Zmien skórke
Logo Polygamii

Nie podobało ci się zakończenie Mass Effecta 3? Dobra wiadomość - nie będzie ono miało żadnego znaczenia dla Andromedy

Twórcy gry Mass Effect: Andromeda rozwiali wątpliwości graczy, niepewnych tego, jak mocno nowa gra nawiązywać będzie do poprzedniej trylogii. Nie będzie nawiązywać ani trochę.

Brytyjskiemu Eurogamerowi udało się wziąć na spytki Aaryna Flynna, szefa Bioware i Maca Waltera – jednego ze scenarzystów serii Mass Effect. Rozmawiali o nowej odsłonie serii Mass Effect i tym, na ile wiązać się ona będzie z poprzedniczkami. Okazuje się, że twórcy całkowicie świadomie rezygnują z jakiegokolwiek fabularnego związku między starymi Mass Effectami a Andromedą. I wiedzą jak to uzasadnić.

Chcemy, żeby była to zupełnie nowa historia i bardzo ciężko byłoby powiedzieć, że to coś nowego, a jednocześnie wymagać znajomości zakończenia trylogii.

Stwierdził Flynn.

Twórcy radzą sobie z tym problemem umiejscawiając fabułę nowej części w galaktyce Andromedy. W ten sposób konsekwencje finału „trójki”, które objęły Drogę Mleczną i obecne w niej przekaźniki masy, nie mają żadnego znaczenia dla wydarzeń w nowej odsłonie. I to nawet mimo tego, że dziać się ona będzie później.

Jednocześnie twórcy sugerują, że w Andromedzie nie pojawią się również żadne postacie, które byłyby efektem wydarzeń w zakończeniu Mass Effecta 3. Wśród fanów pojawiła się nawet teoria, że znane z oryginalnej trylogii rasy wyruszyły w podróż do Andromedy jeszcze przed wydarzeniami z ME3. Podróż między galaktykami trwa w końcu bardzo, bardzo długo.

Istnieje koalicja ras z Drogi Mlecznej. Musieliśmy znaleźć sposób na zapewnienie, że znane graczowi gatunki będą mu towarzyszyć w poznawaniu zupełnie nowych ras. I tak jak tradycyjnie w Mass Effectach, część osób będzie ze sobą współpracować chętnie, inne – z mniejszym entuzjazmem.

Andromeda nawiązywać ma więc do trylogii Mass Effecta nie wydarzeniami czy postaciami, ale tematyką i sposobem opowiadania historii. To ma być wciąż odsłona tej samej serii, a jednocześnie coś zupełnie nowej i świeżego.

Przy okazji rozmowy Flynn zapewnił również, że wbrew przypuszczeniom, które pojawiły się po ostatnim trailerze Andromedy, prace nad grą idą dobrze. Do premiery pozostało jednak jeszcze sporo czasu – planowana jest ona na wiosnę przyszłego roku – i wydawca koncentruje się teraz na promowaniu swoich innych, mniej odległych tytułów, przede wszystkim Titanfalla 2 i Battlefielda 1.

Z pracami nad grą wszystko jest w porządku. Dragon Age: Origins powstawał sześć lat. Star Wars: The Old Republic sześć lat. Pierwszy Mass Effect cztery lata. Może po prostu nie jesteśmy w tym najszybsi.

Dodał na zakończenie rozmowy Flynn.

Dominik Gąska

Więcej na temat:

7
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
2 Komentarze
5 Odpowiedzi
0 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
mateo91g
Użytkownik

Miejmy nadzieję, że Andromeda będzie tak dobra jak ME2, ponieważ trójka była zwyczajnie słaba i to nie ze względu na beznadziejne zakończenie.

DiVine
Użytkownik

Trójka była bardzo melancholijna, ale masz racje postawiona przy poprzedniczce wypada blado. Mi przeszkadzało brak balansu między dialogami i walką(tej drugiej było za wiele), słabi nowi towarzysze(Javika wycieli na potrzeby bonusu do pre-orderu), oraz przesadny dramatyzm w niektórych scenach. Szczytem jednak było co innego, Gwiezdny Bachor i logika żniwiarzy, nie wiem jak marnym scenarzystą trzeba być, by zepsuć całą trylogię finałową konfrontacją.
Gra nadal bardzo dobra, ale trzeba przymknąć oko na kilka rzeczy.

brakkawy
Użytkownik

Dwójka faktycznie była najmocniejszą częścią trylogii – dla mnie przede wszystkim przez swoją filmowość. Dialogi świetne, postacie dobrze nakreślone, to wszystko iskrzyło. Aczkolwiek – fabuła dwójki była dość durna, a pomysł, żeby podzielić grę na niezależne przygody – tani. Aczkolwiek! – o tym się nie myślało grając, a finałowa rozgrywka i ratowanie przyjaciół – bombowa. No i oczywiście Martin Sheen w roli Illusive Mana.

Zriel
Użytkownik

Dwójka najmocniejsza ? Ze swoim równie z d.. zakończeniem i spłyceniem mechaniki pod konsole ? Dla mnie po pierwszej części w ME jest tylko tendencja zniżkowa.

madoc
Użytkownik

Dla mnie największym problemem trójki są towarzysze. W dwójce to aż nie wiedziałem kogo brać na misję, tak bardzo wszystkich lubiłem. W trójce natomiast biegałem cały czas z Garrusem i Liarą (potem czasem z Tali), bo przecież nie po to gram w grę w kosmosie, żeby biegać z ludźmi.

Zriel
Użytkownik

A co to za różnica, skoro scenarzyści i designerzy mass effect od początku szli na łatwiznę i oprócz elkorów i hanarów wszystkie inne rasy to humanoidy, a te główne nawiązują do znanych nacji z historii ludzkości. Na trailerze widać że w Andromedzie nic się nie zmieniło – nadal będzie to przyjemna popierdułka,ot na sesję na konsoli.

Nikodemsky
Użytkownik

Cóż, zakończenie trójki nie było doskonałe ale ludzie chyba po prostu za mocno przywiązali się do Sheparda. Kiedyś to musiało się “skończyć” i może nie było to dzieło życia scenarzysty ME ale imho nie było podstaw do tak ogromnej fekalioburzy, które wywołało. Problemem trójki była bardziej jej średnia grywalność.

Bioware ma poważny problem z dostosowaniem do współczesnej rozgrywki, jednocześnie nie psując grywalności tytułu – najlepszym tego przykładem jest choćby druga część Dragon Age lub właśnie Mass Effect, który z casualowej taktycznej strzelanki z elementami RPG stawał się coraz bardziej casualową, konsolową strzelanką i samych elementów RPG było coraz mniej.

Popularne wpisy

Popularne Gry