Zmien skórke
Logo Polygamii

RecenzjePixel Heaven 2018 – relacja

Bo zeszły weekend to nie tylko E3.

Zostawmy na chwilę E3, cyberpunki, całujące się dziewczyny i dywagacje nad tym, co miało się pojawić, ale tego zabrakło… Przecież 8, 9 i 10 czerwca odbywała się w Warszawie szósta edycja Pixel Heaven: Retro & Indie Gaming Fest i nie wypada o niej nie napisać.

Na terenie starej zajezdni autobusowej zebrali się wielbiciele i pasjonaci gier starych, ale też nowych, lecz wykutych w niezależnych studiach. Nie zabrakło oczywiście flipperów, ale tym, co przykuło moją uwagę na dłużej, była znakomita wystawa LEGO, inspirowana klasykami ze świata gier oraz modele statków i postaci z Gwiezdnych Wojen.

To jednak był tylko dodatek. W tej relacji pragnę wam przybliżyć kilka tytułów, które zwróciły moją uwagę. Co ciekawego ukaże się na horyzoncie?

Carrion

Pierwsze wzmianki o grze pojawiły się 20 lutego tego roku na Steamie, na stronie Butchera (fakt, że to moje urodziny, świadczy o tym, że jest mi sądzone w to zagrać).

The Thing (“Coś”) Johna Carpentera z 1982 roku cokolwiek Wam mówi? Autorzy Carriona nie ukrywają inspiracji tym tytułem. Bohater gry (tak jakoś dziwnie nazywać go bohaterem, ale pamiętajcie – on stara się tylko przeżyć!) to amorficzna istotna, która pożera ludzi, dzięki czemu ewoluuje i zwiększa swoją masę. Osoby odpowiedzialne za Carriona spędziły niemało czasu nad Butcherem, co było widać zwłaszcza po dynamicznych efektach świetlnych i krwi. A tej ostatniej było dużo, więc istnieje szansa, że lokacje będą spryskane posoką w prawie stu procentach.

Podczas Pixela można było ograć jeden rozdział. I jest to na razie wszystko, a na resztę trzeba będzie poczekać rok, a może i dwa. Ale powiem Wam – warto.

Dodam, że Phobia Game Studio jest finalistą tegorocznych Pixel Awards 2018, zaś ich gra dostała nagrodę Indie Grand Prix.

The Badass Hero

Studio Awesome Games stworzyło platformową grę akcji z barwną, komiksową stylistyką a’la Metal Slug. Nie jest to jednak typowy side-scroller, ponieważ poszczególne etapy ułożone są jak kadry na karcie komiksu –  przemieszczamy się między nimi trochę jak po labiryncie. Za każdym podejściem układ poziomów jest inny, a zwiedzać będziemy zarówno dżunglę, jak i wnętrze statku kosmicznego. Lokacje są bajecznie kolorowe i pełne detali, ale jeszcze większe wrażenie zrobili na mnie wrogowie. Zobaczcie zresztą poniższe screenshoty:

Jest szybko, dynamicznie, a poziom trudności zauważalnie wzrasta z poziomu na poziom. Podczas Pixela miałam okazję sprawdzić pierwszy i jeden z ostatnich poziomów. Różnica między nimi jest mocno odczuwalna. Podkręceniu podlegają nie tylko statystyki wrogów, stosują też oni inną strategię – roztaczają wokół siebie bariery, chowają się za tarczami.

Deweloperze zdradzili mi, że opracowują też bohaterkę kobiecą. Przy tej okazji dodam, że wygląd bohatera można w znacznym stopniu personalizować. Gra znajduje się we wczesnym dostępie na Steamie, ale data wydania nie jest jeszcze znana.

Lucid Dream

Kilka razy podchodziłam do gry studia Dali Games (Finalista Pixel Awards 2018), ale niestety, za każdym razem stanowiska były okupowane i nie zanosiło się na to, by miały zostać w krótkim czasie zwolnione. Za to miałam okazję przyjrzeć się rozgrywce oraz porozmawiać z twórcami gry.

Lucid Dream będzie grą przygodową, której bohaterką jest dziewczynka o imieniu Lucy. W naszym świecie zmuszona jest poruszać się na wózku inwalidzkim. Ale w swoich sennych wizjach odzyskuje władzę w nogach i wyrusza w podróż po niezwykłych, ale często niepokojących krainach, które są połączeniem jej fantazji i wydarzeń z życia.

W produkcji Dali Games największe wrażenie zrobiły na mnie lokacje, ręcznie rysowane przez jedną osobę – grafika, Jakuba Terleckiego, który podczas rozmowy na Pixelu potwierdził moje skojarzenia z wizjami Gigera. Pozwala nam to domyślać się, że nie będzie to typowa optymistyczna gra przygodowa.

Gra dostępna jest we wczesnym dostępie na Steamie.

Ritual

O Ritualu studia iFun4All pisałam pod koniec kwietnia. Podczas Pixela miałam okazję porozmawiać z programistką studia, która przyglądała mi się, jak gram i notowała wszelkie uwagi.

Ritual to gra akcji osadzona w klimatach Weird Western – mroczna, o oszczędnej kolorystyce i bardzo ciekawej mechanice kontroli postaci. Główny bohater potrafi walczyć zarówno bronią białą jak i palną, i to ta ostatnia sprawiła mi największą frajdę. Chodzimy za pomocą WSADu, ale kierunek, w którym patrzy i celuje bohater definiujemy za pomocą myszki. Dzięki temu możemy biegać we wszystkie strony i robić uniki, a przy okazji strzelać cały czas w ten sam punkt. Poruszanie się wymaga wprawdzie pewnej wprawy, zwłaszcza że już np. otwarcie drzwi wymaga odwrócenia głowy w ich stronę, ale po kilkunastu minutach grania przyzwyczaiłam się do tego i zaczęło mi sprawiać wielką frajdę.

Gra pojawi się jeszcze w tym roku.

Jumping Joe & Friends

Ta kolorowa gra na Switcha studia Vixa Games udowodniła mi, że w prostocie tkwi czasami przepis na bardzo wciągającą rozgrywkę. Dozabawy potrzebujemy mieć rozeznanie w jednej rzeczy – musimy rozróżniać lewo i prawo.  Ustala to bowiem kierunek, w którym skoczy nasz bohater, przedstawiony jako kostka albo kulka z buzią.

Grałam na dzielonym ekranie z grafikiem studia, Klaudią Manteufel – i aż trudno mi się było oderwać. Było szybko, zabawnie, a emocje podgrzewał element rywalizacji, polegający na tym, że po naszej planszy poruszał się cień oponenta, dzięki czemu widzieliśmy, czy mamy nad nim przewagę. Przypomniały mi się imprezy z Wii i najprostsze, ale też najfajniejsze poziomy Raving Rabbits.

Gra jest już dostępna dla posiadaczy Switcha i kosztuje 5 dolarów.

Tower of Time

Studio Event Horozon (Finalista Pixel Awards 2018) przywiozło na targi swojego znakomitego taktycznego dungeon crawlera. Tę grę mam już za sobą i nie musiałam podczas targów dobijać się do stanowiska, ale za to miło było ponownie porozmawiać z jej twórcami. Dowiedziałam się, że szykują się nowe języki oraz finalny patch.

Przy okazji dodam, że na tegorocznym Pixelu Tower of Time dostał nagrodę w kategorii Big Bang! (czyli największe zaskoczenie roku). Całkowicie zasłużenie.

Jeśli nie mieliście okazji sprawdzić tego tytułu, zachęcam do mojej recenzji tutaj.

Driftland: The Magic Revival

Studio Star Drifters zostało finalistą Pixel Awards 2018 i dostało nagrodę Retro Roots (najlepsze nawiązanie do retro). Tę grę też miałam okazję ograć jakiś czas temu i bardzo cieszył mnie fakt, że widziałam sporo osób przy stoisku studia.

Podczas Pixel Heaven Star Drifters prezentowali najnowszą rasę – krasnoludy, oraz polską wersję językową.

Driftland: The Magic Revival to gra strategiczna czasu rzeczywistego, w której możemy poruszać dryfujące lądy, łączyć je ze sobą i przejmować znajdujące się na nich surowce. Gra jest we wczesnym dostępie na Steamie i wygląda obłędnie.

4
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
2 Komentarze
2 Odpowiedzi
0 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Bartosz Witoszka
Użytkownik

Film przy Badass Hero nie działa, a tak ogólnie to fajna relacja. Ciekawe indyki nam się zapowiadają i liczę, że nie zaginął gdzieś w odmętach Steama, czy eShopu. Lucid Dream chyba najbardziej mnie zaciekawiło, wygląda obłędnie.

Simplex
Użytkownik

“najnowszą radę – krasnoludy” – rasę.

Sorry, ze tak późno, ale dopiero teraz przeczytałem 😉