Zmien skórke
Logo Polygamii

Najbardziej wyczekiwany japoński erpeg? Persona 5, oczywiście

Final Fantasy XV dopiero na drugim miejscu.

Jeżeli są japońskie RPG-i, które nie mają w tytule “Final Fantasy”, ale budzą niezdrową fascynację fanów gatunku, to z całą pewnością są to produkcje Atlusa. Chociaż Tokyo Mirage Sessions #FE rozczarowało mnie na kilku frontach, był to nadal głęboki tytuł, odpalany na moim telewizorze do dzisiaj. Jako nowe IP i niejako spin-off Persony miał odrobinę łatwiej, nie nosił bowiem na swych barkach żadnego dziedzictwa. Czyli przeciwnie do Persony 5. Jedynej japońszczyzny, która ma szansę zrobić większe zamieszanie niż Final Fantasy XV (jednak opóźnione na listopad).

Co wiemy o nadchodzącej “piątce”? Oprócz tego, że musi sobie poradzić ze statusem następczyni dwóch powszechnie wielbionych produkcji? Znamy na przykład zawartość edycji kolekcjonerskiej, gdzie jak zawsze najbardziej elektryzuje mnie płyta ze ścieżką dźwiękową. Znamy datę premiery, wyznaczoną na przyszłoroczne walentynki (14 lutego) oraz wstępną cenę: 70 euro na PS4 i 50 euro na PS3 w wersjach standardowych. To jedna z ostatnich lub ostatnia, jeśli nie liczymy corocznych sportówek, gra na PS3, w jaką warto włożyć pieniądze. O potencjale Persony przekonamy się jednak dużo wcześniej, bo Japonia w swoją “piąteczkę” przytnie już w przyszłym miesiącu.

persona52

Chociaż po grze Atlusa widać pewne zacofanie w kwestiach technicznych (obecność tytułu na dwóch generacjach w połowie cyklu życia tej nowszej z nich to wystarczający sygnał), Persona 5 nadrabia wszelkie braki zabójczą wręcz stylistyką. Już Tokyo Mirage zwiastowało nowy kierunek, ale to, co można zobaczyć tutaj na ekranie, to po prostu odlot. Gra zatrzymana w odpowiednim momencie przypomina zrzut ekranu z tych bardziej wysmakowanych anime. Nawet jeśli u podstaw to kolejny tradycyjny lochołaz z setkami turowych pojedynków. Fani na tym etapie nie oczekują raczej już niczego innego. Polecam zobaczyć osiemnastominutowy wycinek z samego początku gry – spoiler to żaden, a po jego obejrzeniu już będziecie wiedzieć, czy to produkcja dla Was.

Oby tylko scenariusz nie szedł tropem niedawnego cross-overa z Fire Emblem i proponował nieco bardziej dojrzałą opowieść. Jak każda gra z serii, Persona 5 rozegra się we współczesnym świecie, dokładnie w stolicy Japonii (po raz kolejny. Ale kreatywność Atlusa w nowych wyobrażeniach tego miasta nie zna granic). Bohaterowie pod przywództwem milczącego protagonisty będą musieli dzielić czas na codzienne, ludzkie obowiązki (głównie szkoła) oraz “podziemną” walkę z demonami jako supergrupa The Phantom Thieves of Hearts. Mam nadzieję, że intryga obejdzie się bez pustej gadaniny o marzeniach i emocjach (Tokyo Mirage). Coś na poziomie “dwójki” lub “trójki” przepuszczone przez nowoczesny filtr. I byłbym kontent.

Dla wielu graczy dźwięk jest równie istotnym elementem każdej Persony, co gameplay, struktura lochów lub scenariusz. Możemy chyba pozostać spokojni, bowiem nad oprawą muzyczną nadal czuwa Shoji Meguro, czyli główny kompozytor wszystkich odsłon Persony (nawet Q na 3DS-a) oraz kilku innych większych produkcji Atlusa (niedoceniana Catherine na przykład), co słychać było od pierwszego zwiastuna w 2015 roku. Muzyk tym razem zainteresował się acid jazzem, bez którego jego zdaniem trudno byłoby oddać naturalny charakter “piątki”. Meguro dla Atlusa jest tym, kim Uematsu był dla Squaresoftu. Tylko zgodnie z naturą firmy, woli eksperyment niż sprawdzone patenty.

Persona 5 przeszła długą drogę od zapowiedzi do premiery. Zasugerowana została tajemniczym obrazkiem jeszcze trzy lata temu, wraz z Personą Q i Personą 4: Dancing All Night, ale tylko jej oberwało się przez zamieszania finansowe w firmie i zmiany wydawców. Przekładana kilkukrotnie, trafia na japoński rynek niemal dwa lata później od pierwotnych założeń. Ale dzięki temu będzie także pierwszą produkcją Atlusa, która zaszczyci konsole obecnej generacji. Czy zrobi podobne zamieszanie jak swego czasu “trójeczka”? Mam, kurczę, nadzieję, bo potencjał, jaki tkwi w tej odnodze Megami Tensei, jest niewyobrażalnie wysoki.

PS: Nie wklejam tutaj wszystkich materiałów filmowych, jakie pojawiły się w ciągu ostatnich dwóch miesięcy, bowiem było tego aż za dużo. Część trafiała do Was i tak poprzez Rozchodniaczki. Wybrałem to, co rzeczywiście warto w moim odczuciu zobaczyć.

Adam Piechota

Więcej na temat:

6
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
5 Komentarze
1 Odpowiedzi
0 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Sasilton
Użytkownik

Jak mija mi hype na piątkę, to odpalam intro z czwórki i hype wraca 😀

maleficca
Użytkownik

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że “piątka” będzie przynajmniej tak samo dobra jak każda z jej poprzedniczek. Co oznacza kolejne 100 godzin wyjęte z życiorysu. Mam tylko nadzieję, że europejska premiera przebiegnie sprawnie i rzeczywiście dostaniemy grę wtedy kiedy Amerykanie. Zabawnie się patrzy na trailery i postaci, z którymi już za pół roku człowiek zżyje się tak samo jak z resztą atlusowej ferajny.

Sevven
Użytkownik

Byle by tym razem dało się grać z oryginalnym dubbingiem.

mirek83
Użytkownik

Ja tylko wspomnę że w przyszłym roku wychodzi na PS4 Ys VIII: Lacrimosa of Dana (oby ang. wersja też się pojawiła) i Trails of Cold Steel III.

Vries
Użytkownik

Są japońskie serie RPG które kupowałem “w ciemno” w miarę jak się pojawiały kolejne cześci: Final Fantasy, Persona, Suikoden, Star Ocean, Tales of… Niestety po tej fatalnej serii FF13-1,2,3 gdzie głupota scenariusza naprawdę boli do kolejnych finali podchodzę ostrożnie. Suikoden niestety już nie wychodzi a szkoda bo universum było ciekawe. Star Ocean miał świetne pierwsze trzy gry, fatalną 4 (last hope) i średnią piątkę. Talesy są nadal niezłe ale system poruszania się w walce jest kiepski. Tylko Persona trzyma poziom. Co prawda dla mnie 3 z emo zakończeniem bynajmniej nie była zachwycająca ale 4 i jej wersja Gold na Vitę… Czytaj więcej »

kubekherbatyzm
Użytkownik

Oj proszę cię, 4 ma tak durny scenariusz. Ci ludzie są błyskotkiwi niczym ekipa Scoobiego, cienie są mega pretensjonalne i dziecinne, samo pozyskiwanie person nie ma sensu (akceptacja samego siebie? Nic takiego nie nastąpiło u większości z tych osób, a na pewno nie u Kanjiego). Gra zrobiona pod anonów z poduszkami waifu. P3 też ma grzechy, choćby tragiczny voice acting czy problemy logiczne ze Stregą, ale nadrabia naprawdę ciekawymi linkami, stylem, konstrukcją historii, wydźwiękiem emocjonalnym wynikającym również z gameplayu i balansem między dramatem a komedią. Dalej nie ima się do dwójki, ale w to z kolei kompletnie nie da się… Czytaj więcej »

Popularne wpisy

Popularne Gry