kupię 🙂
Szkoda, że teraz mało powstaje takich strategii, jakoś bardziej niż RTS’y zadomowiły się nas 4X’y ostatnio