Zmien skórke
Logo Polygamii

Najgorsza gra, w jaką zagrałeś w tym roku? [Klub Dyskusyjny]

Skoro zbliżamy się do naszego podsumowania roku...

Krzysiek: Najsłabszą grą, w jaką zagrałem w tym roku był polski Kursk. Naprawdę wierzyłem w ten polski projekt, opowiadający o katastrofie rosyjskiego okrętu atomowego. Miała być gra historyczna z ciekawą narracją, z akcją rozgrywającą się nie tylko na pokładzie. Skończyło się na dwóch marnych, 5 minutowych wstawkach, gdzie Moskwę widzieliśmy zza firanki. Animacje bohaterów praktycznie nie istniały, a gra męczyła questami każącymi co chwila biegać z jednego końca statku na drugi. Do tego akcenty narracyjne rozłożono niewłaściwie i w zasadzie po czymś co wyglądało jak nudny wstęp i kwadransie tego, jak gra powinna wyglądać od początku, na ekran wleciały napisy końcowe. Niski poziom zaprezentowało dla mnie także Strange Brigade, które akurat ogrywałem na konsoli. Problemem gry było zupełnie nieprzystosowane do pada sterowanie, wymagające trafienia często w przyciski/obszary na ciele wrogów wielkości paru pikseli. Czego nie ułatwiał pływający powoli celownik. Do tego sama gra była mocno powtarzalna, a bossa w postaci gigantycznej kuli plującej magią i przyzywającej okazyjnie hordy wrogów zmuszony byłem zabić niezliczoną ilość razy. Szkoda, bo obu moich tegorocznych słabiaków łączy bardzo słabe wykorzystanie ciekawego pomysłu i fajnego klimatu.


Asia: Where the Water Tastes Like Wine – to miał być tytuł dla mnie, to mieli być “Amerykańscy Bogowie” Gaimana w wersji cyfrowej, to miała być powieść drogi, w której ja będę bohaterem, tym klasycznym amerykańskim włóczęgą. Dla mnie amerykański sen to właśnie ta nieskrępowana wolność przemierzania wielkiego, zróżnicowanego kraju, poznawania jego mieszkańców, dziwactw, śmiesznostek i koszmarów. A WTWTLW to był najgorszy koszmar nudy i powtarzalności, rutyny i nędzy. Bardzo się na niej zawiodłam i do dziś pamiętam to uczucie. Dlatego zresztą w recenzji Fallouta 76 dałam pół punktu więcej – ponieważ tytuł Bethesdy dał mi jakąś tam namiastkę rozrywki i wciąż chcę w to grać.

 


Bartek: Prywatnie staram się omijać słabe gry, więc ciężko mi coś znaleźć. A przynajmniej coś tak słabego, żeby o tym napisać. Recenzje to inna sprawa, bo takie tytuły dostajemy zwykle przed premierą i zwyczajnie nie ma jeszcze o nich opinii, więc to trochę zabawa z przepaską na oczach.

I tak jakoś padło na rodzime Symmetry. Z jednej strony gra skrojona pode mnie. Jest survival, jest motyw science-fiction, jest zbuntowana SI. Może nie jest to coś górnolotnego, ale hej – nie tego oczekuję po tym gatunku. Miały być wybory, miała być cierpiąca załoga, choroby psychiczne, zarządzanie ludźmi, a wyszedł “człowiek, który #nikogo”.

Powiedzenie, że wiązałem z tą grą olbrzymie nadzieje będzie mocno na wyrost, ale jednak spodziewałem się, że będzie to przynajmniej średniak+. No ale cóż, jesteśmy dorośli i wiemy, że zwykle nie można mieć tego, co się chce.

Symmetry


Adam: Mam dwa tytuły, które nominowałem i które znacie, oraz jeden, którego nie kojarzycie, ale wygrał z palcem w nosie. Kojarzycie na pewno cholernie nudne Metal Gear Survive i konsolowy po-buahahaha!-rt Agony. W tej pracy to norma – im więcej recenzujesz, tym więcej kasztanów ci się trafi.

Ale na pewno nie znacie switchowego Hyperide VR. Fatalnej, polskiej gry na VR-a, którą przerzucono do eShopu, bo wiadomo, że tam ma szansę zarobić. To doświadczenie z grupy “lecisz stateczkiem i unikasz przeszkód”. Cztery kilkuminutowe misje, kanonada okropnych dźwięków, fatalne poczucie głębi (nie wiesz, jak daleko obiektów tak naprawdę jesteś), obleśna oprawa, słabe tłumaczenie… Muszę dalej? Spędziłem z tym sobotnią godzinę. I gdybyśmy operowali na skali 1-10, dałbym magiczną “jedynkę”. Ultrakupa. Nawet dla śmiechu czy pod wpływem procentów nie kupujcie, nawet gdyby zostało przecenione do 2 złotych.


Dominik: 

Adam: Dzieci, nigdy nie zostawiajcie na sobotę. Niczego. I nie pijcie za dużo alkoholu.

Poczuła powrót złych wspomnień

Redakcja

Więcej na temat:

24
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
11 Komentarze
13 Odpowiedzi
15 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
PentaStar
Użytkownik

Underworld Ascendant – beszczelne żerowanie na marce Ultimy, sfinansowane przez kickstarter. Sama gra to mnóstwo bugów, kretyńskie AI i ogólnie nie umywa się to wcale nawet do starego Arx Fatalis… Wytrzymałem chyba godzinę i zwróciłem zakup. X4 Foundations – uwielbiałem X3 z dodatkami, bo nim nadeszło Elite Dangerous dawało mnóstwo frajdy w spacesimowym sosie… Niestety X4 nie jest następcą X3, a mozolnym podnoszeniem się z kolan po koszmarku znanym jako X Rebirth. Gra ogółem ma ciekawy szkielet, ale jest potężnie wybrakowana (z puli 6 czy 7 ras X3:TC ostało się raptem 3…). Na domiar złego wszedzie widać braki budżetu –… Czytaj więcej »

ghoulas
Użytkownik

Dlatego z zakupem X4 poczekam na dodatek i z 10 patchy bo to Egosoft. Bedzie pewnie do tego czasu w jakiejś sensownej cenie i bedzie grywalny.

gseed
Użytkownik

Unikam po prostu słabych gier i staram się wybierać rzeczy, które maja szanse mi się spodobać, ale różnie z tym bywa. Największym moim zawodem i tym samym najgorsza gra w jaka zagrałem w tym roku było Horizon Zero Dawn. Nudna, naiwna, głupiutka gra, która imo zaistaniała tylko dzięki byciu exem, ładnej grafice i porównaniom do Wiedzmina III, czego zupełnie nie rozumiem, bo te gry dzieli przepaść jakościowa.

PS. Ze względu na porównania do Wiedźmina przymierzałem się przed Horizonem do AC Origins, ale teraz już wiem, żeby tego nie tykać, bo prawdopodobnie będę tak samo zawiedziony jak HDZ.

bezloginu
Użytkownik

przybijam piątkę. kupiłem na czorny piątek za 10 dolarów i jak mnie wciągnęła początkowa, tutorialowa arena, tak po wyjściu w świat im dalej tym gorzej. straszny zawód. grafika i maszyny – 10/10.

Krzycztow
Użytkownik

Trudno się nie zgodzić. Bezpieczna, sztampowa rozgrywka, z której nieprawdopodobnie wieje nudą. Mimo to ograłem Horizona do końca, zwiedziony tym, że ponoć końcówka głównego wątku fabularnego choć trochę rekompensuje resztę (o technikaliach specjalnie nie wspominam – gra jest śliczna, ale cóż z tego?). No więc trochę na końcu było tych emocji, ale zdecydowanie za mało. Chwilę potem człowiek odpala takiego Wieśka 3, czy inne Divinity Original Sin 2 i przypomina sobie, jak robi się porządne, wciągające gry, których nie trzeba męczyć kilkadziesiąt godzin, by coś ciekawego się w nich wydarzyło.

gseed
Użytkownik

Tez dociągnąłem do końca ze względu na obietnice satysfakcjonującej końcówki. No i owszem było to całkiem fajne przemyślane SF ale podane – jak cała gra – w bardzo naiwnym, głupiutkim stylu.

Aha i bardzo przeszkadzała mi umowność tego świata na zasadzie, ze tu oto mamy pustynie, ale miniemy te rzeczkę i nagle kolorystyka się zmienia i pojawia się śnieg. WTF?

duxdaro
Użytkownik

Sam się też cały czas zastanawiam za co HZD zgarnął te wszystkie GOTY. Piękna grafika, ciekawe lore i dobry główny wątek, ale też nudne jak flaki w oleju postacie, z Aloy na czele, nudny świat, nudny sandbox. Ogólnie takie 7/10, bo jednak dotrwałem do końca. Już dużo bardziej podobał mi się, wspomniany przez Ciebie, AC Origins.

nikanorbosy
Użytkownik

No widzisz. A w imo takiego casuala jak ja – to co dla ciebie jest wadą – staje się zaletą. Bardzo mi się fajnie biegało panną Stop godzinkę czy dwie wieczorem po tych górkach i dołkach, niezobowiązująco, nienerwowo, leniwie i w przyjemnych okolicznościach przyrody. I nie bolało, jak trzeba było wyłączyć konsolę i iść spać.

ZmanieryzowanyTim
Użytkownik

Dla mnie to był Mass Effect: Andromeda – skuszony obietnicą powrotu do bardziej star trekowych klimatów jedynki, podszedłem do pomysłu na eksplorację nieznanych części galaktyki z pewnym entuzjazmem, tylko po to by rozczarować się kiepściutkim scenariuszem, mdłym protagonistą, kołem dialogowym, brakiem jakiejkolwiek oryginalności (5 planet, które mają przekraczać granice ludzkiej wyobraźni: śnieg, dżungla, pustynia, pustynia i, no sam nie wiem, jeszcze jedna pustynia; kosmici znajdujący się miliony lat świetlnych od drogi mlecznej, którzy korzystają z kciuków, słuchają muzyki elektronicznej, a ich język ma rzeczowniki), beznadziejnym designem setek powtarzalnych questów (jedź do pięciu różnych lokacji, naciśnij w każdej trójkąt na padzie,… Czytaj więcej »

dex4er
Użytkownik

Ej, chyba w innego Mass Effecta graliśmy, bo ta część była całkiem fajna. Coś jakby GTA w kosmosie. Większość questów poza głównymi to była kupa, ale podstawowe się dobrze spinały w fabułę. No i walki z plecakiem odrzutowym najlepsze z całej serii. Co do najgorszej postaci to się zgadzam: Liam, ale jego dialogi z Drackiem albo Jaalem są przekomiczne. W sumie to cała reszta załogi jechała po nim jak po burej suce. Do najgorszej gry roku to spoooro brakuje.

ZmanieryzowanyTim
Użytkownik

No, musimy się zgodzić żeby się nie zgadzać. Temat dyskusji dotyczył najgorszej gry, w którą grałem – w tym roku zaś grałem głównie w Bloodborne’a, Detention, Wiedźmina 3, Pillars of Eternity 2, Pathfinder: Kingmaker (ale nie skończyłem), Wizardry 6 i właśnie w Andromedę. I ta ostatnia wydała mi się najgorsza. Fakt, walki są fajne… przez chwilę. Ale dla mnie nadmiar powtarzalnych przeciwników (Kettowie i Porzuceni, w zasadzie tyle – te same typy walk w kółko i w kółko) zabił po chwili całkowicie radość z naparzanki. Fabuła jest wg mnie bardzo słaba, szkoda, bo założenia tej gry były całkiem fajne –… Czytaj więcej »

MrDraiger
Użytkownik

Przeglądam gry ograne w tym roku i całe szczęście, że jestem wybiórczy i te słabe, czy też wątpliwe jakościowo gry omijam. Dość losowo ogrywam zaległości, więc czasem zagram w coś kilku letniego, czasem coś z zeszłego roku a bardzo, bardzo rzadko coś z tego roku. O tytuł tej najgorszej staje u mnie w szranki Dragon Age Inkwizycja i Mass Effect Androbieda. Fakt, że konstrukcją są do siebie bardzo podobne, to jednak w Inkwizycji spędziłem chyba dwa razy więcej czasu niż w Androbiedzie, czyli jakieś 50h. Mimo, że Inkwizycja to mój pierwszy Dragon Age (do Origins podchodziłem dwa razy i dwa… Czytaj więcej »

Lord Bart
Użytkownik

Z tego roku? Bo ktoś wrzucił Andromedę… Kingdom Come: Deliverance – oczekiwałem action rpg, dostałem symulator średniowiecza, poza tym chyba się zawiodłem, patrząc na to przez pryzmat trylogii husyckiej Sapkowskiego Far Cry 5 – ani to lepsze od trójki, ani klimatu Primala nie ma… State of Decay 2 – bo chciałem kupić legal po cudownej jedynce, a okazało się, że to jakiś sklep Windowsa :/ Vampyr – niestety, nawet jeśli klimat lokacji miecie, fabuła, dialogi i postacie są fajne, a idea nie-ssania ma sens, to cały gameplay pozostały skutecznie zabija pozytywne wrażenia Ale jedna najgorsza. Vampyr. Z bólem serca. Co… Czytaj więcej »

dabro90
Użytkownik

Kurcze, totalnie rozumiem to rozczarowanie Kingdom Come: Deliverance, miałem tak samo z Quake Champions. Oczekiwałem spokojnego wojskowego symulatora z otwartym światem, a dostałem szybką, arenową strzelankę…

Lord Bart
Użytkownik

To miał być sarkazm? Z tymi dziecięcymi minusami, które olewam? Przecież gra sama jest tak oznaczona gatunkowo, tak była zapowiadana, a jest męczącym symulatorem. I to dla kogoś kto lubi symulatory. Biedne dzieciaki lajkowe nie umieją tego ogarnąć 🙁

dabro90
Użytkownik

Oh, jakiż ty cool i ponad wszystkimi lordzie 😉 “A first-person, open world, realistic RPG that will take you to Medieval Europe…” “All this, on a foundation built capably upon the solid game mechanics of a true, hardcore RPG – nonlinear quests with multiple solutions, branching dialogue choices with points of no return, several roles to play (warrior, bard, thief), a mountain of different stats, skills, perks, and ultimate character customization details (including 4 layers of clothing and armor in 16 equippable slots), as well as alchemy and crafting professions, the need to sleep and eat to stay healthy…even food… Czytaj więcej »

Lord Bart
Użytkownik

Tagi na Stimie RPG, Action, na oficjalnym forum są rozmowy tego typu
https://forum.kingdomcomerpg.com/t/feels-more-like-an-action-rpg/50087
mnóstwo zapowiedzi i recenzji używało określenia action-rpg i tak dalej.

Jestem ponad dziećmi niewątpliwie.

Freszu
Użytkownik

W tym roku kompletnie nie starałem się nadążać za najnowszymi tytułami (jak tak teraz sobie przypominam, to wyjątki mogę odnaleźć w pierwszej połowie A.D. 2018), i nie wiem czy akurat to jest powodem aż tylu momentów zwątpienia (tak w ogóle – w gry wideo), czy po prostu trochę losowy dobór pozycji (spowodowany zakupem PS4 oraz związanym z tym brakiem oszczędności), który jednak dotyczył w większości 7th gen. Wszystkie jakoś zalegały mi w biblioteczce i od lipca zacząłem robić porządki. Mniej więcej tak wyglądała lista wyrzuconych śmieci*: – Watch Dogs 4/10 The Darkness II 5/10 Spec Ops: The Line 5/10 Bioshock:… Czytaj więcej »

duxdaro
Użytkownik

Ni no Kuni II. Po genialnej i magicznej jedynce, nie myślałem, że tak spieprzą sequel :/ Słaba fabuła, postacie, piekielnie niski poziom trudności sprawiły, że po dwudziestu paru godzinach gra poleciała na półkę, bo miałem dość zmuszania się do gry. Dokończyłem po ponad miesięcznej przerwie i sprzedałem bez żalu…

gseed
Użytkownik

No właśnie. Dla mnie jedynka to piękna magiczna gra, prawie 10/10. Na dwójkę czekałem no i takie opinie jak ta skutecznie mnie zniechęciły do gry. Takze doliczam do zawodów tego roku, mimo ze nie grałem i raczej nie mam zamiaru.

dunhill oceano
Użytkownik

Vampyr – ogrywałem na PS VR w trybie kinowym i jak dla mnie był to kandydat na jedną z najlepszych gier tej generacji, aż na koniec dostałem tak cholernie mocno z liścia w pysk od programistów odpowiedzialnych za zakończenie, że do tej pory mam ścierpnięty policzek. Assassin’s Creed Origins – uwielbiam tą serię, ale te wszystkie zmiany jakie wprowadzili to już przegięcie. Walka tragedia, elementy rpg w ogóle nie pasują do koncepcji całej serii (nie mogę zabić celu z ukrycia bo moje ukryte ostrze ma za niski poziom? mam tarczę, która po skutecznym sparowaniu ciosu usypia przeciwnika…?). Ubisoft chciał przywrócić… Czytaj więcej »

moby04
Użytkownik

Przyznam, że pierwsza połowa roku (i cały poprzedni) były dość ciężkim dla mnie czasem i nie grałem w ogóle (nawet nie miałem na czym w sumie). Także już samo to daje mi duży wybór pozycji do nadrobienia. A dodatkowo sprawiłem sobie pierwszą konsolę od microsoftu co jeszcze dodatkowo rozszerzyło mój wybór… w efekcie nie grałem w sumie w słabe gry – co najwyżej takie, które mi z jakiegoś powodu nie przypasowały. A nawet jakbym grał to o gniotach nie pamiętam – życie jest po prostu zbyt krótkie żeby tracić czas i energię na rozpamiętywanie kiepskich doświadczeń. W pamięć zapadają mi… Czytaj więcej »

Aimagylop
Użytkownik

Próbowałem zagrać w Mass Effect Andromeda żeby zrozumieć czemu moja lepsza połówka była tak zawiedziona po przejściu. Powiam ją teraz za wytrwałość, odpuściłem tego koszmarka po tej pierwszej pustynnej planecie. Wszystko w tej grze to dno: mechanika, fabuła, AI, grafika, design, ergonomia interfejsów, walka, animacje. W dodatku błędy błędy i błędy. Nie takie żeby uniemozliwiły granie, ale irytujące.

dabro90
Użytkownik

Ciezko mi sobie przypomnieć jakieś poważne krapiszcze, ponieważ długo “researchuje” grę przed zakupem i ograniem (uroki pracy w gamedevie i bycia tatą dwuletniego tornada – czasu mało, więc wszystkiego się ograć nie da). Ten rok kojarzy mi się raczej z fantastycznymi grami jak God of War, What Remains of Edith Finch czy w końcu ograne Dark Souls III. Z rozczarowan myślę największe to: Monster Hunter World – na PS4 grało mi się bardzo przyjemnie ale uznałem, że poczekam do wersji PC. Ta niestety okazała się tragicznym portem, często crashującym (co przy kilkudziesięciominutowych polowaniach jest nieziemsko frustrujące), z problemami w multi.… Czytaj więcej »