Zmien skórke
Logo Polygamii

ZapowiedziPo pokazie: Spider-Man: Shattered Dimensions

Kolejną grą, którą zobaczyłem na poprzedzającej E3 imprezie Activision w Londynie był Spiderman: Shattered Dimensions. O jakości poprzednich gier z …

Kolejną grą, którą zobaczyłem na poprzedzającej E3 imprezie Activision w Londynie był Spiderman: Shattered Dimensions. O jakości poprzednich gier z człowiekiem-pająkiem w roli głównej nie zamierzam się wypowiadać, bo sam Bobby Kotick przyznał, że nie były to udane produkcje. Czy produkcja studia Beenox ma szansę na zmienić ten trend?

Jak już zapewne wiecie, tytułowe wymiary to cztery różne światy, w których czterech różnych Spidermanów usiłuje odzyskać fragmenty roztrzaskanego artefaktu Tablet of Order and Chaos. Oczywiście nie ma mowy o prostym odszukaniu świecącego kawałka i odesłaniu go międzywymiarową pocztą do Petera Parkera, który całe poszukiwania zapoczątkował. Tam, gdzie jest wielka moc, są przecież chcący wykorzystać ją do zapanowania nad światem (w tym wypadku - światami) złoczyńcy. Nawet drobny fragment artefaktu obdarza właściciela potęgą, jeśli siły zła doprowadziłyby do ich połączenia... No, ale to się przecież nie stanie. Na pewno nie na naszej zmianie!

Skąd pomysł na połączenie różnych wersji przygód człowieka-pająka? Kevin Umbricht - associate producer gry - podał mi chyba najoczywistszą opowieść - ekipa Beenox przyglądała się wszystkim możliwościom na zrobienie czegoś świeżego i po prostu nie mogła zdecydować się na jedną z nich. Po upewnieniu się, że będą dysponowali technologią, by połączyć cztery rzeczywistości w jednej grze i  jednocześnie odróżnić je od siebie stylem grafiki oraz formułą rozgrywki, zdecydowali się podjąć to wyzwanie.

50 lat komiksu

Gra nie ma absolutnie żadnego związku z kinowymi produkcjami. Wszystko, co znajdziemy w Shattered Dimensions zostało zaczerpnięte z bogatej historii komiksów o człowieku-pająku. Za scenariusz i niektóre postacie odpowiada Dan Slott, który współtworzył też The Amazing Spiderman. Zgodnie z dobrymi obyczajami, wszystkie decyzje i drobne zmiany, pozwalające lepiej dostosować scenariusz i postacie do wymagań interaktywnej rozrywki były konsultowane z firmą Marvel. Gra ma być przystępna dla każdego gracza, ale fani komiksów będą raczeni smaczkami, których zwykły laik i ewentualnie fan Toby'ego Mcguire'a nie zauważy.

Do tej pory znaliśmy dwie rzeczywistości, które odwiedzimy w trakcie gry:  "klasyczną" (The Amazing Spiderman) i Noir. W tej pierwszej rozgrywka do bólu przypomina to, co widzieliśmy w poprzednich grach. Spidey lata pomiędzy wieżowcami współczesnego Nowego Jorku (nie jest to typowy otwarty świat, ale mamy sporą dowolność w śmiganiu na zaczepionych gdzieś ponad ekranem pajęczynach), łapie bandytów, a później wybiera się do dżungli, gdzie zapoluje na niego Kraven the Hunter.

Spiderman dysponuje tu klasycznymi combosami i akrobacjami, które widzieliśmy już mnóstwo razy. Efektowność tak oklepanych ciosów jest dyskusyjna, a przeciwnicy stanowią raczej tło dla popisów głównego bohatera. Powróci większość uderzeń z poprzednich gier, ale ludzie z Beenox wymyślili też kilka nowych akcji i zastosowań dla talentów Pająka. Mimo wszystko walka nie wygląda na szczególnie ekscytującą.

Rozwój głównego bohatera będzie następował równolegle w każdym ze światów.  W grze znajdziemy Web of Destiny - system wyzwań, które odblokowują nowe ciosy i umiejętności w "sklepie". Kupujemy je za zdobywane w trakcie rozgrywki punkty doświadczenia. Podobnie zresztą jak rysunki koncepcyjne i inne bonusy. Standard.

Nowością są fragmenty, w których wykańczamy przeciwnika, obserwując akcję z oczu głównego bohatera i zadając ciosy analogowymi gałkami, jak w grach bokserskich. Będą one pojawiały się głównie przy pojedynkach z bossami.

Jaskrawe kolory pierwszego uniwersum zdradzają problemy z naturalnością animacji, których nie tuszuje delikatny cell-shading.  Akurat ten bohater powinien swoją zwinnością i gibkością deklasować innych, a w Shattered Dimensions sprawia wrażenie, jakby dopiero uczył się fachu. Na pewno nie wygląda to jest to nowa jakość, w stosunku do tego, co widzieliśmy chociażby w Web of Shadows.

Akcja w uniwersum Noir wygląda zdecydowanie ciekawiej. Przenosimy się w nim w lata 30-te XX wieku, a Spiderman zamiast swojego stroju pomyka po mieście w lekko zmodyfikowanym mundurze pilota z pierwszej wojny światowej.

Pokazano nam poziom rozgrywający się w wesołym miasteczku (fani Człowieka-Pająka wiedzą już, że głównym przeciwnikiem był w nim Norman Osborn, znany lepiej jako Green Goblin). Spiderman czaił się na swoich przeciwników w ukryciu, które dawały cienie czy wysokie budynki. Poruszanie utrudniały wybuchające co jakiś czas fajerwerki, które rozświetlały okolicę. Wystarczy chwila na widoku i trzeba szybko znaleźć sobie kryjówkę, w której poczekamy na amnezję przeciwników. Uwypuklenie elementów skradanki i cichego rozprawiania się z łotrami to cechy szczególne tego uniwersum. Podobnie jak czarno-biała, naprawdę dodająca grze ciekawszego klimatu, kolorystyka. Spiderman ma sporo pomysłów na unieszkodliwienie wrogów, w zależności od miejsca w którym się znajduje i choć do Arkham Asylum brakuje sporo, to te kilka chwil spędzonych w świecie Noir było z pewnością najciekawszą częścią pokazu.

Cyber-pająk

W Londynie po raz pierwszy pokazano dziennikarzom trzecie uniwersum, które wybrano do gry - Spiderman 2099. Łatwo możecie się domyślić, że akcja tego rozdziału dzieje się w przyszłości. Zgodnie z tradycją znów dochodzi do wypadku, którego ofiarą jest tym razem błyskotliwy naukowiec - Miguel O'Hara.

Smaczkiem, który odróżni 2099 od pozostałych światów jest - poza mocno futurystycznymi widokami i przeciwnikami, których nazwy muszą zaczynać się od "cyber" - zdolność Spidermana do szybowania. Nie chodzi tu jednak tylko o zwykłe przedłużanie lotu przez rozpostarcie cybernetycznego kostiumu wyposażonego w małe skrzydełka (detale strojów sprawiają, że jest na czym oko zawiesić). Mówimy raczej o swobodnym spadku z ogromnych wysokości. Kiedy Spiderman omija przeszkody i namierza wrogów, trudno nie mieć dalekich skojarzeń z rozgrywką z REZ. Oczywiście zabawa w tym uniwersum nie będzie polegała wyłącznie na nieskończonym spadaniu, ale poza tymi momentami mechanika jest już standardowa. W 2099, a przynajmniej w jednym z poziomów, zmierzymy się z Hobgoblinem.

Na temat czwartego uniwersum nikt nie chciał puścić pary z ust. Ujawnienie planowane jest na lipcowy ComiCon w San Diego. Premiera gry jest natomiast przewidywana na wrzesień bieżącego roku. Moim zdaniem jednak niespecjalnie warto na nią czekać.

Na prezentacji nie uświadczyłem żadnej nowej jakości, która odróżniałaby Shattered Dimensions od wcześniejszych, niezbyt udanych, gier spod znaku Spidermana. Pomysł na połączenie czterech światów znanych z komiksów bynajmniej nie jest tu gwarantem zmian na plus i podniesienia poprzeczki, bo jedynie Noir wnosi powiew przyjemnej świeżości (choć wystarczy tylko wspomnieć Arkham Asylum, by Pająkowi zrzedła mina). The Amazing Spiderman wygląda do bólu sztampowo, a Spiderman 2099 poza "Rezowymi" epizodami, również niczym nie przykuł mojej uwagi. Bobby Kotick raczej znów nie będzie zadowolony, ale jeśli naprawdę chciał by Spiderman odbił się od dna, to powinien zlecić stworzenie nowej gry bardziej doświadczonej ekipie, niż Beenox. Może i znają oni uniwersum Marvela (współpracowali z innymi studiami przy ośmiu grach), ale hitów w ich autorskim portfolio nie widzę.

Maciej Kowalik

Facebook Twitter Google Wykop

Kolejną grą, którą zobaczyłem na poprzedzającej E3 imprezie Activision w Londynie był Spiderman: Shattered Dimensions. O jakości poprzednich gier z człowiekiem-pająkiem w roli głównej nie zamierzam się wypowiadać, bo sam Bobby Kotick przyznał, że nie były to udane produkcje. Czy produkcja studia Beenox ma szansę na zmienić ten trend?

Jak już zapewne wiecie, tytułowe wymiary to cztery różne światy, w których czterech różnych Spidermanów usiłuje odzyskać fragmenty roztrzaskanego artefaktu Tablet of Order and Chaos. Oczywiście nie ma mowy o prostym odszukaniu świecącego kawałka i odesłaniu go międzywymiarową pocztą do Petera Parkera, który całe poszukiwania zapoczątkował. Tam, gdzie jest wielka moc, są przecież chcący wykorzystać ją do zapanowania nad światem (w tym wypadku – światami) złoczyńcy. Nawet drobny fragment artefaktu obdarza właściciela potęgą, jeśli siły zła doprowadziłyby do ich połączenia… No, ale to się przecież nie stanie. Na pewno nie na naszej zmianie!

Skąd pomysł na połączenie różnych wersji przygód człowieka-pająka? Kevin Umbricht – associate producer gry – podał mi chyba najoczywistszą opowieść – ekipa Beenox przyglądała się wszystkim możliwościom na zrobienie czegoś świeżego i po prostu nie mogła zdecydować się na jedną z nich. Po upewnieniu się, że będą dysponowali technologią, by połączyć cztery rzeczywistości w jednej grze i  jednocześnie odróżnić je od siebie stylem grafiki oraz formułą rozgrywki, zdecydowali się podjąć to wyzwanie.

50 lat komiksu

Gra nie ma absolutnie żadnego związku z kinowymi produkcjami. Wszystko, co znajdziemy w Shattered Dimensions zostało zaczerpnięte z bogatej historii komiksów o człowieku-pająku. Za scenariusz i niektóre postacie odpowiada Dan Slott, który współtworzył też The Amazing Spiderman. Zgodnie z dobrymi obyczajami, wszystkie decyzje i drobne zmiany, pozwalające lepiej dostosować scenariusz i postacie do wymagań interaktywnej rozrywki były konsultowane z firmą Marvel. Gra ma być przystępna dla każdego gracza, ale fani komiksów będą raczeni smaczkami, których zwykły laik i ewentualnie fan Toby’ego Mcguire’a nie zauważy.

Do tej pory znaliśmy dwie rzeczywistości, które odwiedzimy w trakcie gry:  “klasyczną” (The Amazing Spiderman) i Noir. W tej pierwszej rozgrywka do bólu przypomina to, co widzieliśmy w poprzednich grach. Spidey lata pomiędzy wieżowcami współczesnego Nowego Jorku (nie jest to typowy otwarty świat, ale mamy sporą dowolność w śmiganiu na zaczepionych gdzieś ponad ekranem pajęczynach), łapie bandytów, a później wybiera się do dżungli, gdzie zapoluje na niego Kraven the Hunter.

Spiderman dysponuje tu klasycznymi combosami i akrobacjami, które widzieliśmy już mnóstwo razy. Efektowność tak oklepanych ciosów jest dyskusyjna, a przeciwnicy stanowią raczej tło dla popisów głównego bohatera. Powróci większość uderzeń z poprzednich gier, ale ludzie z Beenox wymyślili też kilka nowych akcji i zastosowań dla talentów Pająka. Mimo wszystko walka nie wygląda na szczególnie ekscytującą.

Rozwój głównego bohatera będzie następował równolegle w każdym ze światów.  W grze znajdziemy Web of Destiny – system wyzwań, które odblokowują nowe ciosy i umiejętności w “sklepie”. Kupujemy je za zdobywane w trakcie rozgrywki punkty doświadczenia. Podobnie zresztą jak rysunki koncepcyjne i inne bonusy. Standard.

Nowością są fragmenty, w których wykańczamy przeciwnika, obserwując akcję z oczu głównego bohatera i zadając ciosy analogowymi gałkami, jak w grach bokserskich. Będą one pojawiały się głównie przy pojedynkach z bossami.

Jaskrawe kolory pierwszego uniwersum zdradzają problemy z naturalnością animacji, których nie tuszuje delikatny cell-shading.  Akurat ten bohater powinien swoją zwinnością i gibkością deklasować innych, a w Shattered Dimensions sprawia wrażenie, jakby dopiero uczył się fachu. Na pewno nie wygląda to jest to nowa jakość, w stosunku do tego, co widzieliśmy chociażby w Web of Shadows.

Akcja w uniwersum Noir wygląda zdecydowanie ciekawiej. Przenosimy się w nim w lata 30-te XX wieku, a Spiderman zamiast swojego stroju pomyka po mieście w lekko zmodyfikowanym mundurze pilota z pierwszej wojny światowej.

Pokazano nam poziom rozgrywający się w wesołym miasteczku (fani Człowieka-Pająka wiedzą już, że głównym przeciwnikiem był w nim Norman Osborn, znany lepiej jako Green Goblin). Spiderman czaił się na swoich przeciwników w ukryciu, które dawały cienie czy wysokie budynki. Poruszanie utrudniały wybuchające co jakiś czas fajerwerki, które rozświetlały okolicę. Wystarczy chwila na widoku i trzeba szybko znaleźć sobie kryjówkę, w której poczekamy na amnezję przeciwników. Uwypuklenie elementów skradanki i cichego rozprawiania się z łotrami to cechy szczególne tego uniwersum. Podobnie jak czarno-biała, naprawdę dodająca grze ciekawszego klimatu, kolorystyka. Spiderman ma sporo pomysłów na unieszkodliwienie wrogów, w zależności od miejsca w którym się znajduje i choć do Arkham Asylum brakuje sporo, to te kilka chwil spędzonych w świecie Noir było z pewnością najciekawszą częścią pokazu.

Cyber-pająk

W Londynie po raz pierwszy pokazano dziennikarzom trzecie uniwersum, które wybrano do gry – Spiderman 2099. Łatwo możecie się domyślić, że akcja tego rozdziału dzieje się w przyszłości. Zgodnie z tradycją znów dochodzi do wypadku, którego ofiarą jest tym razem błyskotliwy naukowiec – Miguel O’Hara.

Smaczkiem, który odróżni 2099 od pozostałych światów jest – poza mocno futurystycznymi widokami i przeciwnikami, których nazwy muszą zaczynać się od “cyber” – zdolność Spidermana do szybowania. Nie chodzi tu jednak tylko o zwykłe przedłużanie lotu przez rozpostarcie cybernetycznego kostiumu wyposażonego w małe skrzydełka (detale strojów sprawiają, że jest na czym oko zawiesić). Mówimy raczej o swobodnym spadku z ogromnych wysokości. Kiedy Spiderman omija przeszkody i namierza wrogów, trudno nie mieć dalekich skojarzeń z rozgrywką z REZ. Oczywiście zabawa w tym uniwersum nie będzie polegała wyłącznie na nieskończonym spadaniu, ale poza tymi momentami mechanika jest już standardowa. W 2099, a przynajmniej w jednym z poziomów, zmierzymy się z Hobgoblinem.

Na temat czwartego uniwersum nikt nie chciał puścić pary z ust. Ujawnienie planowane jest na lipcowy ComiCon w San Diego. Premiera gry jest natomiast przewidywana na wrzesień bieżącego roku. Moim zdaniem jednak niespecjalnie warto na nią czekać.

Na prezentacji nie uświadczyłem żadnej nowej jakości, która odróżniałaby Shattered Dimensions od wcześniejszych, niezbyt udanych, gier spod znaku Spidermana. Pomysł na połączenie czterech światów znanych z komiksów bynajmniej nie jest tu gwarantem zmian na plus i podniesienia poprzeczki, bo jedynie Noir wnosi powiew przyjemnej świeżości (choć wystarczy tylko wspomnieć Arkham Asylum, by Pająkowi zrzedła mina). The Amazing Spiderman wygląda do bólu sztampowo, a Spiderman 2099 poza “Rezowymi” epizodami, również niczym nie przykuł mojej uwagi. Bobby Kotick raczej znów nie będzie zadowolony, ale jeśli naprawdę chciał by Spiderman odbił się od dna, to powinien zlecić stworzenie nowej gry bardziej doświadczonej ekipie, niż Beenox. Może i znają oni uniwersum Marvela (współpracowali z innymi studiami przy ośmiu grach), ale hitów w ich autorskim portfolio nie widzę.

Maciej Kowalik

Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
  Subskrybuj  
Powiadom o