Zmien skórke
Logo Polygamii

RecenzjeRed Dead Redemption 2 po ponad 20 godzinach. Rockstar dojrzewa

Potrzebuję jeszcze kilku dni, żeby recenzja była sprawiedliwa. Ale głowa już pęka od przemyśleń.

Facebook Twitter Google Wykop

Pierwsze trzy lub cztery godziny trzeciego, nie drugiego Red Deada (ciekawe, jak długo będzie to jeszcze oczywistą ciekawostką), to prawdopodobnie najwspanialsze rozpoczęcie, jakie kiedykolwiek stworzyła firma na „R”. Arthur Morgan i reszta wściekłych psów Dutcha Van der Linde przedziera się przez lodowatą zamieć, uciekając od służb prawa po ogromnym, jak wnioskujemy z opowieści, skoku w Blackwater, który zakończył się jeszcze większą porażką.

Na skraju zamarznięcia, pozbawieni nadziei, ubrań i pożywienia, znajdują drewniane chatki. „Zaufajcie mi” – prosi przywódca – „przeżyjemy i to, jeśli będziemy trzymać się razem”. W takich nieoczywistych warunkach nauczycie się – lub przypomnicie sobie – sterowania, kilku systemów rządzących narracją, przyzwyczaicie do długości dialogów rodem z Tarantina, a także zaszokuje Was jedna, dość nietypowa refleksja.

Nowy Red Dead nie jest grą w otwartym świecie. Znaczy, wiadomo – na papierze jest. Niemniej nie ogrywa się jej jak gry z otwartym światem. Ba, przez następne kilkadziesiąt rozdziałów fabularnych bardzo rzadko dochodziło do mnie, że mam przed sobą kolejną w tej generacji piaskownicę. Podejrzewam, iż jeśli ktoś ma takie życzenie, mógłby zupełnie zignorować „otwartość” tej mapki i potraktować 50 czy 60 godzin całej przygody jak liniową rzecz z półki AAA. Nawet ślamazarne podróże do następnego zleceniodawcy (wszak to Rockstar, mimo wszystko) można w sporej części zautomatyzować i ufilmowić. Nie uratowano w ten sposób gangu Dutcha przed niewieloma skutkami ubocznymi reprezentowanego gatunku (o których wolałbym rozpisać się szerzej w późniejszym tekście), lecz ułatwiono na pewno życie wszystkim zmęczonym już piaskownicami, na przykład tym, którzy zamykają właśnie kolosalne w rozmiarach Odyssey.

W pewnym sensie Red Dead 2 jest zbudowany niczym antyteza otwartych gier wideo. W ostatniej kolejności stawia na czystą frajdę z podstawowej rozgrywki. Woli koncentrować się na maleńkich szczegółach, imitowaniu upierdliwej symulacji oraz sprawiać ślamazarne wrażenie, śmiejąc się w twarz wszystkim pragnącym pośpiechu lub żywiołowości rodem z Grand Theft Auto. Podejmuje intrygujący dialog z The Legend of Zelda: Breath of the Wild o tym, że pięknemu środowisku nie potrzeba tysięcy znaczników na mapie, żeby przygoda uzależniała.

Ale przede wszystkim – pragnie opowiedzieć historię. I jakbyście nie hipsteryzowali, będziecie chcieli ją przeżyć od początku do końca, wdychając każdą impresję pełnymi płucami. Narracji służy zresztą brak pośpiechu. W moim przypadku od początku scenariusza minęły już całe fikcyjne tygodnie. Czuję, że krzywdzę doświadczenie, zamieniając standardowe dwie godziny grania w siedem lub osiem dziennie.

Każdy uberhit ostatnich lat jest w mniejszej lub większej części chętny również dodać własne kilka groszy do sprawy „wyłaniających się” elementów rozgrywki (tzw. emergent gameplay). Nie wątpię, że anegdotek z Red Deada będą dosłownie tysiące. Z chęcią dorzucę do puli własną.

Arthur zarósł mi niczym drwal (sprawdź hasła: Wiedźmin 3, rosnące włosy w grach) i zauważyłem ze zdziwieniem, że nawet nie pamiętam, jak wygląda jego twarz bez brody. Pojechałem do pierwszej miejscowości, miasteczka Valentine, gdzie barber urzędował w saloonie. Przypadkowo do przybytku wbiegłem, nie wszedłem, więc nieświadomie rąbnąłem drzwiczkami gościa, który z niego wychodził. Zareagował obelgą. Nie pozostałem dłużny (gra daje wybór słownego łagodzenia konfliktów lub ich wyolbrzymiania). Wyzwał mnie na pojedynek. Wyszliśmy na zabłoconą drogę. Gdy staliśmy naprzeciw siebie i za chwilę miałbym spróbować go postrzelić, jego serce nie wytrzymało – padł na zawał. Durny ja, uznałem, że należy mi się jakaś nagroda. Podszedłem do jego ciała i zabrałem mu pieniądze. Pech chciał, że obserwowało to mnóstwo ludzi. Tak zaczęła się ogromna strzelanina ze stróżami prawa i długi etap spłacania grzywny w tym rejonie. W tym sensie Red Dead 2 jest piaskownicą, widzicie. Ale nie męczy pobocznymi aktywnościami i setkami znajdziek, które nudzą się po kilku godzinach.

W absolutnie żadnym wypadku nowa produkcja Rockstara nie jest pozbawiona naprawdę irytujących wad. Z tak pięknym światem nieco kontrastują modele postaci rodem z poprzedniej generacji. Fiksacja na punkcie dokładnych animacji powoduje głupie problemy z właściwym ustawieniem bohatera przed rozpoczęciem jakiejkolwiek czynności. Deweloperzy nadal bazują na tym samym systemie osłon podczas wymiany ognia, co lata po Gearsach, Uncharted czy nawet dość młodym The Division jest już po prostu zabawne, a w razie gdyby po trzydziestu godzinach, jak to zwykle bywa, natężenie akcji miało znacząco podskoczyć, stanie się realnym problemem. Zaś uparte anachronizmy w rozłożeniu pada oraz „rewelacyjne” sterowanie powodują, że nawet po trzech pełnych dniach grania nie mam często bladego pojęcia, co się czym robi. Ot, hejterzy będą mieli sporo argumentów do wojenkowania.

Oceniać – jak i pamiętać po latach – będę przede wszystkim fabułę. Nie chcę w świecie Red Deada przepaść bez echa, nawet nie mam ochoty myśleć, czym tak naprawdę będzie tryb Online, gdy w końcu ruszy. A zatem do finalnego tekstu muszę przebić się przez wątek fabularny. Dokończyć tę powieść. Sprawdzić, czy problemiki techniczne serio wpłyną na jej odbiór. Nie brakuje też zwyczajnej ciekawości – jesteśmy w intrygującym momencie popkultury, w którym prequele często okazują się emocjonalnie bogatsze od oryginału. A już teraz widzę, że wiedza o ostatecznym losie gangu Dutcha szalenie ubarwia tę przygodę. Zatem wracam tam. Jak większość z Was zapewne. Pogadamy dłużej za jakiś czas. Pa!

Ach, jeśli jedyne, co chcieliście zapytać, to „kiedy recenzja z oceną?”, odpowiadam – w najgorszym wypadku w poniedziałek. W lepszym w piątek. Tylko po co tak po tekstach surfować bez rzeczywistego ich czytania? Przecież wiadomo, że będzie albo maks, albo maks minus pół oczka. To największa produkcja tej generacji. A u nas maks to zaledwie sygnał, że „trzeba zagrać”. Trzeba, kurczę, oczywiste, bez względu na liczby pod recenzjami.

36
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
12 Komentarze
24 Odpowiedzi
23 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
krissu88
Użytkownik

“Zaś uparte anachronizmy w rozłożeniu pada oraz „rewelacyjne” sterowanie powodują, że nawet po trzech pełnych dniach grania nie mam często bladego pojęcia, co się czym robi. Ot, hejterzy będą mieli sporo argumentów do wojenkowania.”

Normalka w przypadku gier rockstar/cdprojeckt. Wypominasz wady – jesteś hejterem. Jak w takim razie nazwać osoby, które te wady trywializują? Chyba nie muszę mówić.

Aimagylop
Użytkownik

CD Projekt wydaje RDR 2?comment image

Lord Bart
Użytkownik

Nie, ale ma podobny status nietykalnego w świecie, jak CDP w Polsce…
https://polygamia.pl/red-dead-redemption-2-po-ponad-20-godzinach-rockstar-dojrzewa/#comment-37094

Aimagylop
Użytkownik

A, czyli autor posta po prostu wykorzystał okazję do przywalenia CDP mimo iż nie ma to z tematem nic wspólnego. Jak nazwac taką osobę? Chyba nie muszę mówić.

Lord Bart
Użytkownik

Z tematem jakim jest RDR2 faktycznie nie ma, ale z nadwyżką przehajpu w ocenach już R* i CDP ma, więc 😉

szymon.sz
Użytkownik

Podbijam. Sterowanie to dramat, kto wpadł na pomysł, żeby móc pozdrowić NPC’a i zastrzelić to tym samym przyciskiem?

gsg
Użytkownik

Zastanawia mnie ta kwestia sterowania, responsywności. Śmieszkuję ze znajomymi, że recenzje jak u Bethesdy: “tu coś nie działa, tu jest upierdliwe, R* nie umie czegoś dobrze tam zrobić od lat, czasem po prostu źle się w to gra – 10/10”. Tylko do Bethesdy krytyka na okazję Fallouta 4 straciła nieco cierpliwości i o ewidentnych błędach gry pisała z mniejszą wyrozumiałością. Skojarzyło mi się z Monster Hunterem, który przecież wśród niewtajemniczonych też czasem dostaje po uszach jako nieresponsywna gra o trudnym sterowaniu. Tak to jest, jeśli na dzień dobry wybiera się Greatsword, stacjonarną broń snajperską, jak sam o nim mówię, zamiast… Czytaj więcej »

JohnStar
Użytkownik

Jeżeli chodzi o sterowanie to nie jest ono trudne, ciężko się przyzwyczaić przez jakieś 20 min a potem, już tylko z górki. Driftowanie koniem, stawanie dęba, strzelanie w indiańskim stylu z siodła łukiem i wiele innych aktywności da się spokojnie w 1h nauczyć. Proponuje też wyłączyć sobie opcje autocelowania, wytyczania drogi itp. Wtedy gra się zdecydowanie przyjemniej i trudniej

Blue__
Użytkownik

Gra gubi klatki co dodatkowo utrudnia sterowanie(na pro ponoć w miastach w okolice 20 fps spada, materiał digital foundry byl chyba sporządzony ze zbyt wczesnego fragmentu gry), gra ma zepsuty system save(potrafi część rzeczy zapisać, część nie i np to co robiłeś przez ostatnią godzinę idzie się walić pomimo wznowienia save na którym powinno być), gra ma zepsuty system honoru(starasz, się a potem od pierdoły Ci pasek uwali), są problemy ze sterowaniem, jest okropny input lag, tutorial słabo tłumaczy mechaniki i ludzie po kilkudziesięciu godzinach nie wiedzą jak grać, albo się “boją” klikać bo nie mają pewności np czy to… Czytaj więcej »

s.p.
Użytkownik

” niby fajne, ale w praktyce będzie irytujące” Większość mechanik w grze na to jest nastawione. Ktoś mnie napadł podczas strzyżenia. Walkę wygrałem ale jestem automatycznie ścigany. Uciec teleportującym się szeryfom na piechotę nie dam rady zabić ich się nie opłaca bo cały czas grzywna idzie w górę. Tylko wczytanie poprzedniego save’a działa … fun .

znubi
Użytkownik

“jest okropny input lag”
Wow https://www.reddit.com/r/reddeadredemption/comments/9re5y0/input_lag/
https://streamable.com/oc4jc
Nagrywający ten filmik napisał że ma game mode włączony w TV. Niektórzy nie mają więc dochodzi jeszcze większy lag wtedy. Dropujący framerate też doda input laga. Teraz jeszcze sobie wyobraźcie do tego dodatkowy lag jakby gra była streamowana (a taka ma być niby przyszłość grania).

Raidenorius
Użytkownik

Dlatego gram w gry Nintendo. Tam nie potrzeba instrukcji obsługi do każdego systemu. Tam, nawet w tak rozbudowanej grze z masą zależności jaką jest Zelda BotW, wszystko wiesz po 5 minutach gry, a to, czego nie odkryłeś nie uniemożliwia czerpania przyjemności z gry, lecz jest nagrodą dla ciekawskich (parafrazując gry Nintendo zachęcają do próbowania, a nie karzą, poprzez źle opisane sterowanie i system uwielbienia w mieście itd.).

Blue__
Użytkownik

Akurat Zeldzie mam sporo do zarzucenia. Robi świetnie to czego R* nie potrafi, ale i robi do bani to co R* potrafi(chyba 😉 ). Odwrócenia sytuacji. W Zeldzie świetnie się bawiłem przez pierwsze 2-3 godziny, a potem jak już się nabawiłem tą swobodą, systemami, narozwalałem obozowisk świń na różne sposoby, to gra miała do zaoferowania pusty świat, w którym trzeba czegoś ciekawego szukać pośród otchłani nicości. Nie przepadam za pustą eksploracją, więc do mnie nie trafiło. Nie czułem żebym miał tam jakiś cel, jakąś marchewkę za którą chciałbym gonić. Walka mnie już nudziła, a szukanie małych fajnych lochów zajmowało więcej… Czytaj więcej »

Raidenorius
Użytkownik

To u mnie zupełnie inaczej. Świat ciekawił mnie przez 80 bitych godzin. Dopiero po tym czasie odczułem, że odkryłem już prawie wszystko (lecz ten dalej, okazjonalnie, zaskakiwał). Przez te wszystkie godziny moja ciekawość była pobudzona. Grałem intuicyjnie, bez minimapy i nie spoglądałem na zwykłą. Co chwilę odkrywałem coś nowego, czy to w świecie gry, czy w mechanice. Dla mnie to nie brak marchewki, to brak toporu. To tak w skrócie bo już coś o Zeldzie pisałem 🙂 https://polygamia.pl/blog/jak-wziac-gleboki-oddech-i-zdmuchnac-ten-topor-znad-glowy/

Blue__
Użytkownik

Spoko :). Tak jak mówię, ja nie lubię ekploracji, wolałem np budowę Wiedźmina 2 który miał wszystko “skompresowane” niż Wieśka 3. Oblivion mnie odrzucił fedexem, ja po prostu wolę wyjść w góry w realu(a mam 100m do lasu 😉 ), czy wyskoczyć na rower niż zwiedzać te tereny z gier. Tak po prostu mam, gry mnie trzymają czymś innym, eksploracja jest fajna, ale nie może sama w sobie zabierać za dużo czasu i nie wymagać od gracza niczego oprócz wychylonej gałki, dlatego np lubię system z Tomb Raidera czy God of Wara, gdzie mi się chce przeszukać każdy kąt, mam… Czytaj więcej »

JohnStar
Użytkownik

Bo ta gra zasługuje na 10 na 10…..Nie grałeś a gadasz głupoty. Sterowanie to banał, i mimo że nie grałem w żadną grę od R* wcześniej na konsoli to i tak nic nie musiała gra tłumaczyć. Kurde wiem, że piszę jak fan boy itp. ale z reguły jestem bardzo krytycznie nastawiony do gier. Tutaj bijąc się w piersi po jakiś 30 h gry no kurde nie mogę się oderwać. Czy to polowanie , czy łowienie ryb na razie wszystko wydaje się takie świeże i przyjemne. Czekam na RDR Online wtedy ocenię czy to najlepsza gierka jaka powstała ( przynajmniej dla… Czytaj więcej »

PaczajWSerce
Użytkownik

@Blue_ A czy to nie jest tak, że gdyby uwzględnić Twoje uwagi to byłaby gra idealna, perfekcyjna, niemożliwa?
Nie ma takiej gry i pewnie nie będzie.

Blue__
Użytkownik

Nie sądzę, bo nadal pozostają gusta. I po prostu nie chce mi się wierzyć, że jak ten jeden mąż RDR każdemu podchodzi. Nie chce mi się wierzyć, bo tak samo było z jedynką, tak samo było z jedynką, tak samo było z GTA IV i V. Znajdziesz od groma ludzi którym te gry nie leżą, którzy by je ocenili bliżej 6-7/10 niż 10/10. Wszystkie mają techniczne bolączki i rozwiązania które nie każdemu podchodziły już na premierę, mimo tego mają kosmiczne oceny od całej branży. Śmierdzi mi to mocno. Ludzi którzy się odbili od Zeldy na Switchu też trochę jest. Jak… Czytaj więcej »

C.C. Stellar
Użytkownik

Korci mnie, żeby kupić na któryś z nadchodzących długich weekendów. 🙂

makimura
Użytkownik

Gra ma całkowicie skopany interfejs. Widać, że twórcy dążyli do tego, aby było jak najmniej okienek wyboru, ale przy tak wielu mechanikach które oferuje gra, skończyło się to tragicznie. Szczególnie widać to przy wyborze ekwipunku, broni, pokarmu itp. Lepiej byłoby gdyby pozostali przy bardziej klasycznym, erpegowym interfejsie.

s.p.
Użytkownik

No ale łowienie ryb ma realistyczne sterowanie więc 10/10

TurboGad
Użytkownik

Czytając artykuł oraz komentarzem pod nim jestem wielce kontent, ponieważ przewidywałem takie właśnie problemy. Przewidywania oparte były na RDR i GTA V (ze wskazaniem na to drugie). “W pewnym sensie Red Dead 2 jest zbudowany niczym antyteza otwartych gier wideo. W ostatniej kolejności stawia na czystą frajdę z podstawowej rozgrywki. Woli koncentrować się na maleńkich szczegółach, imitowaniu upierdliwej symulacji oraz sprawiać ślamazarne wrażenie, śmiejąc się w twarz wszystkim pragnącym pośpiechu lub żywiołowości…” – IMO w jakimś stopniu to do wspomnianych gier też pasuje. To mnie właśnie w produkcjach gier zmęczyło i RDR2 w zasadzie nie jestem zainteresowany. Ta ślamazarność, to… Czytaj więcej »

czaczi87
Użytkownik

Jasne klawiszologia jest dziwna. Nadal nie rozumiem mechaniki pojedynków z Dead eye, gdzie w poprzedniej grze było to proste i sensowne. Też czasem zostaję ścigany kompletnie nie ze swojej winy. Podam przykład : gościu w największym mieście zaczął mi grozić więc naturalnie ja go ‘antagonizowałem’. W końcu położył cień na honor mojej rodziny! Doszło do bijatyki, on wyjął pistolet, ja mu obiłem mordę chyba go zabijając. I wtedy całe siła policyjna stanu się na mnie rzuciła. Uratowałem się spekakularną ucieczką między alejkami, skacząc przez płoty, bramy, domostwa gwiżdżąc jak szalony na moją Płotkę (nazwałem moją klacz ‘Roach’ , a co)… Czytaj więcej »

Blue__
Użytkownik

Gra ma wady jak każda, ale nie wierzę, że gdyby ta gra była wydana przez kogoś innego i nazywała się inaczej, to recenzenci tak ochoczo przymykaliby oko na wady takiego kalibru. I do tego pomijając nawet problemy, że każdemu jednemu recenzentowi ten typ rozgrywki by odpowiadał. Come on 97 na meta, 97 na opecritic. I tak już parę razy się zawiodłem na tak wysoko ocenianych grach w których sie bawiłem gorzej niż w niektórych które mają notę w okolicach 70… wytłumacz mi gdzie robię błąd, że nie mogę zrozumiec tej zbiorowej histerii z klapkami na oczach na to co mnie… Czytaj więcej »

chyzwar
Użytkownik

Ale Wiedźmin 3 akurat nie miał wad.

madoc
Użytkownik

Fatalny rozwój postaci, walka która prawie wcale się nie rozwija przez jakieś 100 godzin gry, niepotrzebne pytajniki, nieunikatowe “unikaty”, nieprzemyślany system poziomów zadań, brak niektórych animacji jak picie mikstur czy nakładanie olejów, zbędna kusza, rozczarowujący brak kontynuacji niektórych wątków z poprzedniczek… Może tylko dodam, że uwielbiam trzeciego Wiedźmina i jest on bez dwóch zdań jedną z najlepszych i najważniejszych gier w jakie kiedykolwiek grałem, łącznie z dodatkami, które dopełniają to arcydzieło. To najlepiej pokazuje, że suche, racjonalne podejście do oceniania czegokolwiek nie zawsze ma sens. Czasem nawet wydawałoby się bardzo duże wady po prostu bledną przy wysokiej jakości całej reszty.… Czytaj więcej »

chyzwar
Użytkownik

Ok, racja, rzeczywiście kilka rzeczy dałoby się poprawić. Już zapomniałem o tym, zapamiętałem tylko jak dobrze się grało, i dokładnie w tym rzecz.

Blue__
Użytkownik

Ja nie skończyłem ;). Dlaczego? Głównie dlatego że po Czerwonym Baronie główny wątek się kompletnie rozmył – nie czułem marchewki. Postać Jaskra była mega niesympatyczna, a nie mógł się odczepić i ciągle musiałem go niańczyć. W teorii gra powinna dążyć do szukania Ciri, a przez to jak poprowadzili fabułę wyglądało jakby kompletnie Geraltowi(i w finalnie mi też) nie zależało na jej poszukiwaniach, bo bardziej interesujące jest znalezienie patelni dla staruszki. Druga sprawa to technikalia, z czymś co dla mnie tę grę zabiło – czasy wczytywania. Na początku było spoko(grałem na Xboxie One), ale im dalej tym gorzej. W końcu miałem… Czytaj więcej »

skaposzczet
Użytkownik

Jedyne do czego bym się w tej grze przyczepił, to właśnie czasami sterowanie na tyle skomplikowane, że samouczek nie wystarczy i trzeba pytać wujka googla.
Cała reszta to dla mnie jednak kwestia gustu. Ja jestem zaskoczony i bardzo ucieszony, że w dzisiejszych czasach gier gdzie ma być szybko, łatwo i bezrefleksyjnie Rockstar odważyło się postawić na taki realizm. Gra się fantastycznie a imersja jest na nieporównywalnym dotąd poziomie.

JohnStar
Użytkownik

Zgadzam się z Twoją interpretacją 🙂 nie ma ideałów- ale ta gra go przypomina

JohnStar
Użytkownik

Parę słów : RDR 2 to najlepsza gra w jaką grałem, poważnie !!!
Najlepszy otwarty świat, najlepsza przyroda w grze, najlepsze dialogi….
Gra jest rewolucyjna, grafika na te konsole wgniata w fotel.
Czepianie się sterowania i ślamazarności jest trochę na wyrost.
A co do przestępstw to proponuje popełniać je w masce, wtedy tak nie ścigają:)
Pozdrawiam
Ahhh oby multi było równie miodne, oby!! liczę na nie bardziej niż na Cyberpunka

ZeusEx
Użytkownik

97/100 od branży na metacritic. Ten świat zwariował. Mam nadzieję, że chociaż Polygamia podejdzie do sprawy rzetelnie. Już nie raz pokazaliście, że macie jaja, żeby za niedoróbki obniżyć ocenę nawet wielkim tytułom. Do dziś pamiętam 3/5 dla Diablo 3 od Konrada – ile wtedy było płaczu, a czas pokazał, że to była bardzo trafna ocena, zwłaszcza jak na stan w jakim gra trafiła do ludzi zaraz po premeirze.

Finear
Użytkownik

uncharted 3 “za dużo strzelania”

never forget [*]

TheMisterA
Użytkownik

Ja jestem umiarkowanym fanem Rockstara. GTA 4 mi się nie podobało – było widać, że Rockstar nie potrafi robić poważnych gier, z kolei GTA 3 też mi się nie podobało. Te zabawowe gry jak VIce City i San Andreas były bardzo fajne. RDR już lepiej, bo oderwanie od świata GTA (bardzo przerysowanego, karykaturalnego) dało możliwość zrobienia poważniejszej gry – ale jednak, czegoś brakowało. W GTA 5 – Rockstar nie kombinował i zrobił taką grę jak potrafi najlepiej – karykaturę z dużą dozą gorzkawego humoru. RDR 2 z kolei to inna gra, to poważniejsza gra, to nie jest tytuł dla nastolatków… Czytaj więcej »

Raidenorius
Użytkownik

Co do samego tekstu (recenzji wstępu) – to jest świetny. Zachęca do zagrania, lecz nie pomija wad.

mcklop.
Użytkownik

Ciekawe, bo ja na przykład grałem dosłownie cały weekend od piątku (myślę, że 25 godzin nabiłem) i niemalże zupełnie olałem historię jak na razie. Gra jest przeogromna i złożona i potrzebowałem trochę czasu, żeby ochłąnąć i ogarnąć, co i jak, więc głównie jeżdzę sobie konno, to rabując, to polując, to robiąc pierdyliard różnych rzeczy. Sterowanie rzeczywiście jest skomplikowane i ciągle mam czasem problem – zwłaszcza podczas napadów, bo sporo rzeczy jest kontekstowych i łatwo o pomyłkę. Udana grabież przynosi za to mnóstwo satysfakcji 😉