Zmien skórke
Logo Polygamii

Bez prąduNajciekawsze zapowiedzi planszówek: dziś wszystko na dziko – kosmos, zachód i pewni dość znani bohaterowie

Space Invaders – The Board Game. Uwierzycie?

Lada chwila dotrze do mnie gra planszowa stworzona na licencji Crusader Kings II. Zanim to jednak nastąpi – i zanim, bazując na mym wątłym doświadczeniu w grze wideo, wezmę się za porównanie mechanik i napiszę dla was obszerną recenzję – pora na garść informacji o ciekawych projektach. Nie narzucam tematyki, gdyż trwają właśnie interesujące kampanie związane z dość znanymi grami wideo. Zacznę od czegoś w klimacie Dzikiego Zachodu.

W 2015 roku studio CreativeForge Games wypuściło Hard West, nietuzinkowe połączenie Dzikiego Zachodu i fantastyki. Teraz warszawskie Silver Lynx Games zbiera na Kickstarterze pieniądze na wersję planszową.

Przygodę można rozegrać w pojedynkę lub w grupie sześciu osób. Dzielimy się na dwie grupy – według opisu, nie całkiem złych i absolutnie zdegenerowanych. Co wyróżnia Hard West The Board Game? Chociażby to, że nie będzie ona klasycznym ameritrashem (co wydaje się już tradycją w przypadku planszówek powstających na licencji gier wideo). Wprawdzie rozwój postaci będzie istotny, sporą wagę przyłożono też do ich projektu, ale ważna będzie praca zespołowa. Nie będziemy brać udziału w wyścigu po największą liczbę trofeów, bo to walka z wrogą drużyną będzie najważniejsza.

Moją uwagę przyciągnęła zwłaszcza plansza i jej trójwymiarowość. Miejscem akcji będzie oczywiście klasyczne amerykańskie miasteczko wraz z przyległościami. Będziemy je budować z dostępnych w pudełku ścianek, części podłóg, płotków, nie zabraknie też dekoracji w postaci mebli i drzew. Co ważniejsze, dostaniemy też plastikowe podpory, które umożliwią budowanie piętrowych budynków.

Pomysł wydaje się ciekawy, niestety opis kampanii jest skromny i nie daje wglądu w mechanikę rozgrywki. Do końca akcji zostało 15 dni, a nie zebrano nawet połowy potrzebnych funduszy (dla porównania, Devil May Cry: The Bloody Palace zostało ufundowane po 20 godzinach, i to mimo wielu zarzutów odnośnie do wcześniejszych kampanii Steamforged Games. I tak, zainwestowałam w to, nie tylko dla figurek, jestem poważnym graczem). Czy Silver Lynx Games uda się wydać grę planszową? Zobaczymy. Wiele zależy od kampanii marketingowej w mediach społecznościowych.

Przy okazji, przypominam, że trwa kampania opisywanej przeze mnie gry Halls of Horror. Tutaj sytuacja też nie wygląda zbyt ciekawie, w momencie, w którym piszę te słowa, do końca akcji pozostały 4 godziny, a zebrano raptem 16 tysięcy dolarów z 45…

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja ze Space Invaders – The Board Game. Kampanii towarzyszy materiał wideo utrzymany w nostalgicznym stylu, z muzyką jak żywcem wyjętą z reklamy towarzystwa ubezpieczeniowego. Jest pięknie zrobiony i został opublikowany rok temu, w 40 rocznicę powstania gry.

Space Invaders stanowi połączenie karcianki i gry strategicznej. Zasady nie są specjalnie skomplikowane – zapomnijcie o na siłę napisanym scenariuszu czy fikuśnych dodatkach. To ma być szybka, przyjemna zabawa, bazująca w dużej mierze na nostalgii, w miarę możliwości oddająca wrażenia towarzyszące ogrywaniu jej cyfrowego oryginału. Oczywiście, bez elementu zręcznościowego.

Gracze mają za zadanie obronić się przed falami obcych statków, a każdy pokonany wróg stanowi jednocześnie jakiś zasób. Tura składa się z kilku faz – począwszy od odkryć naukowych, poprzez wykonywanie akcji, po odrzucenie kart akcji i podliczanie punktów.

Stylistyka jest nieco retro, barwna, ale nieprzesadzona, a całość ma być zapakowana w eleganckim, minimalistycznym pudełku – zobaczcie zresztą zdjęcia. Są po prostu godne tego tytułu.

Jak można się było spodziewać, kampania zawiera kilka progów finansowych, oferujących ciekawe dodatki i bonusy, jak chociażby barwna diorama z podpisem samego Tomohiro Nishikady.

Gra już dawno przekroczyła minimalną kwotę 45 tysięcy dolarów, potrzebną do ufundowania jej. Do jej zakończenia pozostało 18 godzin.

Trzecią pozycją, na którą chciałam zwrócić waszą uwagę, jest Company of Heroes Board Game. Też zresztą dawno ufundowana, mimo że do końca kampanii pozostało jeszcze całe 12 dni. Będzie to oczywiście solidna strategia, odwzorowująca mechanikę gry wideo, z mnóstwem jednostek, sporą mapą i wieloma kartami i żetonami. Podobają mi się zwłaszcza plastikowe żołnierzyki – wzbudzałyby we mnie pewnie więcej nostalgii, gdybym w dzieciństwie nie bawiła się tyle klockami.

W ramach wsparcia można kupić podstawową wersję, ale też trzy spore rozszerzenia: The Terrain Pack, zawierający budynki i różne urozmaicenia mapy, rozszerzenie dla pojedynczego gracza oraz Elite Commanders Collection, z dodatkowymi pojazdami. Wszystko utrzymane w stonowanej stylistyce i oszczędnej szacie kolorystycznej. Ogólnie pudełko będzie trochę ważyć – w środku podstawki znajdziemy 36 pojazdów i 150 figurek piechoty oraz artylerii.

Twórcy zarzekają się, że osoby nieobeznane z grą wideo też będą czerpać z planszówki przyjemność. Zaznaczają, że wersja papierowa jest łatwiejsza i zajmuje mniej czasu niż inne znane gry planszowe traktujące o II Wojnie Światowej, jak np. Squad Leader, Tide of Iron czy Bolt Action. Jest też bardziej taktyczna niż chociażby Memoir 44′.

1
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
1 Komentarze
0 Odpowiedzi
1 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Copypaste
Użytkownik

Zamiast Hard West, planszówki na licencji, o którą nikt nie prosił, wydawcy o którym nikt nie słyszał, polecam się przyjrzeć Europe Divided od polskiego Phalanxa. Gra sprawia wrażenie uproszczonej Zimnej Wojny dziejącej się po ’89, a terenem zmagań jak sama nazwa wskazuje jest Europa. Została właśnie ufundowana na KS. Nie ma plastikowych figurek, tysiąca talii kart i trójstronnych żetonów, za to mechanicznie będzie bardzo fajnym połączeniem gry wojennej z lekkim euro. No i można wybrać polską wersję, a wysyłka na terenie naszego kraju jest darmowa.