Zmien skórke
Logo Polygamii

Ressurection: Powrót Czarnego Smoka

Dawno, dawno temu, w odległej, leżącej w innym wymiarze krainie, bogowie starli się z demonami o dominację nad światem. Boskie zastępy zwarły się z piekielną hordą w bitwie, która trwała, dopóki ostatni z demonów, najpotężniejszy z nich, Azogaraz nie został wypędzony do mrocznego wymiaru, w którym miał być uwięziony po kres czasu.

Ressurection: Powrót Czarnego Smoka

Dawno, dawno temu, w odległej, leżącej w innym wymiarze krainie, bogowie starli się z demonami o dominację nad światem. Boskie zastępy zwarły się z piekielną hordą w bitwie, która trwała, dopóki ostatni z demonów, najpotężniejszy z nich, Azogaraz nie został wypędzony do mrocznego wymiaru, w którym miał być uwięziony po kres czasu.

W dniu, w którym pojawiła się pierwsza rysa na rozgradzającej wymiary barierze, bogowie byli już zbyt słabi lub nieświadomi zagrożenia, aby pokrzyżować plany demona. Ciemność, powoli przesączała się przez niewielką z początku szczelinę, powoli brukając ludzkie krainy. Pojawili się wyznawcy Azogaraza, których serca i umysły przepełniała chęć sprowadzenia go z wygnania i oddania mu władzy nad światem. Na czele demonicznego kultu stanął arcykapłan Ahivoges, który przy pomocy wysłanego przez Azogaraza Czarnego Smoka, przygotowywał powrót swego pana.Ciemność u bram ludzkich królestw zmusiła zwykłych – no, może nie do końca – śmiertelników do odegrania roli, jaką zwykle przypisuje się bogom. Resurrection: Powrót Czarnego Smoka opowiada o zmaganiach demoniaka Domenicusa, rycerza Gau i kapłanki Daiko z pradawnym złem.

Scenariusz

W Resurrection: Powrót Czarnego Smoka wcielamy się w jedną z trzech postaci, są nimi już wspominani:- Domenicus – demoniak, syn samego Azogaraza. Do jego atutów należą umiejętność poruszania się po sufitach i krycie w mroku; – Gau – pierwszy rycerz Airos, barczysty mistrz miecza;- Daiko – piękna tropicielka zła z zakonu paladynów Siul, której najpotężniejszą bronią są siły mentalne pozwalające na omamienie zmysłów wroga lub błyskawiczne niszczenie pomiotu cienia.Fabuła Resurrection: Powrót Czarnego Smoka, która jest bodaj najsłabszym elementem całej gry, została podzielona na osiem epizodów. Podstawowe jej wady to liniowość i niespotykana wręcz lakoniczność przekazu. Cierpliwy gracz jest w stanie ukończyć całą grę w zaledwie kilka godzin. Mankamentów tych nie tuszuje nawet możliwość sporadycznego wyboru pomiędzy bohaterami, którzy mają wykonać postawione zadanie.Rozczarowuje również dodatkowa opcja gry pozwalająca na toczenie pojedynków na arenie. Pomimo upływu wielu lat od powstania najlepszej „bijatyki” 3D na PC, jaką niewątpliwie była Virtua Fighter, autorzy gier nie są nawet w stanie zbliżyć się do jej poziomu. Tworzą pozbawione finezji dzieła, w których sukces gwarantuje niestrudzone używanie jednej kombinacji ciosów (czytaj klawiszy) a doskonalić można jedynie szybkość jej wykonywania.

Reżyseria

W Resurrection: Powrót Czarnego Smoka obserwujemy prowadzonego przez nas bohatera z perspektywy trzeciej osoby (TPP). Pomimo wcześniejszych zapowiedzi, Resurrection: Powrót Czarnego Smoka nie jest nawet w znikomym stopniu przygodówką, lecz grą stricte zręcznościową, w której o końcowym sukcesie decyduje nasz refleks i zręczność.Grafika w Resurrection: The Return of The Black Dragon stoi na zadowalającym poziomie. Gra, choć nie powala na kolana fajerwerkami niespotykanych efektów graficznych, nie razi anachronicznością. Z pewnością daleko jej do majstersztyków graficznych, jakimi są Sevarence: Blade of Darkness czy Rune, a bliżej raczej do Tomb Raider II. Twórcom Resurrection: Powrót Czarnego Smoka na plus należy policzyć sposób, w jaki poruszają się postacie. Widać to zwłaszcza na przykładzie trojga głównych bohaterów: Domenicus to ostrożne ruchy rzezimieszka (przypominające o jego demonicznym pochodzeniu: wszak normalny człowiek nie jest w stanie jak mucha przylgnąć do sufitu), Gau to zwalisty jegomość ciężko stąpający po najkrótszej drodze do celu, Daiko to zabójczy wdzięk i pełne pokusy ruchy bioder. Kolejnym mocnym punktem Resurrection: Powrót Czarnego Smoka jest klimatyczna muzyka, przypominająca jako żywo nowoczesne aranżacje starych pieśni. W opozycji do niej stoi słabiutko wykonana oprawa dźwiękowa. W epoce, gdy dźwięki tła i SFX są niemal równie ważnym elementem każdej gry jak grafika, trzeba powiedzieć, że w Resurrection: Powrót Czarnego Smoka są one co najmniej niedopracowane.W grze tej można także odnaleźć szereg innych, nazwijmy rzecz po imieniu, niedoróbek. Lokacje są niezwykle sterylne, a interakcja z otoczeniem w istocie rzeczy nie istnieje. Niestety niezwykle często kierowany przez nas bohater ulegnie „zakleszczeniu” w otwartych drzwiach, czy najzwyczajniej przyklei się do ściany, co zwłaszcza w trakcie walki nie wychodzi mu na zdrowie. Inteligencja komputerowych przeciwników (AI) stoi na bardzo niskim poziomie. Brak opcji zgrywania w dowolnym miejscu może przyprawić o załamanie nerwowe, gdy po trwającej trzydzieści minut jatce, giniemy powaleni przez ostatniego przeciwnika u progu kolejnego etapu. Ponadto Resurrection: Powrót Czarnego Smoka jest pierwszą od bardzo dawna grą, w której ubogich skądinąd wstawek nie okraszają komentarze narratora, ten doskonale znany głos zacnego starca a la Sean Connery lub zmysłowy kobiecy głos przypominający Kathleen Turner.

Głód najlepszym jest kucharzem

Nie będę ukrywał, że Resurrection: Powrót Czarnego Smoka rozczarowało mnie bardzo. Gra, która zapowiadała się ciekawie, okazała się w istocie zaledwie przeciętną. Prawdziwą zaś tragedią jest fakt, że albo jej twórcy wydali ją o rok za późno albo o rok za wcześnie. Na początku ubiegłego roku Resurrection: Powrót Czarnego Smoka miałby może jakieś szanse na zainteresowanie graczy. Rok ciężkiej i wytężonej pracy mógłby z kolei pozwolić na dopracowanie gry i powstanie znacznie lepszego produktu. Nie da się również ukryć, że cena Resurrection w porównaniu do cen wielu hitów jest zdecydowanie za wysoka. W swojej fraszce Igor Sikirycki postawił tezę, że najlepszym kucharzem jest głód. Zgadzam się z nim. Prawda jest jednak taka, że obecnie możemy czuć się, powiedzmy jak Kubuś Puchatek w babcinym składziku miodu, gdzie na wyciągnięcie ręki (łapy) znajduje się ulubiony smakołyk. A Resurrection: Powrót Czarnego Smoka na pewno nie jest tym, co Tygrysy lubią najbardziej.

Madmortigan

Więcej na temat:

Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
  Subskrybuj  
Powiadom o

Popularne wpisy

Popularne Gry