Zmien skórke
Logo Polygamii

Niezależne sklepy z grami obawiają się sprzedawania gier na Xboksa

Teoretycznie jest to efekt ostatnich rewelacji z Xbox Game Pass. Ale czy właśnie Xbox Game Pass nie jest już raczej efektem kiepskiej sprzedaży?

Gdy Microsoft ogłosił niedawno, że wszystkie gry firmy – jak choćby nadchodzące Sea of Thieves czy kolejne odsłony Halo – od dnia premiery będą dostępne w ramach niedrogiego abonamentu Xbox Game Pass, dającego dostęp do biblioteki cyfrowych tytułów, gracze się ucieszyli. Nie dziwne, to przecież świetna wiadomość dla nas, konsumentów – za 30 zł miesięcznie możemy mieć natychmiastowy dostęp do największych hitów dostępnych na Xboksie One. Ale nie wszystkim to pasuje.

Odważnym ruchem Microsoftu martwią się przede wszystkim właściciele niezależnych sklepów z grami. Gorzkich słów nie szczędzi i australijskie Gameware, deklarujące, że nie będzie się już zaopatrywać w produkty związane z Xboksem, i sporo angielskich firm – m.in. Extreme Gamez…

W gruncie rzeczy uczyniło to nasz biznes z Xboksem bezwartościowym w ciągu jednej nocy. (…) Nie mamy na stanie już żadnego hardware’u, żadnych padów. Normalnie byśmy się w nie zaopatrzyli, ale teraz nie mamy żadnego bodźca by to zrobić, chyba że dorwalibyśmy to gdzieś bardzo tanio

… czy Sholing Video:

Game Pass będzie miało wpływ na wszystkie tytuły first-party. Powiedzieliśmy już Exertisowi [angielski dystrybutor Xboksa – przyp. red.], że w ogóle nie będziemy się zaopatrywać w Sea of Thieves

Przyczyny są proste – dla takich sklepów to, że ktoś kupi konsolę, to dopiero początek, inwestycja. Chodzi przede wszystkim o to, żeby potem kupował gry, handlował za pośrednictwem sklepu używkami itd. Firmy obawiają się, że usługa Game Pass jest tak korzystna, że ludzie w ogóle przestaną kupować pudełkowe wydania. Zaopatrywanie sklepu w egzemplarze jest zatem nieopłacalne.

Tylko czy aby przypadkiem nie jest trochę na odwrót? Może to Game Pass rozwija się właśnie dlatego, że w sklepach sprzedawano mało egzemplarzy gier? Od zaufanego źródła wiemy, że w Polsce niektóre sklepy z grami już w 2016 potrafiły zamawiać piętnaście egzemplarzy premierowej gry na PS4 i tylko jeden na Xboksa, “trzymając kciuki, żeby nie sprzedać go po kosztach”. Dominacja PS4 nie jest dla nikogo tajemnicą, ale czasami mogła walić Microsoft po kieszeni jeszcze bardziej niż może się wydawać.

Obecność tych ważnych przecież gier w abonamencie z pewnością znacząco wpłynie na ich sprzedaż. W tym wypadku Microsoft mógłby obniżyć sklepom ceny zakupu konsol, żeby jakoś załagodzić sytuację… lub liczyć na to, że zapotrzebowanie na tytuły multiplatformowe, niedostępne w Game Passie, wciąż będzie na tyle wysokie, że nie trzeba będzie nic zmieniać. W końcu mają tę najsilniejszą konsolę na rynku. Należy też pamiętać, że ciągle mówimy o mniejszych, niezależnych sklepach, w olbrzymich sieciówkach wszystko natomiast pozostanie raczej po staremu. To, jak Microsoftowi wyjdzie ta strategia, pokaże już przyszłość, ale coś mi mówi, że źle na tym nie wyjdą.

Patryk Fijałkowski

Więcej na temat:

3
Dodaj komentarz

Login by skomentować
1 Komentarze
2 Odpowiedzi
0 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
lubiemajonez
Gość
lubiemajonez

Gracze się ucieszyli, ale miny szybko im zrzędną, jak zobaczą pierwsze “post-game passowe” sequele swoich ukochanych marek. Wszystko musi się zwrócić, zwłaszcza microsoftowi, który dodatkowo pokazał swoje zapędy w Forzie i ciągle papala o przyszłości GaaS. Należy spodziewać się upośledzonych gier AAA przepełnionych mikropłatnościami i dodatkami. Naprawdę ludzie są tak naiwni i myślą, że dostaną za pół darmo pełnokrwistą gierkę AAA? Ogłoszenie game-passa to nie wybawienie, a gwóźdź do trumny Xboxa i Xboksiarzy. Wróżę niestety gwałtowny spadek jakości tytułów first party związany z tą “dobrą zmianą”. Aż strach pomyśleć jak będą wyglądać te parodie wielkich marek, skoro Forza za pełną… Czytaj więcej »

znubi
Użytkownik

minusy dostajesz ale to jest prawda. wlasnie widzimy jak sie spelniaja te przepowiednie ktore kiedys byly dla nas smieszne\zenujace. jak crytek mowil ze przyszloscią jest f2p, jak analatysci mowili ze mobile gaming jest przyszloscia. w ta strone wlasnie to zmierza. gry sie zmieniaja w rozgrywke dla frajerow co grinduja daily questy i zbieraja ikonki na mapie, kolekcjonuja wirtualna walute by kupic itemki z wiekszymi cyferkami i skiny. a wartociowe gry z wysokimi wartosciami produkcyjnymi i contentem nie robionym jakims ctrl+v\generatorem umieraja.

Kalimdor
Użytkownik

Jest miejsce na rynku i na takie gry i na takie. Jednak gry AAA powinny być drogie – na poziomie 300 zł by stanowiły jakość.