Zmien skórke
Logo Polygamii

Płeć w grach - wolisz erpegową swobodę czy ukartowany przez deweloperów brak wyboru? [Klub Dyskusyjny]

Przy wejściu prosimy wyrzucić wszelkie ostre narzędzia.

Asia: O co chodzi z tym wyborem płci w grach wideo? Jak dużo zmienia w strategii, strzelance, a jak dużo w RPG? Czy w ogóle jest mi to potrzebne, by dobrze się bawić? Próbuję sobie na to pytania odpowiedzieć i rozpatruję je w kontekście tego, co nam gra oferuje.

Więc załóżmy, że chcę przeżyć przygodę w sposób jak najbardziej osobisty, oklepane słowo imersja wybija się na pierwszy plan, protagonista ma być mną, mam czuć, że mnie obchodzi jego dobro tak, jak obchodzi mnie dobro mnie samej. Jeśli grę traktować jak książkę, to wtedy mamy ten sam problem, co w większości powieści przygodowych (czy to fantasy, czy science-fiction) – główni bohaterowie często są everymenami, bo z takimi łatwiej się utożsamić. Wiecie, na zasadzie – to taki gość jak ty czy ja, ani zbyt przystojny, ani jakoś specjalnie szpetny, średniego wzrostu, średniej postury, taki jakby szatyn, oczy niby niebieskie, ale w sumie jak spojrzeć pod odpowiednim kątem, bo może nawet bursztynowe. Ma pospolita pracę, szuka dziewczyny, czasami popije piwo z kumplem (koniecznie kumplem wyjątkowo barwnym, żeby na jego tle tym bardziej wyraźna była szaro-burość protagonisty). I nagle ten oto zwykły człowieczek zostaje wrzucony w sam środek niezwykłych wydarzeń i odkrywa w sobie moc/potencjał/nieuświadomione pokłady inteligencji/cokolwiek, czego od tej pory zazdroszczą mu inni. To taki oklepany schemat, w którym sierota przygarnięta przez drwala okazuje się zbawcą magicznej krainy, który jako jedyny może władać jakimś tam prastarym mieczem.

Rozumiem ten zabieg, lubię go nawet z tych samych powodów, dla których nie przepadam za postaciami, które są super z racji tego, że takie się urodziły. Lubię motywy biednych sierot, które ciężką pracą osiągają więcej, niż ich bogaci koledzy.
Ale nie lubię, jak postać jest zbyt rozmyta. Musi mieć w sobie coś konkretnego, jakiś defekt najlepiej. Nie musi też być mną, bo od gier i książek oczekuję czegoś innego niż to, co widzę na codzień w lustrze (a ja żadnych defektów nie mam, co jest, uważam, nudne).

Dlatego wybór kobiety w grze nie jest dla mnie jakąś szczególną zachętą. Jak już taki się trafia, to owszem, gram laską. Ale gdy zdarza się, że mam z góry narzuconą postać męską, to z tego powodu nie płaczę. Skąd się w ogóle wziął argument, że różnicowanie postaci w grach wideo pod względem płci podyktowane jest chęcią poszerzenia grona odbiorców o przestawicielki płci pięknej? Jakbym miała do wyboru grac Quiet albo Big Bossem, to oczywiście wybrałabym jego, bo jest NAJBARDZIEJ MĘSKĄ I POCIĄGAJĄCĄ POSTACIĄ W GRACH i po prostu lubię na niego patrzeć. O. Powiedziałam to na głos.

 


Bartek: To zależy. Może niekoniecznie chciałbym w następnym Tomb Raiderze grać Larrym Croftem albo Natalią Drake w Uncharted 5 i wynika to z faktu, że są to serie opowiadające historię konkretnych postaci. Co innego spin-offy, gdzie chętnie zobaczyłbym przygody ojca Lary czy jej lokaja. Zresztą mieliśmy już Zaginione dziedzictwo, gdzie Drake’a zastąpiła kobieta i wyszło to przyzwoicie.

Ale to nadal nie jest kwestia wyboru, bo tam też postacie są narzucone. Jeśli ten już jest w grze, to raczej mi nie przeszkadza, bo co to zmienia w takim Assassin’s Creed? Każdy wybierze sobie kogo będzie chciał i tyle. Po co doszukiwać się sensu w działaniu Animusa? Tak samo choćby z większością RPG-ów. Rozmawialiśmy wczoraj na ten temat z Asią i ona stwierdziła, że jednak nie bardzo, bo nie da się napisać dobrej postaci uniwersalnej.

Dobrze wyszło to w Mass Effekcie czy Divinity: Original Sin 2, a już w takich Falloutach czy Elder Scrollsach, jak powiedziała Asia, “kompletnie nie obchodzi cię twoja postać”. I z tym się nie zgodzę. W większości RPG-ów, szczególnie tych otwartych, sam kreujesz swoją postać, a twórcy dają ci tylko pewien jej zarys. Płeć postaci nie ma na to żadnego wpływu i tylko od ciebie zależy, jak się z bohaterem lub bohaterką zżyjesz.

Więc tak, jestem za opcją wyboru w zdecydowanej większości gier. I nie, bo pewnie ten argument zaraz padnie, nie chciałbym grać albo wiedźminem Geraltem, albo wiedźminką Gertrudą z dokładnie tych samych powodów, o których pisałem na początku.


Adam: “Jak ten temat może w ogóle kogoś rozpalać?” – też Wam to przeszło przez głowę? Nam owszem. Mnie na przykład, gdy napisałem newsa o przyszłości serii Assassin’s Creed. Gdzie moim zmartwieniem nie było to, że wybór płci ma pozostać, tylko że niemożliwe będzie wystarczające naszkicowanie osobowości obu płci w tak olbrzymiej produkcji. Samą opcję oceniałem jak taką opcję w erpegu – ostatecznie, przy milczącym protagoniście, to kwestia estetyki.

Dla mnie gry to przede wszystkim sztuka i rozrywka. To drugie w żaden sposób nie bierze udziału w rzekomej kontrowersji, przynajmniej w granicach mojego gustu (rzadko gram w FPS-y choćby). Czy wybór płci ma jakiekolwiek znaczenie w platformówkach lub wyścigach? Tylko gdyby chciały wyjść z wora “rozrywka” – Celeste to dobry przykład, którego już w tym roku odrobinę nadużywam. Ale zazwyczaj bardzo rzadko.

Skoro zaś sztuka, to najbardziej szanuję wizję Autora (tutaj raczej “Autorów”). Jeśli Asasyn to historyjki zainspirowane historią, czytam je jak Sienkiewicza – z odpowiednim przymrużeniem oka, zrozumieniem, że autor ma ostateczne zdanie. Jeśli dostaję wyśmienitą fabułę o określonej postaci, wierzę, że gram dokładnie taką postacią, jaką Autorzy chcieli nakreślić. Gdy zaś mam wybór, przygotowuję się do “tworzenia własnej narracji”. Ło rany. Rozpalać stosy.

Ta sama myśl, co przy SKACZĄCYCH CYCKACH w Fortnicie – zwolnijmy. Pędzimy tak mocno z każdą kolejną medialną awanturą, że (nie żartuję, na pewno też to czujecie) coraz mniej w ogóle i gramy, i cieszymy się grami. Idę przejść trzeci odcinek Life is Strange. Nie wyobrażam sobie tutaj mężczyzny w roli głównej. No i co? I tak, gdy gra daje mi ten wybór, nie zawsze gram facetem. Tak po prostu.

Hormony płciowe zabuzowały u

Redakcji obojga płci

Więcej na temat:

20
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
10 Komentarze
10 Odpowiedzi
13 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
PentaStar
Użytkownik

Wybór zazwyczaj jest lepszy od braku wyboru, aczkolwiek mając na uwadze dokonywanie wyboru w kwestii płci mojego bohatera/bohaterki, zdecydowanie wolę jeżeli zawęzi mi się go do bólu racjonalnego, ewolucyjnie potwierdzonego, biologicznie poprawnego, systemu binarnego – czyli przyjmującego w tym wypadku “wartość” kobiety, bądź mężczyzny. Mierzi mnie poprawność polityczna w grach i gender, które włazi tam gdzie nie powinno (a powinno pozostać tam gdzie historie o UFO i o skrzatach szczających do mleka itp…). Pamiętam zdziwienie gdy Battletech wydany parę miesięcy temu oferował możliwość zagrania trans (czy tego faktycznie domagali się gracze?)… I to nie tak, że na mojej piersi goreje… Czytaj więcej »

LorDex
Użytkownik

przepiękny komentarz 🙂

mateo91g
Użytkownik

Wolę gdy płeć postaci jest narzucona – w przeciwnym razie bardzo często postać jest bezpłciowa, bo dialogi i przebieg misji są wspólne dla obydwu opcji. Widać to np. w przypadku Wiedźmina 3 i TES Skyrim – Geralt jest świetnie zarysowaną postacią, fabuła Wieśka 3 jest świetna a dialogi miodne, natomiast fabuła i dialogi w Skyrimie są miałki i bezpłciowe, a nasza postać nawet nie jest zdubbingowana.

Bartosz Witoszka
Użytkownik

Trochę porównałeś dwa zupełnie odmienne sposoby na kreowania protagonisty w grze. Redzi w Wiedźminie posiłkowali się materiałem źródłowy w postaci książek, gdzie Geralt był już zarysowany i nie trzeba było go wymyślać na nowo (ok głupio to brzmi, ale wiadomo o co chodzi). Zaś Bethesda w swoich grach stawia na fabułę emergentną, gdzie główny protagonista nie jest najważniejszy, liczy się przygoda. Ale przywołany przez redaktorów Mass Effect wychodził z tego obronną ręką, bo Shepard był cool niezależnie od płci. Tu też może chodzić o to, że towarzysze Sheparda są cool i on sam również wypada przy nich dobrze. (chyba rozgryzłem… Czytaj więcej »

Eschelius
Użytkownik

Trudno, żeby Sherpard nie był “cool” bez wzgledu na płeć, skoro w całej grze dialogi zależały tylko od systemu Paragon/Renegat, reszta była bez znaczenia. Czy Shepard miał penisa czy pochwę, w tej samej sytuacji mówił dokładnie to samo. Zresztą Bioware w większości, jak nie każdej, swojej grze właśnei tak buduje postacie sterowane przez gracza.

Bartosz Witoszka
Użytkownik

No i właśnie o to mi chodzi, o takie zaprojektowanie gry, dzięki któremu granie protagonistą jest cool, bez względu na płeć.

ZmanieryzowanyTim
Użytkownik

W zasadzie zależy od gry. Bum, załatwione, nie ma sprawy. Ja generalnie lubię możliwość budowania różnorodnych postaci, znacząco od siebie odmiennych – można potem obserwować, czym się od siebie różnią, a co jest w nich stałe. Więc im więcej możliwości, tym lepiej. Z drugiej strony, muszą istnieć konsekwencje tych wyborów, by zobaczyć, czym skutkuje przyjęcie określonych założeń przy tych postaci kreacji. Wiec im mniej wyborów, tym lepiej, bo tym konkretniejsze reakcje na moje decyzje. Osobiście myślę (a się na tym nie znam, więc na pewno mam rację), że idealna gra powinna dać graczowi pewną swobodę przy tworzeniu postaci, ale też… Czytaj więcej »

gseed
Użytkownik

Akurat w ME grało mi się dobrze i kobieta i facetem. Moj Shepard był porządnym gościem, a Shepardówna była wredną francą, wiec kwestia miałkości bohaterów tu odpada, bo z mojej perspektywy grałem różnymi postaciami 😉

Lord Bart
Użytkownik

Zawsze mnie niezmiernie śmieszyły w takich tematach komentarze typu “poprawność polityczna” (co jest pustym hasłem i prawicową wydmuszką, zresztą amerykańską) czy “gender” (znane i używane na Zachodzie od lat 50-tych/70-tych, zależy jak na to patrzeć)… o przykładzie “bycia pedałem” w kontekście grania Shepardzicą już ostatnio pisałem. Wybór płci (gry z narzuconym bohaterem olewamy, bo co zrobić w tym temacie? nie grać?), o ile pamiętam, był od zawsze. Gry, na których się wychowałem, czyli seria BG i Fallouty 1&2, dawały możliwość wyboru tejże na starcie i nawet były z tym związane plusy (bądź minusy, to zależy jak spojrzeć :P). Więc nie… Czytaj więcej »

gseed
Użytkownik

A no właśnie z tym odgrywaniem roli to chyba jest inaczej. Akurat Wiedźmin jest idealnym przykładem gry w odgrywanie roli. Mamy role Wiedźmina Geralta i ja gramy. Podobny przykład to Mass Effect, gdzie mamy do odegrania role zbawcy kosmosu.
Gra w takiego TESa czy inna gre gdzie tworzymy postać to już nie jest odgrywanie roli a właśnie jej tworzenie. Postać to czysta karta, wiec o jakiej roli można mówić?

Lord Bart
Użytkownik

Mass Effect jeszcze tak, ale też nie jest tego za dużo, Witcher kompletnie nie. Bycie za Zakonem, elfami czy neutralnym (co sprowadza się do wybijania wszystkich) to nie jest to. Można to spróbować przenieść na płaszczyznę związku uczuciowego, ale spróbuj z Shani… Redzi wymyśli swój wiedźmiński kawałek świata i tyle. Odgrywanie roli w tym wypadku byłoby odgrywaniem Geralta znanego z książek, a takiego nie ma u nich.

fartuess
Użytkownik

Co do odgrywania roli. Możesz odgrywać rolę zdefiniowaną przez siebie, albo odgrywać rolę zdefiniowaną w dziele. Tak czy siak, to nadal odgrywanie roli.

Rif-
Użytkownik

Rewelacyjnym podejściem było Knights of the Old Republic, gdzie fajnie było zagrać jako mężczyzna i jako kobieta. To był też magnes dla fandomowych dziewczyn/kobiet, które mogły iść swoją ścieżką. Co ciekawe z biegiem czasu dokonano kanonicznych wyborów i Revan oficjalnie był mężczyzną, a wygnanym Jedi z drugiej części była kobieta Meetra Surik. Świat Gwiezdnych wojen był jednak od początku nastawiony na waleczne kobiety i nikomu coś podobnego nie przeszkadzało.

gseed
Użytkownik

Teraz niektórym zaczęło przeszkadzać ze ta Rey tak wymiata. No ale taki teraz mamy klimat.

Eschelius
Użytkownik

Problemem z Rey nie jest to, że wymiata, tylko to, że te jej wymiatanie nie wynika z niczego oprócz “bo tak”. Miała być nowym Lukem, a robią z niej nowego Starkillera. Chociaż Starkiller przynajmniej był uczniem Vadera, przy Rey rzucono jakże przekonujące wytłumaczenie: “Moc ją wybrała”.

moby04
Użytkownik

Ja mam nadzieję, że Nathana nie zobaczę w grze – no, przynajmniej nie w roli głównego protagonisty. Naughty Dog wyraźnie powiedziało, że historia zamknięta i wolałbym żeby się tego trzymali. Na razie zrobili spin-off i bardzo dobrze, dalej jak będą chcieli/musieli odcinać kupony od marki to niech się lepiej trzymają wątku otwartego pod koniec czwórki… a to by oznaczało granie kobietą. Co do tematu natomiast to zdecydowanie wolę jak postać ma narzuconą osobowość (a więc i płeć) bo daje to większe możliwości dla scenarzystów. Jasne, że są gry w których to gracz kreuje głównego bohatera/bohaterkę ale często oznacza to, że… Czytaj więcej »

fartuess
Użytkownik

Life is Strange – kobieta
Doom – facet
Assassyny – mnie to loto

Ogólnie wydaje mi się, że 95% (liczba wyciągnięta z czapy) ludzi się zgadza z takim zarysem. Obraz, że tak nie jest wziął się, przynajmniej moim zdaniem, z błędnej interpretacji motywacji ludzi którzy byli źródłem różnych dram związanych z tematem.

fartuess
Użytkownik

A tak jeszcze w temacie imersji i tego – punkt przytoczony przez Asię. Jestem facetem, ale bardziej utożsamiałem się z Max z Life is Strange niż z postaciami męskimi z CoD’ów, Battlefieldów czy Assassynów. A to dlatego, że aspekt introwertyczności był dla mnie bardziej istotny niż płeć, jeśli chodzi o utożsamianie się. Chociaż od Max też się bardzo różnię w kwestii osobowości.

Z Doomslayerem nie utożsamiam się wcale, ale podczas gry idealnie się wczuwam w rolę. Ponieważ nie muszę się utożsamiać z postacią, żeby móc się w nią wczuć. Ten istotny aspekt jest pomijany w rozmowach na te tematy.

soulsonist
Użytkownik

Pytanie z teza…. To nie jest tak ze jesli masz grac facetem w grze X to nie masz wyboru. Po prostu akurat w tej grze artystyczna koncepcja wybrana przez tworcow zaklada, ze poruszac bedziesz pixelami, ktore odwzoruja postac faceta. W kolejnej bedzie to postac kobiety, w jeszcze innej bedziesz Donky Kongiem…

madoc
Użytkownik

Wszystko zależy od gry, właściwie nie mam preferencji. Jak mam wybór, to gram facetem, ale nie boli mnie granie kobietami w grach, gdzie jest to narzucone.

Wolę jednak jak narzucenie płci jest dobrze uzasadnione, jak w Wiedźminie, gdzie cała gra, od fabuły, poprzez charakter przyjmowanych zadań, aż po umiejętności głównego bohatera, jest oparta na tym, że gramy właśnie Geraltem.

W sumie to jest to pytanie bardziej skierowane do kobiet, bo w większości przypadków gramy mężczyznami, więc to płeć piękna jest tu “poszkodowana”.

Popularne wpisy

Popularne Gry