Zmien skórke
Logo Polygamii

RecenzjePlayStation Classic – „recenzja”. Rocznik ’94

To drugie oblicze PSX-a.

Facebook Twitter Google Wykop

Gdy zobaczyłem nagłą zapowiedź PlayStation Classic, wędrując po YouTubie i odświeżając dziesiątki bajkowych wspomnień, układałem sobie w głowie pierwszy zarys tego tekstu. Nostalgiczną bombę pełną zdań zrozumiałych wyłącznie dla wtajemniczonych, dla dzieci lat dziewięćdziesiątych, wychowanków Szaraka. Z kultowymi cytatami, grafikami, nawiązaniami do raczkującej nadal w naszych realiach subkultury. Z podwójną osią narracyjną, gdzie Adam w wersji siedmioletniej oraz Adam w wersji dwudziestosiedmioletniej włączaliby te same produkcje – na innych telewizorach i konsolach, w innych mieszkaniach, innych miastach, z odmiennym wyrazem na twarzy. Jeśli jest bowiem jedna platforma, dzięki której jestem tutaj, czytacie mnie i czasem nawet chwalicie, to jest nią PlayStation. Związane z nią wspomnienia zasługują na teksty najwyższej próby.

Ale następne tygodnie przyniosły kilka refleksji, sprowadzających się do bardzo dalekiego wniosku. Po co? Można po prostu to zwyczajnie napisać. Nie z ignorancją czy wylewką, broń panie boże na motorze. Ale bez metafor, alegorii, bez zagadkowego labiryntu melancholii, bez podwójnej osi, bez wynikającego z niej smutku. Bez komplikacji.

Dokładnie tak, jak – wiecie – Sony przy wypuszczaniu na rynek PlayStation Classic.

Japońska korporacja nie ukrywa specjalnie, skąd pożyczyła pomysł na swój świąteczny przebój, zatem jeśli mieliście kiedykolwiek styczność z miniaturkami NES-a lub SNES-a od Nintendo (albo czytaliście o nich), doskonale wiecie, co zobaczycie w środku stylowego pudełka. Przepięknie, starannie odwzorowaną konsolę (tutaj: oryginalny model PSX-a) w wersji kieszonkowej oraz dwa pady w nietkniętej postaci (tutaj: pierwotne kontrolery, bez gałek analogowych i wibracji). Sprzęt zasilamy najpopularniejszym USB mini, podłączamy do wyświetlacza kablem HDMI, a przewody od padów mają półtora metra, więc w moim pokoju, gdzie od kanapy do telewizora mam dwa i pół metra, komplet wymaga odrobiny gimnastyki. Oto całe technikalia. Jakość użytych materiałów osiem na dziesięć (pusta w środku konsolka, nieco zbyt plastikowa w dotyku). Gra i buczy bez zarzutów. Perfekcyjny gadżet dla retroświra.

W środku, czyli po odpaleniu i kultowym ekranie startowym, mamy „graficzne” nawiązania do najlepszego systemu PlayStation (kolorowe kleksy), karuzelę nostalgicznych okładek, dziwny dla Sony brak polskiego języka choćby w głównym menu, brak jakichkolwiek bajerów, bonusów, dodatków, a nawet Nintendowskich filtrów ekranu. Za to jeśli dojdziecie w którejś grze do fragmentu zmiany dysku, zrobicie to za pomocą przycisku Open. Miły ukłon w stronę dzieciństwa wielu z nas. Tylko pozbawiony tego dreszczyku emocji, czy „na piracie też zadziała”. Lub rzeczywiście otwierającej się klapki. Okej, a skoro całą faktografię mamy za sobą…

Cóż za przedziwny sprzęt!

Cóż za przedziwny sprzęt! Pod względem zgromadzonych tutaj produkcji, rzecz jasna. PlayStation Classic stara się znaleźć złoty (lub wymuszony przez innych wydawców) środek pomiędzy rzeczywistym pakietem żelaznych klasyków swojej epoki a biblioteką dla bardziej wtajemniczonych, szukających prędzej jakiegoś małego zaskoczenia wprost z piątej generacji konsol. Albo usiłuje stworzyć iluzję samych początków trójwymiaru, pokazać, jak dokładnie wyglądała rewolucja przesiadki na wektorową grafikę. A może chce udowodnić, iż we wszystkich przypadkach wspomnienia przewyższają realne doświadczenie? Naprawdę nie mam pojęcia. Wiem za to, że przenigdy nie nazwałbym tutejszego zestawu autentycznie kluczowym. Co nie jest, zauważcie, równoznaczne z „odradziłbym Wam jego sprawdzenie”. Już tłumaczę!

Nie pozostaje nic innego niż pogodzić się z obecną wizją platformy oraz zwyczajnie zapomnieć o zestawie, który tutaj zobaczyć chcieliśmy

Każdy, kto miał Szaraka, wie, jakie tytuły były dla niego najważniejsze. Tomb Raider, Spyro the Dragon, Resident Evil, Wipeout, Crash Bandicoot, Silent Hill, Gran Turismo, Metal Gear Solid, Final Fantasy, Tekken, Tony Hawk, Twisted Metal, Castlevania. W zależności od tego, które gatunki były Wam bliższe, powyższą listę wzbogacacie albo o legendy hycania po zawieszonych w powietrzu platformach – Croca, Gexa, Ape Escape, Klonoę – albo japońskie epopeje – Chrono Cross, Vagrant Story, Xenogears, Suikodena – albo następnych pradziadów motoryzacji – Colina McRae, Drivera, Ridge Racer – albo, finalnie, bliżej niesprecyzowane cudeńka w stylu Soul Reavera, MediEvila, Oddworlda, Tomby czy PaRappy. Każdy zatem wie, że wybór dwudziestu (kto uparł się właśnie na tę liczbę w retrosprzętach, do czorta?!) byłby niemożliwy. Zakładając w ogóle, że Sony mogłoby tutaj włożyć, na co miałoby ochotę, bez obracania się na kwestie prawne.

Lubię sobie czasem myśleć, że to dopiero pierwszy epizod przygody. Że ten sprzęt stanie się jednym z dwóch „szarych” klasyków i skoro zawiera głównie wszelkiego rodzaju początki (jak właściwie niegrywalnego Toshindena), to na PS one Classic ogramy dwudziestkę młodszych, rewelacyjnych pozycji. Dzierżąc w łapskach DualShocka, wiadomo. Nie byłaby to głupia strategia ze strony Japończyków, lecz nierealna niczym prędkie zamknięcie przewodu doktorskiego. A zatem nie pozostaje nic innego niż pogodzić się z obecną wizją platformy oraz zwyczajnie zapomnieć o zestawie, który tutaj zobaczyć chcieliśmy. Zrezygnować bez wyrzutów sumienia, jeśli czujecie taką potrzebę. Albo – i tę ścieżkę wybrałem – potraktować malucha niczym bardzo nietypowy suplement retrokolekcji.

Owszem, ze trzy tytuły są absolutnie niegrywalne w tym pakiecie. Do wspomnianego Toshindena dołożyłbym tutaj drętwe Cool Boarders 2 oraz niezrozumiałe pod każdym względem Rainbow Six (czyżby to przez popularność ZUPEŁNIE INNEGO Siege’a?). Zabawa zaczyna się dalej. Krok po opuszczeniu strefy komfortu siódmego Finala, MGS-a oraz Tekkena 3. Bo nawet jeśli znajdziecie wszystkie gatunki, które przyniosły PlayStation niezapomniany status, zaproponowani reprezentanci zwyczajnie intrygują. Nie sądziłem, że ktoś przywróci z niebytu Syphon Filter, Wild Arms, pierwszą Personę (uwaga: w ogóle nie przypomina „piątki”) czy Jumping Flash. To często dziwne, dalekie od perfekcji, nieoczywiste produkcje, którym wystarczy okazać odrobinę ciepła. Oryginalnego Raymana, najpewniej też przez prywatne sentymenty, trudno było mi wyłączyć. Cichym okrzykiem zareagowałem na rozwiązanie mistycznych niegdyś systemów psychodelicznego Intelligent Qube. A pierwszą godzinę Resident Evil, jak się okazało, nadal mam wykutą na blachę.

Sony z tym wymuszonym zapewne przez różnego rodzaju limitacje zestawem osiągnęło coś, czego, jak mniemam, nawet nie planowało. Odbudowało swój wizerunek sprzed dwudziestu trzech lat. Obraz tych bardziej ekstremalnych, wykrzywionych od normy, „dojrzalszych”. Dopiero łapiących rozeznanie w tym przemyśle, zauważalnie błądzących przez pogoń za technologią oraz łapanie się wszystkiego, co mogłoby dać im przewagę w wojnach konsolowych.. PlayStation Classic pachnie połową tamtej dekady, nie zaś spektakularnym jej podsumowaniem. Dzięki czemu ma szansę – w bardzo sprecyzowanych warunkach – wydawać się „dziwacznie” atrakcyjne.

Podejmijcie dobrą decyzję

Trzeba jednak perfekcyjnie wiedzieć, kogo planujemy tym ładnie opakowanym emulatorem obdarować. Czy odbiorcę, który pierwsze inicjacje z piątą generacją ma już dawno za sobą? A może kolekcjonera, który w cenie dwóch czy trzech upragnionych okazów dostanie ich jeszcze więcej, do tego z „oryginalnym” padem? Albo kogoś, kto był „tam” wtedy, obserwował wspinaczkę Japończyków na szczyt, a te pozycje oglądał w czasopismach lub osiedlowych gralniach? Wiedzieć, czy sami pasujemy do którejś z tych kategorii, jeśli kupić chcemy do własnego użytku. Bo w przeciwnym wypadku – PlayStation Classic zawiera ze cztery klasyki i cały stos obleśnego raczkowania technologii 3D.

Wybaczcie ekstremalne zwieńczenie. Mnie nietypowa zawartość konsolki leży naprawdę dobrze. Nie mogę jednak udawać, że jako autentyczne kompendium odwala chociaż połowę roboty zeszłorocznego SNES-a Mini. Miejcie to w pamięci. Podejmijcie dobrą decyzję.

18
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
6 Komentarze
12 Odpowiedzi
9 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
gseed
Użytkownik

Mam w szafie PSX i PSOne oraz kolekcje moich ulubionych gier na półce. Kupno tego klasyka rozważałem ale pod dwoma warunkami. Albo jako sprzęt do podłączenia do nowego TV i odświeżania sobie co jakiś czas klasyków które znam i mam, czyli gdyby biblioteka pokrywała się z tym co ma na polce. Albo jako sprzęt do odkrywania hitów, które mnie ominęły (a tego trochę jednak jest), czyli gdyby biblioteka gier rozszerzała to co mam, ale wciąż była zestawem hitów. A w obecnej postaci jednak odpuszczę. Przynajmniej do czasu aż ktoś to złamie i będę mógł sobie wgrać kopie gier, które już… Czytaj więcej »

bezloginu
Użytkownik

nawet jak to złamią, to w środku dalej będzie kiepski mediatek. już lepiej kupić ps vita tv czy jak to tam nazwali i zrobić jej henkaku.

k0n
Użytkownik

Niestety, PS TV jako PSX ma jeden problem – kiepski upscaler. “Zwykła” Vita radzi sobie z jakością obrazu dużo lepiej – ale nie masz “normalnych” L2/R2. Coś za coś.

Deniryer
Użytkownik

https://pclab.pl/news79399.html
“PlayStation Classic z czterordzeniowym chipem MediaTeka”

“Najlepszym przykładem ma być tutaj Tekken 3, który ma ustaloną blokadę na poziomie 25 kl./s, zamiast 30 kl./s na oryginalnym PSX. Problem z płynnością pojawia się też w niektórych tytułach w edycji NTSC. Jumping Flash odpalone na PlayStation Classic oferuje wydajność gorszą o ponad 30 procent w porównaniu do edycji z oryginalnego PlayStation”

Sony ma problem z emulowaniem swojej własnej konsoli, dodatkowo włożyli tak takie padło, ze to głowa mała… A ja głupi myślałem, że użyją jakiś Snapragonów z odzysku z budżetowych telefonów.

gseed
Użytkownik

Na pclabie chyba nie wiedza co piszą. Gry są w 25/50 fps bo to wersje PAL a nie dlatego ze sprzet nie wyrabia.

Simplex
Użytkownik

Racja, ale może właśnie dlatego dali wersje PAL, bo wiedzieli że sprzęt nie wyrabia? Wtedy przynajmniej byłaby w tym jakaś logika 🙂

gseed
Użytkownik

W USA tez dali wersje PAL, bo nie orientuje się?

Simplex
Użytkownik

W sumie to nie wiem. Ale nie zdziwiłoby mnie to.

C.C. Stellar
Użytkownik

Też.

C.C. Stellar
Użytkownik

Gry w PALu = pass. Typowa polityka Sony “wygraliśmy generację, więc i tak się sprzeda”.

Simplex
Użytkownik

Niestety zabrakło tej istotnej informacji w recenzji, a szkoda.
Warto też było wspomnieć że sony używa open source’owego emulatora.

makimura
Użytkownik

W dodatku emulatora kiepskiego, mało wydajnego i niedokładnego. Jeśli chodzi o emulację psx to dobry jest tylko Mednafen, ale nie działa na ARM. Sony mogłoby przynajmniej zrobić swój własny emulator, który działałby jak trzeba i dać gry w NTSC. Jak Nintendo w swoich mini konsolach.

gseed
Użytkownik

No to rzeczywiście kiepsko… a jak się ma ta emulacja classica do emulacji np w PSP albo PSV?

makimura
Użytkownik

No właśnie kiepsko. Na PS3/PSP/Vita wszystko działa jak należy i z pełną prędkością. Widać jak wydajny jest emulator od Sony na przykładzie PSP. Jednordzeniowy procesor maksymalnie 333 mhz i 32 MB ramu i żadnych problemów. W przypadku PlayStation Classic 4 rdzeniowy procesor 1,5 ghz i giga ramu i ledwo to działa.

mistrz
Użytkownik

Ja ciągle mam nadzieje na Dramcasta mini. Żywot tej konsoli był krótki ale teraz paradoksalnie to może być korzystne. Krótki żywot to (relatywnie) mało gier. Im mniej gier tym mniejsza szansa, że do “złotej 20” trafiłoby dużo wypełniaczy.

Co do samej recenzji to dziwi trochę że Sony nie wpakowało do sprzętu technologii pozwalającej na obsługę Padów z PS3/4. Rozwiązałoby to problem kabli i (w części gier) analogów. Choć jeśli tam faktycznie w środku siedzi MediaTek to może bali się ryzykować z dociążaniem. Jeszcze by się okazało że Tekken chodzi poniżej 10 fpsów

gseed
Użytkownik

O tak, to byłoby coś. Akurat ta konsola szczególnie zasługuje na odświeżenie. No ale podejrzewam ze nie byłoby to opłacalne, poza garstka zapaleńców o DC nikt nie pamięta i wątpię by się to dobrze sprzedało.

k0n
Użytkownik

“Sprzęt zasilamy najpopularniejszym USB mini”

Chyba micro USB (typ B).

Popularność USB mini skończyła się mniej więcej w środku życia PS3, pamiętam, że już kupując Slimkę narzekałem na użycie tego wtyku do ładowania dualshocków 3.

lukegax
Użytkownik

Mogli by dać więcej dobrych gier , – powiedzmy że o te 10 – 15 więcej – wtedy może i byłby wart swojego zakupu, niestety za taką cenę moim zdaniem średnio opłacalny jest ten nowy szarak (najbardziej szkoda że nie ma Castlevanii: Symphony of the Night, Soul Edge , trylogii Crasha i Spyro, Klonoa oraz Croca 1 i 2) – a szkoda bo to była świetna maszynka do grania, ciekawe czy będzie PS2 Classic.