Zmien skórke
Logo Polygamii

„Manhunt": Zło w nieczystej postaci

„Manhunt” to nie jest gra. To zwykła podłość.

„Manhunt” to nie jest gra. To zwykła podłość.

G:KOREKTAwkladkikomputer Jdzik

Zło

„Manhunt” to nie jest gra. To zwykła podłość.

Branża gier wideo nie emanuje cynizmem i złem bardziej niż inne gałęzie show-biznesu. Zagrożenie ze strony gier nagłaśniane przez licznych samozwańczych obrońców moralności jest mocno przesadzone. Gry nie są en bloc kuźnią seryjnych morderców. Nie są odpowiedzialne za upadek obyczajów i wzrost liczby napadów na staruszki. Największy problem z grami – problem moim zdaniem naprawdę dużego kalibru – polega na tym, że jak żadna inna dziedzina rozrywki kradną czas. Co ciekawe, akurat na to nie zwraca się zwykle w dotyczących tego tematu dyskusjach uwagi.

Gry nie są złem. Gry jednak złem bywają. Tak jest niestety w przypadku tytułu „Manhunt”. To czysta patologia. Emanacja nienawiści, okrucieństwa, agresji, apoteoza zbrodni. Nie ukrywam, że gdybym tylko mógł, nakazałbym wycofanie całego nakładu ze sklepów, a na producentów nałożył sporą grzywnę. Zasłużyli.

Bohater gry „Manhunt” to jednoznacznie czarny charakter – wielokrotny morderca skazany na karę śmierci. Już po twarzy widać, że to bezlitosny bandyta. Wyrokiem sądu zostaje skazany na śmierć. Egzekucja relacjonowana przez media okazuje się sfingowana. Morderca, choć martwy dla świata, przeżył. Tajemniczy magnat telewizyjny chce, aby odegrał rolę ściganego i łowcy zarazem w nowym reality show. W opuszczonym mieście czyhają na niego podobni mu bandyci. Gra polega na tym, by ich pozabijać. Kawałkiem szkła, plastikową torebką naciągniętą na głowę, kijem do baseballa, łomem itd. Im okrutniej, tym lepiej. Moment śmierci jest szczególnie celebrowany długą sekwencją filmową, aby gracz mógł do woli nasycić się zadawaną śmiercią. Ofiara, z którą toczy się walkę, często przed śmiercią błaga o litość. Wtedy trzeba ją dobić, na przykład kopniakami.

Nigdy nie widziałem na ekranie komputera czegoś równie obrzydliwego. W tej grze nie chodzi o nic innego jak o pozwolenie na bezkarne bycie złym, czerpanie satysfakcji z zadawanego bólu, śmierci. Pozbawieni skrupułów menedżerowie ze studia Rockstar już dawno odkryli, że ludzie są skłonni wiele za to zapłacić. To przecież ta sama ekipa, która zarobiła miliony dolarów na serii „Grand Theft Auto”. Tym razem posunęli się jeszcze dalej, odrzucając wszelkie pozory. Tu już fabuły właściwie nie ma, za to ekscytacja mordem sięga zenitu. Wszystko ma za zadanie podkreślić mroczną, przesyconą złem atmosferę gry. Podpatrzony w „Silent Hill” efekt telewizyjnego „ziarna” na ekranie, sceneria ciemnych zaułków, rozpadających się opuszczonych domostw, wraków samochodów na ulicy, strumieni krwi.

Gra jest tak skonstruowana, że już po krótkim kontakcie można poczuć się brudnym i mieć mdłości. Pod tym względem „Manhunt” przypomina wydawnictwa dla pedofilów. W przeciwieństwie do nich, niestety, jest legalny. Odwracając sytuację, pozwolę sobie postawić pytanie: czy gdyby wydawnictwa dla pedofilów były legalne, biznesmeni z Rockstar weszliby w ten biznes? Na tym przecież też mogliby zarobić kokosy…

„Manhunt”

Producent: Take 2 Interactive

Dystrybutor: Cenega

Wymagania sprzętowe: procesor 1,1 GHz, 256 MB pamięci, karta graficzna zgodna z DirectX z 32 MB pamięci

Cena: 139,90 zł

Więcej na temat:

Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
  Subskrybuj  
Powiadom o

Popularne wpisy

Popularne Gry