Zmien skórke
Logo Polygamii

Najlepsza gra pierwszej połowy roku [Klub Dyskusyjny]

Jak na razie wyglądał ten rok?

Łukasz Jarkiewicz: Chłopaki męczą mnie, abym wybrał najlepszą grę z pierwszej połowy roku. Prawda jest taka, że początek 2019 roku był tak obładowany hitami, że trudno o podjęcie jakiejkolwiek decyzji. Zwłaszcza w taki upał! Chociaż przyznam śmiało, iż miałem jedną grę, którą śledziłem od wielu miesięcy. Serducho ciągnęło do niej od pierwszej przeczytanej zapowiedzi. Trzymałem kciuku do samego końca, wierząc w to, że może okazać się czarnym koniem.

Plague Tale: Innocence od początku przykuło moją uwagę z kilku powodów. Zdałem sobie sprawę, że w grach brakuje relacji rodzeństwa. Widzieliśmy rolę przybranego ojca w The Walking Dead, naburmuszonego ojca z God of War, byłego ojca w The Last of Us. Gdzie w tym wszystkim pełnoprawna produkcja ukazująca bliskie relacje na linii siostra-brat? Kolejnym ważnym argumentem był czas i miejsce akcji. Średniowiecze jest dla mnie jedną z najciekawszych epok. Francja z tego okresu wydawała się szalenie ciekawa. Do tego cała otoczka związana ze śmiercią, szczurami. Chciałem poczuć ten trudny, gęsty klimat, w którym mamy jednak pewne światełko w postaci relacji bohaterów. Nie zagrało kilka istotnych elementów, to prawda, ale nie przeszkadzały one w poznawaniu tej wyjątkowej historii. Szkoda, że nie możemy się doczekać podobnego tytułu dobrego w każdym calu.

Vampyr, Call of Cthulhu pokazały, że klimat może nie wystarczyć na najwyższą półkę. Podobnie zapatruję się na Plague Tale: Innocence, ale mimo wszystko do tej gry mnie nieprzerwanie ciągnie. Może nie zwojowała międzynarodowej sceny, ale moje serducho już tak.


Krzysztof Kempski: Mam poważny dylemat z wybraniem tylko jednej najlepszej gry tego półrocza. Patrząc na to, co zrecenzowałem na stronie do tej pory, pewnie wielu z was typowałoby, że napiszę tu o Metro: Exodus. Ale powiedzmy sobie szczerze – w pierwszym półroczu całą branżę przeżuł i połknął Capcom, wypuszczając dwie gry, które przedzielone Sylwestrem najpewniej wygrałyby u mnie dwa plebiscyty GOTY.

Mowa tu oczywiście o Devil May Cry V i Resident Evil 2. Myślałem przez jakiś czas, którą z nich wybrać, ale porównanie jest po prostu ciężkie. DMC V to rewelacyjny slasher i choć nie prześcignął “Platynowych” gier wciąż daje mi masę radości przy kolejnych pojedynkach z demonami i jestem pewien, że na trzech wspólnych rundach jeszcze się nie skończyło. Resident Evil 2 to zaś pokaz tego, jak wyglądałby genialny klasyk, gdyby zadebiutował już w naszych czasach – znakomicie zbalansowany, wywalający serce w górę aż w okolice podgardla. Jakże inny zestaw zalet.

Równie trudno było mi podjąć decyzję patrząc na wady. Co prawda DMC V jest podczas pierwszego podejścia (jakieś 10 godzin) ślamazarne i powolne, ale przecież wynagradza to ciekawą fabułą, a podczas kolejnych 20 znacząco przyspiesza. Co prawda Resident Evil 2 nie jest całkowicie nową grą i nie ma zappingu, ale jak tu się czepiać, gdy wreszcie po latach nie musimy o żadnym elemencie napisać “tak dobre, że warto przecierpieć to i to”. Zatem u mnie jest remis i czekam z niecierpliwością na kolejne dzieła Capcomu.


Adam: O Devil May Cry 5 czy Residencie piszą pozostali, więc standardowo wspomnę tytuł, który w innym wypadku przepadłby w niebycie. Dirt Rally 2.0. Przedziwne połączenie profesjonalnego symulatora, co zabija wszelką niewinność w graczu, ze współczesną grą-usługą, zmuszającą do grania częściej, niż miałoby się na to tak naprawdę ochotę. Codemasters wybrało łatwą ścieżkę, gdyż nowe rajdy (główna część karnetu na dodatki) na razie są tylko przerzucaniem zawartości z genialnego poprzednika, lecz w efekcie rozrasta się to w bodaj najlepszą rajdówkę wszech czasów. Każda godzina tej walki to nieopisywalne uczucie. Kocham mocno.


Dominik: U mnie dość ciężko, bo w niewiele nowych gier w tym roku grałem (a aktualnie rozpoczynam kolejne przejście Final Fantasy VII, więc to się raczej szybko nie zmieni). Nie mam więc jakiejś szczególnie ulubionej. Za to na pewno mam taką, która mnie bardzo zainteresowała. Outer Wilds (nie mylić z The Outer Worlds, kurczę). Wiedziałem, że to takie No Man’s Sky, tylko bez proceduralnego generowania. Czego nie wiedziałem, że całość przy okazji mocno pachnie Zeldą i… Lemem. Na razie pograłem krótko i na pewno będę chciał więcej, ale te starocie jakoś nie chcą mnie puścić…

Redakcja

Więcej na temat:

13
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
9 Komentarze
4 Odpowiedzi
11 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
C.C. Stellar
Użytkownik

Dla mnie Sekiro i RE2 Remake.

LorDex
Użytkownik

Dla mnie również, ale może dlatego, że dmc jeszcze nie ograłem 🙂

pepin
Użytkownik

Czy bedzie jeszcze eszperacz Adamie? Od kilku tygodni go nie widze albo zle patrze i ciagle mnie omija, chyba ze temat umarl na dobre

gseed
Użytkownik

Ja bym zapytał czy będzie jeszcze jakiś naczelny tutaj 🙂

indeed
Użytkownik

A ja bym wymienił The Division 2, Metro i Sinking City. Każde w swojej kategorii wagowej sprawdza się swietnie.

Joanna Pamięta - Borkowska
Użytkownik

The Sinking City, tak! Cieszę się, że dałeś tej grze szansę 🙂

A poza tym Don’t Escape: 4 Days in the Wasteland oraz Devil May Cry 5.

Lord Bart
Użytkownik

Większość nówek tylko liznąłem na demko, więc… RE2 zrobił naprawdę dobre wrażenie. New Dawn nie był taki zły, Metro ma potencjał… na bycie jeszcze lepsze jednak. No i A Plague Tale: Innocence…

gsg
Użytkownik

Zdecydowanie Sekiro – za bardzo dobry, eksperymentalny, agresywny model walki. Może i nie jest grą na setki godzin, brak głębszej customizacji bohatera nie sprzyja replayability, jak w kilku wcześniejszych tytułach FS, ale swoje główne założenia spełnia wzorowo i jest w biblioteczce zabawek Miyazakiego powiewem świeżości. W DMC5 też grało się super, ale nie można powiedzieć, żeby próbowało zrobić coś nowego. Ale i tak super. Poza tym, jak to ja, grałem w mniejsze i większe starocie. W czerwcu wyśmienicie bawiłem się w Secret of Mana – nie to że dorobiłem się konsoli N, ale E3 zmotywowało mnie do odkurzenia paczki ROMów,… Czytaj więcej »

Bartosz Witoszka
Redaktor

Przez ostatnie pół roku ogrywałem zaskakująco dużo gier i w sumie ciężko wybrać mi tę jedną, bo wiele z nich zrobiło na mnie wrażenie. Dlatego wyróżnię kilka, które może nie są najpopularniejsze, ale warto je nadrobić. – Don’t Escape: 4 Days in a Wasteland to połączenie klasycznej przygodówki point-and-click z survivalem, w której wyczuwalna jest nutka “Dnia Świstaka”. Całkiem zręcznie poprowadzona historia z dobrze zarysowanymi bohaterami, od których bije autentyzm/prawdziwość. Zdecydowanie warto i całkowicie zgadzam się z recenzją emerytowanej redaktor Joasi 🙂 https://polygamia.pl/dont-escape-4-days-in-a-wasteland-recenzja-smierc-nadchodzi-o-zmroku/ -Heaven’s Vault to z kolei prawdziwa gra archeologiczna. Jeśli komuś przeszkadzał dysonans ludonarracyjny (Tatiana pisała o tym… Czytaj więcej »

Arcybibosz
Użytkownik

„Co prawda DMC V jest podczas pierwszego podejścia (jakieś 10 godzin) ślamazarne i powolne, ale przecież wynagradza to ciekawą fabułą, a podczas kolejnych 20 znacząco przyspiesza”

To się uśmiałem. Możesz palcem pokazać Krzysiek gdzie ta fabuła robi się ciekawa ;)?

Joanna Pamięta - Borkowska
Użytkownik

(wszędzie)

yaroslav1987
Użytkownik

3 słowa do księdza prowadzącego:
Sekiro GOTY 2019
(bo Sekiro: Shadow die twices to 4 słowa) 🙂

frogger
Użytkownik

Blockbuster’y pierwszej połowy jak najbardziej najwyższa półka, chciałbym jednak wspomnieć o wydanym niedawno Judgement. Pograłem dopiero koło 5 godzin i skończyłem pierwszy rozdział ale już teraz wiem że to będzie genialna opowiesc. Mechaniki i gameplay mocno kojarzą się z serią Yakuza (w końcu to spin-off;) ale właśnie fabuła to małe arcydzieło. Ze świeczką szukać tak napisynach historii w grach.

Popularne wpisy

Popularne Gry