Zmien skórke
Logo Polygamii

Play Bridge with Larry Cohen

Recenzja programu do nauki gry w brydża – licytacji, wistu i rozgrywki.

Play Bridge with Larry Cohen

Recenzja programu do nauki gry w brydża – licytacji, wistu i rozgrywki.

Play Bridge with Larry Cohen. 1999 Life Masters Pairs – Day 1

Trzy drobiazgi

Do tego, żebym został najlepszym brydżystą na świecie, brakuje mi jedynie opanowania trzech drobiazgów: licytacji, rozgrywki i gry w obronie. Całą resztę w zasadzie umiem. Do podszlifowania trzech kluczowych umiejętności posłużyć może program o długim tytule „Play Bridge with Larry Cohen. 1999 Life Masters Pairs – Day 1″.

Jak łatwo się domyślić, narratorem w programie jest Larry Cohen, czołowy amerykański gracz i autor książek o tematyce brydżowej, a „akcja” dzieje się pierwszego dnia Life Masters Pairs – wielosesyjnego turnieju rozegranego w 1999 roku w San Antonio (w sprzedaży są również: „Day 2″ i „Day 3″). To ciekawe: podręczniki (i programy edukacyjne – patrz „Bridge Master 2000″) opierają się zwykle o starannie wyselekcjonowane rozdania ilustrujące problemy istotne dla autora. A tu – autentyczne pięćdziesiąt sześć kolejnych (wytasowanych, nie ułożonych) rozdań. Nudne? Płaskie? A skąd!

Każde rozdanie jest pretekstem do wykładu lub dwóch – napisanych przystępnie i dowcipnie. Ich tematem jest wszystko, co dzieje się przy brydżowym stoliku. Ocena walorów własnej karty i wyobrażanie sobie kart trzech pozostałych graczy. Różne sposoby interwencji po otwarciu jedno bez atu. Obowiązkowy namysł w trakcie pierwszej lewy. Metody na wpuszczenie przeciwników w maliny. Etyka. A nawet to, co robić w przerwie pomiędzy jedną sesją turnieju a drugą. I wiele, wiele więcej. Autor sporo miejsca poświęca nie tyle brydżowi samemu w sobie, ile specyfice gry na maksy; warto, by przeczytali je początkujący turniejowicze. W ogóle program wydaje mi się adresowany raczej do graczy początkujących i średnio zaawansowanych – nie wyobrażam sobie, jaki pożytek może mieć z niego mistrz świata (chociaż na pudełku od kompaktu jest napisane co innego).

Nie uciekniesz przed przeznaczeniem

Przychodzimy zatem na turniej. Pierwsze rozdanie, oglądamy swoje karty i – partner otwiera jedno bez atu. Co licytujesz? Prawdę mówiąc, to nie ma znaczenia. W tej chwili możemy rozważać różne możliwości, nawet wskazać myszką, że chcemy koniecznie szlema w kara, ale nie będzie to miało żadnego wpływu na dalszą pracę programu. Co najwyżej wyda dźwięk świadczący o aprobacie bądź dezaprobacie, jednak dalsza akcja potoczy się tak, jakbyśmy spasowali. Larry Cohen natomiast wytłumaczy nam, dlaczego błędem jest używanie konwencji Staymana z takim śmieciem, jaki właśnie trzymamy w garści.

Po licytacji następuje oczywiście rozgrywka. Tej również towarzyszy wykład, i również mamy okazję podjąć kilka decyzji. Jaką kartę zagrasz? Tu, tak samo jak w licytacji, pytanie jest na poły retoryczne. Możemy wskazać niewłaściwą kartę, ale nie zostanie ona zagrana i nie odczujemy na własnej skórze skutków swojej błędnej (ale może szczęśliwej?) decyzji. Każde rozdanie toczy się jednym, ustalonym z góry torem i nie jest w mocy gracza zmienić go choćby na jotę.

Dlaczego zatem pytania są retoryczne tylko „na poły”? Ponieważ użytkownik (przypomnijmy, że jest to brydżysta pragnący podnieść swoje umiejętności) we własnym interesie zastanowi się choć przez chwilę, rozważy różne za, przeciw i możliwe konsekwencje. A jeśli woli jedynie słuchać wykładu, nie angażując się zbytnio – ma taką możliwość.

Brydż nie jest sprawiedliwy

Po rozdaniu oglądamy autentyczne wyniki z San Antonio. I nie zawsze nasza prawidłowa (albo wręcz natchniona) gra zostaje należycie nagrodzona. Często dostajemy marne 30%, mimo że nie możemy wskazać żadnego błędu w naszej grze. „Play Bridge with Larry Cohen” w żaden sposób nie realizuje konstytucyjnej zasady sprawiedliwości społecznej – i autor nie robi z tego żadnej tajemnicy. Bez skrupułów każe nam zastanawiać się nad decyzjami, które za chwilę okażą się pozbawione znaczenia. „Cóż, możemy być dumni z naszej rozgrywki, ale ta dama była druga pod impasem i każdy na sali ją trafi; jednakowoż gdyby…” – takie komentarze są częste. Cohen lubi przypominać, że brydż nie jest sprawiedliwy i czasem najlepszy nawet gracz może zdobyć najwyżej kilkanaście procent z rozdania. Z drugiej strony autor wyraźnie preferuje grę praktyczną: jeżeli jakiś arcyskomplikowany przymus (który w dodatku pewnie nie zachodzi) może nam dać lewę więcej, to zasługuje on na miejsce w przypisie, my natomiast zagramy prościej.

Program generalnie bardzo mi się podobał, jednak nie jest pozbawiony wad. Po pierwsze – interfejs użytkownika jest niewątpliwie prosty i niewątpliwie bardzo funkcjonalny, jest jednak też (moim zdaniem w każdym razie) szkaradny. Ale to kwestia gustu. Po drugie – program jest w całości po angielsku, nie wyobrażam sobie korzystania zeń bez podstawowej znajomości tego języka. Po trzecie – akcja programu jest całkowicie liniowa. Gdyby ten sam materiał wydać w formie książki, to za całą interaktywność wystarczyłby napis „przewróć stronę”. Z drugiej strony, gdyby dać użytkownikowi okazję do podjęcia dwóch decyzji w każdym rozdaniu, zwiększyłoby to rozmiar programu (i pracę potrzebną na jego wykonanie) czterokrotnie; autor widocznie wolał poświęcić ten czas na opracowanie rozdań z dwóch następnych dni.

I na koniec zagadka, której nie zdołałem rozwiązać (konkursu z nagrodami nie będzie). Otóż na pięćdziesiąt sześć rozdań tylko raz miałem okazję wybierać kartę pierwszego wistu. Dlaczego? Czyżby Amerykanie nie mieli z tym żadnych problemów?

Maciej Bójko

Minimalne wymagania: komputer PC, Windows 95 lub lepsze, 3 MB miejsca na dysku, CD-ROM, rozdzielczość ekranu 800×600.

Producent: Bridge Base Inc., www.bridgebase.com

Dystrybutor: Krzysztof i Magdalena Jassem, 61-212 Poznań, os. Oświecenia 102 m. 16, e-mail: mjassem@amu.edu.pl

Cena 99 zł (“Day 2″ i „Day 3” kosztują tyle samo).

Więcej na temat:

Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
  Subskrybuj  
Powiadom o

Popularne wpisy

Popularne Gry