Zmien skórke
Logo Polygamii
Wróć do profilu użytkownika pstraghi
  1. 16:34 28.06.2018
    pstraghi

    “Mój naczelny mnie nie wysłał, dlaczego, bo wiedział że właśnie, jak powiedziałem we wcześniejszym komentarzu – masturbowałbym się mentalnie (to były jego słowa, które często teraz zapożyczam) nad tą grą i nie napisałbym pewnie nic złego.”

    Naczelny chciał Ci po prostu delikatnie przekazać, że jesteś kijowym dziennikarzem, który nie potrafi oddzielić własnych sympatii od profesjonalnej oceny. A za to między innymi dziennikarze dostają pensje. Ale jesteś zbyt durny, żeby to wyłapać, więc chodzisz teraz po Internecie i trujesz głupoty.

  2. 22:50 26.06.2018
    pstraghi

    Bartku. Powinniście byli znaleźć człowieka nie jarającego się CP2077 i to jego wysłać na pokaz. Podobno jest jeden w Nikaragui.

  3. 13:57 15.06.2018
    pstraghi

    Battlefield 1 jest tak wierny standardom historycznym, że jedna gra w serii działa się w przyszłości, inna podczas fikcyjnej wojny w Iranie, a Bad Company to w ogóle fikcja z fikcyjnym miejscem konfliktu. Get your facts straight!

  4. 13:16 15.06.2018
    pstraghi

    Pomijając kwestię Battlefielda jako wiarygodnego dokumentu historycznego (którym nie jest i nigdy nie było i wszystkie trailery pokazują, że nie ma to być realistyczna gra). W armii ZSRR służyło około 800 tys. kobiet, w tym część walczyła na froncie. Dużo kobiet należało też do oddziałów partyzanckich w najróżniejszych częściach świata.

    Więc fakty historyczne są, wystarczy trochę poczytać. Ale i tak powiesz, że to polityczna poprawność, bo jedna baba byłaby dla Ciebie uzasadniona tylko, gdyby na froncie było ich co najmniej 65 proc.

  5. 12:50 15.06.2018
    pstraghi

    Juz w latach 70. “Alien” udowodnił, że baby się najlepiej sprawdzają w sf. Z jednej strony są jakoś tam naukowo uzasadnione, ale z drugiej jednak fikcyjne.

  6. 13:19 12.06.2018
    pstraghi

    Akurat w cyberpunkowych powieściach Gibsona styl też jest bardzo ważny. Spójrz chociażby na Grafa Zero, tytułowego bohatera drugiej części “Trylogii Ciągu”, albo na bohaterów opowiadania “Wypalić chrom”. Powieści Gibsona też nie są jakoś szczególnie mroczne, może poza początkiem “Neuromancera”, ale to stąd, że Case znajduje się wtedy na życiowym dnie. Później była stacja kosmiczna i wielkie kasyno, “Graz Zero” zaczyna się na wakacjach w Meksyku, a duża część dzieje na pustyni, a jedną z bohaterek “Mona Liza Turbo” jest gwiazda telewizji i całe jej pstrokate otoczenie.

    Gibson przykłada wielką wagę do mody, uważając, że to, jak ubierają się ludzie o wiele lepiej charakteryzuje przyszłość niż wszystkie kosmiczne technologie razem wzięte. Also: porównaj daty, Pondsmith bardzo inspirował się Gibsonem. Choć fakt, że np. ta cała punkowa otoczka u Gibsona była zawsze na trzecim planie, jako dziwactwo gangów, u Pondsmitha jest zaś w centrum.

    A myśl, że Night City nosi swoją nazwę od nazwiska założyciela, a nie nocy jest oczywiście prawdziwa, ale kaman, oczywiście, że Night City nazywa się Miastem Nocy, bo to brzmi badass. Już w latach 90., gdy miałem te 14 lat czułem, jak kiczowate to jest i myślę, że Pondsmith powinien żałować tej chwili słabości;)

  7. 11:40 31.05.2018
    pstraghi

    Nie no, w PoE2 są bugi, ale do poziomu Wasteland 2 to tej grze bardzo, bardzo daleko. Tu są takie irytujące bugi tylko, nic co psułoby grę. (w Wasteland 2 np. w bardzo wielu walkach przeciwnikom nie spadały AP podczas ruchu, tylko podczas strzelania, więc biegali po mapie bez ograniczeń :D)

  8. 10:45 31.05.2018
    pstraghi

    Hej. Odpowiadając na pytania:
    “powiedz że to tylko wyolbrzymienie. Błagam” – nie jestem pewien, czy miałem kiedyś 30 zadań otwartych. Ale 20 na pewno
    da się wyłączyć głos narratorki? – nie da się. a przynajmniej ja nie widzę tego ani w opcjach dźwięku, ani w opcjach gry
    czy walka statków wygląda jak w becie? – nie grałem w betę, ale ta tutaj nie jest skomplikowana nic a nic
    gra jest łatwa – na średnim poziomie trudności była w 80 proc. łatwa, w 10 bardzo łatwa, w 10 trudna. Ale są jeszcze 2 trudniejsze poziomy, plus Iron Man
    statystyki są naprawdę używane – są, jest bardzo dużo opcji dialogowych opartych o twoje statsy, a nawet o pochodzenie, rasę etc. Bardzo wielu ważnych walk można uniknąć, jeżeli się ma np. dyplomację na 10 etc.
    postacie nie są mocną stroną – hm, to skomplikowane, questy postaci zazwyczaj nie są mocną stroną, ale one same są bardzo dobrze napisane i łatwo je polubić
    omijanie romansów – da się, wystarczy spławiać chętnych

  9. 16:06 05.04.2018
    pstraghi

    Oczywiście masz rację z Kinem Nowej Przygody (#mamotymprzypis nomen omen w antologii “Kino Nowej Przygody”; poza tym wymieniamy się o komentarzami na ten temat już chyba 3 raz). Nie mniej jednak jest to termin, który się niestety przyjął w tekstach naukowych, posługują się nim krytycy i badacze, o jego nietrafności też napisano całkiem sporo. I nie wiem, czy łamy Polygamii są odpowiednim miejscem by z nim walczyć;)

    Odpowiadając na Twoje pytanie: RPO to raczej popkulturowe rozwolnienie. Nie miałem wrażenia, żeby ktoś mi chciał te wszystkie marki sprzedawać.

  10. 09:15 11.03.2018
    pstraghi

    Każdy filmoznawca uważa filmy braci Lumiere za dzieła sztuki.

  11. 08:37 08.03.2018
    pstraghi

    Polecam traktować go jako krytyczną ocenę (z konieczności skrótową), z którą możesz się zgadzać lub nie zgadzać. Nie ma konieczności zgadzania się z moimi opiniami.

    PS W zachwytach nad Williamem Gibsonem nie jestem jakoś szczególnie odosobniony. Przytłaczająca większość świata uważa go przynajmniej za bardzo dobrego pisarza z genialnymi pomysłami. W poniedziałek opublikujemy na Niezatapialnych odcinek, w którym bardzo dużo mówię o Gibsonie (przede wszystkim o Trylogii Ciągu), jeżeli chciałbyś wiedzieć, dlaczego ja osobiście uwielbiam Gibsona

  12. 17:27 07.03.2018
    pstraghi

    Żyję by służyć.

  13. 08:14 07.03.2018
    pstraghi

    Bo cyberpunk jest super!

  14. 08:13 07.03.2018
    pstraghi

    Bo Cyberpunk jest super.

  15. 08:13 07.03.2018
    pstraghi

    Wiesz co, to są wciąż pulpowe opowieści przygodowe. Tylko bardziej pomysłowe i skomplikowane. Ja się przy nich bawię wybornie. I tak, zdarzają się im poruszające ludzkie momenty.

  16. 16:21 06.03.2018
    pstraghi

    Totalnie Cię rozumiem. Ja jestem wielkim fanem cyberpunku, więc coś tam jednak dla siebie znalazłem, ale zdecydowanie nie jest to arcydzieło.

  17. 11:22 05.02.2018
    pstraghi

    To było RTL7 – zapomniana już dzisiaj stacja, grupy RTL, zamknięta w 2002. Na gruzach RTL7 powstało później TVN7.

  18. 20:00 12.01.2018
    pstraghi

    Dzięki za miłe słowa. Tak, “Paper Girls” wyglądają super, ale chaos trochę przytłacza. A w “Sagę” nigdy się dobrze nie wgryzłem – jakoś po 2 tomie przestałem czytać, ale wciąż kolekcjonuję i kiedyś zrobię sobie maraton.

  19. 19:58 12.01.2018
    pstraghi

    Na allegro red. nacza. Jerzy_Gordon

    http://allegro.pl/show_item.php?item=7108911477

  20. 20:52 09.01.2018
    pstraghi

    No było, nie było jest to komiks dla dzieci, tego się będę trzymał. Był nawet drukowany w czasopismach dla dzieci i seriach dla dzieci;) Opiera się na prostych gagach, większość humoru to slapstick, postaci się maksymalnie uproszczone charakterologicznie (poza Sknerusem, choć to też nie jest niesamowicie zniuansowany bohater) etc. A że i dorośli znajdą w nim coś dla siebie – przecież dokładnie to piszę, nawet o tym kontekście historycznym. Chill!

    PS. Tak, to co Don Rosa robi na drugim planie to jest geniusz!

  21. 10:43 29.11.2017
    pstraghi

    Z tegoż samego artykułu dowiadujemy się, że wizja Hennig od początku nie za bardzo podobała się EA. I wiele razy postulowano jej zmianę.

  22. 10:07 18.11.2017
    pstraghi

    (link do recki nfsa) <3

  23. 17:13 02.11.2017
    pstraghi

    Moim zdaniem PG jest waśnie przykładem tego, jak umiejętnie odwoływać się do nostalgii – czyli nie tylko kopiować rozwiązania, motywy i estetykę sprzed dekad (jak robi to chociażby Stranger Things, które lubię, ale…) tylko dodawać do tego coś nowego, szalonego, pomysłowego. Choć zgodzę się, że ten scenarzysta ma problem z konstruowaniem przekonujących bohaterów. Było to już widać w Sadze, czuć, że te postaci mają ciekawą historię i mogłyby być naprawdę wielowymiarowe, ale nigdy takie nie zostają, ich psychologia cały czas sprawia wrażenie powierzchownej.

  24. 22:47 03.08.2017
    pstraghi

    Ja grałem 4h – błąkając się, ale nie odkrywając wszystkiego.

  25. 00:31 27.07.2017
    pstraghi

    Gra jest spolszczona? Bo używasz polskich nazw własnych. A jeżeli tak, to jak to spolszczenie wypada?

  26. 23:10 12.07.2017
    pstraghi

    O mój borze, tak bardzo liczyłem na choć jeden 100-procentowo kucowski komentarz <3 Już myślałem, że nie nastąpi, bo nawet Avalanc pisał zaskakująco składnie i odsyłał do jakiś badań.
    Dziękuję Ci za niego! Szejkhendy!

  27. 14:42 11.07.2017
    pstraghi

    1. W Meksyku trwa właściwie wojna domowa, a państwo nie kontroluje swojego terytorium
    2. Wspominam w artykule o Meksyku
    3. Oczywiście, że to ludzie zabijają. Swobodny dostęp do broni im to po prostu szalenie ułatwia i jest cała basa badań, które tego dowodzą:)

  28. 12:00 11.07.2017
    pstraghi

    Z komcia wychodzi, że te prawdziwe raporty, to te o których nie mówią media, więc pewnie chodzi o te, o których mówią memy.

  29. 11:51 11.07.2017
    pstraghi

    Ale Ojcowie Założyciele mówiąc o opresyjnej władzy nie mieli przecież na myśli swojej opresyjnej władzy, tylko opresyjną władzę Brytyjczyków, spod której się właśnie wyzwolili.

  30. 09:16 11.07.2017
    pstraghi

    Co do PS, to totalnie masz rację, ale to był artykuł na 13 tys. znaków, w którym 2 poprawka była tylko jednym z punktów – uznałem, że nie warto wchodzić w szczegóły i tłumaczyć polityki NRA i ewolucji jej poglądów. (swoją droga – wyobraź sobie, jakie to dopiero by mi sprowadziło na głowy hejt, skoro ludzie tutaj wciąż nie zgadzają się, że ludobójstwo Indian było zbrodnią;)

  31. 17:11 31.05.2017
    pstraghi

    Fascynujący jest ten słownik, w którym jest miejsce dla radykalnych islamistów, a nie ma dla radykalnych chrześcijan, bo przecież to nie chrześcijanie, to jakaś sekta.

  32. 17:44 05.05.2017
    pstraghi

    Ja czytałem tylko drugie tłumaczenie nie mam więc odniesienia do pierwszego. Powiem tylko, że Dzierzba to jest dużo lepsze tłumaczenie Shrike niż jakiś kurna Chyżwar 😉

  33. 10:34 05.05.2017
    pstraghi

    Więc sugerujesz, że znasz się na literaturze lepiej niż krytycy, profesorowie i literaturoznawcy, bo nie podobał ci się “Hyperion”? I to ja się ośmieszam? Oczywiście nie odbieram ci prawa do oceniania dzieła, ale jeżeli mam zaufać anonimowi z internetu, a ludziom, którzy literaturze poświęcili całe życie (którzy oczywiście mogą się mylić), to zawsze wybieram tych drugich. W ogóle ten atak na autorytety, który odwala polskie kucostwo to jest cudowna sprawa – bo w zasadzie ty się nie zgadzasz z kimś, tylko dlatego, że ten ktoś jest mądrzejszy i lepiej wykształcony niż ty.

    Również: literacka nagroda Nobla jest przyznawana pisarzom na całym świecie. To pięknie, że wygooglałeś sobie popularnych pisarzy z dominującego nurtu kulturalnego, ale zauważ, że to są przedstawiciele 4-5 narodów. Na kilkaset. Ich wybitność nie bierze się tylko z ich wybitności. Myślisz, że Kazachstan nie ma swoich Czechowów? Czy, że o nich nie wiesz i jesteś zbyt przekonany o własnej wielkości, by się kiedykolwiek tym zainteresować, bo przecież Noble to oszustwo.

  34. 22:37 04.05.2017
    pstraghi

    Z dużym dystansem podchodzę do ludzi, którzy z dużym dystansem podchodzą do nagród literackich, bo zazwyczaj ich dystans bierze się stąd, że kiedyś, gdzieś, jakoś, podobno słyszeli, że ważną nagrodę – nie pamiętają jaką – dostała książka, nie wiedzą dokładnie jaka, nie pamiętają tytułu, a sami nie czytali, ale za to słyszeli słyszeli z dobrego źródła, bo od brata chłopaka starszej siostry najlepszego kumpla, że nie zgodziliby się z jej przesłaniem politycznym, bo jest o gejach, lewakach, cywilizacji śmierci wyznawcach, a takie książki, jak wiadomo, nie mogą być dobre.

  35. 19:16 04.05.2017
    pstraghi

    Ale ja nie krytykuję serialu, tylko grę na jego podstawie. Serial był spoko (przynajmniej tak go zapamiętałem, bo widziałem go z 15 lat temu) – w miarę wierny powieści, acz bez krzty polotu. Film Lyncha przynajmniej jest “niezapomniany”;)

  36. 17:38 04.05.2017
    pstraghi

    Zabawna ciekawostka: mam na temat tego nieszczęsnego terminu przypis w antologii tekstów/leksykonie zatytułowanym NOMEN OMEN “Kino Nowej Przygody”. Tak, totalnie masz rację. Ale termin już jest tak wrośnięty w polską myśl filmoznawczą, że nie ma co z nim walczyć. Co więcej, Płażewski, który chyba nie umiał w angielski, proponował też zamienną nazwę na KNP – Nowe Hollywood, gdzie Nowe Hollywood to jest nazwa ruchu poprzedzającego KNP, wobec którego KNP było w totalnej ofensywie. Dobrze, że to się nie przyjęło!

  37. 17:35 04.05.2017
    pstraghi

    Ale kolejne części Hyperiona to są już słabe bardzo. Tłumaczenie Dzierzba jest dużo lepsze, bo odnosi się do prawdziwego ptaka, który nabija swoje ofiary na ciernie (wysłałem też redakcji zdjęcie ptaka, ale nie załapało się do artykułu). A w tę ekranizację to nie wierzę – od lat się o niej mówi, ale żadne prace nie są prowadzone. To byłby moim zdaniem zbyt drogi i ryzykowny projekt.

  38. 17:32 04.05.2017
    pstraghi

    Może skoro nie lubisz Dana Simmonsa i nie lubisz Dukaja, to po prostu nie lubisz wybitnej literatury?;)

  39. 10:14 04.05.2017
    pstraghi

    Ja bym na Twoim miejscu dał “Hyperionowi” jeszcze jedną szansę. Sposób w jaki Simmons odnosi się do poezji, jak konstruuje poszczególne opowieści, w jaki sposób komentuje kolonializm czy jak odwołuje się do zagrożeń SI to jest mistrzostwo świata (choć fakt, że jego wizja internetu jest przestarzała, ale to problem z każdym zobrazowaniem internetu sprzed ery prawdziwego internetu (+ najnowszego GITS)). No i wybitność “Hyperiona” to nie jest mój wymysł – nie od parady dali tej książce Hugo.

  40. 20:32 20.04.2017
    pstraghi

    Co do płatnych autografów. Są dwie szkoły na ten temat – europejska i amerykańska. Europejska mówi, że wszystko darmo, bo PROMOCJA i FANI i ŚWIĘTO POPKULTURY. Amerykańska mówi, że to część pracy aktora/artysty, a nie machiny promocyjnej. Że autografy później często lądują na aukcjach i są wartę konkretną kasiorę. Że ich składanie wymaga wiele czasu i wysiłku (zwłaszcza od rysowników, czy bardziej zaangażowanych pisarzy). Więc drobna opłata jest na miejscu i odsiewa cwaniaków. Oczywiście im większa gwiazda tym mniejsze prawdopodobieństwo, że połasi się na 5 dolarów za autograf, ale już na imprezach komiksowych, na których autograf=rysunek w albumie i 20-30 minut tworzenia, taka opłata jest normą i nawet na festiwalu w Anouleme (największy komiksowy festiwal w Europie) co roku toczy się dyskusja, czy autografowanie powinno być darmowe, płatne, czy pozwolić artystom samym decydować (bo teraz często tę opłatę po prostu biorą na siebie organizatorzy). Póki co wygrywa wersja darmowa, ale Amerykańskie gwiazdy często tego nie rozumieją. Tworzy to też problem dla prawdziwych fanów, dla których te 5 dolarów to byłoby nic i chętnie by zapłacili, a tak to może nie muszą płacić, ale mają o wiele mniejsze szanse na autograf, bo czekają w kilometrowej kolejce pełnej ludzi, którym w sumie wszystko jedno, ale skoro za darmochę, to czemu by nie wziąć?

    Także – nie hejtowałbym. Chcieliśmy Amerykę i imprezę w amerykańskim stylu, to mamy.

  41. 18:15 02.05.2016
    pstraghi

    Sprostujmy kilka kłamstw:
    Chris Franklin nie jest dziennikarzem politycznie zaangażowanym.
    Nie dzieli też recenzji na lewicowe i prawicowe.
    Spawa twórców Cancer i Anity wciąż nie ma z nim nic wspólnego (i nie rozumiem, dlaczego uważasz, że moim, jako dziennikarza, obowiązkiem jest powiązać rozmówcę z tymi sprawami “w Twoim imieniu”).

    Rozumiem jednak, że jesteś człowiekiem, który uważa, że mowa nienawiści jest uzasadniona, jeżeli jest skierowana wobec celebryty, którego nie lubisz lub z którym się nie zgadzasz. W takim razie nie mamy o czym rozmawiać.

  42. 15:18 02.05.2016
    pstraghi

    Super Bunnyhop też jest super, potwierdzam.

  43. 15:16 02.05.2016
    pstraghi

    Dzięki za świetny komentarz!:)

    Swoją drogą wątpię, by Franklin miał coś “przeciwko” TotalBuiscuitowi. Zaś mówiąc o “listach ciekawych gier” miał na myśli raczej skalę problemu – nie da się tego porównać z manipulacjami, której dopuszczają się wielkie korpo. Wydaje mi się też, że w temacie rasizmu/seksizmu/innych izmów Franklin mówi coś zupełnie innego, niż sugerujesz. On mówi: “nie da się dzisiaj powiedzieć: ‘ta gra jest seksistowska’, bo zostanie to zrozumiane jako ‘tę grę stworzyli seksiści i oskarżam wszystkich, którzy w nią grają o seksizm'”.

    Swoją drogą zgadzam się z Tobą w temacie materiale o Dishonored. Moim zdaniem quest, w którym możesz zabić kobietę, lub oddać ją w niedolę jest fajnym (i rzadkim) przykładem growej opowieści o problemie, z którego nie ma dobrego wyjścia. Ale na tym polega krytyka sztuki – można się z nią nie zgadzać. Ba, po to ona jest, by się z nią nie zgadzać;)

  44. 15:10 02.05.2016
    pstraghi

    Powyższy komentarz to kwintesencja problemów powszechnych we współczesnym Internecie. Wychowany na internetowych naparzankach, medialnych awanturach i nieustającym hejcie, oczekujesz od wywiadu tylko wymiany ciosów i przerzucania się inwektywami, nie jesteś bowiem nawet w najmniejszym stopniu zainteresowany poglądami drugiego człowieka (inaczej, napisałabyś konstruktywny komentarz, jak chociażby ThrowawayGrape).

    Muszę Cię zmartwić. To nie jest wywiad z zakłamanym politykiem, którego trzeba złapać na hipokryzji. To rozmowa z krytykiem sztuki i jako taka, nie ma być awanturą, ale możliwością przedstawienia jego osoby i jego poglądów. Jeżeli się z nimi nie zgadzasz, możesz sobie tego krytyka po prostu wykreślić z listy – nie nałoży on na Ciebie podatków, nie odmówi opublikowania wyroku TK, ani nie zawłaszczy prokuratury. Nie rozumiem dlaczego w ogóle miałbym mieszać Chrisa Franklina z twórcami Cancer czy sprawami finansowymi Anity Sarkeesian. Nie wypowiada się on na ten temat ani razu, o grze My Dragon Cancer mówi w zupełnie innym kontekście, a o Anicie wspomina tylko, jako przykładzie hejtu (który jest faktem i nawet, jeżeli jakieś wydumane malwersacje miały miejsce, to nie tłumaczą one ataków na tę Panią).

    Swoją drogą, gdybyś uważnie przeczytał wywiad, dostrzegłbyś, że nie we wszystkim się z Franklinem zgadzam. IMHO np. GamersGate wynika jednak z kryzysu zaufania pomiędzy czytelnikiem a dziennikarzem. Nie jest jednak moją rolą, jako dziennikarza przeprowadzającego wywiad, chwalenie się swoimi poglądami i atakowanie rozmówcy (zwłaszcza, że rozmówca sam nikogo nie atakuje, nawet mówiąc o Gamersach nie wymienia żadnych nazwisk, a w wywiadzie 2 razy zaznacza, że to tylko jego opinie i nie jest ekspertem). To nie jest tekst o mnie, ani nie jest to tekst o Tobie (i Twoich poglądach). To tekst o Chrisie Franklinie.

    Ja wiem, że czytelnik wychowany na Mariuszach Kolanko, Tomaszach Lisach, Monikach Olejnik, Robertach Mazurkach i Michałach Karnowskich uważa, że dziennikarstwo jest rzetelne tylko wtedy, gdy leje się krew (lub: gdy osoba, którą czytam myśli dokładnie tak, jak ja), ale sam nie jestem zainteresowany taką robotą. Znalazłem ciekawego człowieka i chciałem tego ciekawego człowieka przybliżyć czytelnikom. Możesz się z nim nie zgadzać, ale nie oczekuj, że w Twoim imieniu obrzygam go hejtem.