Zmien skórke
Logo Polygamii
Wróć do profilu użytkownika mazzarian
  1. mazzarian
    16:15 30.07.2019
    mazzarian

    Zasada jak z każdą korpo im jesteś większy tym łatwiej ci uniknąć płacenia podatków. Zresztą sprawa jest tu dużo prostsza niż się wydaje wydawca tytułu Take Two Interactive, przypisał Rockstar North jedynie niewielki ułamek tych zysków. Dzięki temu można było po manipulować przy ulgach i wyszło na zero.

  2. mazzarian
    14:56 05.07.2019
    mazzarian

    Mam wrażenie że patrzymy w złą stronę – już tłumaczę czemu. Chodzi o samo uniwersum i jego założenie oraz nazwijmy to “bogatość” świata. Więc idąc po kolei:
    1 ) Świat w którym rozgrywał się wiedźmin istniał jako coś skończonego – każdy kto czytał książki wchodząc w świat gry wiedział kim jest Jaskier czy Yennefer. Były to postaci stworzone przez p. Sapkowskiego i tylko zaadaptowane na potrzeby gry. Odpowiadając od razu a jak ktoś nie czytał… cóż odpowiedź nadal pozostaje taka sama cała otoczka postaci jest mocno rozbudowana i są one bardzo wyraźne.
    Kim zaś jest Donald Lundee CEO Militech – jaki był… to już zależy jak poprowadził go wam MG w czasie sesji – u nas był dystyngowanym draniem zdolnym utopić kwartał miasta w krwi i ogniu jeżeli tego potrzebował albo zimnym prawie nieludzkim analitykiem którego obchodziły tylko sprawy firmy każdy MG miał swoją wizje tej postaci.
    2 ) Świat Cyberpunka nie jest nam obcy ja ten z wiedźmina – to nie jest przysłowiowe “nigdziebądź” ale nasz świat posunięty w linii czasu ale nadal realny. Najpewniej dla graczy z terenu USA nawet bardziej realny niż dla ludzi w Polsce. Opierał się na pewnych filarach które znamy z życia codziennego opisanych procesami które mogły by zajść, ten świat jest bardziej realny i pozwolę sobie powiedzieć że mniej papierowy niż Wiedźmina pod tym względem że bohater jest zwykłym człowiekiem który raczej nie będzie zbawiał planety, nie towarzyszy mu istota zdolna wpływać na samą tkaninę rzeczywistości. Uliczny samuraj może i ma mroczną przeszłość która na nim ciąży ale bardziej liczy się tu i teraz. Czemu główny bohater jest nerwowy i strzela… cóż taka praca, to jest żywy człowiek który próbuje przeżyć w świecie najemników i ciemnych operacji a jedyna “super moc” jaką może zdobyć to pieniądze które tylko oddala zagrożenie. Taki świat pamiętam z RPG i to bardzo dobrze. To nie gra o ocaleniu świata ale może o tym że na końcu drogi ocalisz człowieczeństwo… tylko tyle i aż tyle.

  3. mazzarian
    14:32 05.06.2019
    mazzarian

    Powoli mam wrażenie że sam twórca albo nie ma do końca pewności czym jest jego dzieło albo jest ono całkiem zwyczajną grą ale próbuje się wypromować ją na coś zupełnie nowego czego nigdy wcześniej nie było.

  4. mazzarian
    09:10 31.05.2019
    mazzarian

    Oczywiście że ma ale jakoś tak się przyjęło że jak ktoś napisze tekst ironiczny to jakikolwiek komentarz do niego nie może być utrzymany w tonie poważnym bo oznacza potencjalne niezrozumienie jego wydźwięku. Dlatego pozwoliłem sobie na złamanie tej prawidłowości i umieszczenie wypowiedzi utrzymanej w tonie poważnym.

  5. mazzarian
    19:04 29.05.2019
    mazzarian

    Nie ma czegoś takiego jak dzieło ostateczne bo każdy dysponuje inną percepcją oraz kryterium oceny. Nie da się jednoznacznie i bezapelacyjnie uznać czegoś za dzieło, bo na jego postrzeganie będą wpływać tak kultura w której osoba oceniająca się wychowała jak i system filozoficzny/religijny jaki przyjmuje za swój. Od wielu wieków przyjęło się oceniać różne rzeczy jako arcydzieła posiłkując się naszym europejskim systemem “piękna” oraz odgórnie przyjętym dogmatem wartości. Delikatnie tylko przypomnę że to co dla nas mieszkańców Europy jest arcydziełem może zostać przez przeciętnego człowieka z Indii uznane za coś absolutnie przeciętnego zaś przez kogoś z kręgu kultury Islamu za obraźliwe. Azjaci zaś mogą w ogóle nie uznać danej rzeczy za dzieło kompletnie nie rozumiejąc jego kontekstu oraz naleciałości kulturowych z nim związanych.
    Mam też wrażenie że jak się pojawia nazwisko Kojimy to z definicji uznajemy że to będzie coś wielkiego. Przyjmujemy arbitralnie, że dowolna stworzona przez niego gra musi być wspaniała i nosić znamiona geniuszu. Występuje tu ten sam problem co z filmami wielkich reżyserów jak Almodówar albo Allen, do pewnego czasu wszelkie ich filmy bez względu na wartość artystyczną uznawano za wielkie dzieła. Jest to zasadniczy problem z oceną w trakcie której patrzymy na obiekt przez pryzmat “nazwiska” osoby która go stworzyła a nie samą wartość artystyczną którą niesie.
    W wypadku tej gry poczekał bym jednak do premiery z jej oceną może się wszak okazać że będzie ona mocno przeciętnym tytułem.

  6. mazzarian
    11:06 17.05.2019
    mazzarian

    W grze wszystko było wytłumaczone za pomocą pierwiastka zero i “pola efektu masy”. Jeżeli dobrze liczę to pocisk z tej broni miał by energię początkową około 320k J. Pociski 12,7 x 99 mm NATO mają coś około 13 kJ a radziecka amunicja 14,5 x 114 mm to coś koło 32 kJ. Reakcja jądrowa była by niepraktyczna z powodu nazwijmy to jednorazowej możliwości użycia broni. Choć z tego co pamiętam to w ramach “Operation Plumbbob” “wystrzelono” 900 kg płytę stalową ( choć nigdy jej nie odnaleziono to
    wg. obliczeń miała osiągnąć 66 km/s i opuścić ziemię ), zresztą później ten pomysł nazwano “studnią gromów”. Wracając zaś do ME i broni Kain obawiam się że gdyby była to broń “osobista” to strzelec mógł by nie przeżyć odrzutu spowodowanego jej użyciem.

  7. mazzarian
    13:39 16.05.2019
    mazzarian

    Bardzo ciekawy artykuł z jedną małą uwaga – w serii mass effect M-920 Kain zgodnie z lore nie był bronią atomową po prostu żołnierze nazywali go “nuke gun” ale efekt nie był wywołany przez ładunek atomowy a przez olbrzymia prędkość i masę pocisku. Nazwa powstała z powodu charakterystycznego “grzyba” powstającego po trafieniu w cel