Zmien skórke
Logo Polygamii

PublicystykaRozważania NaGórze: Odpierniczcie się od pikseli

Serio, czy możemy już skończyć z narzekaniem na pixel art?

Facebook Twitter Google Wykop

Pod co drugą recenzją dowolnego tytułu z oprawą graficzną utrzymaną w stylu pixel art pojawiają się obowiązkowe komentarze, w których wylewa się na ten styl kubeł pomyj (wprawdzie akurat na Polygamii jest ich stosunkowo niewiele, ale wystarczy otworzyć inne portale). Ludzie piszą, że pixel artu jest w grach za dużo, że jest brzydki, że jakby chcieli oglądać wielkie piksele, to by sobie włączyli jakiś stary komputer czy konsolę. Ba, oskarżają deweloperów, w większości małe niezależne studia, o używanie estetyki retro z lenistwa lub o cyniczną próbę zmonetyzowania nostalgii graczy po trzydziestce. Przyznam, że strasznie mnie to irytuje.

Zarzuty przeciwko pixel artowi w gruncie rzeczy sprowadzają się bowiem do “mnie się nie podoba”, co jest okej, bo de gustibus non disputandum est, ale podbudowują to argumentacją noszącą pozory obiektywności, co nie jest okej, bo stanowi tylko próbę dorobienia merytorycznego uzasadnienia do subiektywnej preferencji. Choćby stwierdzenie, że pixel artu w grach jest zbyt wiele i za często się go napotyka – jest czysto uznaniowe. Bo przepraszam, ale ile to jest zbyt wiele? Pięć procent całej populacji gier czy dziesięć? A może piętnaście? I kto niby miałby to szacować i wysyłać memorandum do deweloperów że próg w tym roku został osiągnięty i żeby przesunęli grę na kolejny? Mamy kwoty mleczne i kwoty połowowe, niech Unia Europejska wprowadzi jeszcze kwoty pikselartowe, to uzdrowi sytuację w branży growej.

Czy równie często spotykany zarzut, który występuje w różnych wariantach, ale z grubsza głosi, że pixel art to piksele, jak kafelki i grafika ze Spectrum/Atari/Pegasusa (tu wstawić nielubianą platformę sprzed lat). Notorycznie określa się wtedy tę estetykę jako ośmio- i szesnastobitową, zresztą z reguły nietrafnie, bo graczom mylą się epoki i możliwości ówczesnych maszyn, już to dlatego, że wtedy jeszcze siusiali w pieluchy, już to, bo zaawansowany wiek i podwyższony cholesterol podkopują im pamięć. Podtekst jest wszakże jasny: staroć, brzydactwo, do lamusa z tym. Sęk w tym, że to nieprawda. Większość gier używa rozdzielczości i palet barw dalece wykraczających poza choćby teoretyczne możliwości sprzętów sprzed lat.

Owszem, niektóre gry pozwalają dobrać sobie paletę inspirowaną lub wręcz zgodną z jakąś platformą (miałem o tym felieton), ale nie ma ich wiele, ot, może kilkadziesiąt, a może kilkaset, czyli tyle, ile na Steamie pokazuje się w tydzień lub dwa. Nick Wozniak, autor uroczego Shovel Knight, w wywiadzie dla Edge mówi, że kluczowe w naśladowaniu dawniejszych stylów, to “wiedzieć kiedy się zatrzymać” – innymi słowy, by dochowanie wierności epoce nie odbyło się kosztem grywalności. Dlatego paleta i rozdzielczość Rycerza Łopaty wzorowane są na NES, ale studio nie przestrzegało wszystkich ograniczeń leciwej konsoli. W podobnym tonie wypowiada się też Thomas Happ, twórca znakomitego Axiom Verge, podkreślając konieczność balansowania starego i nowego, tak żeby, dążąc do stuprocentowej autentyczności, nie utracić przy okazji frajdy z grania. Znakomitym kontrprzykładem wobec tezy o imitowaniu dawnych platform jest również Papers, Please. Specyficzna oprawa tej gry nie da się zmapować na żaden realnie istniejący system: zarówno przygaszone barwy jak i niewysoka rozdzielczość są charakterystyczne tylko dla niej samej.

Z kolei flaszowa gra Small Worlds (nie mylić z planszówką o bardzo podobnej nazwie, tylko że bez “s”) autorstwa Davida Shute, czy często przywoływany w dyskusjach o pixel arcie Passage Jasona Rohrera faktycznie używają dużych pikseli, jednak robią to z zamiarem uzyskania określonego efektu artystycznego. W Small Worlds rozmiar pikseli zmienia się w miarę eksploracji tytułowych małych światów, zaś w Passage postaci i drogi przez labirynt ich życia są celowo niedookreślone. Jeśli spojrzymy na większość komercyjnych gier wydanych w ostatnich latach, to na ekranie będą miriady pikseli mieniące się kolorami tęczy: King of Fighters XIII, Owlboy, Tower 57, Slain: Back from Hell, Iconoclasts, Heart Forth Alicia, Chasm i wiele, wiele innych.

By uniknąć nieporozumień Jo-Remi Madsen z norweskiego Studio D-Pad (ci od Owlboya) proponuje na nowoczesny pixel art w wysokich rozdzielczościach używanie określenia “hi-bit”, czyli wysokobitowy.

Najciekawsze rezultaty powstają natomiast na styku klasycznego pixel artu i współczesnych technik graficznych. Wtedy, gdy gry sięgają do historycznych źródeł, ale jednocześnie dokładają do tego coś nowego, jak sprytnie zaimplementowany trzeci wymiar albo rozbudowanie efektów specjalnych wykraczających poza pikselowe ograniczenia. Tak jak FEZ, który pozwolił obracać pozornie dwuwymiarowy świat, Proteus, gdzie estetykę 2D naniesiono na trójwymiarowe ekosystemy, czy wykorzystujące woksele 3D Dot Heroes i Voxatron. Z kolei tytuły takie jak Sword and Sworcery czy Hyper Light Drifter stanowią prześliczną mieszankę stylowego pixel artu w wysokich rozdzielczościach i nowoczesnych efektów wizualnych.

Oba te kierunki zgrabnie połączył Project Octopath Traveller, gdzie przestrzenne piksele migoczące w świetle rozmaitych rozbłysków i przepuszczone przez filtr głębi ostrości wyglądają po prostu obłędnie.

Dlatego jeśli o mnie idzie, to czekam na Valfaris, Witchmarsh, Death’s Gambit, Lunark i Children of Morta, w międzyczasie pogrywając sobie w Rain World, Caveblazers czy Momodora: Reverie Under the Moonlight. A marudom, które czują się w obowiązku pod każdym postem o rozpikselowanych grach napisać dlaczego im się ten styl nie podoba mówię: odpierniczcie się od pikseli!

Bartłomiej Nagórski

20
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
7 Komentarze
13 Odpowiedzi
10 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
tomaha
Użytkownik

Świetny tekst! Fajnie, że piszesz o różnych rodzajach pikseli – tekst mógłby się nazywać „50 twarzy pixeli” 😀

Ja w ogóle nie mogę zrozumieć, że ludzie mają ból tyłka o to, że jakieś gry wychodzą, przecież nikt nikomu do portfela pod przymusem nie sięga.

Bartłomiej Nagórski
Użytkownik

Dzięki!

“Ja w ogóle nie mogę zrozumieć, że ludzie mają ból tyłka o to, że jakieś gry wychodzą”
Dokładnie! Mnie na przykład nie podoba się masa różnych gier/gatunków/trendów, ale po prostu nie czytam i nie komentuję, jak ktoś chce się tak bawić, jego sprawa. Niektórzy jednak mają jakąś kompulsję żeby wszystkim obwieszczać co im się nie podoba.

gsg
Użytkownik

Rozumiem, że komuś się pixel-art może nie podobać, ale jak widzę twierdzenia, że “z lenistwa im się grafiki nie chce robić” to jednak witki opadają – szczególnie, kiedy ogląda się cudeńka w stylu Owlboya z każdym jednym pikselem pieczołowicie umiejscowionym.

A na Death’s Gambit czekać już nie musisz – wyszło w sierpniu minionego roku. Może i szkoda, dla mnie było dość nierówne i ostatecznie najmocniej z gry zapadło mi w pamięć, że muzyka w hubie cytuje Chrono Triggera.

Bartłomiej Nagórski
Użytkownik

“z lenistwa im się grafiki nie chce robić […] – szczególnie, kiedy ogląda się cudeńka w stylu Owlboya”
Właśnie, bo jeszcze rozumiem jak ktoś tak skomentuje np. oprawę gierek zrobionych w Bitsy. Podpowiem że dobór obrazków do tego tekstu nie był taki zupełnie przypadkowy. 🙂

“na Death’s Gambit czekać już nie musisz – wyszło w sierpniu minionego roku”
O cholerka, sprawdzałem i byłem przekonany że jeszcze nie. Może zmyliły mnie informacje o “beta branch” na Steamie, a może coś przegapiłem. I znowu ktoś napisze że moje felietony leżakują… ten konkretny pisałem jeszcze w trakcie majówki. Grr.

gsg
Użytkownik

Mamy 2019, nie da się ogarniać wszystkiego, a już na pewno nie scenę niezależną, której najpiękniejsze nawet perły miewają trudności z przebiciem się do mediów 🙂

rorkdcr
Użytkownik

tak, tylko na jednego takie owlboya czy hyper light drifter, przypada 100 byle jak zrobionych gierek, bez talentu i pomyślunku. Owlboy jest prześliczny, robiony przez absurdalną ilość czasu, ale dlatego że to jest pixelart, natomiast to co zazwyczaj nam się sprzedaje jako pixelart, to bełt, zrobiony na szybko, przez ludzi nie mających o nim pojęcia. Przypomniała mi się zabawna sytuacja z na nieistniejącej już polskiej stronie o pixelarcie, gdzie wbił jakiś młody, i twierdził że tak jak wyglądają pixelarty z demosceny to nie jest możliwe żeby to było ręcznie robione bo “niedasię”. Oj da, po prostu trzeba używać narzędzi do… Czytaj więcej »

znubi
Użytkownik

Hyper Light Drifter jest nieczytelny. Nie wiadomo na co można wejść a na co nie. Crawl to już w ogóle masakra, tam nawet tekst ciężko odczytać, wytrzymałem mniej niż godzinę z tą grą, aż mnie głowa od tego rozbolała, bleee.

gsg
Użytkownik

Tak, bez dyskusji. Bartłomiej pije chyba jednak do sytuacji, kiedy tego typu komentarze pojawiają się pod tytułami, którym lenistwo ciężko zarzucać. Wiem, anecdata, wybacz – gdzieś kiedyś i ja widziałem takie podejście. A pixelart, jak wszystko inne, jest zaledwie techniką, która bez artyzmu i warsztatu sama sprawy grafiki nie załatwi.

Bartłomiej Nagórski
Użytkownik

O to to. Miałem nawet porobione skrinszoty z komentarzy pod tekstami na Poly (kilka zaledwie), ale nie wiem gdzie i na którym komputerze się znajdują.

Bartłomiej Nagórski
Użytkownik

To co napisał gsg: zgadza się, tylko wtedy powiedzmy że konkretna gra jest słaba, a nie zostawiamy komentarz pod recenzją OwlBoya że pixel art jest słaby.

duxdaro
Użytkownik

No kwestia gustu, no co zrobisz? 😛 Ja pixel artu nie lubię i tyle 🙂 Zachwytów nad oprawą Octopath Traveller kompletnie nie rozumiem, Dead Cells też bez szału, a z pixelartowych gier w jakie grałem to w sumie tylko w Owlboy mi grafa nie przeszkadzała. Całkiem spoko, płynna, ładnie animowana. Może być 😉 Jak już ktoś chce robić grę w 2D, to niech za wzór weźmie sobie Hollow Knighta, Oriego, czy Odin Sphere, a nie jakieś przerośnięte pixele 😛

Bartłomiej Nagórski
Użytkownik

“kwestia gustu, no co zrobisz? 😛 Ja pixel artu nie lubię i tyle 🙂 ”
Jasne, i to jest spoko, tak jak napisałem w tekście. Nie ma obowiązku lubić pixel artu. Natomiast dorabianie do tego pozornie obiektywnych uzasadnień i marudzenie pod każdym newsem czy recenzją gry w takim stylu to już przesada.

Jeśli o mnie idzie, to uwielbiam gry w dobrym, wysmakowanym 2D. Wspomniane przez Ciebie Hollow Knight, Ori są piękne, a moje ulubione z ostatnich lat to m.in. Dakrest Dungeon, Sunless Sea, Invisible Inc., Pyre. Dobry pixel art to dla mnie podzbiór ładnego 2D, tylko w określonej stylistyce.

gseed
Użytkownik

Ja tam lubie piksele ale mam czasem problem z tym, ze te piksele są takie „surowe”. Właśnie czasami przydałoby się zaaplikować dobry shader CRT a niejedna gra w pixel arcie nabrała by smaczku.

Bartłomiej Nagórski
Użytkownik

De gustibus, mnie się często podobają “surowe pixele” – ale też nie zawsze. Wiele gier daje możliwość dołożenia filtru CRT, natomiast przy takim np. King of Fighters XIII szkoda byłoby mi utracić te śliczne detale.

wombat
Użytkownik

Fajny tekst, ale trochę mam wrażenie, że autor wyciąga tutaj jakiegoś strawmana.

‘Narzekanie na pixelart’ raczej chyba nie jest już teraz jakimś powszechnym, nachalnym i uciążliwym zjawiskiem. Może dekadę temu (+) gdy ten styl zaczynał wkraczac do mainstreamu, pojawiały się zajadle głosy krytiki – ale w tym momencie to już po prostu jedna z wielu możliwych wizji artystycznych, można lubić albo nie – w zależności od gustu. Szczególnie, tak jak sam piszesz, nie ma on wiele wspólnego z ‘prawdziwą’ retro grafika – oświetlenie, animacje i efekty używają tu pełnej, współczesnej rozdzielczości, mocy obliczeniowej i palety kolorów.

Bartłomiej Nagórski
Użytkownik

“autor wyciąga tutaj jakiegoś strawmana.”
Odpowiem cytatem: “nie łżę, a ubarwiam, a to jest różnica”

“‘Narzekanie na pixelart’ raczej chyba nie jest już teraz jakimś powszechnym, nachalnym i uciążliwym zjawiskiem. ”
Oj, zdziwiłbyś się. Może jestem na to jakoś bardziej wyczulony, ale widywałem wszędzie – Polygon, Eurogamer, RockPaperSHotgun, rodzime portale.

snik
Użytkownik

Wydaję mi się, że większość hejtu na pixel-art bierze się z tego, że ludziom kojarzy się on głównie z RPG Makerem i jednakowo wyglądającym grom tworzonym za jego pomocą. Osobiście bardzo lubię ten styl graficzny, o ile jest dobrze wykonany, jak we wspomnianym Owlboyu, czy Hyper Light Drifter (jedna miłość do intra!). Jednocześnie nie oznacza to, że wystarczy rzucić hasło ‘pixel-art’ i twórcy danej gry mają mnie w garści. Sama rozgrywka, czy historia też są ważne, wiadomo. Po prostu fajnie, że jest, dzięki temu jest większa różnorodność w grach i mogą trafić do większej ilości ludzi 🙂

Bartłomiej Nagórski
Użytkownik

To ciekawy trop z tym RPG Makerem, nie wpadłem na to. Ale znowu, to piętnujmy kategorię “gry z RPG Makera na bazie tych samych assetów” (bo przecież są i dobre, np. Rakuten czy To the Moon), a nie kategorię “stylistyka pixel art”.

darkhog
Użytkownik

Myślę że tu chodzi o coś więcej – piksele są zwyczajnie już zbyt oklepane. Jasne, parę razy to było fajne, ale teraz gry pikselowe są jak gry zombie – jak zobaczysz kolejną to ziewasz i patrzysz czy aby na pewno nie masz czegoś ciekawszego do roboty.

Dlatego ja w Computer Virus Simulator poszedłem inną drogą, robię świat stylizowany na wczesne gry 3d (flatshading, mała rozdzielczość, brak tekstur – jak graliście w “stuntsy” na DOS-a to mniej więcej wiecie o co chodzi).

Bartłomiej Nagórski
Użytkownik

“piksele są zwyczajnie już zbyt oklepane. Jasne, parę razy to było fajne, ale teraz gry pikselowe są jak gry zombie – jak zobaczysz kolejną”
To jest dokładnie to o czym piszę na początku: uogólnianie z uwagi na stylistykę. Absolutnie się z tym nie zgadzam. To że Tobie się piksele nie podobają, wcale nie oznacza że są zbyt oklepane.