Zmien skórke
Logo Polygamii

Marvel's Avengers. Ciekawy dwupak, choć czasem wołający o pomstę do Valhalli [RECENZJA]

Marvel's Avengers to dość osobliwe połączenie kampanii jednoosobowej z osobnym trybem sieciowym jako grą-usługą a'la Division czy Destiny. Z reguły tego typu tytuły starają się łączyć te dwie formy rozgrywki. Tu je rozdzielono, co wyszło częściowo na dobre, ale również okazało się nieco kłopotliwe.

Kamala Khan i jej powieść o formowaniu. Fan-serwis z idealnie dopasowaną bohaterką

Sukces filmów z Marvel Cinematic Universe polegał nie tylko na dostarczeniu całej plejady ulubionych superbohaterów, ale też wyeksponowanie na srebrnym ekranie tego, jak bardzo są ludzcy. W ich historiach mogliśmy odnaleźć także część siebie.

Czytaj też: Kim jest Kamala Khan, główna bohaterka “Marvel’s Avengers”?

Crystal Dynamics wykazało się właściwą intuicją, tworząc kampanię dla pojedynczego gracza pełną kinowych doznań, bo tego właśnie takie uniwersum potrzebuje. Postawienie wyłącznie na rozgrywkę sieciową byłoby pójściem na łatwiznę.

Marvels Avengers recenzja
I tutaj wkracza Kamala Khan, czyli Ms. Marvel. Wydarzenia poznajemy z jej perspektywy, biorąc początkowo udział w konwencie fanów Marvela. Wejście w ten świat jako Kamala jest jednocześnie wkroczeniem tam przez nas samych – jako graczy (i fanów franczyzy Stana Lee). Jej ekscytacje równie dobrze odzwierciedlają euforię milionów fanbojów tego uniwersum.

Wybranie Khan jako protagonistki to świetny wybór – choć pewnie część malkontentów odbierze to jako ruch wyłącznie “ideologiczny” (w ich mniemaniu). Wróćmy jednak do mniej infantylnego dyskursu – prowadzenie postaci Ms. Marvel przypomina mi Spider-Mana z fenomenalnej produkcji Insomniac z 2018 r. Gra po prostu ma serce we właściwym miejscu.

Marvels Avengers recenzja

Jednocześnie samą rozgrywkę prowadzimy różnymi herosami. Historia skupia się na upadku Avengersów po niefortunnym incydencie, który zapoczątkował kryzys dzielący ludzkość i prowadzący do podziałów w społeczeństwie. Choć oczywiście fabuła jest obarczona avengersowym patosem, to jednak wprowadza świeżą perspektywę, z postacią Ms. Marvel jako świecącym punktem.

Kamala, niepewna siebie, ale tryskająca entuzjazmem, tworzy doskonały duet ze sceptycznie nastawionym do powrotu Avengersów Bruce’em Bannerem. To właśnie jej osobowość, a nie fabuła sama w sobie, stanowi o sile kampanii.

Marvels Avengers recenzja
Co do rozrywki, jaką tryb jednoosobowy zapewnia – jest ona całkiem przyzwoita. Twórcy starali się jak mogli, aby wyważyć podział na ekspozycję bohaterów, walkę i eksplorację. W tym ostatnim aspekcie Crystal Dynamics starało się przy okazji upikantnić akcję scenami ucieczek, zjazdów, skakania czy wspinaczki niczym z “Tomb Raidera”. Z dwoma małymi wyjątkami.

Po pierwsze, przez to, że Khan jest superbohaterką, robi wszystko, co Lara Croft, tylko zdecydowanie szybciej i z możliwością rozciągania kończyn. Po drugie, mniej fortunne – niestety gra nie jest tak wypolerowana na błysk w mechanice poruszania się, co przygody słynnej archeolożki. Miałem po prostu wrażenie, że obcuje z dziełem “drużyny B”, która przy okazji poszła nieco na łatwiznę, recyklingując udane elementy z poprzednich swoich gier.

Marvels Avengers recenzja
Tak czy inaczej, system walki jest kolejnym, solidnym punktem tej gry.  Wprowadzenie w arkana nawalanki jest proste – mamy lekkie i silne ataki, w różnych kombinacjach, ataki z powietrza, wystrzeliwanie pocisków czy używanie specjalnych ataków z odległości, jak też kontrowanie i siejące spustoszenie specjalne umiejętności “Ultimate”.

Nie braknie także możliwości przeskakiwania nad oponentami niczym Batman w serii Arkham, a także dwóch wersji uników (dłuższy i krótszy) plus umiejętności wspomagające całą ekipę.

Marvels Avengers recenzja
Walka wygląda świetnie w ruchu nie tylko dlatego, że świetnie oddaje charakterystykę wszystkich superbohaterów, ale jest też bardzo satysfakcjonująca. Rzucanie młotem Thora i przywoływanie go z powrotem (gdy również rani wrogów), wyrywanie betonu i ciskanie nim przez Hulka, jak również powietrzne akrobacje Iron Mana – każda czynność pozwala naprawdę poczuć moc.

Na szczęście twórcy nie wrzucili nam tylko paru epickich ruchów na krzyż, którymi mamy się zadowolić na całą grę. Drzewko rozwoju i specjalizacji naszych herosów sprawia, że dopasowujemy ruchy pod nasz preferowany styl jak w rasowym hack’n’slashu. Możemy rozwijać umiejętności przedłużające nasze kombosy, bądź rozwijające zdolności do rozbijania bloków, jak również zainwestować w pomocnicze umiejętności, które szybciej napędzają nasze “specjale”.

Marvels Avengers recenzja
I chociaż walka emocji dostarcza, to niestety różnorodność kampanii z czasem się eksploatuje. Twórcy byli chyba tego świadomi, bo co kilka misji pozwalają nam się wcielić w pozostałych Avengersów, których przywracamy do ekipy. Dlatego ostatecznie nigdy nie jest nudno – a mimo pokusy latania Iron Manem, to Kamala jest największą atrakcją kampanii.

Wersja singlowa to przyjemna fabularnie kampania, której nie brakuje atrakcji i ma świetną protagonistkę. Jednocześnie odbiega ogólnym poziomem od poprzednich produkcji Crystal Dynamics, czy też wzorcowego tutaj “Spider-Mana” z PS4.

Druga strona medalu: przewidywalny co-op z mechanikami, które (zbyt) dobrze znacie

Z kolei tryb sieciowy (“Avengers Initiative”) jest już bardziej sztampowym elementem gry. Oczywiście nie musi to być wcale nic złego – bo wiele osób łasi się na mechaniki grindowania, zdobywania ulepszeń postaci i całego tego gro-usługowego systemu a’la Destiny.

Marvels Avengers recenzja
Ja jestem z lekka oporny wobec tego typu rozwiązań. Wystarczyło mi już takiej rozrywki w pierwszym “The Division” i w drugim “Destiny”. Do pewnego momentu bawiłem się przednio, iskry dostarczała i rozgrywka, i kooperacja ze znajomymi, ale dla mnie dalsze etapy to już tylko “sztuka dla sztuki”.

Znajdziecie tu wszystkie sztandarowe elementy – czyli centralny hub z różnego typu sprzedawcami i dostarczycielami zadań oraz całą tą pętle “grindowania” po lepszy ekwipunek. W odróżnieniu od innych tytułów tego typu wszystkie misje wykonujemy zawsze w czwórkę, nawet jeśli gramy solo. Jeśli nie dobierzemy sobie ekipy (matchmakingiem albo tworzeniem własnego składu ze znajomymi), pozostałe postaci uzupełnią boty SI.

Marvels Avengers recenzja

Tryb sieciowy niemiłosiernie, jak to w tej konwencji, powtarzania w kółko elementy kampanii. Tyczy się to także niektórych walk z bossami, które są totalną powtórką z rozrywki. Jedyna ekscytacja to współpracy sama w sobie oraz system walki i rozwoju postaci. Kampanię kończymy na maksymalnie 15 poziomie – to sporo, ale w multi wcale nie daje dużej przewagi i wciąż mamy sporo rzeczy do ulepszenia.

Oczywiście trudno po kilkunastu godzinach orzec, czy “Marvel’s “Avengers jest grą, która będzie w stanie utrzymać na dłużej. Takie tytuły mają w założeniu być ogrywane przez ludzi długimi miesiącami i latami. Ja nie czuję, że będę chciał do niej wracać. Do tego na tym etapie życia gry widać, że bugów nie brakuje – choć są miarowo łatane kolejnymi aktualizacjami.

Marvels Avengers recenzja

Za co natomiast należą się brawa dla Crystal Dynamics, to przemyślana decyzja o tym, aby uczynić tryb sieciowy kontynuacją kampanii. Gra wręcz wprost zaleca jej ukończenie, gdyż inaczej “zepsujemy” sobie pewne niespodzianki. Co warto podkreślić, w trybie “Avengers Initative” oprócz regularnych misji mamy także do czynienia z zadaniami fabularnymi, które skupiają się na danej postaci. Jest więc mięcho dla marvelowych maniaków.

“Halo, nie mogę zdecydować się, czym chcę być”

Rozdzielenie trybu dla jednego i wielu graczy to ciekawy pomysł. Główną porcję historii absorbujemy w singlu w formie “epickiej” i “kinowej”, a w trybie sieciowym mamy zaserwowaną lżejszą dokładkę, ale lepiej skrojoną pod mechanikę “Avengersów”.

Marvels Avengers recenzja
Widać jednak, że proces tworzenia tej gry był mocno rozbity i odbiło się to na dużej liczbie niedoróbek. Sam osobiście doświadczyłem krytycznego buga, który zmusił mnie do skasowania stanu gry, bo inaczej utknąłbym w niekończącej się pętli.

Graficznie bywa całkiem nieźle, a modele postaci na zbliżeniach wyglądają fantastycznie, czasem też luźna eksploracja wygląda olśniewająco – ale im więcej ruchu, tym gorzej. Avengersi używają rekonstrukcji obrazu i bardzo pod tym kątem przypominają “Quantum Break”. Tylko tutaj mam wrażenie, że czasem realna rozdzielczość spada do 540p i jest pełna artefaktów przy energicznych wymachach czy prędkich skokach.

Marvels Avengers recenzja
“Marvel’s Avengers” to niezła pozycja dla fanów dobrych historii superbohaterskich i przyzwoita, acz niewybitna gra z tzw. “dzielonym światem” w trybie sieciowym. Jednocześnie nie jest to dla mnie nerdowska uczta na miarę kinowego imperium Kevina Feige, producenta wszystkich filmów ze stajni od 2000r.

Dobrych chęci nie zabrakło, ale z wykonaniem trochę tu różnie. Na pewno z korzyścią byłoby postawienie wyłącznie na jeden moduł rozgrywki, a tak twórcy chcieli chyba zadowolić każdego. Wiecie zatem, co kupujecie – niezłego, ale nie genialnego akcyjniaka dla singla i kooperację, która przedłuża kampanię, ale głównie mieli w kółko te same schematy.

OCENA: 3,5/5

Platforma: PS4, Xbox One, PC, Stadia
Producent: Crystal Dynamics
Wydawca: Square Enix

Data premiery: 04.09.2020
Wersja PL: dubbing, napisy

Graliśmy na PS4. Grę do recenzji podrzuciła Cenega, polski wydawca gry.  

Więcej na temat:

Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
  Subskrybuj  
Powiadom o

Popularne wpisy

Popularne Gry