Zmien skórke
Logo Polygamii

Recenzje“Przez Mroczny Portal” – recenzja. Horda powraca do Azeroth!

W najnowszej książce wydawnictwa Insignis Ner’hzul ponownie staje na czele Hordy. Czy Gul’dan i tym razem ściągnie go ze ścieżki honoru?

Facebook Twitter Google Wykop

Nie będę ukrywać, że moja miłość do Warcrafta jest długa, namiętna i od pierwszego wejrzenia. Spędziłam z nim nie tylko te walentynki, ale też zeszłoroczne i z pewnością kilka poprzednich również. Są takie światy, które stają się naszym drugim domem, a chociaż zameldowana tu nie jestem, to dla mnie domem jest właśnie Azeroth.

Dlatego czytanie książek Christie Golden i Aarona Rosenberga uważam za swój przyjemny obowiązek. Ona, od lat zatrudniona w firmie jako Senior Writer, zna uniwersum chyba najlepiej ze wszystkich w Blizzardzie. On, od lat wydający dziesiątki powieści i scenariuszy do gier, jak nikt inny potrafi ożywić postacie z ekranu w naszej wyobraźni. Razem dają nam niesamowity mezalians książek krótkich i ciekawych, ale o obszernej treści zawierającej wiele ciekawostek ze świata.

“Przez Mroczny Portal” to kontynuacja wydarzeń z “Fal Ciemności”, opowiadająca wydarzenia Drugiej Wojny. Przymierze odparło atak Hordy, a Gul’Dan nie żyje. Po drugiej stronie zniszczonego portalu Grommash, Kilrogg i dawny przywódca Orków, szaman Ner’zhul, zbierają resztki klanów by rozpocząć ostateczny najazd na siły Przymierza.

Po stronie ludzi mamy wciąż napiętą atmosferę. Khadgar ostrzega nowych liderów sojuszu o szczelinie, przez którą Stara Horda ponownie przejdzie z Draenoru do ich świata. Turalyon radzi sobie świetnie z nowymi obowiązkami po śmierci Anduina Lothara, chociaż problemy mnożą się jak elfy na drzewie. Alleria Bieżywiatr ciska w ludzi piorunami nienawiści, ranni i poszkodowani wciąż potrzebują pomocy paladynów, szczury atakują gnomich robotników, budujących kolejkę między Stormwind a Ironforge, a Khadgar wzywa do broni.

Nie trzeba długo czekać, aż wątły spokój zamieni się w liczne bitwy i skrupulatnie zaplanowane akcje, z których nie wszystkie pójdą po myśli obu frakcji. Tak jak dzisiaj Horda i Przymierze walczą o Azuryt w dodatku Battle for Azeroth, tak w książce element sporny stanowi nie tylko ziemia, ale również potężne artefakty, w tym czaszka martwego czarnoksiężnika Gul’dana.

Gul’dan niósł w świecie Azeroth tylko zniszczenie, nic więc dziwnego, że zdobycie potężnego artefaktu rozpoczęło falę kolejnych przykrych wydarzeń. To właśnie jego moc sprawiła, że stary szaman Ner’hzul wpadł w zasadzkę, przez którą narodził się władca plagi – Lich King.

Przez Mroczny Portal to książka napisana w przyjazny sposób, zresztą jak wszystkie książki Christie i Aarona. Tłumaczenia Dominiki Repeczko są rewelacyjne i oddają charakter ich twórczości, bo tłumaczka tak jak my jest fanką uniwersum, które kocha i lubi opisywać. Pomijając zadymę związaną z tłumaczeniami nazw własnych, radzi sobie z tymi książkami świetnie. Niestety, jest to jedno z jej ostatnich tłumaczeń dla tego uniwersum, bo bojownicy o Hellscreama wygrali z Insignisowym Piekłoryczem. Tutaj kilka nazw własnych pojawia się już w oryginalnej formie. Żegnaj Burzogrodzie, witaj ponownie Stromgarde Keep!

Warto jednak wcześniej przeczytać “Fale Ciemności”, ponieważ niektóre fragmenty Mrocznego Portalu mogą Wam wydać się niezrozumiałe, jeśli zaczynacie od niego przygodę z warcraftowymi książkami.

Nie potrafię nic złego o tej książce powiedzieć. Jest tak dobrze napisana, tak ciekawie rozbudowuje wiedzę ze świata Warcrafta II i do tego jest krótka i przyjemna, z ciekawą fabułą i interesującymi postaciami, że nawet ludzie, którzy nie znają za dobrze tych gier mogą spokojnie sięgać po serię Blizzard Legends. To doskonałe uzupełnienie uniwersum, które w grach nie mogło zostać aż tak szczegółowo pokazane.

Co ciekawe, wiele postaci przewija się w innych ważnych wydarzeniach. Kapłan Alonsus Faol w ostatniej książce Christie Golden “Cisza Przed Burzą” pojawia się jako nieumarły, który po tylu latach wciąż ma nadzieję na zjednoczenie obu frakcji. Motywacje bohaterów zmieniają się, każdy z nich ewoluuje, ale też wnosi do świata ważny wycinek, który jak efekt motyla przekłada się na dalsze historie. Dlatego też polecam, by sięgając po jedną z książek Blizzard Legends nastawić się na długą przygodę z pozostałymi tomami. Ciężko bowiem podzielić je na poszczególne dzieła, kiedy wszystkie zmierzają do tego, by ukazać prawdziwe oblicza Hordy i Przymierza oraz nadać kilku odcieni szarości czarno-białym na pierwszy rzut oka wydarzeniom.

Ja uwielbiam i Wam też polecam. For The Horde!

Grafika na okładce: “Opening the Dark Portal”, Guilherme Henrique.

3
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
2 Komentarze
1 Odpowiedzi
3 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
indeed
Użytkownik

Strasznie dziwnie te spolszczone nazwy własne brzmią, a mówię to z perspektywy osoby, której styczność z tym uniwersum się na Warcraft 3: Frozen Throne zakończyła. Strach się bać jak nienanturalne muszą być dla ludzi łupiących od X lat w WoWa 😉

Finear
Użytkownik

>Strach się bać jak nienanturalne muszą być dla ludzi łupiących od X lat w WoWa

sa koszmarne, fajnie że wychodza te ksiażki i tłumaczka też czesto korzysta z pomocy polskiego community wow ale zalecenie jakie dostaje z góry imo są idiotyczne i kalecza te ksiażki dla osób które miały w jakis sposób stycznosc z oryginałem

Kalimdor
Użytkownik

Już po przeczytaniu okładek nie dotknąłbym tego xD Język polski jest bardzo słaby, a angielski wszędzie już powinien być drugim językiem człowieka rozumnego w polszy. Może bym dał do czytania ale nie mam jeszcze żadnych 7-8 latków w rodzinie.