Zmien skórke
Logo Polygamii

Pierwszy w Polsce Comic Con zacznie się 1 czerwca. Drugi tydzień później

I żaden z nich nie ma nic wspólnego z Comic-Conem z San Diego.

Skomplikowana sprawa z tymi Comic Conami. Przeciętnemu człowiekowi wydaje się, że skoro coś nazywa się Comic Conem, to pewnie ma coś wspólnego z tą niezwykle popularną i bogatą imprezą popkulturową z San Diego. Cóż, organizatorzy San Diego Comic-Con pewnie chcieliby, żeby faktycznie tak było – do tego stopnia, że od 2014 bojują w sądzie z zupełnie inną imprezą, Salt Lake Comic Con, walcząc o prawa do nazwy “Comic Con”. Ci z San Diego prowadzą swoją imprezę od 1970 i uważają, że prawa należą się im; ci z Salt Lake podkreślają z kolei, że nazwa jest zbyt ogólna (to skrócenie od “comic convention”) i używana przez dziesiątki innych niezależnych imprez na całym świecie. I skoro już przy tym jesteśmy…

Comic3Moda na Comic Cony dotarła do Polski, choć nie ma łatwego żywota. W zeszłym roku miał być “pierwszy w Polsce Comic Con” w Kielcach, który został odwołany niecałe dwa tygodnie przed startem. Doszło do spięcia między organizatorem – Dziką Bandą – a właścicielami Targów Kielce, gdzie impreza miała mieć miejsce. Szef Dzikiej Bandy na pytanie dlaczego anulowano imprezę, odpowiedział podobno:

Bo tak. Naprawdę nie mam już nic do powiedzenia i nie chce mi się na ten temat mówić

A teraz w Warszawie na początku czerwca będziemy mieć aż dwa Comic Cony. Ani jeden, ani drugi nie mają nic wspólnego z amerykańskim wydarzeniem, o którym co roku trąbi cały świat. Organizatorzy targów w San Diego podczas przepraw sądowych z Salt Lake Comic Con zarezerwowali zresztą znak towarowy “Comic-Con”. Z myślnikiem. Dlatego gdybyśmy mieli “Comic-Con Warszawa”, moglibyśmy z podziwem pokiwać głową. A tak hasło “pierwszy w Warszawie Comic Con” oznacza tyle, że jest to pierwsza w Warszawie impreza, którą ktoś postanowił nazwać “Comic Con” i się tym pochwalić.

To czy mimo to te imprezy są atrakcyjne, to już kwestia osobistych upodobań i tego, które drugo lub trzecioplanowe postacie w serialach się lubi. Jedna nazywa się Comic Con Warszawa i jest częścią Europe Comic Con (dwie inne edycje odbywają się w Amsterdamie i Rotterdamie), a druga to Warsaw Comic Con. Łatwo się pomylić, co? Na tej pierwszej będą np. odpłatne (dobrze przeczytaliście: odpłatne) autografy. I zdjęcia, też odpłatne. A gdybyście znaleźli jakiegoś aktora na korytarzu, poza oficjalnym stoiskiem, i chcielibyście sobie z nim walnąć swojskie selfie…

Comic2Robienie autoportretów w towarzystwie Gościa przy stole lub w sali z innymi Gwiazdami – nawet za ich zgodą – jest zabronione i może prowadzić do wyproszenia z imprezy

Czy tylko mnie uderza absurd tych organizatorskich decyzji? Trudno nie być zniesmaczonym. Jeśli już jednak chcielibyście zapłacić za to, że aktor podpisze wam się na kartce papieru, to będziecie mogli zrobić to z Lindsey Morgan (“The 100”), Richardem Harmonem (“The 100”, “Bates Motel”), Sylvesterem McCoyem (“Hobbit”)… A jeśli te nazwiska nic Wam nie mówią, to może chociaż Robert Englund zapali lampkę, bo to pierwszy Freddy Kruger, ten z 1984 i “Koszmaru z ulicy Wiązów”. Oprócz gwiazd, będą też oczywiście panele dyskusyjne i spotkania z ludźmi zajmującymi się komiksem.

Druga impreza, Warsaw Comic Con, zaprosiła m.in. Charlesa Dance’a i Carice Van Houten z “Gry o Tron”, więc jest nieco ciekawiej. Poza tym pojawi się Łukasz Orbitowski czy Andrzej Pilipiuk. Wydarzenie połączone jest też bezpośrednio z drugą edycją Good Game – targi będą odbywać się w tym samym czasie (1-4 czerwca) w tym samym miejscu (Nadarzynie), a wejściówka będzie wspólna. Comic Con Warszawa rozpocznie się zaledwie tydzień później – 10-11 czerwca – w Centrum MT Polska.

comicUfff… To chyba tyle tych Comic Conów. Póki co. “Pierwszy w Polsce” rozpocznie się zatem 1 czerwca, ale za to “drugi w Polsce” będzie już dziesięć dni później. Wszystko dzięki łatwości, z jaką można włożyć powszechnie rozpoznawalne “Comic Con” do nazwy. San Diego Comic-Con mogło wojować z Salt Lake Comic Con o prawa do nazwy, ale nawet Stan Lee w związku z całym zamieszaniem ogłosił przekornie, że zmieni nazwę swojej własnej imprezy – z Comickaze Expo na Stan Lee’s Los Angeles Comic Con.

A słowo Stana Lee w świecie komiksu jest przecież prawem.

Patryk Fijałkowski

Więcej na temat:

5
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
3 Komentarze
2 Odpowiedzi
0 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
kaen
Użytkownik

Znakomity, poligamiczny research, panie Patryku. – Impreza w Kielcach nie została odwołana ze względu na spiecia między organizatorem, a targami w Kielcach. Organizator wziął kasę i zniknął, dwa tygodnie przed startem NIC nie było zorganizowane. Spięcia wynikały z tego, że nie będzie imprezy, a nie na odwrót. – Pisze pan o, bądź co bądź, wydarzeniu popkulturalnym. Otóż na pierwszym są dwie warte wzmianki gwiazdy: Sylvester McCoy i przebrzmiała gwiazda czyli Englund. Na drugiej jest jedna gwiazda, czyli Dance. Czemu w tej drugiej sytuacji jest ciekawej? W ogóle – zeszłoroczny, kielecki ComiCon zaprzepaścił szanse na imprezy tego typu. Dwie tegoroczne będą… Czytaj więcej »

Patryk Fijałkowski
Gość
Patryk Fijałkowski

I teraz nie wiem czy pochwała na początku jest ironiczna, czy szczera. 😉 Organizatorem kieleckiego Comic Conu był portal Dzika Banda, który dalej funkcjonuje. Nie mógł sobie tak po prostu “wziąć i zniknąć”. Nie doszukałem się też żadnych pewnych informacji na temat tego “kto zawinił”, nie o tym też traktuje ten tekst, więc ograniczyłem wszystko do “spięć”, linkując jednocześnie do źródła, gdzie na ten temat można przeczytać więcej. Co do tego, która impreza wygląda ciekawiej, to już kwestia indywidualna. Englund jest niewątpliwie interesujący (i on nim też piszę w tekście), ale właśnie “przebrzmiały”, w czasie gdy dwie znane postacie z… Czytaj więcej »

Lord Bart
Użytkownik

Warsaw Kon w Nadarzynie…

pstraghi
Użytkownik

Co do płatnych autografów. Są dwie szkoły na ten temat – europejska i amerykańska. Europejska mówi, że wszystko darmo, bo PROMOCJA i FANI i ŚWIĘTO POPKULTURY. Amerykańska mówi, że to część pracy aktora/artysty, a nie machiny promocyjnej. Że autografy później często lądują na aukcjach i są wartę konkretną kasiorę. Że ich składanie wymaga wiele czasu i wysiłku (zwłaszcza od rysowników, czy bardziej zaangażowanych pisarzy). Więc drobna opłata jest na miejscu i odsiewa cwaniaków. Oczywiście im większa gwiazda tym mniejsze prawdopodobieństwo, że połasi się na 5 dolarów za autograf, ale już na imprezach komiksowych, na których autograf=rysunek w albumie i 20-30… Czytaj więcej »

Avalanc
Gość

Dzięki za fajny komentarz 😉