Zmien skórke
Logo Polygamii

PublicystykaRozważania NaGórze: Ogr Taktyczny, czyli rzecz o praworządności

Wschód kontra Zachód, ład kontra chaos, obowiązek kontra uczucia. A wszystko w grze sprzed prawie ćwierć wieku.

Facebook Twitter Google Wykop

Do Tactics Ogre: Let Us Cling Together, remake’u gry na SNES z 1995 roku, wykonałem pierwsze podejście krótko po premierze w 2011. Odbiłem się jednak od niej, bo zniechęciła mnie wymieszana z tutorialem powolna ekspozycja, która ciągnęła się lekko licząc ze dwie godziny. Parę lat później dopadł mnie jakiś wirus i totalnie wypłaszczył, a pod ręką napatoczyło się wierne PSP z zainstalowanym Tactics Ogre. Z braku alternatyw (nie miałem siły na czytanie czegokolwiek) wziąłem się do grania, tym razem przebrnąłem przez przydługi wstęp i wsiąkłem po uszy.

Tactics Ogre

Zaprawdę, zaprawdę powiadam Wam, Tactics Ogre to jedna z najlepszych gier na PSP (oraz tym samym Vitę), a i w ogólnym rankingu gier, w które warto zagrać, zajmuje wysokie miejsce. Fakt, bariera wejścia jest wysoka: trzeba poświęcić sporo czasu by chwyciło, potem więcej, by zrozumieć, jak działają rozliczne mechanizmy gry, a potem jeszcze więcej, by je wykorzystać, rozwinąć postaci i ukończyć kampanię. Niemniej zdecydowanie warto, bo mało jest tytułów równie bogatych w treść, tak w warstwie fabularnej, jak i mechaniki. Mnie we wciągnięciu się wydatnie pomogło, że leżałem w łóżku z wysoką gorączką i miałem mnóstwo czasu, który mogłem zainwestować w poznawanie świata gry.

Dziś chciałem skupić się na aspekcie Tactics Ogre, koło którego większość graczy zapewne przejdzie obojętnie, a który z pewnych względów mnie zafrapował. Otóż, jak w każdym typowym RPG-u (tu w odmianie strategicznej), bohaterowie i żołnierze w naszej armii, mają określony charakter. W odróżnieniu od klasycznego trójpodziału na dobrych, złych i neutralnych, w Tactics Ogre mamy do czynienia z podziałem na postaci praworządne, chaotyczne i neutralne.

Tak, wiem, że już w Dungeons & Dragons charakter postaci określany był jako wypadkowa obu tych tenedencji i możliwe było dziewięć kombinacji, od praworządnego dobrego do chaotycznego złego, jednak w większości gier wideo dominuje klasyczna binarna opozycja między złem a dobrem. Ben “Yahtzee” Croshaw w jednym z filmików z cyklu Zero Punctuation podśmiewał się, że najczęściej gracze mają wybór między byciem Matką Teresą albo zjadaniem dzieci żywcem.

W Tactics Ogre jest inaczej: wybory fabularne gracza określają czy bohater zostanie zakwalifikowany nie jako dobry czy zły, ale jako praworządny lub chaotyczny (ewentualnie neutralny, jeśli siedzi okrakiem na barykadzie jak wiedźmin). Gra charakteryzuje bohatera praworządnego jako kogoś, kto przestrzega reguł, uznaje wyższy porządek rzeczy i posłusznie wykonuje rozkazy zwierzchnictwa. Z kolei bohater chaotyczny to ktoś, kto realizuje własne zachcianki, występuje przeciwko ustalonym zasadom i nie podporządkowuje się przełożonym. Na pozór pasuje do wpojonych nam od dziecka schematów, dokonujemy wiec mentalnej kalki zakładając, że praworządny równa się dobry, a chaotyczny to zły i gramy dalej. A potem Tactics Ogre pokazuje nam jak bardzo się pomyliliśmy.

Uwaga, spojler – ale niezbyt wielki.

Kolizja między powinnością (giri) a uczuciami (ninjō) zawsze musiała być rozstrzygnięta na korzyść powinności

Pod koniec pierwszego rozdziału kierowany przez gracza bohater dostaje bowiem polecenie służbowe: dokonać masakry ludności cywilnej w miejscowości Balmamusa. I nie, wcale nie jesteśmy wtedy częścią armii demonicznego zła, wprost przeciwnie, w wojennym konflikcie służymy stronie słabszej, walczącej ze złowrogim imperium. Chodzi o to, żeby zagwarantować swoim siłom dobry PR: wymordować mieszkańców wioski tak, żeby wyglądało to na robotę tych niedobrych, zyskując tym samym moralną wyższość w oczach całego świata. Postawa gracza wobec tego żądania jest pierwszym poważnym wyborem w Tactics Ogre, który na resztę gry ustawi nas po określonej stronie: praworządności lub chaosu.

Sprawa nie jest prosta: poświęcić słabszych dla dobra słusznej sprawy? Wybrać brudny kompromis z własnym sumieniem i uznać to za mniejsze zło? Czy może stanąć w obronie maluczkich, a tym samym sprzeciwić się zwierzchnikom, którzy są idolami głównego bohatera?

W ogóle mnie nie dziwi, że tytuł, który stawia gracza wobec takiego dylematu, powstał w Japonii. Zauważcie, że bardzo podobny podział znajdziemy też w grach z serii Shin Megami Tensei (w każdym razie tych z głównego nurtu, bo już niekoniecznie w cyklu Persona): tam również mamy konflikt sił porządku i sił chaosu, które pozornie wyglądają na manichejską opozycję dobro-zło, ale w praktyce okazują się ciężkie do zaklasyfikowania w ten sposób. To nie przypadek, tylko dalekie i przetworzone przez popkulturę echa bushidō, samurajskiego kodeksu etycznego. Średniowieczna Japonia była bardzo hierarchicznym społeczeństwem, posłuszeństwo wobec zwierzchności było cnotą, a wierność panu lennemu obowiązkiem wojownika. Aleksander Śpiewakowski w książce “Samuraje” pisze: “Kolizja między powinnością (giri) a uczuciami (ninjō) zawsze musiała być rozstrzygnięta na korzyść powinności.”.

Inazu Nitobe w opracowaniu “Bushidō. Dusza Japonii” ujmuje to romantycznie: “Serce niejednego Shigemori rozdziera w ten sposób walka między miłością a obowiązkiem. W takich konfliktach bushidō nie waha się nigdy – wybiera wierność. […] Takie zupełne oddanie się poddanych na śmierć i życie panującemu nie pozostawiało mu żadnego innego wyboru jak samowolę.” Brzmi znajomo? To przecież dokładnie ten sam konflikt tragiczny, przed którym staje gracz i jego awatar w świecie Tactics Ogre. Nie typowe dla gier “bądź świętym” kontra “bądź potworem”, jak choćby opcje Paragon i Renegade w Mass Effect, tylko wybór pomiędzy lojalnością i posłusznym popełnieniem zbrodni wojennej lub złamaniem przysiąg i zdradą przełożonych by oszczędzić cierpień niewinnym ludziom. W drugim wariancie gracz dokonuje aktu samowoli, tym samym stawiając się poza nawiasem struktur armii, dokładnie tak jak napisał profesor Nitobe.

Konflikt między obowiązkiem (giri) a osobistymi przekonaniami (ninjō) znajdziemy w japońskiej kulturze od czasów teatru kabuki, nic więc dziwnego, że pojawia się on także we współczesnej kulturze popularnej tego kraju: komiksach, animacjach, filmach i – jak widać – również grach. Niestety w świecie elektronicznej rozrywki jest to nadal dosyć rzadka dychotomia, a jeśli już gdzieś występuje, to najczęściej w mocno okrojonej wersji.

Tactics Ogre

Przykładowo, w skądinąd znakomitym Spec Ops: The Line nie da się uniknąć wymordowania cywilów białym fosforem – choć byłby to znakomity papierek lakmusowy intencji gracza i jego podejścia do kwestii ofiar wojny. Tymczasem wcześniejsze o siedemnaście lat Tactics Ogre (licząc od premiery oryginału na SNES, nie od wydania późniejszego remake’u) pozwala graczowi podjąć decyzję i dostosowuje do niej dalszy ciąg fabuły. Między innymi dlatego raz jeszcze zachęcam wszystkich ceniących sobie dobrą rozgrywkę i ciekawą opowieść, by spróbowali zmierzyć się z Tactics Ogre: Let Us Cling Together, a przy okazji zastanowili się nad tym, co próbują przekazać nam jej twórcy.

Bartłomiej Nagórski

Bartłomiej Nagórski

24
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
7 Komentarze
17 Odpowiedzi
8 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
pstraghi
Użytkownik

Cześć Bartku. Tomek Pstrągowski z tej strony. Super, że wróciłeś do felietonistyki, drugi bardzo ciekawy tekst. Zachęciłeś mnie do odkurzenia mojego PSP, dzięki Ci za to.Czekam na więcej. Odniosę się tylko do Twojego przykładu ze Spec Ops. The Line – gry, której jestem wyznawcą, a którą chyba trochę niesprawiedliwie potraktowałeś. Spec Ops o wiele bardziej niż grą o wyborach, jest grą o swoim gatunku i innych grach z tego gatunku. Najważniejsze momenty wyboru w Spec Ops są iluzoryczne i de facto nic nie zmieniają (poza tym, jaką scenkę po zakończeniu zobaczymy, a i to tylko wybór z ostatnich 10 minut,… Czytaj więcej »

Bartłomiej Nagórski
Użytkownik

Hej Pstraghi, Wielkie dzięki za komentarz, aż wstyd mi odpowiadać skrótowo, ale pełna polemika to byłby w zasadzie kolejny felieton. “Spec Ops. The Line – gry, której jestem wyznawcą, a którą chyba trochę niesprawiedliwie potraktowałeś” Don’t get me wrong, uwielbiam Spec Ops: The Line. Tutaj przyczepiłem się tylko odrobinę – moim zdaniem gdyby dopuszczała możliwość niezbombardowania cywilów i pozwalała ciągnąć dalej fabułę bez tego elementu byłaby ciut lepsza (w mojej optyce). Jednocześnie tak jak piszesz “gracz brnie w Spec Ops w coraz gorsze zbrodnie i wynaturzenia, bo jedyną logiką tego gatunku jest parcie naprzód” – a jest tak dlatego, że… Czytaj więcej »

pstraghi
Użytkownik

Ja w ogóle uważam, że tego momentu mogłoby w Spec Ops nie być, bo on jest mylący. Mogliby tę zbrodnię jakoś inaczej rozegrać, nie umieszczając jej w sytuacji, która przez graczy jest tak ewidentnie odczytywana, jako moment wyboru. Swoją drogą pamiętam, że któryś z twórców Spec Ops też przyznawał, że im ta scena nie wyszła.

gseed
Użytkownik

Oj Tactics Ogre. Przymierzam się do zagrania od lat. Kupiłem to już chyba ze 4 razy, w tym ostatnio wersje limitowana i jeszcze cyfrowa abym przypadkiem nie miał możliwości znów sprzedać ;). No jakos mi nie po drodze, spróbowałem tego raz na 1-2h, ale coś się wydarzyło, przerwałem, straciłem save i już nie wróciłem. Od tego czasu obiecuje sobie ze wroce. A chce wrocic przynajmniej dla genialnej muzyki. Pamietam te melodie do dzisiaj. Aha i to samo co wyżej mogę napisać o FFT i Vagrant Story ;). To taka trójca gier kilku wybitnych twórców ze starego Square (Matsuno, Yoshida, Sakimoto),… Czytaj więcej »

Bartłomiej Nagórski
Użytkownik

Tak jak napisałem – ja też się odbiłem w pierwszym podejściu. Trzeba się wciągnąć. Ale wtedy to jest gra na kilkadziesiąt godzin.

Vagrant Story też mam na kupce wstydu, od paru lat noszę na Vicie i jakoś nie mogę się wgryźć.

gseed
Użytkownik

Ja się tylko obawiam tego, ze będzie dla mnie to gra zbyt trudna ;). Jakoś tak nigdy nie ogarniałem tych systemów w taktycznych strategiach, a czytałem ze LUCT potrafi dać w kość.

Aha ostatnio tez odkryłem utwór Queen, którego tytuł robi za podtytuł gry. Aż dziwne, ze tak późno, no ale pozamiatał. Płyta z której pochodzi to obecnie moja ulubiona płyta Queen.

Bartłomiej Nagórski
Użytkownik

W wersji na PSP jest możliwość cofnięcia ostatnich tur, dzięki czemu dałem radę to przejść, nawet z gorączką. Na SNESie bym zapewne nie podołał.

madoc
Użytkownik

Miałem w to kiedyś zagrać, ale strasznie się zawiodłem, gdy się dowiedziałem że to nie jest gra o ograch.

Bartłomiej Nagórski
Użytkownik

Dawno temu też przeżyłem to rozczarowanie.

bezloginu
Użytkownik

>Postawa gracza wobec tego żądania jest pierwszym poważnym wyborem w Tactics Ogre, który na resztę gry ustawi nas po określonej stronie: praworządności lub chaosu.
czyli tak trochę średnio jak na resztę gry, co? czy to po prostu jakiś skrót myślowy/uproszczenie/błąd?

no, samą grę chyba sobie spróbuję, bo mnie jakieś coś niefajnego chyba bierze. vita już się ładuje.

PS – teksty o spec ops na jawnych snach są jednymi z moich ulubionych. good times.

Bartłomiej Nagórski
Użytkownik

“czyli tak trochę średnio jak na resztę gry, co?”
Nie do końca rozumiem. To jest pierwszy poważny wybór. W zależności od tego co wybierze gracz, rozpoczyna ścieżkę fabularną praworządną (lawful) lub chaotyczną (chaotic). Każda z nich opowiada inną historię, wprowadza nieco inny zestaw bohaterów, np. zmienia się rola Vyce’a (wróg lub przyjaciel). Nie jest to jednak jedyny ani ostatni wybór – potem jest ich jeszcze kilka. W zremasterowanej wersji na PSP / Vitę można po przejściu gry przewinąć do kluczowych punktów.

Więcej (i bez spojlerów) tutaj: https://www.quartertothree.com/fp/2011/03/24/tactics-ogre-a-land-of-options/

bezloginu
Użytkownik

a dobra, to ja coś źle zrozumiałem.

Bartosz Witoszka
Użytkownik

Nie słyszałem o grze – nie miałem nigdy PSP, Vity ani tym bardziej SNESa – ale bardzo mnie zainteresowałeś tematem, więc w wolnym czasie na pewno nadrobię materiały z tej gry. Sama gra nieźle wpisuje się w dyskusję o wyborach w grach i tym, czy są potrzebne. Na pewno kiedyś to wykorzystam, a tymczasem dzięki za fajny tekst 🙂

Wybacz, że tak późno piszę, ale dopiero teraz miałem czas przeczytać.

Bartłomiej Nagórski
Użytkownik

Warto, jeśli lubisz sRPG – ja bardzo, mimo że zwykle nie mam na nie czasu i cierpliwości, a wtedy się akurat złożyło że wsiąkłem. W panteonie Gier w Które Warto Zagrać zdecydowanie mocna pozycja. Na ekranie OLED Vity wygląda bardzo ładnie, w ogóle nie czuć że ma tyle lat.

gseed
Użytkownik

Oj tak na PSV wyglądało to pięknie. W ogóle gra jest odrestaurowana przewspaniale, wiec nawet na PSP wyglada bardzo dobrze.

chyzwar
Użytkownik

Grałem ładnych parę lat temu gdy wyszła na PSP, wciągnęła mnie od razu. W ogóle nie czułem progu wejścia o którym mówisz, a mechanika od początku wydawała mi się jasna. Na przykład to że łucznicy lepiej strzelają gdy stoją na wzniesieniu – niby naturalne, a w żadnym innym turowym RPG tego nie widziałem. Ujęło mnie to. Ale najważniejsza oczywiście była fabuła. Do dziś pamiętam tę pierwszą decyzję o której piszesz – oczywiście nie mogłem zabić niewinnych ludzi i stanąłem po stronie chaosu (czego wtedy tak bym nie określił, raczej wciąż widziałem to jako opowiedzenie się po stronie dobra). Wszystkie kolejne… Czytaj więcej »

Bartłomiej Nagórski
Użytkownik

“Wszystkie kolejne decyzje konsekwentnie podejmowałem kierując się szlachetnością, i gdy zadowolony z siebie dotarłem do końca, okazało się, że siostra mnie znienawidziła a królestwo pogrążyło się w chaosie. Zaskoczyło mnie to, bo wydawało mi się, że wszystkie decyzje, które podjąłem powinny były prowadzić do jak najszczęśliwszego zakończenia.”

To raczej przewrotność scenariusza Yasumi Matsuno niż stricte japońska mentalność.

sadiker
Użytkownik

Ale zakończenie było dobre, jeśli przeprosiłeś siostrę. Trzeba było wybrać dobrą odpowiedź w zależności czy ją porzuciłeś czy sama odeszła bodajże w drugim rozdziale.

Bartłomiej Nagórski
Użytkownik

Właśnie! Pamiętałem że ja też poszedłem w stronę chaosu, czyli podejmowałem decyzje w moim mniemaniu szlachetne, i zakończenie było w miarę pozytywne. Ale szczegóły były niejasne, a save’a już dawno nie mam.

gseed
Użytkownik

A musicie spoilować?

Bartłomiej Nagórski
Użytkownik

Tam jest kilka zakończeń z wariantami, nie bój nic, i tak Twoja rozgrywka będzie wyglądać inaczej.

sadiker
Użytkownik

Wersja na PSP była zbyt łatwa. Prawdziwe wyzwanie stanowiły wersje na Playstation/SNES. Momentami niemożna było być za silnym, bo poziom wrogów rósł, a NPC’a którego trzeba było uratować stał w miejscu. No i był permadeath, chyba, że zdobyło się zaklęcie wskrzeszające.
Swoja drogą nie mogę zrozumieć dlaczego pewna łuczniczka jest dostępna we wszystkich trzech ścieżkach w wersji na PSP(zwłaszcza w Lawful, skoro w tej ścieżce szuka zemsty).

Bartłomiej Nagórski
Użytkownik

Dla Ciebie zbyt łatwa, dla mnie tak akurat. Oryginalna wersj na SNES bez możliwości cofnięcia ruchu by mnie zajechała.

gseed
Użytkownik

W oryginalnej na SNESie pewnie odbiłbyś się tez od japońskiego ;). Po angielsku chyba dopiero na PSX to wyszło. Swoją droga sprawdziłem kiedyś na yt wersje pierwotne i uderzyło mnie to, ile życia uzyskała ścieżka dźwiękowa w wersji na PSP. Naprawdę, urzekła mnie ta muzyka (jak każdy OST Sakimoto) i znam ja lepiej niż gre 😉