Zmien skórke
Logo Polygamii

PublicystykaPolyPlotek: Co rośnie Jacykowowi zamiast klaty, czyli polska premiera Move

Dzisiaj odbyła się oficjalna premiera kontrolerów PlayStation Move zorganizowana przez Sony Computer Entertainment Polska. Poza tym, że Roman Polko wystąpi …

Dzisiaj odbyła się oficjalna premiera kontrolerów PlayStation Move zorganizowana przez Sony Computer Entertainment Polska. Poza tym, że Roman Polko wystąpi w nowym SOCOM: Polskie Siły Specjalne, gracze nie mogli dowiedzieć się na niej nic nowego. Zresztą, to nie była impreza dla nas. Celem były media głównego nurtu. To dla nich ściągnięto celebrytów, którzy prezentowali kolejne produkcje na Move.

Konferencję prowadził Krzystof Ibisz, który po powitaniu "wirtualnie zakręconych" opisał siebie jako "prostego, skromnego i zupełnie niewirtualnego prezentera telewizyjnego". Dla niewtajemniczonych była chwila poświęcona ogólnie PlayStation 3 i nowemu kontrolerowi. Mogliśmy dowiedzieć się na przykład, że granie na PS3 co prawda nie wygląda na dynamiczną rozgrywkę, o ile nie patrzy się na ekran, ale za to można "walczyć z potworami, zdobywać zamki i uprawiać grządki", było też oczywiście o ratowaniu świata. Niestety temat ogrodniczy nie został dalej pociągnięty.

Na pierwszy ogień dostaliśmy prezentację Start the Party - czyli kolekcji minigier imprezowych. Na wstępie skromny prowadzący ostrzegł nas lojalnie, że jest tak, że "włącza się telewizję i pojawia się Ibisz, włącza się radio, jest Ibisz" i że w tej grze też go usłyszymy. Tak więc Ibisz grał słuchając komentarza Ibisza. Jak szło? Różnie, zakładam jednak, że specjalnie dał wygrać zaproszonym z sali uczestnikom. W końcu nie wypadało, żeby to on zwyciężył.

Popatrzyłem sobie na reakcje sali, ludziom się podobało. Minigry, które przenoszą rozgrywkę do naszego pokoju i zamieniają kontroler w śmieszne urządzenia trafiły do ludzi którzy zwykle nie grają. Trudno się temu dziwić, bo Start the Party jest zabawne, ładnie wygląda i trafiać powinno właśnie do każdego.

Po Start the Party przyszła kolej na Sports Champions. Tym razem do Ibisza dołączył Mrozu, który grał w ping ponga. Mogliśmy dowiedzieć się, że z PlayStation zetknął się po raz pierwszy w Sopocie, gdzie był na turnieju SingStara, że jest fanem piłki nożnej, no ale w ping ponga również grywał. To było bardzo ciekawe. Jego wrażenia z grania? Jest świetnie, wszystko dobrze odwzorowane. "To co parę lat temu było możliwe tylko w wyobraźni, czy spotykaliśmy w ksiażkach SF staje się rzeczywistością" - stwierdził prezenter - "no a w 3D to w ogóle będzie odjazd". Mrozu oczywiście wygrał z komputerową przeciwniczką, dostał zasłużone brawa, a gracze poczuli się zwycięzcami.

Po mini grach i sporcie wraz z Krzysztofem zagłębiliśmy się w "mroczne klimaty rodem z Podziemnego Kręgu i walk ulicznych" czyli pokazano The Fight. Na scenie pojawił się Krzysztofa Diablo Włodarczyk zapowiedziany w charakterystyczny sposób przez prowadzącego. Na pytania o grę i jej realizm odpowiadał szczerze, co miłe. Czy można się nauczyć z gry z technik walki? Raczej nie. Czy ma to jakieś przełożenie na sport? W każdej walce trzeba w zasadzie podnieść ręce do góry. Minimalnie, w iluś procentach pomoże to może jakimś laikom.

O Romanie Polko i SOCOMie już wiecie. Poza tym, że użyczy swojego głosu, powiedział również, że Jarosław Boberek bardzo na niego krzyczał podczas prac nad udźwiękowieniem i że po całym dniu pracy czasami fajnie jest siąść przed komputerem i się wyładować.

Na sam koniec chyba najsłabsza gra - TV Superstars. Na scenie Jacyków i Sasza Strunin, którzy też nie grali, ale opowiadali o swoim udziale w produkcji gry. O ile Sasza w grze jest pomocną gwiazdką dla graczy o tyle Jacyków powiedział jest "zagrzewem do walki i opiekuje się celebrytami". Poza tym dodał, iż zawsze chciał być postacią z kreskówki i teraz to się spełniło. To też jego pierwsza gra wideo, ale ma nadzieję, iż nie ostatnia. Cóż wektor naszych nadziei jest skierowany w przeciwnym kierunku. Najlepsze było jednak na koniec, gdy mogliśmy się dowiedzieć, że Jacykowowi zamiast klaty rośnie pupa, co wg Ibisza było po prostu kwestią priorytetów na siłowni. Niestety nie wiemy, czy miało to cokolwiek wspólnego z kontrolerem Move, oraz czy Jacyków używa go na siłowni.

No i to by było na tyle z premiery. Ibisz stwierdził, że Move powoduje wydzielanie endorfin i faktycznie coś w tym było - wszyscy na pokazie byli młodzi, piękni, sławni i uśmiechnięci. Gracze nie mieli co na nim szukać, za to media głównego nurtu zwabione nagromadzeniem celebrytów w jednym miejscu znalazły na pewno dla siebie materiał. Przy okazji na pewno wspomną też o nowych kontrolerach Sony.

Czy to dobra droga? Moim zdaniem, o ile rozumiem, że zatrudnianie dużych nazwisk, takich jak Żebrowski, Linda do udźwiękawiania gier ma sens, o tyle rozmienianie się na drobne już mniejszy. No chyba, że chodzi tylko i wyłącznie o obecność w magazynach plotkarskich.

Piotr Gnyp

PS Na pokazie był również Leszek Możdżer, ale nie brał udziału w samej prezentacji. Nadal też nie znamy jego opinii o ścieżce dźwiękowej z TV Superstars.

Facebook Twitter Google Wykop

Dzisiaj odbyła się oficjalna premiera kontrolerów PlayStation Move zorganizowana przez Sony Computer Entertainment Polska. Poza tym, że Roman Polko wystąpi w nowym SOCOM: Polskie Siły Specjalne, gracze nie mogli dowiedzieć się na niej nic nowego. Zresztą, to nie była impreza dla nas. Celem były media głównego nurtu. To dla nich ściągnięto celebrytów, którzy prezentowali kolejne produkcje na Move.

Konferencję prowadził Krzystof Ibisz, który po powitaniu “wirtualnie zakręconych” opisał siebie jako “prostego, skromnego i zupełnie niewirtualnego prezentera telewizyjnego”. Dla niewtajemniczonych była chwila poświęcona ogólnie PlayStation 3 i nowemu kontrolerowi. Mogliśmy dowiedzieć się na przykład, że granie na PS3 co prawda nie wygląda na dynamiczną rozgrywkę, o ile nie patrzy się na ekran, ale za to można “walczyć z potworami, zdobywać zamki i uprawiać grządki”, było też oczywiście o ratowaniu świata. Niestety temat ogrodniczy nie został dalej pociągnięty.

Na pierwszy ogień dostaliśmy prezentację Start the Party – czyli kolekcji minigier imprezowych. Na wstępie skromny prowadzący ostrzegł nas lojalnie, że jest tak, że “włącza się telewizję i pojawia się Ibisz, włącza się radio, jest Ibisz” i że w tej grze też go usłyszymy. Tak więc Ibisz grał słuchając komentarza Ibisza. Jak szło? Różnie, zakładam jednak, że specjalnie dał wygrać zaproszonym z sali uczestnikom. W końcu nie wypadało, żeby to on zwyciężył.

Popatrzyłem sobie na reakcje sali, ludziom się podobało. Minigry, które przenoszą rozgrywkę do naszego pokoju i zamieniają kontroler w śmieszne urządzenia trafiły do ludzi którzy zwykle nie grają. Trudno się temu dziwić, bo Start the Party jest zabawne, ładnie wygląda i trafiać powinno właśnie do każdego.

Po Start the Party przyszła kolej na Sports Champions. Tym razem do Ibisza dołączył Mrozu, który grał w ping ponga. Mogliśmy dowiedzieć się, że z PlayStation zetknął się po raz pierwszy w Sopocie, gdzie był na turnieju SingStara, że jest fanem piłki nożnej, no ale w ping ponga również grywał. To było bardzo ciekawe. Jego wrażenia z grania? Jest świetnie, wszystko dobrze odwzorowane. “To co parę lat temu było możliwe tylko w wyobraźni, czy spotykaliśmy w ksiażkach SF staje się rzeczywistością” – stwierdził prezenter – “no a w 3D to w ogóle będzie odjazd”. Mrozu oczywiście wygrał z komputerową przeciwniczką, dostał zasłużone brawa, a gracze poczuli się zwycięzcami.

Po mini grach i sporcie wraz z Krzysztofem zagłębiliśmy się w “mroczne klimaty rodem z Podziemnego Kręgu i walk ulicznych” czyli pokazano The Fight. Na scenie pojawił się Krzysztofa Diablo Włodarczyk zapowiedziany w charakterystyczny sposób przez prowadzącego. Na pytania o grę i jej realizm odpowiadał szczerze, co miłe. Czy można się nauczyć z gry z technik walki? Raczej nie. Czy ma to jakieś przełożenie na sport? W każdej walce trzeba w zasadzie podnieść ręce do góry. Minimalnie, w iluś procentach pomoże to może jakimś laikom.

O Romanie Polko i SOCOMie już wiecie. Poza tym, że użyczy swojego głosu, powiedział również, że Jarosław Boberek bardzo na niego krzyczał podczas prac nad udźwiękowieniem i że po całym dniu pracy czasami fajnie jest siąść przed komputerem i się wyładować.

Na sam koniec chyba najsłabsza gra – TV Superstars. Na scenie Jacyków i Sasza Strunin, którzy też nie grali, ale opowiadali o swoim udziale w produkcji gry. O ile Sasza w grze jest pomocną gwiazdką dla graczy o tyle Jacyków powiedział jest “zagrzewem do walki i opiekuje się celebrytami”. Poza tym dodał, iż zawsze chciał być postacią z kreskówki i teraz to się spełniło. To też jego pierwsza gra wideo, ale ma nadzieję, iż nie ostatnia. Cóż wektor naszych nadziei jest skierowany w przeciwnym kierunku. Najlepsze było jednak na koniec, gdy mogliśmy się dowiedzieć, że Jacykowowi zamiast klaty rośnie pupa, co wg Ibisza było po prostu kwestią priorytetów na siłowni. Niestety nie wiemy, czy miało to cokolwiek wspólnego z kontrolerem Move, oraz czy Jacyków używa go na siłowni.

No i to by było na tyle z premiery. Ibisz stwierdził, że Move powoduje wydzielanie endorfin i faktycznie coś w tym było – wszyscy na pokazie byli młodzi, piękni, sławni i uśmiechnięci. Gracze nie mieli co na nim szukać, za to media głównego nurtu zwabione nagromadzeniem celebrytów w jednym miejscu znalazły na pewno dla siebie materiał. Przy okazji na pewno wspomną też o nowych kontrolerach Sony.

Czy to dobra droga? Moim zdaniem, o ile rozumiem, że zatrudnianie dużych nazwisk, takich jak Żebrowski, Linda do udźwiękawiania gier ma sens, o tyle rozmienianie się na drobne już mniejszy. No chyba, że chodzi tylko i wyłącznie o obecność w magazynach plotkarskich.

Piotr Gnyp

PS Na pokazie był również Leszek Możdżer, ale nie brał udziału w samej prezentacji. Nadal też nie znamy jego opinii o ścieżce dźwiękowej z TV Superstars.

Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
  Subskrybuj  
Powiadom o